Ahonen pracuje w muzeum. "Długo się nie zastanawiałem"

  • 2022-05-05 12:36

Jak informowaliśmy już jakiś czas temu Janne Ahonen rozpoczął w tym roku pracę w muzeum motocykli w Lahti. Po tym jak zakończył długą karierę skoczka narciarskiego, co rusz szukał dla siebie nowych wyzwań i nie potrafił na dłużej zagrzać miejsca u jednego pracodawcy. W swojej obecnej pracy czuje się jednak spełniony i szczęśliwy.

W 2019 roku pięciokrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni został członkiem sztabu szkoleniowego reprezentacji Finlandii w kombinacji norweskiej zajmującym się sprawami sprzętowymi. Stał się jednym z ojców sukcesu Ilkki Heroli, który przed rokiem w Oberstdorfie  wywalczył tytuł wicemistrza świata, choć do końca walczył o krążek z najcenniejszego kruszcu.

Janne doraźnie pomagał nawet fińskim biegaczkom, gdy zachodziła taka potrzeba. Za swoimi zawodnikami murem stawał również wtedy, gdy przez media przetaczały się dyskusje dotyczące manipulacji sprzętowych. Wdał się swego czasu w pyskówkę z Jaarlem Magnusem Riiberem, niekwestionowanym królem dwuboju klasycznego, dotyczącą kontrowersji wokół kombinezonów norweskich zawodników. 

- To był miły czas, który dawał dużo satysfakcji, ale czasami w życiu trzeba myśleć o sobie - mówił przed rokiem, gdy podjął decyzję o zakończeniu współpracy z fińską federacją. - Wiem, że chłopcy nie ucieszyli się z takiego obrotu spraw, zwłaszcza, że nadchodzi zima olimpijska. Dla mnie to też jest trudna i bolesna sytuacja, bo ta praca była sprawą mojego serca. Biłem się z myślami przez całą wiosnę.

Decyzję dotyczącą porzucenia zajęcia, które nie było dla niego wystarczająco dochodowe, pomógł mu podjąć Mika Pohjonen, 47-letni światowej sławy śpiewak operowy, a także posiadacz niezwykle prestiżowego w Finlandii tytułu króla tanga, zaproponował mu pracę w swojej firmie. Pohjonen poza działalnością muzyczną prowadzi też firmę produkującą i sprzedającą kampery. Szukał fachowców z dużymi umiejętnościami i padło między innymi na Ahonena.

- Niezmiernie cieszę się, że mogę wreszcie żyć codziennością normalnego człowieka. Janne Ahonen, który kiedyś funkcjonował jako fiński bohater narodowy, już nie istnieje – mówił kilka miesięcy temu. -  Jako sportowiec mogłem prowadzić uprzywilejowane życie na wiele sposobów, posiadam wiele niezapomnianych wspomnień, ale na szczęście ten czas się skończył. Nastąpiła we mnie wielka duchowa zmiana. Życie superbohatera było naprawdę wyczerpujące, choć miało swoje plusy. W każdym razie przez lata sukcesów trudno było mi znaleźć siebie. Teraz, kiedy patrzę na to dawne życie, wydaje mi się ono naprawdę odległe, wręcz nierealne. Przez wiele lat byłem gwiazdą skoków narciarskich, teraz jestem rzemieślnikiem i sprzedawcą. To jest wyzwalające i czyni mnie szczęśliwym.

Ale tuningowaniem kamperów "Aho" zajmował się tylko przez pół roku, bo skusiło go inne wyzwanie. Od kilku miesięcy pracuje w muzeum motocykli w Lahti. Zakres jego obowiązków jest bardzo szeroki, a w jego skład wchodzi m.in. renowacja maszyn, kwestie ich montażu oraz sprawy organizacyjne związane z działalnością muzeum. 

- Riku Routo, założyciel muzeum, to mój stary znajomy - opowiada w udzielonym przed kilkoma dniami wywiadzie z portalem Iltalehti.fi.- Miałem mniej niż 15 lat, kiedy kupiłem swój pierwszy motorower od Riku i wtedy się poznaliśmy. Jego syn skakał na nartach, więc kilka spraw nas połączyło. Przez lata wielokrotnie sugerował mniej lub bardziej poważnie, że powinniśmy robić coś razem. Kiedy zaproponował mi na początku roku, że mógłbym rozpocząć pracę w jego muzeum, długo się nie zastanawiałem. 

W ciągu dwóch miesięcy spędzonych w muzeum zbudowałem w starej hali punkt sprzedaży dla sklepu motocyklowego Riku. Pracy było dużo. Kolejny duży plan to przeprowadzenie warsztatów dla młodzieży, które rozpoczną się jesienią - zapowiada legenda skoczni. W ostatnim czasie przypadło mu też w udziale realizowanie zadania, do którego miał bardzo osobisty stosunek.

Został autorem wystawy zorganizowanej na cześć Jarno Saarinena, znakomitego przed laty fińskiego motocyklisty, który zginął w 1973 roku podczas wyścigu we Włoszech. - To wyjątkowe uczucie. Mistrz świata upamiętnił mistrza świata. To był mój sposób na oddanie hołdu wybitnemu sportowcowi - wyznał. Przypomnijmy, że Ahonen wciąż nie rezygnuje ze skakania na nartach. W styczniu zdobył brązowy medal mistrzostw w kraju, a podczas zawodów Pucharu Świata w Lahti oddał pokazowy skok w przerwie konkursu.


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (5447) komentarze: (5)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion weteran

    Tak. Eksponat powinien pracować w muzeum. Choćby biernie. ;-)

  • Oczy Aignera profesor
    @Kolos

    Jego maski do muzeum pasują w sam raz.

  • Skokownik stały bywalec

    Kilka wniosków:
    1.Bardzo lubię charakterystyczny styl p. Adriana Dworakowskiego między innymi za to, że nie boi się czasem użyć trafnego słowa, troszeczkę potocznego, którego użycie mogłoby troszkę krępować każdego innego przedstawiciela tej redakcji. Język stosowany przez tego Redaktora jest wartki, przystępny i pełen rozsądnie stosowanych kolokwializmów, co sprawia, że teksty czyta się bardzo sprawnie i z dużą przyjemnością. W mojej opinii słowo "pyskówka" jest jednak troszeczkę zbyt kolokwialne i można by je zastąpić ironicznym sformułowaniem "wymiana uprzejmości" - oznacza to samo, jest mniej dosadne i też pasuje do stylu p. Adriana. Taka wskazóweczka :)
    2.Miło, że Jannemu podoba się praca w muzeum motocykli i że przyniosła już swoje owoce. Jak niektórzy już zauważyli, w słowach Ahonena czuć jednak, że lubi imać się różnych zadań i w muz. motocykli też jest raczej na krótko. Jest jednak szansa, że może tutaj pracować trochę dłużej z zaangażowaniem, bo czuć w nim jakąś pasję zaszczepioną przez Riku Routo.
    3.Podoba mi się, że Ahonen czuje respekt do mistrzów innych dyscyplin i że zauważył wyjątkowość tego, że mistrz świata oddaje cześć mistrzowi świata. To rzeczywiście jest piękne.

  • Vow_Me_Ibrzu stały bywalec

    No cóż, sądząc po dotychczasowych zwrotach akcji, również w tym miejscu może długo nie pozostać, wyraźnie go nosi. W starym piecu diabeł pali. Ale dopóki ma co jeść i formy starcza, może sobie pozwolić na szukanie, a nuż się w coś wstrzeli, może zobaczymy go jako żołnierza na Ukrainie albo mnicha.

  • Kolos profesor

    "Ahonen pracuje w muzeum"

    W charakterze eksponatu? :) :) :) :)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl