Strona główna • Inne

Poczet skoczków polskich: Izydor Gąsienica-Łuszczek - Narciarze nie łamcie nóg-łamcie narty...

"Narciarze nie łamcie nóg - łamcie narty" - napis o podobnej treści, ostrzegający narciarzy, znajdował się przed warsztatem narciarskim Izydora Łuszczka w Zakopanem. Izydor Łuszczek zapisał się do klubu narciarskiego "Wisła" i okazał się wielkim talentem w skokach narciarskich i kombinacji klasycznej. Jego krótka, lecz bogata w sukcesy kariera trwała kilka lat.

Prześledźmy karierę sportową tego niezwykłego zawodnika "Wisły", karierę bardzo krótką, ale piękną, a także losy wojenne i okres powojennej pracy w warsztacie narciarskim. Izydor Łuszczek zmarł 5 października 1992 roku w Zakopanem. Obecnie zakład narciarski przy ul. Staszica prowadzi jego syn Jerzy. To już drugie pokolenie Łuszczków związane z nartami...

Początki narciarstwa...

Życie Izydora Łuszczka ściśle związało się z nartami i "białym szaleństwem". Także z zakopiańskim klubem "Wisła", którego był czołowym zawodnikiem. W 1929 r. młody Izydor wygrał zawody o mistrzostwo szkoły Przemysłu Drzewnego. Jako nagrodę otrzymał plecak i książki. Już wtedy po cichu marzył o karierze skoczka narciarskiego i zawodnika. Chciał być w klubie, aby skakać. Nie miał pieniędzy na narty i chciał się przytulić do jakiegoś klubu - wspomina jego żona, Pani Anna Gąsienica-Łuszczek. Bardzo chciał być zawodnikiem narciarskim i do tego był bardzo uparty. Miał do nart charakter. Najpierw Izydor poszedł do najstarszego klubu w Zakopanem - SN PTT i prosił o przyjęcie go w szereg zawodników. Niestety jego wygląd nie wróżył wielkiej kariery - był szczupłym, niewysokim chłopakiem. Poszedł następnie do "Sokoła". Tam także mu odmówiono. Jak to się mówi do trzech razy sztuka... Izydor skierował, więc swoje kroki do zakopiańskiej "Wisły", a konkretnie do płk. Franciszka Wagnera, który był wówczas prezesem tego klubu. Ten niezbyt chętnie przychylił się do przyjęcia nowego zawodnika, widząc szczupłego młodzieńca, ale spytał: - Jak masz na imię? W odpowiedzi usłyszał: - Izydor. A to takiego jeszcze nie miałem! Dodatkowo w klubie Olek Rozmus (Aleksander Rozmus) zaanonsował nowego zawodnika pułkownikowi Wagnerowi stwierdzając o Izydorze, że dobrze jeździ i skacze na nartach. Pułkownik Wagner zgodził się na przyjęcie Izydora do klubu i został on zawodnikiem Sekcji Narciarskiej "TS Wisła - Zakopane". Wkrótce płk Wagner przekonał się, że dokonał właściwego wyboru, bowiem Izydor okazał się wielkim talentem zwłaszcza w biegu złożonym (kombinacja klasyczna - bieg i skok - W.S) i skokach narciarskich. Zresztą niedługo później pułkownik Wagner, nazywany "łowcą młodych talentów" bardzo chwalił Izydora, stwierdzając, że odkrył dla "Wisły" doskonałego zawodnika...

Całość artykułu znajdziesz tutaj...»