Małysz komentuje powrót Tajnera do PZN. „Jedna z bezpieczniejszych opcji"
Już 13 czerwca Adam Małysz zakończy czteroletni etap prezesury w Polskim Związku Narciarskim (PZN). Wszystko wskazuje na to, że stery federacji przejmie doskonale wszystkim znany Apoloniusz Tajner. 72-latek to jedyny kandydat w nadchodzących wyborach. Nadchodząca kadencja na lata 2026-2030 może być już jego piątą w roli prezesa PZN.
– Były fajne i gorsze momenty. Nie jestem nieomylny, więc na pewno popełniałem błędy, ale ogólnie jestem zadowolony z tych czterech lat. Nie przypuszczałem, że rola prezesa będzie dość… siedząca. Miałem mało czasu, żeby towarzyszyć sportowcom. Myślę, że udało się przeprowadzić trochę reform, a w kontekście finansów PZN stoi bardzo dobrze i jest zaopiekowany na kolejne cztery lata. Podpisaliśmy kolejne umowy sponsorskie i to pokazuje, że PZN cały czas się rozwija. Mam nadzieję, że następcy będą to kontynuować i będą robić to, co jest najlepsze dla sportu. Na tym najbardziej mi zależało – podkreśla Małysz przed kamerą Skijumping.pl.
– Przeleciały te cztery lata… Na początku były duże obawy, a pierwszy rok był wdrażaniem się. Pod koniec czułem się już lepiej jako prezes. Sporo rzeczy musiałem jednak odstawić jednak na bok. Miałem mało czasu na sport i na zdrowie. Stąd ta decyzja, że nie będę ubiegał się o kolejną kadencję. Teraz zajmę się trochę swoimi sprawami. Zdrowotnymi, prywatnymi i biznesowymi – kontynuuje 48-latek.
Na ten moment nie zapowiada się, by Małysz pozostał w Polskim Związku Narciarskim w innej roli. Przypomnijmy, iż w latach 2016-2022 był dyrektorem-koordynatorem ds. skoków i kombinacji norweskiej.
– Żadna propozycja nie padła, natomiast na razie muszę odpocząć i nadrobić swoje sprawy. Rola dyrektora sportowego? Kamil Fundanicz bardzo dobrze wykonuje swoją pracę. Udało się też sprawić, że do Polski wrócił Stefan Horngacher. To dla mnie jest zastrzyk pozytywnej energii, że skoki narciarskie będą się rozwijać i sobie poradzą. Obiecałem też Stefanowi i wszystkim trenerom, że mogą liczyć na moją pomoc, jeśli jakakolwiek będzie potrzebna – zaznacza czterokrotny mistrz świata w skokach.
Transferowi Stefana Horngachera na stanowisko koordynatora szkolenia polskich skoczków towarzyszyły niemałe zawirowania. Choć Adam Małysz przekonał Austriaka do powrotu do PZN, na pewien czas rozmowy wstrzymali członkowie zarządu PZN, którzy ostatecznie uzgodnili warunki rocznego kontraktu z byłym trenerem Biało-Czerwonych.
– Były nerwy, ale zawsze tak jest. Negocjacje trwały od dość dawna. Przed igrzyskami rozmawiałem ze Stefanem o różnych sprawach. Potem na igrzyskach i po igrzyskach. Trenerzy też rozmawiali. Maciej Maciusiak i Michal Doležal tworzyli razem ze Stefanem plan, jak by to miało wyglądać. Sytuacja, która później miała miejsce, nie była dla mnie prosta. Jeśli coś komuś obiecuję i z kimś się dogaduję, wówczas staram się dotrzymywać słowa. Dla mnie to było trudne, ale udało się. Stefan był już w Polsce i niebawem przyjedzie na kolejne zgrupowanie. Nie ma już stresu, wszyscy mogą spokojnie pracować – słyszymy od wiślanina.
PZN potwierdził, że Apoloniusz Tajner to jedyny kandydat do posady prezesa PZN. Wybory z udziałem 72-latka odbędą się już 13 czerwca w Krakowie.
– To na pewno jedna z bezpieczniejszych opcji. Doskonale wie, z czym to się je i jak funkcjonuje PZN. Oczywiście, sporo się zmieniło, ponieważ starałem się bardziej prowadzić PZN jak firmę, a nie stowarzyszenie. Z pewnymi rzeczami musi się dopiero zetknąć i zobaczyć, jak to wygląda, ale uważam, że zostawiam PZN w dobrym stanie. Nie będzie mi miał nigdy za złe, że jest tak, a nie inaczej. Raczej zobaczy, że PZN stale się rozwijał i finansowo stoi dobrze – twierdzi Małysz.
Czym w najbliższym czasie zamierza się zajmować Małysz?
– Mam swoje zaległe sprawy, które cały czas odkładałem. Prowadzę między innymi firmę. Już zacząłem więcej pracować ogródku, a to mnie cieszy, ponieważ relaksuję się przy tym <śmiech>. Mam plany, więc myślę, że w najbliższym czasie dowiecie się, co będę robił. Kibicom życzę wszystkiego dobrego. Wspierajcie dalej skoki narciarskie, bo to zimowy sport narodowy. Mam nadzieję, że będziecie ze skoczkami na dobre i na złe – kończy czterokrotny medalista olimpijki.
Z Adamem Małyszem rozmawiał Tadeusz Mieczyński