„Siedem Słowenek będzie walczyć o Kryształową Kulę”. Jurij Tepes w nowej roli

  • 2024-07-04 16:35

– Mamy mistrzowską drużynę, która osiągnęła prawie wszystko. W grę wchodzi tylko pięcie się dalej w górę  – mówi Jurij Tepes, który w maju objął funkcję głównego trenera kobiecej reprezentacji Słowenii. 35-latek, w rozmowie z portalem siol.net, podzielił się swoimi planami dotyczącymi prowadzenia kadry Słowenek i wyzwaniami związanymi z wejściem w buty Zorana Zupancica.

Po znakomitych sezonach Słowenek pod wodzą Zorana Zupancica, przed Jurijem Tepesem stoi nie lada wyzwanie. Jego poprzednik poprowadził Ursę Bogataj do złota olimpijskiego w Pekinie, Nikę Kriznar i Nikę Prevc do Kryształowej Kuli – kolejno w sezonach 2020/21 i 2023/24, tak samo jak Emę Klinec do mistrzostwa świata w Oberstdorfie. Za jego kadencji Słowenki sięgnęły także po Puchar Narodów w sezonie 2021/2022. Tak liczne sukcesy nakładają presję na nowego szkoleniowca, czego nie ukrywał w rozmowie ze słoweńskimi mediami. 

– Przyjście po takich sezonach jest znacznie większym wyzwaniem niż dołączenie w momencie, gdy coś nie idzie i można budować zespół od podstaw – mówi 35-latek, który ostatnio pełnił funkcję szkoleniowca w kobiecej reprezentacji młodzieżowej. – Mamy mistrzowską drużynę, która osiągnęła prawie wszystko. W grę wchodzi tylko pięcie się dalej w górę. Z jednej strony to obciążenie, ale też duża motywacja – dodaje, mówiąc przy tym o presji obrony Kryształowej Kuli. Nie zamierzał jednak przypisywać jej wyłącznie Nice Prevc.

W sezonie 2024/25 kobiecą kadrę A tworzą Taja Bodlaj, Tina Erzar, Ema Klinec, Katra Komar, Ajda Kosnjek, Nika Prevc oraz Nika Vodan (z domu Kriznar – przyp. red.).

– Mam nadzieję, że w interesie każdej z nich będzie zdobycie pewnego dnia Kryształowej Kuli. Nie chcę nikogo wyróżniać. Cała siódemka musi walczyć o ten sukces i każdą z dziewczyn będziemy traktować na równi – zaznacza w rozmowie z Jaką Lopaticem.

– Oczywiście, podejście w treningach będzie się nieco różnić, bo niektóre dziewczyny trzeba zachęcać bardziej, inne mniej. Ale chcę, żeby dziewczyny były równe w oczach trenerów. W każdą z nich zainwestujemy swój wysiłek i wiedzę, nawet jeśli w danym momencie będzie skakać trochę gorzej. Wiem, że to nierealne, żeby siedem z nich rywalizowało o Kryształową Kulę. Nie wszystkie też będą skakać we wszystkich konkursach. Nie chodzi o to, że tak się stanie, ale o to, że włożymy taką samą ilość energii w przygotowanie każdej z nich – uzupełnia dwukrotny triumfator zawodów z cyklu Pucharu Świata, każdorazowo na Letalnicy w Planicy.

Świeżo upieczony szkoleniowiec nie ukrywa także, że objęcie nowego stanowiska wiąże się ze sporą presją i licznymi wyzwaniami. 

– Trzeba skompletować zespół, któremu się ufa. Musiałem uświadomić sobie swoje braki i zgromadzić pomocników, którzy wesprą mnie w kwestiach, w których mi czegoś brakuje – tłumaczy Tepes, który na swojego asystenta wybrał Andraza Pograjca. Trenerem fitness został Jan Jamnik, a Gaber Arh pozostał trenerem serwisowym i fizjoterapeutą. 

