Trener Maciusiak planuje kolejny sezon. „Wiemy, co musimy zrobić”
– Wiemy, gdzie mamy braki. Będziemy nad tym pracować od kwietnia. Już było małe podsumowanie w sztabie, co musimy zrobić i wdrożymy to w życie – zapowiada trener Maciej Maciusiak na dwa weekendy przed końcem Pucharu Świata w skokach narciarskich 2025/26. Szkoleniowiec jednocześnie przekazał, że w Vikersund zobaczymy tę samą szóstkę Biało-Czerwonych, która skakała w Oslo.
Niedzielne zawody na Holmenkollen miały jednoseryjny wymiar. Wietrzny konkurs padł łupem Tomofumiego Naito z Japonii. Na podium stanęli jeszcze Słoweniec Anze Lanisek i Antti Aalto z Finlandii.
– Widzieliśmy, co działo się na skoczni. Momentami było bardzo niebezpiecznie. Felix Hoffmann ledwo wylądował. Panowały bardzo trudne warunki. Już piątkowe kwalifikacje pokazały, że liczy się tylko zaliczenie rundy. Wtedy wiatr był mocniejszy, ale bardziej stabilny. Może i było bezpieczniej, ale nie było sprawiedliwie. Niedzielny konkurs? Trudno o tym mówić, bo takie zawody nie są wizytówką skoków narciarskich. Oby ich było jak najmniej, szczególnie na tej skoczni. Tuż za progiem widzieliśmy mocne podmuchy pod narty. Od 40. metra wiało w drugą stronę, zawodnicy wpadali w pustkę i tworzyły się turbulencje – analizuje Maciusiak.
Awans do niedzielnych zawodów uzyskało czterech z sześciu polskich skoczków. Każdy z nich znalazł się w czołowej „30” konkursu.
– Czterech zawodników w „30”, ale umówmy się, szczególnie skoki Maćka Kota i Kamila Stocha nie dałyby wejścia do drugiej serii. Niemniej, po fatalnych kwalifikacjach zanotowaliśmy znaczny postęp. Bardzo dobry skok oddał Kacper Tomasiak. Gdyby warunki były sprawiedliwe, wówczas byłby znacznie wyżej i kręciłby się w czołówce. Paweł Wąsek nareszcie oddał normalny skok i to była zdecydowanie jego najlepsza próba w Oslo. Podsumowując, Maciek i Kacper w obu konkursach zdobyli punkty, a dla Pawła są to pierwsze punkty od Zakopanego. Kamil jest troszeczkę zmęczony. Potrzebuje dwóch dni odpoczynku, żeby z nową energią wrócić na Vikersund. Piotrek Żyła skakał słabo. W każdej z prób przelatywało to do przodu, nie było wysokości i nie miał szans odlecieć. Olek Zniszczoł w niedzielę wykonał tylko jedną próbę i to bardzo kiepską – komentuje trener.
Na loty do Vikersund pojedzie ta sama grupa skoczków z Polski.
– Po niedzielnych kwalifikacjach (bez Polaka w „30” – przyp. red.) chodziło mi po głowie nawet to, że w Vikersund nie wykorzystamy pełnej kwoty startowej. Jedziemy jednak w takim samym składzie. Logistycznie to jest tak zaplanowane, że sprzęt jest transportowany przez organizatorów, a my wracamy na dwa dni do Polski. Porozmawiałem trochę z zawodnikami. To jest końcówka. Nie wywieszamy białej flagi i walczymy ze wszystkich sił. Przed nami Vikersund i liczę na to, że Piotrek znowu pokaże te dobre próby na skoczni do lotów narciarskich. Takie prezentował już w tym sezonie. Ciekawe, jak poradzi sobie Kacper? To będzie przeżycie dla niego i dla nas wszystkich. Przed nim pierwsze loty w karierze, coś nowego. W przypadku reszty spróbujemy wykrzesać resztki sił w końcówce sezonu – podkreśla szkoleniowiec.
Dlaczego szansy na Vikersundbakken nie otrzymają Klemens Joniak czy Jakub Wolny? – Widziałem ostatnie skoki treningowe i Olek prezentował się najlepiej z nich technicznie – odpowiada krótko Maciusiak.
Polacy po powrocie do pucharowej rywalizacji nie są w stanie nawiązać do wyników osiąganych podczas igrzysk we Włoszech. Jak tę sytuację ocenia trener drużyny?
– Myśleliśmy, że dostaniemy impuls. Oczywiście, Kacper skacze w porządku. Te próby nie są już tak powtarzalne, w Lahti był zmęczony mentalnie tym wszystkim, ale w Oslo powrócił. Nieźle się prezentował, choć nie wychodziło to tak, jak by się chciało. Widzimy zjazd formy u wielu zawodników po igrzyskach. Domen Prevc nie skacze już tak super. Widzimy też Philippa Raimunda, który wpadł w taki dołek, podobnie jak Paweł czy Kamil. Przygotowaliśmy się na to, żeby podczas igrzysk forma była najlepsza. To sobie wypracowaliśmy i tam byliśmy w najlepszej dyspozycji. Walczymy i postaramy się, aby następny konkurs wyszedł znacznie lepiej – zapewnia Maciusiak.
Szkoleniowiec, wraz ze swoim sztabem, już planuje zmodyfikowane przygotowania do sezonu 2026/27.
– Oczywiście, że kibic ma prawo wierzyć, że będzie lepiej. Wiemy, gdzie mamy braki. Będziemy nad tym pracować od kwietnia. Już było małe podsumowanie w sztabie, co musimy zrobić i wdrożymy to w życie – podsumowuje trener, który przejął ster reprezentacji Polski wiosną ubiegłego roku.
Korespondencja z Oslo, Dominik Formela