Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Bardzo trudny weekend” – trener Maciusiak po lotach w Bad Mitterndorf

Piotr Żyła w niedzielne popołudnie uratował honor reprezentacji Polski na Kulm w Bad Mitterndorf, jako jedyny wskakując do rundy finałowej z grona Biało-Czerwonych. 39-latek na półmetku był szósty, a ostatecznie musiał zadowolić się dziesiątą lokatą. Bez punktów konkurs zakończyli Kamil Stoch, Dawid Kubacki oraz Paweł Wąsek. Już w kwalifikacjach odpadł z kolei Klemens Joniak.

– Bardzo dobry dzień w wykonaniu Piotrka. Szkoda tej ostatniej próby, bo wyszło mu to trochę za wcześnie na progu. Brakowało wysokości, nieco dopakował nad bulą, ale to był solidny dzień. Cały weekend był dla nas bardzo trudny, ale wyjeżdżamy choć troszeczkę zadowoleni dzięki Piotrkowi – podkreśla trener Maciej Maciusiak w rozmowie ze Skijumping.pl.

Kluczem do niedzielnej przemiany Żyły na Kulm okazała się korekta pozycji najazdowej. Tym razem sztab szkoleniowy zarządził powrót do „trybu kurczaka”, który dawał naszemu skoczkowi tytułu mistrza świata.

– Piotrek miał w sobotę trochę problemów na rozbiegu. Kiwało go, góra była schowana. Posiedzieliśmy i pomyśleliśmy wspólnie z Michalem Doležalem, że niczego nie ryzykujemy. Chodziło o stabilniejszą pozycję najazdową i to działało. To jest pozycja najazdowa, która w przeszłości dawała mu sukcesy. Czy będzie stosowana na kolejnej skoczni? Zobaczymy, tutaj wynikła taka potrzeba, bo bardzo mocno go wciskało w przejściu, gdzie tracił balans. W niedzielę ta pozycja mu pomogła. W drugiej serii zabrakło wyczucia progu, ale w pierwszej serii oddał skok, jakiego oczekiwał, jakiego myśmy oczekiwali. Powróciło trochę radości – analizuje szkoleniowiec.

Dla Żyły był to trzeci tej zimy konkurs zakończony w czołowej „10” Pucharu Świata. Ostatnie tygodnie nie układały się jednak po jego myśli.

– Piotrek nie dostał powołania na igrzyska, w tym czasie był na Pucharze Kontynentalnym, gdzie nieszczególnie sobie radził. Przyjechał na skocznię do lotów narciarskich i jest najlepszym z naszych reprezentantów… To pokazuje, jakim jest gościem. Ma w sobie to coś, że potrafi latać. Nawet w gorszej dyspozycji potrafi rywalizować z najlepszymi. Może nie z Domenem Prevcem czy Stephanem Embacherem, ale z resztą – dodaje Maciusiak.

W Styrii zabrakło Kacpra Tomasiaka, który już w czwartek stoczy bój o tytuł mistrza świata juniorów. Niewykluczone, że dzień później 19-latek dołączy do reszty ekipy, która będzie skakać w Pucharze Świata w Lahti.

– Najpierw Kacpra Tomasiaka czeka start w konkursie indywidualnym w Lillehammer, a potem zobaczymy. Poziom mistrzostw świata juniorów w tym roku będzie bardzo wysoki. Widzimy, jak młodsi zawodnicy się prezentują. Będzie ostra walka, a kto wygra? Czas pokaże, konkurs już za kilka dni. Jest paru faworytów – komentuje trener Maciusiak.

W Lahti odbędą się aż trzy konkursy. Na piątek zaplanowano jednoseryjne zawody, jako zastępstwo za odwołane zmagania na początku sezonu w Ruce. W sobotę przeprowadzony zostanie klasyczny konkurs indywidualny, a na niedzielę zaplanowano duety.

Korespondencja z Bad Mitterndorf, Dominik Formela