Strona główna • Chińskie Skoki Narciarskie

Kojonkoski walczy, Norwegom podziękowano – zmiany w strategii przygotowań Chińczyków do ZIO’22

Jakiś czas temu prezentowaliśmy wypowiedź Miki Kojonkoskiego dla chińskich mediów, w której to fiński szkoleniowiec podzielił się swoją bardzo entuzjastyczną opinią dotyczącą progresu swoich podopiecznych. Dziś kilka słów na temat tego, co w strategicznym projekcie przygotowania młodych zawodników z Państwa Środka do igrzysk olimpijskich wydarzyło się w ostatnim czasie i co może się w związku z tym wydarzyć w najbliższych miesiącach.

Rozegrane w październiku mistrzostwa Chin w skokach narciarskich, które odbyły się w Planicy, były pierwszym momentem podsumowań dotyczącym pracy fińskiej grupy prowadzonej przez Mikę Kojonkoskiego i równolegle toczącego się projektu norweskiego kierowanego przez Kjetila Strandbraatena. Na starcie stanęli też zawodnicy kadry narodowej prowadzonej przez Jure Radelja oraz skoczkowie reprezentujący trzy chińskie prowincje. Ekipa Strandbraatena od dłuższego czasu przestawała rokować. Z miesiąca na miesiąc uszczuplał się jej skład. Z 22 osób, które rozpoczęły szkolenie „ostała się” zaledwie ósemka sportowców. Po zawodach w Planicy podjęto decyzję o rozwiązaniu tej grupy. Trójka najzdolniejszych jej przedstawicieli została wysłana pod skrzydła Miki Kojonkoskiego, pozostałych odesłano do domu, a Stranbraatenowi podziękowano.

– Norwegowie byli ogromnie rozczarowani – nie ukrywa Kojonkoski. Chińscy decydenci przyjęli natomiast z umiarkowanym zadowoleniem wyniki pracy Fina i jego grupy. Kilku jej członków w Planicy oddało skoki na skoczni HS135, a najlepszy z nich uzyskał 123 metry. Pamiętać należy, że jeszcze rok temu o tej porze żaden ze skoczków trenujących na co dzień w Kuopio nie miał nigdy przypiętych do nóg nart skokowych.

W tej chwili pod okiem legendarnego trenera i jego asystentów trenuje 29 skoczków i skoczkiń. Niespełna połowa, bo 14 osób, jest w tej grupie od początku, pozostali byli wyłaniani w ramach kolejnych naborów. Obecnie jedną z głównych przeszkód w procesie szkolenia wciąż stanowi komunikacja. – U niektórych znajomość języka angielskiego jest już zadowalająca, nie u wszystkich jednak. Wciąż potrzebujemy kilku tłumaczy. Usprawnienie ich umiejętności językowych to na teraz największe wyzwanie. Wymiana opinii, wspólna analiza to bardzo istotne sprawy – tłumaczy Kojonkoski.


Pierwsze międzynarodowe osiągnięcie Kojonkoskiego w roli opiekuna młodych narciarek z Chin miało miejsce w październiku tego roku podczas zawodów FIS Cup w Villach. 16-letnie, Birun Shao i Liangyao Wang, dwukrotnie uplasowały się w „trzydziestce”.  Choć nie było o to trudno z uwagi na skromną obsadę, to jednak sztuka ta dwukrotnie nie udała się naszej reprezentantce, Wiktorii Polanowskiej. – Celem jest, by jedna z dziewczyn wzięła najbliższej zimy udział w Igrzyskach Młodzieży w Lozannie. Jeżeli chodzi o mężczyzn, to przy podtrzymaniu obecnego trendu, któryś z nich w ciągu najbliższego roku wystąpi w zawodach FIS Cup – informuje były trener Austriaków, Finów i Norwegów.

Kolejne podsumowanie pracy Kojonkoskiego nastąpi w dniach 3-5 maja 2020 podczas kolejnego zgrupowania w Planicy. Co dalej? – Jak pokazuje przykład grupy Stranbraatena wszystko może się zmienić z dnia na dzień. Ja pracuje na moich warunkach i tego się trzymam. Jeśli z jakiegoś powodu praca, którą wykonujemy, przestanie się podobać Chińczykom, mogą kontynuować proces szkolenia beze mnie.

Inny fiński trener, Janne Vaeaetaeinen, został niedawno asystentem Jure Radelja w pracy przy pierwszej reprezentacji Chin. Czy nie obawia się, że podopieczni jego fińskiego kolegi po fachu mogą w wyścigu o start na igrzyskach wyprzedzić obecną kadrę? – Jestem pod wrażeniem postępów sportowców Kojonkoskiego. Co ma się zdarzyć, to się zdarzy. Na ten temat nie mam nic więcej do powiedzenia. Nie byłbym zaskoczony, gdyby udało się to w przypadku dziewcząt. Ja ze swojej strony mogę powiedzieć, że drużyna skoczków podczas igrzysk w 2022 roku będzie dla kibiców przyjemną niespodzianką.