– Zdaję sobie sprawę, że to bardzo duże obciążenie, ale w tej chwili nie ma aż tak dużej presji. Będzie ona obecna przed zimą, przy ostatnich konkursach Letniego Grand Prix, a także podczas sezonu. Dużo będzie też zależało od wyników, ale nawet bez względu na to, będzie ona obecna. Ważne będzie, żebym w tym czasie nie pokazywał tego dziewczynom i wziął na siebie jak najwięcej ciężaru. Dziewczyny powinny skakać z jak najmniejszym napięciem – wyjaśnia indywidualny wicemistrz świata juniorów z 2006 roku.

W rozmowie z siol.net niejednokrotnie zaznacza, że w pracy z zawodniczkami zamierza stawiać na komunikację i równe traktowanie. 

 – Będę im ufał, ale będę też wymagał odwzajemnienia zaufania. Uważam, że wszystko można uzgodnić w miły sposób, ale jeśli coś jest nie tak, jak się umówiliśmy, jestem surowy. Zamierzam czasem odegrać rolę „policjanta”. Widziałem już wiele takich zachowań w przeszłości i nie chcę tego robić, ale zrobię to, jeśli będzie to najlepsze dla zespołu – zapowiada i dodaje, że nie chce zdradzać przedwcześnie swoich celów na nadchodzący sezon.

Głównym celem dla najlepszych skoczkiń będą Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym 2025. Te na przełomie lutego i marca odbędą się w Trondheim.

– Nie lubię o tym mówić przed sezonem. Nawet jako skoczek mówiłem, że będziemy o tym rozmawiać po sezonie. Niezależnie od tego, czy cele zostaną osiągnięte, czy nie. Poza tym nie chcę nakładać odpowiedzialności i presji na dziewczyny, bo wiem, że to czują. Wiemy, gdzie jest miejsce dziewczyn. Pokazały to w poprzednich sezonach. Presja medialna będzie duża, więc nie chcę się do niej dokładać – kończy.

Jurij Tepes zakończył sportową karierę w 2020 roku. W latach 2013-2017 siedmiokrotnie wskakiwał na podium Pucharu Świata, czyniąc to tylko raz poza obiektami do lotów narciarskich. Syn Mirana Tepesa to brązowy medalista w drużynie z Mistrzostw Świata w Narciarstwie Klasycznym 2011, a także Mistrzostw Świata w Lotach Narciarskich 2012. W młodości Jurij dwukrotnie zostawał zespołowym mistrzem świata juniorów – w 2005 i 2007 roku. Debiut pośród elity zaliczył 1 stycznia 2006 roku w Garmisch-Partenkirchen, jako niespełna 17-letni zawodnik. Najgłośniej o Słoweńcu zrobiło się 22 marca 2015 roku, kiedy na Letalnicy pokonał Petera Prevca, co w ostatecznym rozrachunku kosztowało starszego rodaka Kryształową Kulę, przy identycznej liczbie punktów w klasyfikacji końcowej sezonu 2015/16 z Severinem Freundem z Niemiec.


Kinga Marchela, źródło: siol.net
oglądalność: (2670) komentarze: (12)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor
    @sledzik16

    Zobaczymy w tym sezonie. A co do nakładów, to się nie dziwię, Przy czym ostatnio porządnie zainwestowano w dziewczyny, tylko pewien cwaniak wszystkich wykiwał. :-(

  • sledzik16 weteran
    @Arturion

    Nie wiadomo czy to tylko talent na pewno po części tak ale i chęci sztab szkoleniowy i motywacja. U nas 90 % nacisku idzie na meskie skoki choć ostatnie sezony pokazują że i to może nie wystarczać i osiągać przyzwoite rezultaty

