Wiązania ze spadochronem przyszłością skoków? FIS zainteresowana systemem "Ski Stopper"

  • 2022-04-09 19:30

W najbliższych latach skoki narciarskie może czekać rewolucja technologiczna. Mowa o nowych wiązaniach przygotowanych przez Bison Bidings, które mają zwiększyć bezpieczeństwo zawodników. Prototyp urządzenia "Ski Stopper" został zaprezentowany w sobotę podczas posiedzenia komisji FIS ds. sprzętu i rozwoju w skokach narciarskich.

Ski StopperSki Stopper
fot. Bison Bidings
Ilkka TuomikoskiIlkka Tuomikoski
fot. Bison Bidings

Autorem rewolucyjnego rozwiązania Bison Bidings jest Ilkka Tuomikoski, posiadający ćwierć wieku doświadczenia pracy nad nartami oraz wiązaniami. Twórca pomysłu osobiście zaprezentował swój projekt pod nazwą "Ski Stopper" w formie filmowej podczas sobotniego posiedzenia komisji FIS ds. sprzętu i rozwoju skoków narciarskich.

- Jestem Ilkka Tuomikoski i od 25 lat pracuję nad wiązaniami oraz nartami do skoków narciarskich. Kilka miesięcy temu otrzymałem od Sandro Pertile dramatyczne zdjęcie upadku Daniela Andre Tande w Planicy. Obie jego narty uwolniły się spod butów. Jedna z desek zjechała na dół skoczni z dużą prędkością, ledwo omijając nieprzytomnego Norwega. To wydarzenie wezbrało we mnie moc do rozpoczęcia prac nad tym projektem. Chciałbym podziękować panu Pertile za przyznanie mi możliwości rozwoju nad systemem stoperów dla nart zjeżdżających luzem po zeskoku - przyznaje autor, przechodząc do prezentacji "Ski Stoppera".

- Zaprojektowałem otwierane pudełko, do którego włożyłem spadochron i zamknąłem je na uchwyt. W pudełku znajduje się dziurka na żyłkę. W przypadku upadku, kiedy narta skręca w lewo lub prawo, żyłka otwiera pudełko, zaś spadochron wydostaje się na zewnątrz. Tym samym znacząco zmniejsza prędkość deski - prezentuje Tuomikoski pierwsze rozwiązanie projektu.

- Czasami, kiedy zawodnicy wykonują gorsze lądowanie, bolec znajdujący się za butem potrafi się otworzyć. W efekcie kontrola nad nartą staje się o wiele trudniejsza. W miejscu, w którym znajduje się żyłka dla spadochronu, zamieszczona została jeszcze jedna nić, dla systemu bezpieczeństwa - dodaje autor, przedstawiając drugi pomysł zastosowany w wiązaniach.

-  Tuż za piętą znajduje się metalowa rurka z wcięciem. Na końcu żyłki znajduje się metalowa kapsuła, znajdująca się wewnątrz rurki. Owa kapsuła wydostanie się na zewnątrz tylko w przypadku, kiedy pięta zawodnika skręci w lewo lub prawo. Uważam, że te dwa rozwiązania mogą zapobiec wielu wypadkom na skoczni - zapowiada Tuomikoski.

Projekt Ilkki Tuomikoskiego spotkał się z dużym zainteresowaniem członków komisji FIS i został zaakceptowany do dalszych prac nad udoskonaleniem. W kuluarach mówi się, iż "Ski Stopper" firmy Bison Bidings, zwiększający bezpieczeństwo zawodników, jest przyszłością skoków narciarskich.


Adam Bucholz, źródło: Informacja własna
oglądalność: (18328) komentarze: (57)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion weteran
    @acka

    A ty nie żegnałeś się z nami do listopada? ;-)

  • Kolos profesor
    @acka

    Nic bardziej mylnego, żeby ustalić wykształcenie poszczególnych trenerów wystarczyło mi kilkanaście sekund i kilka kliknięć myszką, w kilku przypadkach wystarczy wpisać w wyszukiwarkę imię i nazwisko + słowo "wykształcenie" i wszystko pisze.

    Oczywiście ukończenie studiów daje papier i uprawnienia, i to wszystko - jakiegolwiek zdolności i doświadczenie zdobywa się w praktyce, pracując w zawodzie.

