Okiem Samozwańczego Autorytetu: "Niespodzianka, ale nie sensacja"

  • 2026-02-11 05:07

Co za historia, w powietrzu wisi kicz - śpiewał kiedyś Krzysztof Cugowski do magicznych dźwięków syntezatora Romualda Lipki. Bez wątpienia niesamowita historia. Dokładnie rok temu Kacper Tomasiak szykował się do mistrzostw świata juniorów w Lake Placid, ale bardziej liczono tam na Klemensa Joniaka. A 9. lutego 2026 roku wpisał się na wiele różnych list, które będę wymieniał później. Ale przede wszystkim zapisał się w historii.

Niespodzianka? Tak. Sensacja? Nie. Przecież wielu z nas po cichu, albo nawet i głośno liczyło na ten medal. Tyle, że to było chciejstwo. Chciejstwo wynikające z pragnienia sukcesów, z frustracji, tęsknoty i kaca. Bo nie ukrywajmy - to są rzeczy, które definiują najlepiej polskiego kibica skoków narciarskich AD 2026. No dobra, ma talent. No dobra, ma dobrą psychikę, więc na dużej imprezie ma większe niż szanse, niż na przykład taki kartonowy Janek. No dobra, ma atomowe odbicie, zatem na skoczniach normalnych jego szanse rosną. Ale ludzie, pokładaliśmy nadzieje chłopaku, który rok wcześniej startował w FIS Cupie! I nie zawsze udawało mu się tam punktować. A jak już złapał tam dwa podia, to dostał szansę w pucharze kontynentalnym, ale to było dopiero pod koniec lutego, mniej, niż rok temu. I radził sobie tak średnio. Bywały miejsca w czwartej, trzeciej, ostatecznie drugiej dziesiątce. Tak, rok temu Tomasiak to była nisza, kojarzona tylko przez wąskie grono kibiców. Dopiero w maju przeniósł się z kadry juniorskiej do kadry B i nadal oficjalnie jest w tej kadrze B. Zatem podkreślmy - pokładaliśmy nadzieje w juniorze, członku kadry B, który jeszcze nie stanął indywidualnie na podium. Najwyżej w konkursie był na piątym miejscu. Skoki na czołową trójkę pokazywał sporadycznie. W takim kolesiu pokładaliśmy nasze nadzieje.

Tomahawk z Bielska-Białej

Kacper pokazał, że nadzieje nie są płonne, gdy w jednym z treningów na Stadio del salto Giuseppe Dal Ben, na owej skoczni HS 107, na której miał walczyć o medale, zajął drugie miejsce. Gdy kolejny już dzień bohaterowie tej zimy - Prevc, Lanišek, Kobayashi spisywali się poniżej oczekiwań. Wtedy te nadzieje miały już solidną podbudowę. Pokazał, że stać go na skoki na ścisłą czołówkę a i w innych nie odstawał od tej czołówki za bardzo.

Ale to nadal był tylko jeden skok. A do medalu są potrzebne dwa takie skoki z rzędu. A że Kacper to potrafi, nie pokazał jeszcze ani razu. Trzeba było liczyć na to, że ten pierwszy raz pokaże to w najlepszym możliwym momencie. Najważniejszym możliwym momencie. Najtrudniejszym możliwym momencie. Chłopaku! Ty się nad sobą zastanów! Zastanów się! Coś Ty zrobił! Ty zachwyciłeś 40 milionów Polaków! Ludzi, którzy przychodzili na skocznię i wydawali ostatnie pieniądze, na bilet, kawałek zimnej pizzy i espresso! 

Ten konkurs to była poezja. Wiem, że trochę się powtarzam tej zimy, ale myślę, że każdy kto go widział, nie zapomni go nigdy. Konkurs naprawdę ciekawy, emocjonujący, piękny. Od samego początku naznaczony dalekimi skokami outsiderów, którzy radowali serca swoich kibiców. Potem przyszły skoki Pawła Wąska i Kamila Stocha i nasze nastroje zjechały w dół jak Robert Mateja w 2004 roku po zeskoku Velikanki. Wiedzieliśmy, że Kacper Tomasiak jest jedynym, który może nam je poprawić i uratować honor polskich skoków na włoskich Igrzyskach. I jakże on je uratował i jakże on nas uradował! Ten skok w pierwszej serii był niezły, ale przecież wtedy jeszcze nikt z nas nie przypuszczał, że wspaniały junior z Bielska-Białej będzie na półmetku czwarty ze stratą 0,1 punktu do podium! Dopiero z kolejnymi skokami docenialiśmy pierwszoseryjny wyczyn Kacpra coraz bardziej. A gdy po skoku Domena Prevca wyświetliły się wyniki, do wszystkich już chyba dotarło, że dzieją że rzeczy wielkie. Chyba już wielu wierzyło, że po drugiej serii na podium zabraknie Valentina Fouberta, ale przecież zamiast Tomasiaka mógł się tam pojawić Ryōyū Kobayashi, Domen Prevc czy Marius Lindvik. 

Gregor Deschwanden

Drugi skok, to już była magia. Przypomnijmy: Kacper Tomasiak w drugiej serii wyrównał rekord skoczni ustanowiony chwilę wcześniej przez Deschwandena (107 metrów) i oddał najlepiej oceniany skok - 58 punktów (ex-aequo z mistrzem - Raimundem). Wyprzedził nie tylko Valentina Fouberta, ale i Kristoffera Sundala. Wypracował sobie też przewagę nad Deschwandenem, z ktrym przecież zajmował ex-aequo czwartą pozycję po pierwszym skoku. 

 

Nawiasem mówiąc, dziwna trochę ta polityka notowania rekordów skoczni. Poprzedni rekord należał do Adama Małysza i wynosił 107,5 metra. Skocznię przebudowano, ok. Ale to nadal jest de facto ta sama skocznia. Skocznia normalna w Predazzo. Na tym samym stadionie w tym samym miejscu. A po co się przebudowuje skocznie? Żeby skakać coraz dalej. Tę skocznię powiększono, zarówno pod względem punktu K (z 95 na 98 metrów), jak i rozmiaru (ze 104 na 107 metrów).  To jaki jest sens notowania nowych rekordów, krótszych od tych starych? Chyba tylko marketingowy. No ale dobrze, niech będzie, reprezentant Klimczoka Bystra wywalczył ten medal z rekordem skoczni, jeszcze lepiej brzmi i wygląda. 

Kacper zatem wpisał się na listę medalistów olimpijskich i to od razu jako najmłodszy w historii medalista zimowych igrzysk. Poprzednim był Wojciech Fortuna (19 lat i 193 dni). Tomasiak wywalczył medal 20 dni po swoich 19 urodzinach. Nie zwykła sprawa. Powiem Wam, że symbolika pewnych wydarzeń zawsze wywołuje we mnie ciarki.  Kilka godzin przed srebrnymi skokami Kacpra, na cmentarzu parafialnym w Kamienicy (dzielnica Bielska-Białej) pochowano Mariana Kasprzyka (22.09.1939-02.02.2026). Nieco wcześniej w katedrze Św. Mikołaja odbyła się uroczysta msza pogrzebowa. Sztandar Olimpijski przy trumnie trzymała Julia Szeremeta - wicemistrzyni olimpijska z Paryża. Marian Kasprzyk był wybitnym bokserem. Medalistą olimpijskim z Rzymu (brąz, 1960) i Tokio (złoto, 1964). Przy okazji tego drugiego medalu został bohaterem narodowym. W finale walczył z reprezentantem ZSRR  i w pierwszej rundzie złamał kciuk. Pomimo tego wygrał walkę i został mistrzem olimpijskim. Mieszkańcy miasta tłumnie żegnali swojego honorowego mieszkańca, które największe sukcesy odnosił w barwach BBTS-u Bielsko-Biała. Jeszcze nie zgasły pierwsze znicze na jego grobie, a miasto już miało nowego bohatera i nowego medalistę olimpijskiego. 

Trzy stopnie podium - czterech medalistów

Wobec tej ciekawostki literacko-sportowa klamra o kończącym tej zimy karierę Kamilu Stochu i zdobywającym swój pierwszy (i na pewno nie ostatni!) medal Kacprze Tomasiaku wydaje się banalna i już nieco wyświechtana. Ale niech wybrzmi. Niech Kacper będzie dla całych polskich skoków tym, kim już się stał dla mieszkańców swojego miasta. Następcą, który przejął pałeczkę. Tak, jak Kamil stał się następcą Małysza, gdy wygrywał swoje pierwsze konkursy pucharu świata w sezonie, gdy karierę kończył Orzeł z Wisły.


Przypomnijmy zatem raz jeszcze ten szalony rok z życia Kacpra Tomasiaka. Luty 2025 - podium pucharu FIS w Szczyrku. Potem mistrzostwa świata juniorów za oceanem, gdzie finiszował za plecami Klemensa Joniaka. Marzec 2025 - średnio udane występy w pucharze kontynentalnym. Kwiecień - w wyniku skandalu "kombinatorów norweskich" w Trondheim Red Bull odwołuje dla nich zaproszenia na Skoki do Celu i Tomasiak uzupełnia skład gwiazd na tej głośnej imprezie. Ale przecież wszyscy wiedzą, że jest tam na doczepkę i z łapanki. Maj - trafia z kadry juniorskiej do kadry B. Lato - paskudnie wyglądająca kontuzja na Wielkiej Krokwi i pierwszy start w Letnim Pucharze Kontynentalnym zakończony dyskwalifikacją. Jesień - wygrywa Letni Puchar Kontynentalny 2025 i debiutuje w Letniej Grand Prix, zajmując ósme miejsce w Klingenthal. A potem to już z grubsza wiemy. A jak ktoś nie wie, to niech poczyta artykuły na tym portalu , choćby moje wcześniejsze felietony z tej zimy. I dotarliśmy tu, gdzie dotarliśmy. Do Val di Fiemme, Predazzo, gdzie na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina d'Ampezzo młodziutki bielszczanin odcisnął swoje piętno i wyrył swoje nazwisko na tej samej tabliczce, co wielcy poprzednicy - Adam Małysz i Kamil Stoch. Czy czeka go równie wielka kariera co ich? A któż to wie? Ale mam za tym bardzo poważny, ważki, twardy i poparty całym moim samozwańczym autorytetem argument. Argument brzmi "A dlaczegóż by nie?!" Orzeł z Wisły, Rakieta z Zębu i Tomahawk z Bielska-Białej. Sam nie wiem, w którym przydomku zakochałem się bardziej, ale takich dwóch jak te trzy, to nie ma ani jednego!

Gruppengeist

No dobra, dobra. Trochę się dałem ponieść. Na razie to Kacper musi gonić takich skoczków jak Piotr Fijas, Dawid Kubacki czy Piotr Żyła. Ale przecież żaden z nich nie przywiózł z Predazzo indywidualnego medalu. Dlatego skojarzenia Kacpra z dwiema wyżej wspomnianymi legendami polskich skoków są uprawnione. A żeby mu sodówka nie uderzyła do głowy, to przypomnijmy, że na razie to chłopak jeszcze w pucharze świata nie stawał na podium. Aczkolwiek co do sodówki, to wszyscy, którzy go znają, mówią, że nie ma o tym mowy. Kacper jest tak poukładany, że wręcz nudny. Tu nie będzie żadnego nykanenowania proszę państwa. Lektor w kościele, wzorowy uczeń zarówno w ocenach jak i zachowaniu, mądry chłopak wykonujący bez szemrania polecenia trenerów, kalkulujący, podchodzący do wszystkiego na chłodno, spokojnie, odpowiedzialny starszy brat czwórki rodzeństwa. Każda zatroskana o swoją córkę mamusia chciałaby takiego kandydata na narzeczonego. 


W jakich my czasach żyjemy. Od 2002 roku, nasi skoczkowie zdobywają medale na każdej olimpiadzie, wyjąwszy Turyn. A przecież i tam Adam Małysz był w jednym z konkursów w czołowej dziesiątce. Może i to był jakiś podświadomy filar naszego chciejstwa? Że jak Igrzyska, to jakiś medal musi być? Że skoro cztery kata temu w Chinach wyskakał nam brąz ni gruchy ni z pietruchy pogrążony w głębokim kryzysie Kubacki, to we Włoszech tym bardziej musiał nam go wyskakać pukający coraz odważniej do czołówki Tomasiak? I skoro Dawid miał wtedy brąz, to Kacper musi mieć srebro? Jest jakaś logika w tym braku logiki. Jest jakaś metoda w tym szaleństwie. Bo przecież ten medal wymyka się racjonalnemu myśleniu. Przecież my tej zimy leżymy i kwiczymy. A jednak w Cortinie mamy już rozdane trzy komplety medali w skokach i Austria na razie nie ma nic, a my mamy srebro. Bo indywidualnie bez medali są na razie dotychczasowi bohaterowie sezonu - Prevc, Kobayashi, Lanišek. Ale tak jak Ania Twardosz zajęła w swoim konkursie najlepsze miejsce tej zimy (wyrównane), tak samo Kacper Tomasiak zajął w swoim medalowym debiucie najlepsze miejsce. Cóż za wyczucie czasu! Ania oczywiście musi być w cieniu Kacpra, ale doceńmy ją. Czołowa dziesiątka na Igrzyskach. Najlepsze miejsce w historii. 

Niestety, to tylko listki figowe. Pozostałe wyniki - czy to indywidualne Poli Bełtowskiej, Pawła Wąska i Kamila Stocha, czy to wynik naszej drużyny mieszanej (pokonaliśmy jedynie Rumunię) czy ogólnie wyniki w pucharze świata - to obraz smutny. Obraz biedy z nędzą. A lwia część sezonu już za nami. Ale na narzekania przyjdzie jeszcze czas. Nie psujmy sobie nastroju, jeszcze jest czas radości i świętowania.

Banzai!

Tym bardziej, że szalonych historii jest więcej. Historia Tomasiaka jest filmowa? To co powiecie o Deschwandenie? Wydawało się, że podstarzały (za chwilę mu stuknie 35 lat) Szwajcar wszystko co najlepsze ma już za sobą. Dwa poprzednie sezony miał najlepsze w karierze, okraszone podiami. Chłopina tej zimy najwyżej dochrapał się dziesiątego miejsca (trzykrotnie). Ale aż 7 razy zdarzyło mu się nie wejść do drugiej serii. Ostatnimi tygodniami wręcz rolę lidera kadry przejmował już od niego Sandro Hauswirth. Gregor zajął 30. miejsce na mistrzostwach świata w lotach, z Willingen wrócił bez punktów. W treningach olimpijskich - marazm. Aż tu nagle po rozmowie z trenerami serwisant Björn Schneider wsiada w samochód i zapieprza 400 km przez zaśnieżone Alpy po inne narty. Przypominam, w tych zaśnieżonych Alpach tuż przed Igrzyskami zdarzały się takie historie, że autokary z dziennikarzami dojeżdżały nie miejsce rankiem, zamiast wieczorem. Potem 400 km z powrotem i na tych nartach Deschwanden skacze po brązowy medal. Po pierwszej serii jest ex-aequo z Tomasiakiem po drugiej ląduje na najniższym stopniu podium z Renem Nikaidō. Na podium musi wystąpić w pożyczonej kurtce, bo tak bardzo nie wierzył w jakikolwiek sukces, że nie zabrał galowego wdzianka. No mamy tu kolejną underdog story na miarę Hollywood. Ja już to widzę oczami wyobraźni proszę wycieczki, już to widzę. Zasypana droga i zmiana trasy niczym w Drużynie Pierścienia. Klejące się od zaspania oczy i samochód jadący prosto na czołówkę z ciężarówką. Auto serwismana wiszące dwoma kołami nad przepaścią. Trener i skoczek czekający na narty do ostatniej chwili przed konkursem. Członkowie bawarskiej orkiestry dętej jadący na imprezę karnawałową do Tarentu, ratujący dzielnego serwismana z opresji i podwożący go swoim wesołym autobusikiem, częstujący go golonką i rozgrzewającą Jagatee. Jodłujący i grający na akordeonach i puzonach poklepujący go po plecach, że na pewno zdążą, bo jednooki Hans jest najlepszym kierowcą w powiecie. Widzicie to ze mną kochani? W roli Deschwandena  Timothée Chalamet. W roli Bine Norcicia - Tom Hardy. Serwismana gra Sebastian Stan. No i oczywiście Letitia Wright albo Lupita Nyong'o jako Marysia Grzywa!

Historia mistrza olimpijskiego - Phillipa Raimunda też nadaje się na ekran. Tu bym widział ciężki, psychologiczny dramat sportowy opisujący trudne relacje Niemca z Mariusem Lindvikiem. Tyle, że sytuacja jest rozwojowa, więc na razie nie ma pomysłu na koniec. Ale na pewno nie mógłby to być happy end.

Anna Twardosz

Za to ja już będę zmierzał do endu. Choć Igrzyska w wykonaniu skoczków dopiero na półmetku. Zakończyliśmy przygody na skoczni normalnej, teraz skoczkowie przenoszą się na skocznię dużą. A tam tylko jedno jest pewne - Domen Prevc na pewno wywalczy medal.

Cytat zupełnie na temat:
"Kibicowałem. Robiłem zdjęcia. Miałem trąbkę, którą przemyciłem przez bramkę, bo nie wolno było wnosić. Było takie zamieszanie, że pani chciała mi ją odebrać, ale ją schowałem i wszedłem z powrotem. W pierwszej serii dmuchałem, potem pomyślałem 'kurcze, może jednak nie dmuchać. Może lepiej oglądać i zobaczyć co się dzieje'."
Były skoczek, prezes PZN, Adam Małysz

Tak to jest, Proszę Wycieczki, jak były skoczek po raz pierwszy wchodzi na trybuny i nie wie co robić. Dobrze, że wokół byli bardziej doświadczeni kibice i wytłumaczyli nowicjuszowi, na czym polega kibicowanie.

A tak na poważnie, to ukłony dla Pana Prezesa, że zrezygnował z akredytacji, kupił normalnie bilet i poszedł na trybuny. Gest warty docenienia na takiej imprezie. 

Cytat zupełnie nie na temat:
"Społeczeństwo bez przeszłości to zbiegowisko"
Stanisław Lem

Ceterum autem censeo notas artifices esse delendas.

***
Felieton jest z założenia tekstem subiektywnym i wyraża osobistą opinię autora, nie stanowiąc oficjalnego stanowiska redakcji. Przed przeczytaniem tekstu zapoznaj się z treścią oświadczenia dołączonego do artykułu, bądź skonsultuj się ze słownikiem i satyrykiem, gdyż teksty z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" stosowane bez poczucia humoru zagrażają Twojemu życiu lub zdrowiu. Podmiot odpowiedzialny - Marcin Hetnał, skijumping.pl. Przeciwwskazania - nadwrażliwość na stosowanie językowych ozdobników i żartowanie sobie z innych lub siebie. Nieumiejętność odczytywania ironii. Nadkwasota. Zrzędliwość. Złośliwość. Przewlekłe ponuractwo. Funkcjonalny i wtórny analfabetyzm. Działania niepożądane: głupie komentarze i wytykanie literówek. Działania pożądane - mądre komentarze, wytykanie błędów merytorycznych i podawanie ciekawostek zainspirowanych tekstem. Kamil Stoch ostrzega - nieczytanie felietonów Samozwańczego Autorytetu grozi poważnymi brakami wiedzy powszechnej jak i szczegółowej o skokach.

P.S. Kochani, nie karmcie mi tu trolli. Ja też się będę starał.

Marcin Hetnał, źródło: Informacja własna
oglądalność: (3662) komentarze: (45)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • zimowy_komentator profesor

    "Zakończyliśmy przygody na skoczni normalnej, teraz skoczkowie przenoszą się na skocznię dużą. A tam tylko jedno jest pewne - Domen Prevc na pewno wywalczy medal".

    Ma ogromne szanse, ale czy okrasiłbym to stwierdzenie słowem "na pewno"? Raczej nie. Domen przyparty do muru może nie być sobą, zresztą nie wiadomo jak z formą, czy aby nie zaliczył zjazdu zrównującego go z czołówką. Liczę na to, że wyniki podobnie jak ze skoczni normalnej pozytywnie nas zaskoczą, choć oczywiście życzę też powodzenia Domenowi. Ale gdyby tak po raz kolejny Austriacy wylecieli z podium? Nie mam nic przeciwko :)

  • kibicsportu profesor

    In Brazil, Globo’s delayed Men’s Normal Hill Ski Jumping coverage on Monday afternoon averaged 8.99 million viewers, making it the most-watched Winter Games competition coverage ever in Brazil.

    źródło: Christian Klaue (MKOL)

    W Niemczech oglądalność poniedziałkowego konkursu wyniosła ponad 6 mln źródło: skispringen.com

    A u nas w samej tvp około 2,5 mln osób oglądało. Nie mam informacji ile w Eurosport, ale myślę, że też dużo patrząc ile ludzie na social media wstawiali zdjeć po konkursie z logiem eurosportu.


    Niezmiernie cieszą mnie te wyniki oglądalności, bo skoki jeszcze nie zginęły, a konkurs na normalnej skoczni był świetną wizytówką skoków :)

  • Odlotowo_4567 doświadczony
    Polska drużyna - porównanie mikstów w Zhangijakou i Predazzo

    Pola wczoraj skoczyła 82 m, a Konderla (obecnie już Konderla-Juroszek) podczas mikstu na IO w Zhangijakou uzyskała 75,5 oraz 72,5 m. Nawet Rajda uzyskała wtedy 80,5 i 73,5 m. To nie istotne, że dzisiejszy konkurs odbywał się na K98 HS107, a tamten na K95 HS106. To bardzo mała różnica jeśli chodzi o parametry i to nie usprawiedliwia krótszych skoków Polek w Chinach. Pytanie więc, dlaczego Bełtowska po swoim wczorajszym występie musiała się mierzyć z falą hejtu? Odpowiedź jest prosta: gdyby skoczyła dalej, nasza drużyna awansowałaby do serii finałowej. Dlaczego w tak trudnej sytuacji nie znalazły się Kinga i Nicole w 2022? Ponieważ dzięki bardzo dobrym próbom Stocha i Kubackiego (nie umniejszam absolutnie wkładu Wąska i Tomasiaka w dniu wczorajszym, którzy poradzili sobie równie dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, z jakimi warunkami musiał mierzyć się Kacper i jaką znakomitą jak na te realia odległość uzyskał) oraz niemałej pomocy Agnieszki Baczkowskiej, Polska awansowała do finału mikstu na IO w Pekinie. Znaleźliśmy się w nim, a nawet zajęliśmy 6. pozycję kosztem dyskwalifikacji w szeregach drużyn Norwegii i Niemiec.
    Na dodatek warto zauważyć, że mikst w Predazzo został dużo lepiej obsadzony niż ten 4 lata temu. We Włoszech mieliśmy 12 reprezentacji, walka o miejsca od 6. do 8. była niezwykle wyrównana. Natomiast w Chinach w rywalizacji wzięło udział jedynie 10 ekip.
    To smutne, że Pola musiała mierzyć się ze zdecydowanie większą krytyką, która osiągnęła poziom bezlitosnego hejtu kierowanego przez rosnącą nienawiść tylko dlatego, że nie miała takiego szczęścia, jak jej koleżanki z reprezentacji 4 lata temu. Doszło wtedy do afery sprzętowej z powodu nadużyć i złamania przepisów przez mocniejsze ekipy, a poziom drużyn z tzw. "drugiego szeregu" nie okazał się aż tak solidny i wyrównany. Tym bardziej więc szkoda mi Poli i mam nadzieję, że nie spowoduje to bardzo negatywnych konsekwencji dla niej, a poziom sportowy naszej skoczkini niedługo ulegnie poprawie. 😊

  • dervish profesor

    Ale narodzin gwiazdy, czyli debiutu w PŚ moim zdaniem SA w swoim czasie nie uczcił jak należy. Wtedy nie wiedzieć czemu główną bohaterką felietonu była nasza skoczkini - co wówczas wypomniałem autorowi na zasadzie: "znaj proporcjum mocium panie". Już wtedy przeczuwałem, że mamy do czynienia z debiutem postaci nietuzinkowej być może formatu Małysza i Stocha.

    Gdyby to Kacper był wówczas na pierwszym planie to prawdopodobnie dziś można by przywoływać tamten felieton niczym proroczy raport z szopki betlejemskiej oczywiscie z hołdem Trzech Króli. :)

  • Karpp profesor
    @DomenPrevcFan

    Podobnie jak wy też to widziałem i będę kibicował Ilvesovi , Heroli albo Japończykowi. Natomiast strata faworytów z Norwegii, Niemiec czy Austrii jest tak mała, że szybko ich połkną.

  • tonyv bywalec
    @KraftiJestFantasti

    Tylko pierwsza seria. Setka Stocha nie starczyła do wyprzedzenia tuzów wcześniej przez Ciebie wymienionych, ale co ciekawe, były to dwa metry więcej od Stefana.

  • waldemarsson profesor

    Tymczasem redaktor Merk ujawnił dzisiaj, że Kamil Stoch zupełnie serio wierzył że w tym sezonie będzie w grze o Kryształową Kulę.
    Do tego bardzo chciał wygrać w Zakopanem,a teraz celem pozostaje triumf w Planicy. Z tego wywiadu z Merkiem można wywnioskować, że pan Kamil strasznie się stresuje tym pożegnalnym sezonem.

  • KraftiJestFantasti początkujący
    @tonyv

    Chyba nie bardzo. Z tego co widzę to Stef skoczył w sumie o 98 metrów dalej.

  • tonyv bywalec
    @KraftiJestFantasti

    Co ciekawe, Stoch skoczył dwa metry dalej od Krafta :P

  • KraftiJestFantasti początkujący
    @FanKamilaStocha

    A Kamil Stoch nie wchodzi do 2 serii konkursu przegrywając z Kapustikiem, Songiem i Vagulem.

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    W ogóle niesamowite jaki złoty interes zrobiło Oshee. Podpisali umowę z chłopakiem, który nigdy nie wystąpił w zawodach PŚ, a dziś mają wicemistrza olimpijskiego. Ciekawe w sumie do kiedy Kacper ma z nimi umowę, bo jak miał tylko na rok to będą musieli się bardzo postarać żeby u nich został, w końcu Red Bull na pewno chciałby też Kacpra u siebie.

  • SzeskaFanStocha doświadczony
    @DomenPrevcFan

    A może z kombinacją norweską zrobią to co zrobili z Superkombinacją w natciarstwie alpejskim, czyli konkurencja zostanie zmienion na zawody drużynowe Skoczek + biegacz?

  • Janusz11 doświadczony
    Ranking wszech czasów polskich skoczków

    Po wywalczeniu przez Kacpra srebrnego medalu IO miały miejsce dyskusje, na które miejsce w rankingu osiągnięć polskich skoczków w historii wskoczył. Ja myślę, że top 10 już zostało osiągnięte, prezentuję je poniżej.

    1. Adam Małysz
    2. Kamil Stoch
    3. Dawid Kubacki
    4. Piotr Żyła
    5. Stanisław Marusarz
    6. Wojciech Fortuna
    7. Piotr Fijas
    8. Maciej Kot
    9. Kacper Tomasiak
    10. Stanisław Bobak

    Tuż za top 10 Łaciak, Przybyła, Hula, w top 20 zmieszczą się jeszcze zapewne Gasięnica-Daniel, T. Pawlusiak i kilku zawodników z czasów nowożytnych: Stękała, Zniszczoł, Ziobro, Wąsek, Mateja, kolejność do ustalenia, próg wejścia nie jest zbyt wysoki.

  • Pavel profesor
    @Kornuty

    Bez przeliczników byłby 1 ;)

  • Kornuty weteran
    @Filigranowy_japonczyk

    Trzymajmy kciuki za Żurka. Jak dotychczas naszym łyżwiarzem idzie jak po grudzie.

  • Kornuty weteran

    Gloria, gloria, gloria. Kolejna gloryfikacja Tomasiaka. Wykorzystał przeliczniki i słabszą w tym dniu dyspozycję faworytów i zdobył medal. Uratował honor naszych skoków, PZN i doprowadził do glorii samego Piesiewicza. Czy powtórzy ten wynik na dużej skoczni ? Nie sądzę ale życzę sukcesu. W PŚ Tomasiak już ma nikłe szanse na dziesiątkę w końcowej klasyfikacji. Bądźmy jednak dobrej myśli.

  • Sigmusiaxd doświadczony
    @Christian

    Żyła dodaje fajnej atmosfery i ja cieszę się, że tam jest. Jak masz problem to do TVP

  • wesolbrd stały bywalec
    @znawca_francuskiego

    Darujmy mu w tym sezonie, za to w następnym niech zrobi minimum dwa 😝

  • rybolow1 profesor
    @Karpp

    Ja oglądałem konkurs skoków, Ilves skoczył pięknie w trudnych warunkach

  • Kolos profesor
    @DomenPrevcFan

    Przecież w kombinacji norweskiej jakby nie patrzeć część biegowa jest tą ważniejszą. Skok w kombinacji jest traktowany jak eliminacje a te są zawsze rano rozgrywane. A biegi jako "finał" i bieg jest zawsze w prime-time rozgrywany czy tam prawie. I nie inaczej jest na IO.

  • znawca_francuskiego profesor

    Najlepsze jest to że Kacper zdobył medal IO przed MŚJ.
    Przydałoby się jeszcze stanąć w tym sezonie na podium PŚ .Największe szanse byłyby w Lahti gdzie w ostatnich latach pierwszy raz na podium stanęli Zniszczoł i Wąsek tylko niestety w czasie konkursów w Lahti będą MŚJ.

  • Xander1 profesor
    @Karpp

    A najlepsze są obrazone kobiety w kombinacji że ich nie ma na igrzyskach XD
    Gdzie w kombinacji startuje może coś około 30 zawodniczek i poziom jest bardzo marny...

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    A dziś mamy szansę na drugi medal. Damian Żurek będzie startował na 1000 metrów w łyżwiarstwie szybkim.

  • Lataj profesor

    To będzie zupełnie nie na temat artykułu, ale dlaczego w dół strony głównej zjechał artykuł po konkursie mikstów, a nie o wynikach serii próbnej?

  • cqrs początkujący

    A teraz trzymam kciuki, by Kacper nauczył się latać. Bo jak widać, skakać potrafi niezgorzej

  • DomenPrevcFan doświadczony
    @Karpp

    Tak, właśnie obejrzałam końcówkę tych zawodów i trochę smutne, że sport który jest na granicy wylecenia z Igrzysk (chyba już teraz miało go nie być, ale jakoś utrzymali) zamiast być reklamowany żeby jakkolwiek zachęcić do oglądania, jest o takiej godzinie w środku tygodnia żeby przypadkiem nikt nie miał czasu tego oglądać. Słabe trochę
    Swoją drogą serie skoków wygrał właśnie Kristjan Ilves. Przydałby się Estończykom taki skoczek, ciekawe że w kombinacji reprezentant Estonii liczy się w walce o medale, a w skokach nie

  • 23haze weteran

    Piękny ten Lem. Najlepszy jego cytat, gdy w polskim radio dociekano, czy pan Stanisław ma komputer i czy korzysta z internetu. Długo się wymigiwał, w końcu kiedyś przyznał się z posiadania internetu. "I co, i co, czego pan się dowiedział z internetu"? "W zasadzie tylko jednego: ilu jest idiotów na świecie".

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    "Nykanenowanie" to mam nadzieję, że będzie, ale pod względem wyników sportowych oczywiście. Tego Kacprowi życzę.

  • Prekursor Skoczni Vip profesor

    Tomasiak też miał swój dzień, wczoraj emocje pewnie zeszły i skok był okej ale nie wspaniały. Swoją drogą teraz są skoki do kombinacji i na oko jest dużo więcej kibiców niż na skoki narciarskie.

  • Karpp profesor

    Z takich ciekawostek, dziś jest kombinacja norweska i widziałem dane, że na ostatnich IO miała najmniejszą oglądalność. Trudno się dziwić po pierwsze wiadomo zainteresowanie nią jest znikome a po drugie, tak jak poprzednio tak i teraz jest jedyną dyscypliną sportu, która nie będzie miała żadnych zawodów w weekend tylko w środku tygodnia w godzinach 10 i 13. W sam raz na prime time Xd

  • Matrixun weteran

    O, szacunek Redaktorze za cytat z jednej z moich ulubionych piosenek Budki Suflera i cytat z Lema.

  • wesolbrd stały bywalec

    Bez spiny, są dwa małe błędy
    Valintina Fouberta, dwa poprzednie sezonu.
    Super tekst, więc niech będzie czysty 😜

  • Skiflugschanze doświadczony

    Kiedy zobaczyłem tytuł, skojarzyło mi się:
    "A surprise to be sure, but a welcome one"

  • wesolbrd stały bywalec
    @FanKamilaStocha

    A teraz zgadnij kto pojedzie na kolejne konkursy 😂

  • Vainamoinen weteran

    Sensacja.

  • szczurnik weteran
    @Christian

    Liczysz jedną czy dwie stacje telewizyjne? Bo jak dwie, to jeszcze ujdzie.

  • ASJ_212 weteran
    @Kolos

    Nie jest.
    https://x.com/i/status/2021279561556623368

  • Wojciechowski profesor
    @Christian

    Jeszcze Juza i Kil w sumie. :)

  • Christian stały bywalec
    @FanKamilaStocha

    W sumie mnie to śmieszy. Do komentowania skoków oddelegowali OSIEM OSÓB, tak OSIEM. To jest jakiś żart po prostu. xD Szczęsny, Pałasz, Merk, Kubacki, Żyła, Kot, Błachut, Korościel.

    Kubacki i Żyła są tam potrzebni tak bardzo, że aż wcale....

  • Pavel profesor

    Skoro już wszyscy zdążyli się ogrzać przy medalu Tomasiaka poczynając od prezesa PKOLu, przez prezesa PZNu, na trenerze kadry kończąc pora na smutną refleksję. Ten medal to taki kolorowy papierek, w który zapakowany jest klocek (bynajmniej nie LEGO) czyli polskie skoki. Nasi juniorzy gdzieś w czeluściach FIS Cup dostają baty od skaczących hobbystycznie Gruszki i Jajka, w PK podstawowy skład dzierżą kolejni hobbyści czyli Niżnik i Krzak, a jedyny wyróżniający się młodzieniaszek, czyli Joniak, nie jest w stanie oddać dwóch skoków. Im wyżej tym gorzej, kadra A emeryci-ciułacze, kibice z desperacji pokładają nadzieję w 35-letnim Kocie, obraz nędzy i rozpaczy.

    Na koniec główny kołcz, ja rozumiem, że presja olbrzymia, że pewnie jakiś wkład w wyniki Tomasiaka miał, ale na litość boską mając tak żenująco przygotowaną kadrę do sezonu jako całość mógł sobie darować bajki o hejterach w pierwszym wywiadzie po medalu. Trochę instynktu samozachowawczego by się przydało.

    Na koniec, aby dopełnić obrazu żenady, kibice-przygłvpy, wypisujący prywatne wiadomości do 19-letniej dziewczyny bo marnie skoczyła. Mamy może że 3 zawodniczki trenujące profesjonalnie, a ludzie mają pretensje, że akurat nie wylosowaliśmy dwóch na poziomie top 10. Bachleda i tak dużo wyciągnął z tej ekipy.

    Nasza dyscyplina taka piękna.

  • IngemarMayr bywalec

    Iskra nadziei na to, że będzie dla kogo oglądać polskie skoki, a były w tym sezonie wątpliwości.
    Talent takiego formatu, że tak jak dwaj wielcy poprzednicy ma szanse skakać dobrze / bardzo dobrze pomimo polskiej myśli szkoleniowej

  • FanKamilaStocha stały bywalec

    Piotr Żyła pajacuje w Predazzo
    Dawid Kubacki drugi dzień siedzi w Warszawie

    A Maciek Kot wstawia zdjęcia z treningów na siłowni i skoczni.
    Jak widać każdy ma inne priorytety.

  • Kolos profesor

    Kacper Tomasiak skakał w FIS Cupie jeszcze 31 sierpnia zeszłego roku, wygrał te zawody i potem zaczął szybko awansować do góry.

    De facto od końca lata jest w kadrze A.

  • Kolos profesor

    Tytuł adekwatny. Też uważam, że medal Kacpra żadna sensacja choć pewna niespodzianka. Ale widziałem nagłówki w mediach o "sensacji" także mogli napisać tylko ci którzy kompletnie nie znają się na skokach narciarskich.

    Nadzieję były realne wobec dyspozycji Kacpra i jego predyspozycji do mniejszych obiektów. Zakładałem, że potrzebne będzie też trochę szczęścia ale po prostu Kacper świetnie skakał.

    A po świetnych treningach (trochę wbrew temu co pisze w tekście - Kacper był bardzo powtarzalny na najwyższym poziomie w treningach) wiara w medal urosła u mnie jeszcze bardziej niż wcześniej.

  • neonek2000 stały bywalec

    Cieszę się Autorytecie że powiedziałeś w felietonie że Kacper jeszcze nie jest Adamem czy Kamilem... Prawda, to jeszcze nie czas na stawianie pomników Tomasiakowi.. ale..
    Ale w tym marazmie w jakim są polskie skoki narciarskie to srebro Kacpra jest tak ważne dla Kibiców., jak zwycięstwo dla Kibiców przysłowiowego" San Marino".., Bo po latach posuchy i przypadków , Wreszcie mamy prawdziwy powód do dumy, do świętowania i skakania z radości ,
    Tak..na rozwiązywanie problemów przyjdzie pora a także na pożegnanie Mistrza Kamila i pomyślenie co dalej z Polskimi skokami.. ale teraz chwilo trwaj!

    Powodzenia Kacprze Tomasiaku w dalszej karierze... bądź Sobą a masz szanse dogonić kiedyś Legendy!

    P.S mój Synek (też Kacper^^) po tym jak zobaczył Kacpra Tomasiaka na podium z medalem powiedział: "Fajnie by było tatuś być takim skoczkiem".. Niestety my obecnie mieszkamy na nizinach...ale bycie skoczkiem w DSJ też jest okej!

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl