Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Piotr Żyła odleciał w Willingen. „Tego nie można starać się zrozumieć”

Po fatalnej sobocie w Willingen w niedzielnym konkursie Pucharu Świata Piotr Żyła pokazał zupełnie inne oblicze, zajmując 9. miejsce po dwóch bardzo dalekich lotach, w których osiągnął 140 i 147,5 metra. Po kwalifikacjach, w których balansował na granicy odpadnięcia, w rywalizacji o punkty niespodziewanie drugi raz w tym sezonie zameldował się w czołowej dziesiątce.

Sam Żyła podszedł do tego bez zbędnej filozofii, co przyznał tuż po konkursie w rozmowie z reporterem Eurosportu, Kacprem Merkiem.

- Powiem tak: to są skoki narciarskie i tego nie można starać się zrozumieć - rzucił ze śmiechem. - Plan na rano był prosty: zakwalifikować się. Byłem zadowolony, że w ogóle wszedłem do konkursu, bo wiedziałem jedno - to jeszcze nie są zawody. Zawody są dopiero po południu. Całe przygotowanie było właśnie pod popołudnie - powiedział.

Faktycznie - po południu zobaczyliśmy zupełnie innego Piotra Żyłę. Latanie na Muehlenkopfschanze sprawiało mu autentyczną frajdę, a po wylądowaniu po drugim skoku i euforycznej radości nie było wątpliwości, że bawi się skokami tak, jak tylko on potrafi.

- Ojej... rewelacja - podsumował krótko. - Szczególnie ten drugi skok - ocenił Żyła na antenie Eurosportu. 39-latek wylądował w bardzo dobrym stylu pół metra poza rozmiarem dużej skoczni w Willingen, zapewniając sobie już po finałowej próbie miejsce w czołowej dziesiątce zmagań.