Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

Kamil Stoch zakończył karierę sportową. „Czuję radość, że wytrwałem do końca”

Niedzielny konkurs Pucharu Świata w Planicy był nie tylko zakończeniem sezonu 2025/26. Był to również pożegnalny konkurs w sportowej karierze Kamila Stocha. Skoczek z Zębu, który w przeszłości dwukrotnie sięgał po Kryształową Kulę, zajął w swoim ostatnim starcie 30. miejsce – po skokach na 193 oraz 190 metrów.

Przed niedzielnymi zmaganiami na Letalnicy Stoch zajmował w klasyfikacji generalnej PŚ dopiero 31. lokatę, która pod nieobecność Kacpra Tomasiaka i Jana Hoerla zapewniała mu jednak start w ostatnim konkursie sezonu. Był on zarazem jedynym reprezentantem Polski w tych zawodach.

W swoim ostatnim, 484. konkursie indywidualnym PŚ w karierze, Stoch zajął trzydzieste miejsce. W swoich ostatnich próbach w zmaganiach elity lądował na 193. oraz 190. metrze. Tym samym dorzucił on do swojego dorobku jeden pucharowy punkt, kończąc cały sezon 2025/26 z liczbą 186 „oczek" na koncie. Polak utrzymał również 31. lokatę, zajmowaną w łącznej punktacji zimowego cyklu.

Po swoim skoku w serii finałowej trzykrotny mistrz olimpijski został uhonorowany specjalnym szpalerem z nart, który ustawili młodzi zawodnicy Klubu Sportowego Eve-nement Zakopane – klubu prowadzonego przez polskiego skoczka i jego żonę Ewę.

Co po swoim ostatnim skoku w zawodach PŚ czuł reprezentant Polski?

– Nie wiem. Jest we mnie tyle emocji, że na pewno długo jeszcze będę to wspominał, roztrząsał. Myślę, że czuję po trosze wszystkiego, ale najbardziej czuję szczęście – radość, że wytrwałem do końca; że to już wszystko się po prostu kończy. Coś zostawię po prostu za sobą i teraz wolny będę mógł kroczyć w nowe życie – przyznał Stoch.

Zawodnik z Zębu został także zapytany o symboliczną sytuację, mającą miejsce przed jego ostatnim skokiem w karierze, czyli danie sygnału do startu przez jego żonę: – To bardzo symboliczne, że sygnał do ostatniego skoku daje Ci żona, która czeka po to, żebyś wrócił do domu, i żebyś był już tylko dla niej. Ja to właśnie tak odbieram. Oczywiście na górze tego nie widziałem, bo taki już jestem, że chciałem jeszcze ten jeden skok oddać „na maksa" – żeby był super, żeby po prostu był daleki. Byłem bardzo skoncentrowany, ale już emocjonalnie po prostu rozbity. No, i tak – oddałem najlepszy możliwy skok na ten moment.

Reprezentant Polski odczuwał po swoim ostatnim skoku również spory niedosyt, przyznając, że chciał w nim przekroczyć granicę 200 metrów.

Jaka była z kolei pierwsza myśl Stocha przed spotkaniem z mediami po finałowych zawodach w Planicy?

– Nie, już nie myślę. To już po prostu się dzieje. Już nie ma nic przede mną, jeżeli chodzi o sportowe wyzwania. Już po prostu mówię o tym, co było. Nie muszę mówić o tym, co będzie. Nie muszę mówić o tym, czego oczekuję; do czego dążę, o co będę walczył. Teraz już mogę po prostu mówić o tym, co było – stwierdził.

Podczas uroczystego pożegnania, mającego miejsce tuż po finałowej próbie w niedzielnym konkursie, Stoch odrzucił na bok narty i ukłonił się kibicom zgromadzonym pod Letalnicą w geście podziękowania za towarzyszenie mu podczas ostatniego startu w karierze. Czy porzucenie nart przed wspomnianym ukłonem było pewnym gestem symbolizującym chęć odpoczynku od nich?

– Może to było takie symboliczne, natomiast to nie było zaplanowane. Po prostu zaplanowałem sobie ten ukłon – że pokłonię się publiczności. Tej wspaniałej publiczności, która specjalnie przyjechała tutaj z tak daleka, żeby wesprzeć mnie w tym trudnym momencie. Jednak po prostu przy tym ukłonie narty mi przeszkadzały, więc je odrzuciłem. A wyszło tak trochę symbolicznie – powiedział były już polski zawodnik.

Na koniec rozmowy z dziennikarzami Stoch został zapytany o to, czym będzie chciał się zająć w swoim życiu po zakończeniu sportowej kariery.

– Nie mam pojęcia, nie wiem tego. Jest wiele rzeczy, które chciałbym robić w życiu. Po pierwsze chciałbym odpocząć. Jest wiele rzeczy, które na pewno będę chciał robić – które będą mi dawały poczucie adrenaliny. Ale co to będzie, tego nie wiem. Może właśnie oglądanie zawodników – oglądanie swoich kolegów, którym życzę jak najlepiej. I wierzę, że będę jeszcze przeżywał piękne emocje, oglądając ich albo na żywo, albo w telewizji. Tego życzę sobie i Wam – zakończył Polak.

Kamil Stoch to jeden z najbardziej utytułowanych skoczków w historii Pucharu Świata. Zadebiutował on w konkursie tej rangi już 17 stycznia 2004 roku w Zakopanem, gdzie zajął 49. lokatę. W swojej karierze 80 razy stawał na pucharowym podium konkursów indywidualnych, z czego aż 39 razy na jego najwyższym stopniu. Oprócz tego, aż sześciokrotnie meldował się on na podium łącznej punktacji PŚ. W sezonach 2013/14 oraz 2017/18 był także triumfatorem całego cyklu.

Korespondencja z Planicy, Marcin Hetnał