Strona główna • Słowackie Skoki Narciarskie

Hektor Kapustik słowackim Narciarzem Roku 2026

Hektor Kapustik został zwycięzcą plebiscytu Słowackiego Związku Narciarskiego na Narciarza Roku 2026. W jednej z kategorii doceniona została też jego młodsza siostra, Kira Maria Kapustikova. Impreza odbyła się pod koniec maja w Liptowskiej Sielnicy.

19-letni reprezentant naszych południowych sąsiadów ma za sobą zdecydowanie najlepszą zimę w dotychczasowej karierze. Hektor Kapustik w styczniu zdobył pierwsze punkty Pucharu Świata – zamykając drugą dziesiątkę na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. W marcu zawodnik robił furorę podczas lotów narciarskich w Vikersund i Planicy, gdzie zajął kolejno 13. oraz 21. miejsce, ustanawiając rekord kraju w długości skoku na pułapie 235,5 metra. Ponadto Słowak zadebiutował na igrzyskach olimpijskich we Włoszech, gdzie zajął 28. miejsce na normalnym obiekcie i 21. lokatę na dużej skoczni. Na mistrzostwach świata juniorów w Lillehammer indywidualnie finiszował siódmy.

Wszystkie te osiągnięcia zostały docenione przez rodaków skoczka. Kapustik został laureatem głównej nagrody – dla Narciarza Roku 2026 – podczas gali podsumowującej plebiscyt Słowackiego Związku Narciarskiego. Drugie miejsce zajął Andreas Zampa – narciarz alpejski, a trzeci był Martin Jozsa – snowboardzista. Na gali wyróżniona została też 17-letnia siostra Hektora Kapustika – Kira Maria. Skoczkini, która w poprzednim sezonie sięgnęła po pierwsze punkty Pucharu Świata i również zadebiutowała na igrzyskach olimpijskich, otrzymała nagrodę w kategorii „Talent roku” – wspólnie z dwójką innych sportowców, którymi byli Oliver Tabacko – narciarz alpejski oraz Maxim Legnavsky – narciarz freestyle’owy.

– Weekend w Vikersund był perfekcyjny. Wykonaliśmy swoją pracę jako zespół. Każdy dołożył swoją cegiełkę i na końcu wszystko złożyło się w całość. Myślę, że te skoki były dość… niespodziewane – mówił nam Kapustik w Vikersund po wywalczeniu 13. pozycji i rekordowym locie na odległość 235,5 metra.

Słowak dał się poznać jako skoczek z predyspozycjami do latania na nartach już w ubiegłym roku, kiedy w debiucie na Letalnicy przekroczył 200. metr w wieku niespełna 18 lat.

– Wtedy uzyskałem 202 metry. To była moja pierwsza próba na skoczni do lotów narciarskich. Wtedy miałem możliwość oddania jeszcze dwóch skoków, ale nie były już tak dobre, ponieważ oczekiwałem od siebie za dużo. Tym razem wszystko wyszło o wiele lepiej, niż zakładałem. Czy mam predyspozycje do lotów? Nie jestem pewien, ale po prostu mam dobre czucie i na skoczni do lotów mogę robić to, co chcę wykonywać na każdym obiekcie. Tylko na mamutach wszystko działa dużo lepiej niż na normalnych czy dużych skoczniach  – wyjaśniał przed kamerą Skijumping.pl po wyjątkowym weekendzie na Vikersundbakken.

Zawodnik pochodzący z miejscowości Badin bardzo często trenuje w naszym kraju ze względu na opłakany stan słowackich skoczni. Przez lata dorastał też pośród polskich adeptów skoków narciarskich, próbując swoich sił w zawodach ORLEN Cup czy w Pucharze Tatr. – Nie mamy w kraju normalnej czy dużej skoczni. Jest tylko obiekt w Bańskiej Bystrzycy, gdzie można skakać tylko latem. To tylko K-63, a na dodatek jest stary i niebezpieczny. Ostatni raz skakałem na Słowacji chyba cztery lata temu. Pamiętam te wszystkie zawody w Polsce, w tym rywalizację z Kacprem Tomasiakiem od dziecka – wspomniał.

Przed olimpijską zimą Kapustik rozpoczął współpracę z Vasją Bajcem, słynnym szkoleniowcem ze Słowenii. – To wszystko zaczęło się dość niespodziewanie. Byliśmy na obozie w Planicy i Vasja Bajc trenował tam Rumuna oraz Szweda. Dołączyłem na jeden trening, a potem na kolejne i kolejne. Latem startowałem jeszcze z moim poprzednim trenerem, Vladimirem Frakiem, a od 1 listopada moim trenerem jest już Vasja Bajc. Od tamtej pory jeżdżę na zawody i trenuję już tylko z nim. Współpracuję też z trenerem mentalnym i moim tatą. To nasz zespół – nakreślił Słowak.

Kapustik w gronie swoich idoli jednym tchem wymienia Kamila Stocha, Ryoyu Kobayashiego i Stefana Krafta. Dla Słowaka wyjątkowe było spotkanie ze Stochem w Vikersund, gdzie trzykrotny mistrz olimpijski osobiście pogratulował mu życiowych wyników i imponujących lotów.

– To była pierwsza taka sytuacja, kiedy pogratulował mi rekordu kraju i życiowego wyniku w Pucharze Świata. To było naprawdę miłe, ponieważ jako dziecko chodziłem na zawody, kibicowałem mu i czekałem na autograf. Tym razem to on mi pogratulował, więc byłem naprawdę szczęśliwy – podsumował Kapustik spotkanie z trzykrotnym zdobywcą Złotego Orła podczas marcowego weekendu z lotami w Norwegii.