"Potrzebujemy skoczków, a nie biegaczy!" - Bajc o czeskim kryzysie

  • 2022-01-11 19:34

W 2001 roku w Lahti podczas mistrzostw świata czeska sztafeta w biegach narciarskich przegrała z reprezentacją Turcji. Uznano to za totalną klęskę, a trener i biegacze musieli zmierzyć się z licznymi drwinami pod swoim adresem. Portal Isport.blesk.cz przyrównuje tamtą historię do obecnej sytuacji w Pucharze Świata, gdzie czeskich skoczków wyprzedza reprezentacja Turcji w osobie Fatiha Ardy Ipcioglu.

To obecny trener Czechów Słoweniec Vasja Bajc był tym, który położył podwaliny pod tureckie skoki i pomagał w tworzeniu od zera systemu w tym kraju. - Trochę jestem rozczarowany, że tylko Ipcioglu zaszedł tak daleko, miałem sześciu czy siedmiu utalentowanych chłopców w Turcji – mówi Bajc. - Ma dobre warunki, związek go wspiera. Całe lato trenuje w Planicy i w Kranj, często pod okiem tych samych trenerów co Słoweńcy. Widziałem jak w mediach społecznościowych ludzie wyrażają zaskoczenie, że Turek pokonał wszystkich Czechów. Ale dlaczego nie może mieć punktów, funkcjonuje w tym samym systemie skoków co Kraft czy Granerud.

Sporo optymizmu w serce Bajca wlał Roman Koudelka świetnym skokiem podczas kwalifikacji w Bischofshofen. Podczas konkursu nie wyglądało to jednak już tak dobrze. - Koudi po tym skoku z kwalifikacji myślał, że będzie już skakał na poziomie czołowej dziesiątki. Powiedziałem mu: to sukces, że wróciłeś na skocznię w tak krótkim czasie. Oddałeś dwadzieścia skoków na dużej skoczni, a chciałbyś od razu walczyć z Geigerem - tłumaczy Bajc.

Viktorowi Polaskowi w Wiśle zabrakło 0,8 pkt., by awansować do finału i zdobyć pierwsze od roku punkty Pucharu Świata. Nie udało się jednak, a potem było już tylko gorzej. - Poldi ma problemy na rozbiegu. Osiąga znacznie niższą prędkość niż reszta stawki. To tak jakby startował z najazdu krótszego o dwie czy trzy belki. Jego pozycja najazdowa nie jest idealna, ale z drugiej strony nie jest aż tak zła, żeby osiągać prędkość o półtora kilometra wolniejszą od innych - wyjaśnia słoweński trener. 

- Taka jest teraz rzeczywistość. Razem z Janem Maturą robimy wszystko, co w naszej mocy. Pracujemy z chłopakami, żeby prędzej czy później wynik nadszedł – mówi szkoleniowiec. - Ale oczywiście fani skoków nie mogą być usatysfakcjonowani. A przede wszystkim my jako trenerzy w pierwszej kolejności nie jesteśmy usatysfakcjonowani.

Niezwykle trudna jest sytuacja związana z tamtejszą infrastrukturą. W całym kraju nie ma dostępnej choćby jednej dużej skoczni, a jedyną normalną jest "dziewięćdziesiątka" w Harrachovie, przygotowana dzięki zaangażowaniu lokalnych pasjonatów. - Podziękowania dla braci Slavík i klubu Harrachov! Ale tam i tak nie można szybko dostać się na górę skoczni, trzeba iść na nogach, by oddać następny skok. Nikt tak dziś nie trenuje, skoki to nie sport wytrzymałościowy... Potrzebujemy skoczków, a nie biegaczy! – mówi Bajc. - W Czechach są dwa lub trzy talenty, z którymi możemy coś zrobić w ciągu pięciu lat. Ale do tego potrzebna jest infrastruktura. 


Adrian Dworakowski, źródło: Isport.blesk.cz
oglądalność: (5685) komentarze: (9)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kolos profesor
    @SchwarzerAdler

    Problem Czechów w tym, że nawet jak były sukcesy w osobie Jakuba Jandy to też tam zainteresowania skokami ani większej kasy nie było.

    Tak czy inaczej trudno nie być w szoku jak bardzo skoki pod.upadły w Czechach - szczególnie infrastrukturowo, jeszcze całkiem nie dawno mieli lepsze obiekty niż my...

  • Wojciechowski profesor
    @Lataj

    I tam się skacze dużo (łącznie z zawodami LGP kobiet od kilku lat), ale chyba tylko na igelicie. Jeśli się nie mylę, w ostatnich latach nie przygotowują tam skoczni normalnej na zimę. Mają tam konkretne plany inwestycyjne, ale wiadomo, jak to z planami bywa...

    W każdym razie obiekt jest utrzymany całkiem dobrze, ma homologację FIS, tylko po prostu brakuje chyba środków na bieżące utrzymanie zimą. Szkoda, bo klub prężny. Inna sprawa, że mają w Czechach trochę tak jak u nas: tutaj różne mniej lub bardziej poważne tarcia na linii Beskid Śląski – Podhale, a tam Karkonosze i Góry Izerskie kontra Beskid Morawsko-Śląski.

  • Lataj weteran
    @Arturion

    Skakało się przynajmniej do niedawna we Frenstacie pod Radhostem.

  • Cinu weteran

    Fajnie, że pojawiło się ostatnio kilka artykułów o zagranicznych reprezentacjach. Oby było takich więcej.

  • MaciejoS stały bywalec
    Nie jest łatwo

    Mało zawodników, tragiczna infrastruktura, podzielone zdania... Tak niestety to wygląda i obawiam się, że w najbliższym czasie skoczkowie z Czech będą prezentować się na podobnym lub jeszcze słabszym poziomie.

  • Mucha125 doświadczony
    @INOFUN99

    Ale tam po prostu odcięli finanse na przełomie wieków, a w Czechach skocznie zamykają i zwijają dyscyplinę

  • INOFUN99 profesor
    @Arturion

    Akurat w Finlandii też się kłócą.

  • Arturion weteran

    Skoki w Czechach to gorszy przypadek niż w Finlandii. Tu dochodzi skłócenie działaczy i niejednoznaczna polityka samorządów. Żeby kraj z tyloma sukcesami nie miał nawet jednej normalnej skoczni zdatnej do skakania? I jeszcze z tym mamutem kręcą, zamiast współpracować z chętnymi. Pewnie będą na co dzień trenować w Słowenii... Absurd.

  • SchwarzerAdler weteran

    Bajc nie ma tam lekko. Brak sukcesów = brak kasy, brak infrastruktury. Szczerze życzę Czechom jakiś sukcesów.
    A co z Jandą , były nowe wybory już nie bawi się w politykę ? Zawsze coś by mógł pomóc.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl