Daniel Andre Tande w śpiączce po upadku w Planicy. Nie ma zagrożenia życia

  • 2021-03-25 15:30

Świat skoków narciarskich zmroził upadek Daniela Andre Tandego w czwartkowej serii próbnej w Planicy. Norweg stracił równowagę i runął na zeskok na 99. metrze. Mistrz świata w lotach z 2018 roku został przetransportowany helikopterem do szpitala w Lublanie.

Daniel Andre Tande - po problemach w pierwszej fazie lotu - z impetem uderzył w bulę, a następnie bezwładnie zsunął się na dół Letalnicy. Zawodnikiem przez kilkanaście minut zajmowali się ratownicy medyczni, którzy przenieśli go do ambulansu.

Jak poinformował portal Skijumping.pl dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile, stan Daniela Andre Tandego jest stabilny. Norweg o 15:00 został przetransportowany helikopterem do szpitala w Lublanie.

Kolejne wieści o stanie zdrowia Daniela Andre Tandego mają pojawić się w ciągu kilku godzin. O najnowszych wieściach informowana będzie w pierwszej kolejności rodzina zawodnika.

AKTUALIZACJA, 17:00 (czwartek): Robert Johansson w rozmowie z dziennikarzami w Planicy poinformował, iż Daniel Andre Tande oddycha samodzielnie.

AKTUALIZACJA, 18:20 (czwartek): - Daniel doznał złamania obojczyka i do jutra będzie utrzymywany w śpiączce farmakologicznej, aby zmniejszyć obciążenie mózgu - stwierdził dyrektor sportowy Norweskiego Związku Narciarskiego, Clas Brede Braathen w rozmowie z telewizją NRK.

- W dotychczas przeprowadzonych badaniach nie znaleziono niczego, co mogłoby zagrażać życiu Daniela. Oczywiście odczuliśmy ogromną ulgę, kiedy ze szpitala napłynęły dobre wiadomości - dodaje działacz.

Oficjalny komunikat FIS, 18:40 (czwartek):

Pierwszą informację o obrażeniach Daniela Andre Tandego przekazał naczelny lekarz komitetu organizacyjnego PŚ w Planicy, dr Tomislav Mirkovic: - Daniel został przyjęty do karetki nieprzytomny, musiał być intubowany i mechanicznie wentylowany. Po uzyskaniu stabilizacji, przewieźliśmy go helikopterem do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Lublanie. Wstępne badania są bardzo obiecujące. Teraz będziemy czekać 24 godziny, kiedy testy zostaną powtórzone. Jutro po południu będziemy wiedzieć więcej.

Daniel Andre Tande został przyjęty do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Lublanie w stabilnym stanie i przeszedł wszystkie niezbędne badania. Prognozy wyglądają obiecująco: - Jesteśmy niezmiernie wdzięczni za profesjonalną pierwszą pomoc i opiekę medyczną po wypadku. Upadek Daniela wyglądał dramatycznie i teraz odczuwamy ulgę po pierwszej diagnozie, iż obrażenia nie zagrażają jego życiu. Mamy pełne zaufanie do Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Lublanie - powiedział Clas Brede Braathen, dyrektor sportowy Norweskiego Związku Narciarskiego.

AKTUALIZACJA, 20:50 (czwartek):

Lekarz norweskiej reprezentacji informuje, iż mistrz świata w lotach narciarskich z 2018 roku ma nie tylko złamany obojczyk, ale także przebite płuco.

AKTUALIZACJA, 11:05 (piątek):

- Daniel ma dobrą opiekę w szpitalu. Noc minęła spokojnie. Sytuacja jest stabilna. Dziś przeprowadzone zostaną kolejne badania. Reszta zespołu szykuje się do piątkowej rywalizacji - podają członkowie norweskiej reprezentacji.


Adam Bucholz, źródło: Informacja własna
oglądalność: (53086) komentarze: (71)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • kwak11234@wp.pl weteran

    Mieli go wybudzać dziś, teraz jutro.
    No nie wiem, wygląda to skomplikowanie

  • Meier_Welle bywalec

    Prawdopodobnie jutro rano będą go wybudzać ze śpiączki. Oby wszystko poszło dobrze

  • Arsendis doświadczony

    Trzymaj się Daniel, wyjdziesz z tego, wierzę w to

  • bleyz01 bywalec
    @ironicznie_skikomicznie

    Twoja opinia też jest przesadzona. Na niektóre wypadki ludzie nie mają wpływu. Jeżeli dla ciebie wszystko jest zero jedynkowe i albo się ktoś nadaje albo nie to współczuję. Są sytuacje niezależne i jeżeli ktoś się tak wywalił jak Tande dostając podmuch wiatru to współczuję ale my żyjemy dalej. Nie ma co się rozczulać tylko życzyć powrotu do zdrowia i tyle.

  • ironicznie_skikomicznie doświadczony
    @bardzostarysceptyk

    Dlatego nie bierze się tylu ludzi za skakanie, jak za prowadzenie samochodu. Taki zawód wybrali, jakieś tam ryzyko zawsze jest, jak ze wszystkim. Ale robienie szopki z jakiś pojedynczych wypadków raz na ruski rok jest po prostu komiczne. Też się rozczulasz nad jakimś piłkarzem, który miał zawał serca i zmarł w młodym wieku? Możesz to nazwać brakiem empatii, ale mam gdzieś takie "wypadki", gdzie robi to zawodowo i wie na co się pisze. Bardziej współczuję komuś, kto trafił na głupka na drodze i zginął nie z własnej winy. Tak że może dość tej groteski z Tande.

  • Bocian stały bywalec
    @Kołczan

    Ja w tym widzę bekę z tego całego covidu, że robią testy zdrowym ludziom i mówią, że muszą siedzieć w domu, bo to niebezpieczne. Tymczasem same skocznie zabrały więcej życia skoczkom, niż koronawirus. To tak, jakby gościom, którzy żonglują nożami i połykają miecze zabronić zabawy scyzorykiem, bo to niebezpieczne. Sam zresztą o tym pisałem - skocznie zabrały życie 46 skoczkom, tysiące ludzi zostało inwalidami i takie ryzyko jest do przyjęcia, ale nie do przyjęcia jest ryzyko, że się skoczek przeziębi, chociaż koronka żadnej krzywdy skoczkom nie robi (jeśli istnieje jakakolwiek korelacja, między covidem, a formą, to przypomnijmy, że Geiger i Kraft zostali mistrzami świata po przebyciu koronki - taka to wyniszczająca choroba). No a świat zwariował.

    Dlatego zasadne jest pytanie: dlaczego dorosły człowiek może skoczyć z góry na nartach na własną odpowiedzialność, a nie może na własną odpowiedzialność przyjąć ryzyko przeziębienia?

  • FankaPilcha stały bywalec
    @ironicznie_skikomicznie

    A podobno to kobiety są od myślenia emocjami i opierania reakcji o nie... Po co się od razu te pretensje i rzucanie się do mnie? Chciałam tylko doprecyzować informacje, które pan podał, ale z kimś, kto tak reaguje na zwykłą wypowiedź, która przecież nie jest żadnym atakiem, aż się odechciewa rozmawiać.

  • bardzostarysceptyk profesor
    Przeglądałem komentarze ...

    i zadziwiające jak ironicznie_skikomicznie przygłuszył wypowiedzi innych, odwołując się do śmiertelnych wypadków
    komunikacyjnych.
    A ile było by śmiertelnych wypadków na skoczniach, gdyby każdy się brał do skakania, tysiące skoczni i miliony skoczków,
    tak jak kierowców. I gdyby wpuszczano samodzielnie na skocznię po krótkim kursie i 10 skokach próbnych, tak jak pozwalają jeździć po kursie i paru / parunastu jazdach próbnych.
    A hekatomba na szosach i ulicach, spowodowana jest tym, że na świecie przyjęło się, że właściwie każdy może prowadzić samochód. A to jest nieprawda, co najmniej połowa jeżdżących nigdy nie powinna otrzymać prawa jazdy. Ale gdyby władze
    poważnie podeszły do postulatów specjalistów, to mielibyśmy rewolucję, tak prawo do prowadzenia samochodu wpisało
    się do podstawowych praw człowieka i nawet dyktator bał by się tego ruszyć.

  • Kołczan bywalec
    @TonioTonio

    Mam nadzieję, że to ironia

  • Funegosum weteran
    @firefly

    Doskonale rozumiem co miałaś na myśli i dziwią mnie te komentarze.

    Jaki sens ma porównywanie ryzyka skoku na mamucie do jazdy po autostradzie? Trzeba też patrzeć procentowo: ile osób uprawia skoki i ma wypadki, versus ile osób jeździ po autostradach i ma wypadki... ale ja w ogóle nie o tym chciałam.

    Chodzi o to, że niby się wie, że skoki to sport ekstremalny, ale jak zawodnicy pięknie wychodzą z progu, lecą w równowadze i bezpiecznie lądują, staje się taki scenariusz oczywistością ("przecież robią to tysiące razy...!"). A wypadek Tandego zwizualizował ryzyko, o którym, oczywiście, każdy wie, ale nie myśli zbyt dużo.... i tyle. Uruchomił wyobraźnię.
    Życzmy Mu zdrowia, czy będzie skakał, czy nie....

  • TonioTonio bywalec

    Wypadek wyglądał groźnie, ale i tak taki wypadek jest mniej groźny niż COVID.

  • ironicznie_skikomicznie doświadczony
    @FankaPilcha

    Jak się bawił amator w amatorskie skakanie, to zaraz mi jeszcze napisz, że pan Stefan z trzeciego piętra potknął się na schodach i zleciał. Z niego był taki skoczek, jak ze mnie hodowca drobiu na Marsie. Tak samo te dwie inne śmierci w ostatnich dwóch dekadach, jeden to małolat z Holandii, a drugi jeszcze lepszy 55-latek. Im to się powinno wręczyć pośmiertnie nagrody Darwina, a nie rozczulać i bredzić tutaj o "niebezpieczeństwie w skokach", bo większe niebezpieczeństwa są na drodze, na budowie, w kopalni, a nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że od dostania w głowę meteorytem. Jak ktoś się do czegoś nie nadaje, to niech się za to nie bierze.

    Oczywiście Tande pewnie prędzej czy później opowie co się stało, bo to zdarzenie jednak w konkursie na poziomie profesjonalnym, w PŚ. Ja tam nie widziałem podmuchu/problemu z wiązaniem, jak sugerują niektóre media. Tylko nic mu za bardzo nie jest, "zagoi się", dojdzie do siebie i niech kończy zabawę skoro jest mu z nią ewidentnie nie po drodze.

  • Krzewuszka początkujący
    @firefly

    Chodzi o to, że czasami przeceniamy jakieś ryzyko i przez to – mając na uwadze bezpieczeństwo swoje i bliskich – możemy z czegoś zrezygnować, podczas gdy tak naprawdę inne podejmowane przez nas działania o wiele bardziej zagrażają naszemu zdrowiu i życiu. Z tego powodu przykład z wypadkami drogowymi jest jak najbardziej na miejscu.

    Zwróć uwagę na to, co powiedział Morgenstern (fragment rozmowy z dziennikarzem TVPSPORT- 30 X 2020 r.):

    – Chciałbyś, żeby twoja córeczka skakała?

    – Jeszcze nie. Wzięła udział w Goldi Talente Cup Andreasa Goldbergera. Skakała na nartach zjazdowych, na takiej malutkiej, pięciometrowej skoczni. Dla mnie liczy się, żeby dobrze jeździła na nartach. Najpierw musi się tego nauczyć, czuć narty. Pod koniec grudnia skończy osiem lat, a ja zacząłem karierę, kiedy miałem prawie dziesięć. Ma jeszcze czas. To nie jest istotne, by zacząć w wieku czterech, pięciu, sześciu czy siedmiu lat. Istotne, by zacząć, kiedy chce się zostać skoczkiem. I duży wpływ ma czas między czternastym a osiemnastym rokiem życia, kiedy rośniesz i nagle przestajesz. Ciało nieustannie się zmienia, trzeba poprawiać każdego dnia technikę, dopasowywać ją do organizmu. Ma czas. Jeśli będzie chciała skakać, oczywiście, że jej pomogę.

    – A nie będziesz się obawiał, że coś może się jej stać?

    – Nie, nie do końca. Dla mnie skoki to bardzo bezpieczny sport. Porównałbym to do latania helikopterem czy samolotem. Wielu ludzi się boi, ale tak naprawdę to jedne z najbezpieczniejszych środków transportu. Tak samo ze skokami. A kiedy coś się stanie, może być bardzo niebezpiecznie. Sam upadłem dwa czy trzy razy, ale skoczyłem 10 tysięcy razy i przy zwykłych upadkach nic mi się nie stało. (…)
    ...

    Oczywiście podzielam Twoje emocje. Również bardzo przejęłam się tym, co się wczoraj stało. Schlierenzauer sam kiedyś powiedział: ,,to, że jesteśmy zdrowi, nie jest oczywistością”.

  • FankaPilcha stały bywalec
    @ironicznie_skikomicznie

    Akurat ostatnią ofiarą był rok temu 40-letni Thomas Lacroix, lekarz reprezentacji Francji który wcześniej był też skoczkiem, więc to dość świeża sprawa.

  • pietrek94 stały bywalec
    @ironicznie_skikomicznie

    Dokładnie. Podpisuję się rękami i nogami.

  • ironicznie_skikomicznie doświadczony
    @firefly

    Odbiję piłeczkę, dla jakich negatywnych emocji? To ty nie wiesz, ze choćby pracując - dla przykładu, na budowie - można zlecieć w dół? Że jadąc samochodem można stracić życie w kilka sekund? Co to w ogóle za myślenie, że "człowiek nie zdaje sobie sprawy, nie dociera", to ile ty masz lat. Ryzyko jest nawet wracając po kieliszku i wpadając do fosy, jak ostatnio jeden geniusz we Wrocławiu albo równie dobrze możesz poslizgnąć się na skórce od banana i uderzyć niefortunnie w krawężnik. Nie róbmy już jaj, to jest ich zawód, pojedyncze wypadki się zdarzają. I tak mają cieplarniane warunki i wysokie normy bezpieczeństwa na skoczniach.

    Chłop się pozbiera i niech zastanowi, czy dalej się w to bawić, bo moim zdaniem - skoro miał już z tym problem wcześniej - jest za słaby psychicznie na tego typu zabawę.

  • firefly weteran
    @ironicznie_skikomicznie

    Argument? Na co niby? To nie miał być żaden argument tylko moje odczucie. Po prostu w skokach kiedy wszystko wychodzi do człowieka jakoś nie dociera, że oni lecą z dużą szybkością w powietrzu i w każdej chwili mogą runąć, bez żadnych zabezpieczeń, ze sporej wysokości.
    Co ma do tego śmierć na autostradzie to nie wiem. Komentarz tylko dla wzbudzenia jakiś negatywnych emocji, zupełnie niepotrzebny pod takim newsem.

  • Mucha125 weteran
    @kwak11234@wp.pl

    Klimow doszedł

  • Mucha125 weteran
    @Maradona

    Bardziej psychicznie ucierpiał niż fizycznie i większość upadków(okres paru lat) to były dwa rodzaje psychicznie i poobijany oraz drugi zerwane wiązadła przy lądowaniu. Najgorsze w XXI wieku to była śmierć( spowodowana ukrytą chorobą) oraz rozwalony kręgosłup przez zawodnika z USA. Reszta to były poobijania i rozwalone wiązadła kolanowe. Nie pamiętam co stało się z Wąskiem w zakopanym (jako przedskoczek wtedy skakał),ale na pewno był w szpitalu

  • Kołczan bywalec
    @Mucha125

    Wystarczy zlikwidować noty za styl. Wtedy telemark sam się usunie.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl