Robert Kranjec: Federacja rozwiązała ze mną umowę w dniu wypadku
17 kwietnia tego roku Robert Kranjec uległ wypadkowi podczas jazdy na rowerze. Miał wówczas 2,5 promila alkoholu we krwi. Upadek okazał się bardzo brzemienny w skutkach. Były skoczek został przetransportowany śmigłowcem do szpitala, gdzie przeszedł skomplikowaną operację. Kolejne miesiące upłynęły mu pod znakiem żmudnej rehabilitacji i poruszania się na wózku. W ostatnich dniach po raz pierwszy od czasu wypadku pokazał się publicznie.
Kranjec pojawił się jako widz podczas mistrzostw Europy w kolarstwie, gdzie kibicował Primožowi Rogličowi. Jak podaje portal Ekipa.svet24.si, Słoweniec poruszał się samodzielnie i był w bardzo dobrym nastroju. Nie chciał jednak wracać do szczegółów swojego wypadku. – Wolałbym jeszcze nie rozmawiać o kontuzji i rehabilitacji. Staram się jednak dzień po dniu, żeby było coraz lepiej – uciął temat.
Były mistrz świata w lotach zaskoczył natomiast informacją dotyczącą swojej przyszłości we współpracy ze Słoweńskim Związkiem Narciarskim. Kranjec od kilku lat był członkiem sztabu reprezentacji swojego kraju, pełniąc funkcję specjalisty od kombinezonów.
– Nasza federacja rozwiązała ze mną umowę w dniu wypadku. Nie wiem, czy będę jeszcze z nimi współpracował. Nic więcej nie jestem w stanie powiedzieć, musicie skontaktować się z nimi – powiedział były skoczek portalowi Ekipa.svet24.si.
Dziennikarze słoweńskiego medium poprosili o komentarz Gorazda Pogorelčnika, szefa skoków narciarskich w Słoweńskim Związku Narciarskim. Ten przedstawił sytuację w zupełnie innym świetle.
– Nie sądzę, żeby mówienie tego było właściwe z jego strony, biorąc pod uwagę, że odwiedzamy go, przynosząc mu cały niezbędny sprzęt, który otrzymują również pozostali, ponieważ jest częścią zespołu. Powiedziałem mu pierwszego dnia po wypadku, że kiedy wróci z urlopu i będzie gotowy, by ponownie zająć się szyciem kombinezonów, będzie mile widziany. Nadal tak myślę – powiedział.
– Robi jest mistrzem w swojej pracy i zawsze wykonywał ją dobrze. Wierzę, że będzie ją kontynuował, również po rehabilitacji, gdy osiągnie poziom pozwalający mu normalnie pełnić tę funkcję – zakończył słoweński działacz.