Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Za kilka tygodni inaczej będę na to patrzył” – Stoch o trudach finiszu kariery

Kamil Stoch wkracza na ostatnią prostą swojej sportowej kariery. Trzykrotny mistrz olimpijski wystartuje jeszcze na skoczniach do lotów narciarskich w Vikersund i Planicy, po czym pożegna się z pucharową stawką. 38-latek nie ukrywa, że z oceną i podsumowaniem sezonu 2025/26 zamierza wstrzymać się jeszcze przez dłuższy czas.

Skoczek z Zębu tej zimy – po niemal trzech latach – wrócił do czołowej dziesiątki zawodów Pucharu Świata, podczas jednoseryjnego konkursu w Lahti. Stoch pozostaje jednak daleki od formy, jakiej oczekiwałby od siebie w ostatnich startach z udziałem światowej elity.

– Po części zobojętniałem na jakość swoich skoków, ale to się stało na przestrzeni ostatnich tygodni. To, co dzieje się dookoła, totalnie wyciągnęło ze mnie energię – przyznaje podopieczny Michala Doležala, którego mowa ciała i wypowiedzi coraz częściej oddają sportową bezsilność.

– Bardzo trudno jest mi mówić o emocjach, które mi towarzyszą. Inaczej jest, gdy wszystko idzie dobrze i czuję, że to, co robię, ma sens. Wtedy łatwiej o tym opowiadać. W przeciwnym razie jest zupełnie odwrotnie, zwłaszcza gdy trzeba mówić o emocjach, najlepiej jeszcze z uśmiechem i półżartem… Tak byłoby najłatwiej, ale ja taki nie jestem. Nie potrafię w ten sposób funkcjonować. Kiedy towarzyszą mi pozytywne emocje, okazuję je w sposób, który wszyscy widzieli. W drugą stronę działa to podobnie. Wtedy ich nie okazuję albo się wycofuję – mówi przed kamerą Skijumping.pl.

– Mam głęboką świadomość, że za kilka tygodni inaczej będę patrzył na ten sezon. Nie chcę teraz mówić, co się udało, a co nie. Nie chcę też opowiadać o żalach, frustracjach czy niespełnieniach, bo w tej chwili nie ma to sensu. Mówiłbym pod wpływem emocji, a chciałbym podsumować ostatni etap kariery w zupełnie inny sposób. Z dystansem i perspektywą. Dziś patrzyłbym na wszystko wyłącznie przez pryzmat wyników, a wiem, że to nie byłaby pełna prawda. Dlatego pozwólcie, że z oceną tej drogi wstrzymam się nie tylko do Planicy, ale jeszcze dłużej – zapowiada.

W minioną niedzielę Stoch nie odegrał głównej roli w chaotycznych zawodach w Oslo, które zostały storpedowane przez silny i niestabilny wiatr. Dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli zajął 28. miejsce.

– Zdaję sobie sprawę, że w mojej obecnej sytuacji takie konkursy są szansą na dobry wynik. Absolutnie nie jest to jednak coś, na co czekam. To nie jest sportowa rywalizacja. To mieszanka dyspozycji dnia i przede wszystkim szczęścia. Nie jest to droga, którą chciałbym dochodzić do dobrych wyników i skoków – podkreśla.

Przed lotami narciarskimi w Norwegii i Słowenii Stoch zajmuje 29. miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, co na ten moment daje mu prawo startu w finałowym konkursie sezonu 2025/26 na Letalnicy.

– Sezon wciąż trwa. Toczy się we mnie wiele bitew, ale ten płomyk nadziei nadal się tli. Niewielka część mnie przebija się przez frustrację i zniechęcenie. To ona wciąż motywuje mnie do treningów i startów. To jest najtrudniejsze, ale staram się ten płomyk pielęgnować. Postaram się zrobić to, co do mnie należy, i latać najdalej, jak potrafię – dodaje.