„Nie przełożyliśmy skoków treningowych na zawody” – Maciej Maciusiak po sobocie w Wiśle
Sobotni konkurs indywidualny Letniego Grand Prix w Wiśle dostarczył polskim kibicom różnych emocji. Obok sportowej rywalizacji nie brakowało wzruszeń związanych z upamiętnieniem zmarłego Grzegorza Miętusa. O ocenie skoków swoich podopiecznych, roli warunków wietrznych oraz decyzjach kadrowych na niedzielę opowiedział trener polskiej kadry, Maciej Maciusiak.
Przed rozpoczęciem sobotnich zmagań na obiekcie im. Adama Małysza oddano hołd zmarłemu niedawno Grzegorzowi Miętusowi. Odszedł zasłużony trener i były skoczek, którego brak mocno odczuwa całe środowisko.
– Grzesiek pozostanie w naszych sercach na długo. Polskie skoki straciły świetnego trenera, świetną osobę. Sami nie możemy się pozbierać każdego dnia. Na pewno każdy ze sztabu myśli o nim, bo był blisko z nami, codziennie towarzysząc nam na treningu. Widzieliśmy się pomiędzy zgrupowaniami czy zawodami. Wielka szkoda, że tak się stało – przyznał szkoleniowiec Polaków.
Dwóch podopiecznych trenera Maciusiaka zameldowało się w czołowej dziesiątce sobotniego konkursu. Kacper Tomasiak zajął 7., a Dawid Kubacki 10. miejsce. Poza tym punktowali także: 16. Maciej Kot, 21. Klemens Joniak, 27. Paweł Wąsek i 30. Aleksander Zniszczoł.
– Rezultaty? Nie przywiązujemy wagi do tego, bardziej do skoków. Technicznie te skoki nie wyglądały tak dobrze jak na treningu. Nie przełożyliśmy skoków treningowych na zawody. Kacper miał dzisiaj trochę problemów z pozycją najazdową, szczególnie w dwóch pierwszych skokach. Ze skoku na skok wyglądało to coraz lepiej. Pomimo błędów mógł bić się nawet o podium. Piotrek Żyła nie dostał się do drugiej serii, ale mimo wszystko oddał jeden z lepszych skoków w ostatnim czasie i podobnie Dawid – solidny konkurs w jego wykonaniu. Reszta popełniła błędy – ocenił trener kadry.
Zadania nie ułatwiło niskie ustawienie belki startowej przez jury podczas 1. serii konkursu.
– Kolejny raz pokazuje to nam, jak bardzo sprzęt jest uzależniony od warunków. Przy minimalnych ruchach powietrza z tyłu na całości nie było szans odlecieć – podsumował Maciusiak.
W niedzielnym konkursie Polska może wystawić już tylko 6 skoczków. Szkoleniowiec z Chochołowa wyjawił, że do startu oprócz piątki najwyżej sklasyfikowanych w sobotę biało-czerwonych, mianował także Kamila Waszka. 19-latek z Goleszowa w swoim debiucie w LGP otarł się o punkty, zajmując 31. miejsce.
– Mam taką zasadę, że jeśli wynikowo dwóch zawodników jest siebie blisko, to startuje młodszy. Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że Kamil prezentował się najlepiej z naszych reprezentantów podczas dzisiejszych treningów, ale zapłacił frycowe – tłumaczy swoją decyzję 44-latek.
Korespondencja z Wisły, Dominik Formela