  • Lataj profesor

    "Siedem Słowenek będzie walczyć o Kryształową Kulę"
    "Cała siódemka musi walczyć o ten sukces i każdą z dziewczyn będziemy traktować na równi"
    "Wiem, że to nierealne, żeby siedem z nich rywalizowało o Kryształową Kulę"
    Czy dwa pierwsze zdania to nie jest czasem zaprzeczenie trzeciego? Ostatnie miałoby sens, jakby powiedział, że chodzi o ten sam sezon. Poniekąd tylko 6 z nich jest w stanie startować przez cały sezon i to nierealne, żeby wszystkie były w stanie utrzymać się w wyścigu o jedno z najważniejszych indywidualnych trofeów. Nawet nie ma u nich możliwości powiększenia limitu na period, ale nr 7 może się wykazać w krajówce i zastąpić dotychczasowy nr 6, jeśli okaże się lepszy. Kontynuacja dotychczasowych sukcesów Vodan (z domu Kriznar), Klinec i Prevc, a także dalszy rozwój bardzo młodych i bardzo zdolnych Bodlaj, Erzar i Kosnjek, oraz wejście na salony Komar też jest możliwe. W następnym sezonie powinny realnie walczyć o PN. Co prawda Tepesa czeka spore wyzwanie, ale nie tak wielkie jak wyprowadzenie naszych skoczkiń na prostą, nawet biorąc pod uwagę biedę w polskich uwarunkowaniach. Jednak Słoweńcowi wystarczy tylko, żeby lato było wynikowo trochę gorsze, a od listopada full gas. Z takim materiałem nie powinien narzekać, że sobie nie poradzi.

    No i wypadałoby jeszcze wspomnieć, że Jurij jest także indywidualnym wicemistrzem świata juniorów z 2006 i brązowym medalistą w tej samej konkurencji z 2005.

  • INOFUN99 profesor

    "Najgłośniej o Słoweńcu zrobiło się 22 marca 2015 roku, kiedy na Letalnicy pokonał Petera Prevca, co w ostatecznym rozrachunku kosztowało starszego rodaka Kryształową Kulę, przy identycznej liczbie punktów w klasyfikacji końcowej sezonu 2015/16 z Severinem Freundem z Niemiec."
    Poprawcie na sezon 2014/2015.

  • Arturion profesor
    @sledzik16

    U nas znacznie mniejsza skala talentu.

  • sledzik16 weteran
    @Arturion

    To chyba w naszej ekipie za wiele się nie robi albo jeszcze się nie zaczęło robić skoro rezultaty są poniżej przeciętnej nawet patrząc na nasze biedne realia żeńskich skoków

  • Arturion profesor
    @sledzik16

    Rozumiem, co miałeś na myśli, ale - trzeba zaznaczyć wyraźnie - jak się nic, albo prawie nic, nie robi, to szybko następuje utrata formy. Bez względu na skalę talentu.

  • Skokownik weteran

    Tak w ogóle, będzie to baśń o siedmiu Słowenkach i trenerze Tepesu ;)

  • Skokownik weteran

    Przed Słowenkami i ich trenerem czas pełen wyzwań. Zobaczymy, jak ta silna reprezentacja zniesie zmianę na stanowisku szkoleniowca. Ja myślę, że dobrze. W zespole jest masa utalentowanych dziewczyn i fani drużyny spod Triglavu na pewno czekają nie tylko na kontynuację sukcesów Vodan, Prevc, Klinec, ale też na rozwój ich młodych, zdolnych koleżanek takich jak Bodlaj, Erzar i Kosnjek. I to będzie duże wyzwanie dla Jurija Tepesa, myślę nawet że większe niż utrzymanie na medalowym szlaku najbardziej utytułowanych zawodniczek. A może do tej trójki dołączy jeszcze Katra Komar, która już w zeszłym sezonie pokazywała, że ma papiery na dobre skakanie? Na pewno kibiców drużyny ze Słowenii ucieszyłby dalszy rozwój i tej zawodniczki. Metoda równego traktowania zawodniczek brzmi dobrze w słowach trenera Tepesa. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Zgadzam się z dwukrotnym zwycięzcą konkursów PŚ, że każda z jego podopiecznych ma duży potencjał.

  • sledzik16 weteran
    @Arturion

    Jak się ma taki zespół to można praktycznie nic nie robić a i tak mieć efekty

  • Arturion profesor

    "nie chcę nakładać odpowiedzialności i presji na dziewczyny, bo wiem, że to czują. "
    Ma rację. I tak wszyscy liczą, że kilka z nich będzie cały czas w czubie.

  • sledzik16 weteran

    Chociaż ma z kim pracować. Szkoda ze u nas nawet za bardzo nie ma w kim wybierać. A ci co są to bardzo zmęczeni i napracowani w kadrze żeńskiej

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl