Strona główna • Amerykańskie Skoki Narciarskie

Kevin Bickner wraca po przerwie: "To jeszcze nie czas na kończenie kariery"

Jesienią ubiegłego roku Kevin Bickner, reprezentant USA, zaskoczył kibiców decyzją o zawieszeniu kariery. - Wydaje mi się, że nie byłbym  w stanie prezentować tej zimy poziomu, jaki utrzymywałem w poprzednich latach i który pozwalałby mi uzyskiwać zadowalające wyniki w Pucharze Świata - napisał wówczas na swoim profili na portalu Instagram. Sprawdziliśmy podczas krótkiej rozmowy, co obecnie słychać u rekordzisty Ameryki Północnej w długości lotu na nartach.

- Witaj Kevin. Przez chwilę nie było Cię z nami. Mówię tu o szeroko pojętej społeczności skoków narciarskich. Co porabiałeś w tym czasie?
- Cóż, najogólniej mówiąc, cieszyłem się życiem. Starałem się jak najlepiej wykorzystać wolny czas, który miałem. Nie pamiętam, kiedy po raz ostatni dane mi było spędzić w Ameryce miesiąc lub dwa w ciągu roku. To musiało być dawno temu. Mogłem wreszcie nacieszyć się rodziną i towarzystwem przyjaciół. Dostałem też pracę w sklepie narciarskim i choć nie skakałem w tym czasie na skoczni, to na nartach jeździłem niemal codziennie. Wpadło mi po drodze też kilka innych zajęć. Pod koniec zimy i wczesną wiosną udało mi się trochę pojeździć po Ameryce, na co od dawna miałem ochotę. Pandemia w  Stanach prawie się skończyła, a ja od kilku miesięcy jestem już zaszczepiony, więc podróżowanie po kraju wreszcie stało się możliwe. Mówiąc najogólniej, nie nudziłem się podczas mojej przerwy od skoków.

- Czy śledziłeś to, co działo się na skoczniach świata minionej zimy?
- Tak i muszę powiedzieć, że mimo pandemii to był ciekawy sezon. Z perspektywy widza, nie różnił się on jakoś bardzo od poprzednich poza brakiem kibiców na trybunach, ale wiem od kolegów z drużyny o wszystkich zakulisowych działaniach, podjętych środkach ostrożności i całej nowej otoczce takich zawodów. Wydaje mi się, że w dużej mierze cykl Pucharu Świata został sprawnie przeprowadzony.

- Czyli można powiedzieć, że nie wypadłeś z obiegu? Cały czas byłeś na bieżąco z wszystkimi wydarzeniami?
- No może nie śledziłem wszystkiego aż tak dokładnie, jak wtedy gdy brałem udział w zawodach. Miała na to wpływ między innymi ośmiogodzinna różnica czasu w odniesieniu do Europy i to, że jednak miałem swoje zajęcia i obowiązki. Ale gdy tylko mogłem, siadałem przed telewizorem i obserwowałem zmagania na skoczniach. Zawsze też sprawdzałem wyniki wszystkich wydarzeń, w których udział brali moi koledzy z reprezentacji. 

- Czy pojawiały się w czasie Twojej przerwy takie myśli, że może już nie wrócisz do rywalizacji na skoczniach?
- Nie! Nadal chcę skakać, to zdecydowanie nie jest jeszcze czas na kończenie kariery. Po prostu na tamten czas pomyślałem, że przerwa będzie najlepszą rzeczą, jaką mogę zrobić dla siebie i dla jakości moich skoków. Jestem zdeterminowany, aby teraz ciężko pracować i wrócić na poziom, który prezentowałem podczas ostatnich sezonów lub jeszcze go podnieść. Oczywiście taka przerwa w treningu stanowi jakąś przeszkodę, którą będę musiał pokonać, ale podołam temu wyzwaniu. Nie leżałem do góry brzuchem, byłem w tym czasie bardzo aktywny, więc ogólna kondycja mojego organizmu jest zadowalająca.

- Kiedy zacząłeś treningi stricte pod kątem nowego sezonu?
- Ponad miesiąc temu. Zdałem sobie sprawę, że jeśli mam wrócić na dobrym poziomie, to nie ma czasu do stracenia. Trochę zaległości jednak się nazbierało.

- Rozumiem, że przebywasz już w waszej europejskiej bazie, w Słowenii?
- Tak, jestem już w Słowenii, jakiś tydzień temu rozpocząłem zajęcia na skoczni. Dziwne to uczucie wracać na nią po tak długiej przerwie. Czegoś takiego jeszcze w swoim życiu nie doświadczyłem. Ale czuje się podczas skoków naprawdę dobrze, z każdym kolejnym dniem radzę sobie coraz lepiej. Mogę nawet powiedzieć, że jeżeli chodzi o samo poczucie komfortu podczas oddawania prób, to jest ono większe niż przed przerwą. Nic na razie nie wskazuje zatem na to, by mój powrót do rywalizacji miał być w jakimś dużym stopniu problematyczny. 

- W poście, w którym oznajmiłeś, że robisz sobie przerwę od skoków napisałeś, że nie zawsze udawało Ci się być konsekwentnym w tym co robisz.
- Bo tak było. Nie chcę już wchodzić w szczegóły, ale konsekwencja w tym co robię, nigdy nie była moją najmocniejszą stroną. Teraz czas najwyższy uporać się i z tym wyzwaniem. 

- Masz sprecyzowane cele dotyczące sezonu olimpijskiego?
- Tak naprawdę trudno jest na ten moment określić cele na tę zimę. Nie jestem do końca pewien, na jakiej wysokości powinienem zawiesić sobie poprzeczkę. Z takimi założeniami poczekam jeszcze kilka miesięcy, by sprawdzić, na co może pozwolić poziom, który sobie wypracuję. Na tę chwilę zamiast celów wynikowych stawiam sobie tylko cele dotyczące poprawy jakości moich skoków. Pierwszym zadaniem jest osiągnięcie pełnego komfortu na skoczni i poczucia, że to co robię, wykonuję naprawdę solidnie. Chcę dawać z siebie wszystko na treningach i czuć, że poprawiam się ze skoku na skok. 

- Dzięki. Życzę powodzenia i do zobaczenia na skoczniach.
 


Rozmawiał Adrian Dworakowski