Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

„Skoczyłem swoje” – Niżnik zaskoczony triumfem w Szczyrku

Adam Niżnik po raz trzeci w karierze został triumfatorem zawodów rangi FIS Cup. Po ubiegłorocznych wiktoriach w Villach i Ljubnie przyszedł czas na trzecioligowy sukces przed własną publicznością – na 104-metrowym obiekcie w Szczyrku. 23-letni reprezentant Polski w niedzielę nie miał sobie równych, uzyskując 105,5 oraz 105 metrów. Jego przewaga nad kolejnym skoczkiem wyniosła ponad dziesięć punktów. 

– Nie spodziewałem się zwycięstwa. Do tej pory nie skakałem aż tak dobrze. Na pewno były to skoki na dobry wynik, ale czy aż na wygranie zawodów? Trudno powiedzieć. Niedziela dobrze się potoczyła. Dobrze się czułem mentalnie, byłem spokojny od samego rana. Przyszło też trochę szczęścia, bo było nieco loterii, ale wykorzystałem to, a przede wszystkim skoczyłem swoje – relacjonuje Adam Niżnik w rozmowie ze Skijumping.pl.

– To były bardzo fajne skoki z technicznego punktu widzenia, choć trener Łukasz Kruczek miał pewne zastrzeżenia, gdy do mnie przyszedł. To pokazuje mi jednak, że skoro osiąganie takich wyników przy skokach z rezerwami daje takie efekty, to na pewno będzie jeszcze lepiej – dodaje niespełna 24-latek pochodzący z Podhala, który do zimy przygotowuje się jako członek kadry narodowej B.

Niżnik, który w sobotę był siódmy w Szczyrku, kończy ten weekend jako wicelider klasyfikacji generalnej cyklu FIS Cup – ze stratą 24 „oczek” do Szymona Sarniaka.

– W przyszłym tygodniu czeka mnie wyjazd na drugi weekend zawodów cyklu FIS Cup. Tam karty zostaną rozdane od początku i znów będzie trzeba walczyć. Plany startowe są elastyczne. Tam, gdzie pojadę muszę dawać z siebie wszystko – mówi bez nastawiania się na konkretne wyjazdy tego lata.

Reprezentant TS Wisła Zakopane nadal nie doczekał się debiutu w zawodach Pucharu Świata. Minionej zimy dwukrotnie odpadł w kwalifikacjach – jako członek wiślańskiej grupy krajowej.

– Moim celem jest znalezienie motywacji do wstawania rano każdego dnia i dawania z siebie maksimum. To przyniesie dobry rezultat. Przede wszystkim chciałbym odnajdywać radość w tych skokach. Nie ukrywam, że nie wszystkie mi ją dają. Nawet te gorsze powinny trochę jej dawać, bo czasem trzeba coś zepsuć, żeby coś poprawić. Oprócz skakania na nartach jestem też studentem AWF w Katowicach. Jest trochę nauki, a sporo czasu pochłaniają dojazdy, ponieważ jestem z Zakopanego. Trzeba przygotować się, pojechać i zaliczyć egzaminy. Najwięcej czasu poświęciłem na to od marca do czerwca. Zostało mi jeszcze kilka rzeczy, ale większość już zrealizowałem i mogę to odsunąć na boczny tor w okresie startowym. Wrócę do tego we wrześniu, bo aktualnie mamy przerwę międzysemestralną – słyszymy od Niżnika.

Korespondencja ze Szczyrku, Szymon Kołtun