  • acka weteran
    @Kolos

    Tylko się cieszyć, że wszyscy nasi specjaliści od skakania i trenowania pokończyli studia. Trochę teorii oprócz praktyki nie zaszkodzi, a nawet pozwoli wyjść poza prostą powtarzalność znanych z własnych treningów czynności. Tylko szkoda, że wszyscy tak się z tymi dyplomami ukrywają, że nigdzie nie można znaleźć o nich wzmianki, dopiero Ty musisz ujawniać najskrytsze tajemnice PZN... Wykształciuchów tam nie lubią?

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Swoją drogą są jakieś przesłanki, że Hula nie jest "kumaty"? Bo ja tam nie wiem, ale na tyle na ile znam jego wypowiedzi to zawsze mówi z sensem i potrafi przeprowadzić sensowną analizę swoich skoków.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Z tego nie wynika, że miałyby być Hula głównym trenerem kadry kobiet (tej zresztą i tak nie będzie), a jeśli miał pracować z juniorkami, czy być asystentem kogoś to to jest najzwyklejsza w świecie ścieżka kariery każdego trenera skoków zaczynającego swoją karierę.

    Biegun też nie jest głównym trenerem tylko asystentem i to trenera kadry juniorów. Jego funkcja nie wymaga przesadnej elokwencji.

  • Wojciechowski profesor
    @Kolos

    Nie. Ty napisałeś najpierw o „określonym punkcie na nartach”, a nie o całej narcie, stąd w ogóle moja reakcja. Gdybyś nie napisał „określony punkt, który ma się jako pierwszy zetknąć z podłożem”, to nie miałbym o czym pisać. Na szczęście już sobie wyjaśniliśmy, że obaj myślimy o całej narcie.

    Natomiast piszesz kolejną rzecz, która stałaby w sprzeczności z „określonym punktem na nartach”. Oczywiście, że miejsce pierwszego zetknięcia się nart z podłożem w ogromnej większości przypadków to inne miejsce niż zetknięcie się całej narty z podłożem. To jest czasem różnica ponad metra. Momentami aż mam wrażenie, że według Ciebie nie ma różnicy żadnej, co po prostu kłóciłoby się z prawami fizyki.

    Tak samo – analogicznie – miejsce, gdzie skoczek naciska stopami na zeskok, jest w 99% wypadków inne niż to, gdzie znajdują się te stopy w momencie „opadnięcia” całych nart. A pod uwagę bierze się dopiero ten drugi moment. Nieraz zresztą te pomiary można podważyć ze zwykłej powtórki, gdy okazuje się, że musieli wybrać złą klatkę i już to może zmienić pomiar o pół metra, a w skrajnym wypadku więcej. Ludzkie oko przy tak małej liczbie klatek może nie mieć pewności, czy już cała narta jest na zeskoku, czy jeszcze nie. To samo zresztą jest ze spalonym w futbolu – czy piłka jeszcze styka się z podającym, czy już nie.

    A już w zupełne zdumienie wprawia mnie... Twoje zaskoczenie wyszczególnieniem różnych typów lądowania. To są niemal słowo w słowo cytaty... z FIS-owskich wytycznych o pomiarze wideo. Może to Cię przekona, że nie wyssałem tego z palca? ;)

  • Pavel profesor
    @Kolos

    "Pojawiły się propozycje trenowania kobiet, ale na razie koncentruje się na sobie i przyszłym sezonie. To jeszcze nie koniec mojej kariery"

    Do tego odnosiłem się w kontekście etatu w kadrze za "bycie skoczkiem".

    I tu nie chodzi o to kto tam jaki papierek dostał, ale to jak jest kumaty, słucham sobie np takiego Bieguna w Eurosporcie i zastanawiam się kto go zrobił trenerem.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Trenerem kadry nikt z miejsca nie został, asystentem prędzej ale to jednak co innego no naturalna szkoła dla adeptów sztuki trenerskiej.

    Oczywiście pomijam dywagacje czy lepszy jest papier polskiej uczelni czy austriackiej czy jakieś innej bo to nie istotne na ten moment. Chodzi tylko o podstawę teretyczno-praktyczną na początku kariery trenerskiej a ta jest identyczna czy Polak czy Austriak. Jednak były Polski skoczek z wykształceniem zły, a Austriak dobry mimo identycznego startu zawodowego...

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Trenerem kadry nikt z miejsca nie został, asystentem prędzej ale to jednak co innego no naturalna szkoła dla adeptów sztuki trenerskiej.

    Oczywiście pomijam dywagacje czy lepszy jest papier polskiej uczelni czy austriackiej czy jakieś innej bo to nie istotne na ten moment. Chodzi tylko o podstawę teretyczno-praktyczną na początku kariery trenerskiej a ta jest identyczna czy Polak czy Austriak. Jednak były Polski skoczek z wykształceniem zły, a Austriak dobry mimo identycznego startu zawodowego...

  • Kolos profesor
    @Wojciechowski

    No nie to tu z jednego punktu zrobiłeś dwa (punkt styku nart że śniegiem i punkt z którego określa się odległość uzyskaną przez skoczka to w istocie to samo), i do tego jeszcze stwierdziłeś że istnieją trzy sposoby lądowania(?) a istnieje jeden a reszta to ekstremalne przypadki a raczej wypadki przy pracy skoczka i jako takie nie mogą być punktem odniesienia.

  • Pavel profesor
    @Kolos

    To, że równie dobrze trenerem mogliby zrobić pana Zygmunta z kanapy. Podstawa to kursy i staże, aby poznać metodologie pracy. "Były skoczek+AWF" to nie jest z miejsca trener kadry, a u nas tyle wystarczy, aby załapać etat.

  • Wojciechowski profesor
    @Kolos

    Nie, zrobiłeś daleko posuniętą nadintepretację. Ja odpowiedziałem na to: „jest dokładnie określony punkt na nartach który ma się jako pierwszy zetknąć z podłożem i to od niego mierzy się uzyskaną odległość”, a to... nie jest ten punkt. To nie uproszczenie, tylko bzdura.

    Przynajmniej mam jasność, że jednak aż tak nie pobłądziłeś, tylko napisałeś bzdurę, którą teraz nazywasz „uproszczeniem”. Jeśli tego nie widzisz, to ja nie mam pytań. W tych 99% przypadków odległości NIE mierzy się od żadnego punktu, który jako pierwszy zetknął się z podłożem. :)

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Oczywiście, ale co to zmienia w tym temacie?

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Skończyć AWF będąc sportowcem to zwykła formalność, jeżeli wiesz o co mi chodzi ;)

  • Kolos profesor
    @Pavel

    To dlaczego praktycznie 100% zagranicznych trenerów było skoczkami narciarskimi? Po za tym Kruczek i większość pozostałych byłych skoczków bawiących się w trenerkę skończyło studia - np. Bachleda, Pochwała, Sobczyk, Jakub Kot czy Maciusiak, Stefan Hula także skończył studia.

    Identyczna droga zawodowa jak trenerskich "cudotwórców" z Austrii, nic nadzwyczajnego.

  • Kolos profesor
    @Wojciechowski

    Nie ty pisałeś, że jest problem z mierzeniem bo są upadki i inne ekstremalne zdarzenia. Tym czasem to rzadkość a na ogół w 99% określenie miejsca styku nart z powierzchnią nie jest problemem w dobie kamer i stopklatek. Ja co najwyżej uprościliem temat a nie podałem błędnej metodologii. Uznałem, że oczywistości że narty muszą dotknąć zeskoku żeby mierzyć odległość nie trzeba tłumaczyć, jak widać myliłem się.

  • Skokownik stały bywalec
    @janbombek

    Mądrze Pan/Pani pisze, ale podsunęło mi to pewien pomysł. Niech ten spadochron otwiera się, gdy włączą się oba czujniki - jeden na wypięcie, a drugi na dotknięcie w ziemię.

  • Pavel profesor
    @janbombek

    To taka sama bzdura jak tunel nad skocznią, ktoś wyczuł kasę i lobbuje za swoim projektem.

  • janbombek doświadczony

    Nie znam się, trochę techniki i się gubię, ale czy autor tego pomysły zagwarantuje, że taka narta nie wypnie się w trakcie lotu zawodnikowi, który ma skłonności od skrętu w locie.

  • Skokownik stały bywalec

    Dla mnie jest to niezły pomysł. Był kiedyś taki przypadek, że taka narta wypięta po upadku wbiła się skoczkowi w kręgosłup powodując jego uraz. Warto zapobiegać takim sytuacją, więc jest to dobra idea. Musi to być tylko dobrze opracowane, by ten spadochron nie otwierał się z byle powodu.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl