„To frustrujące być czwartym” – Andreas Wellinger rozczarowany po olimpijskim konkursie duetów

  • 2026-02-16 22:55

Olimpijski konkurs duetów mężczyzn na dużej skoczni w Predazzo na długo zapadnie w pamięci kibicom skoków. Nagłe opady śniegu, które znacząco utrudniały oddanie prób kilku zawodnikom w samej końcówce rywalizacji, sprawiły, iż za wiążące uznano rezultaty osiągnięte tylko po dwóch seriach konkursowych. O dużym pechu mogli mówić m.in. reprezentanci Niemiec, którzy ostatecznie zajęli 4. lokatę – ze stratą zaledwie 0,3 punktu do podium.

Drużyna naszych zachodnich sąsiadów, którą w konkursie Super Team w Predazzo reprezentowali Andreas Wellinger i Philipp Raimund, cały czas liczyła się w walce o medal. Zarówno po pierwszej, jak i drugiej rundzie niemiecka kadra plasowała się na 4. pozycji.

Po trzecim skoku Wellingera, w którym wylądował on na 130. metrze, Niemcy spadli na 5. miejsce. Tuż za nimi plasowała się wówczas reprezentacja Słowenii, w której skok w ostatniej kolejce miał oddać Domen Prevc. Przed próbą lidera Pucharu Świata błyskawicznie pogorszyły się jednak warunki panujące na skoczni Trampolino Dal Ben. Mimo dużo bardziej korzystnych warunków wietrznych, sprawne przeprowadzenie zawodów w Predazzo zaczął utrudniać gęsto padający śnieg, który w błyskawicznym tempie osadzał się w torach najazdowych. Po kilku minutach oczekiwania Prevc uzyskał ze znacznie krótszego najazdu (z 12. belki) tylko 124,5 metra.

Z rozbiegu ustawionego o jedną belkę wyżej znakomicie skoczył startujący tuż po nim Philipp Raimund, który wylądował na 136. metrze. Kilka minut później swoją próbę oddał Kacper Tomasiak, który już przy zdecydowanie niższej prędkości najazdowej osiągnął tylko 124,5 metra i nie zdołał wyprzedzić Niemców oraz Słoweńców.

Po dalszym oczekiwaniu, mającym miejsce przed skokami ostatnich trzech zawodników, organizatorzy podjęli decyzję o anulowaniu wyników trzeciej serii. Wskutek tego, złoty medal zdobyli prowadzący po dwóch rundach Austriacy Jan Hoerl i Stephan Embacher. Drugie miejsce zajęli Polacy, skaczący w składzie Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak. Na trzecim miejscu uplasowali się natomiast Norwegowie Johann Andre Forfang i Kristoffer Eriksen Sundal, którzy wyprzedzili czwartą drużynę Niemiec różnicą zaledwie 0,3 punktu.

Po zakończeniu konkursu swojego smutku, związanego z końcowymi rozstrzygnięciami, nie krył Andreas Wellinger.

– Na chwilę obecną frustrujące jest być 0,3 punktu za podium, ponieważ szczególnie Philipp wykonał dziś niesamowitą robotę. Moje skoki były całkiem solidne, a trzeci był najlepszy. I jestem pewien, że gdybyśmy mieli dobre warunki dla wszystkich w trzeciej rundzie, bylibyśmy na ceremonii medalowej. Dlatego, że trzecia runda była w wykonaniu „Hillego" (Philippa Raimunda – przyp. red.) naprawdę dobra i pokazał wszystkim, że można zjechać z góry przy takich warunkach – ze śniegiem i wiatrem. Tomasiak miał ogromnego pecha, ponieważ jego prędkość na rozbiegu wynosiła 91,4 km/h. Więc naprawdę nie miał żadnych szans. Nie wiem, być może lepiej było kontynuować zawody w szybszym tempie – już zanim skoczył „Hille", zanim skoczył Domen... Nie wiem, ile czasu trzeba byłoby poczekać. Obecnie, idealnie byłoby oczyścić rozbieg i wznowić zawody z ostatnimi trzema, a nawet czterema zawodnikami, ponieważ Tomasiak również znalazłby się w tej sytuacji. Na razie jest tak, jak jest. To frustrujące być czwartym – mówił 30-letni reprezentant Niemiec.

Mistrz olimpijski na normalnej skoczni z Pjongczangu z 2018 roku został zapytany również o to, jak poradzi sobie z rozczarowaniem, jakie odczuwa po konkursie duetów w Predazzo: – Zobaczymy. Na razie jest to naprawdę frustrujące i pojawia się wiele emocji. Nie jest to najlepsze uczucie, ponieważ zawsze słabo jest być czwartym na igrzyskach olimpijskich, szczególnie będąc tak blisko i szczególnie w wyniku ostatecznej decyzji w trzeciej rundzie – zakończył Wellinger.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Wojciech Skucha, źródło: Informacja własna
oglądalność: (5145) komentarze: (17)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • topcom1 stały bywalec

    Trzeba bylo lepiej skoczyc w pierwszych rundach i nie byloby scisku du...

  • Sid87 początkujący
    @Karpp

    A no fakt. Gdzieś mi to umknęło :)

  • Karpp profesor
    @Sid87

    Na normalnej skoczni nie było 4 miejsca. Nikomu to nie przeszkadzało ;)

  • Sid87 początkujący

    No niestety w każdych zawodach ktoś musi poczuć smutek bycia czwartym. Nawet na igrzyskach olimpijskich :)

  • andbal profesor

    Czekamy na wypowiedź Horna.

  • Tomek88 profesor

    Wellinger poczuł dokładnie to samo co Polacy w Pjongczangu. Mimo wszystko wypowiedział się z klasą, nie wylewał pretensji, pokazał jedynie zrozumiałe rozgoryczenie. Szacunek dla Andreasa

  • Horenn stały bywalec
    @Karpp

    Stoch ogólnie też, 4 w 2009, 2018, 2022 i 2023. Szczęśliwie w Seefeld ale i pechowo w Innsbrucku gdzie była loteria. Szkoda że Stoch nie wykorzystał wszystkich szans: normalna w 2013, io 2018 na normalnej, Lahti 2017,Pekin, Planica- tam wszędzie mógł być jakiś brąz. To będzie zapomniane a tyle razy był w top6 na mistrzowskich imprezach

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    Poczuli to co my 8 lat temu w Pjongczang.

  • Nikt_ważny profesor
    @vvorm

    Gdyby na ich miejscy byli Polacy, pewnie też byśmy płakali. Ciężkio zaakceptować porażkę, zwłaszcza, że faktycznie mogli mieć podstawy do tego, by sądzić, że zdobędą ten medal.

    My płakaliśmy kiedyś, że nie odwołali, myślę, że wtedy Niemcy też mieli bekę z tego.

  • vvorm doświadczony

    Czytam niemieckie media, i o ile Wellinger jest bardzo rozczarowany tym czwartym miejscem, jednak akceptuje decyzję jury, tak Raimund stwierdził, że ,,zdecydowanie zawody powinny być kontynuowane", że ,,były jakieś możliwości ku temu". Zawodników nie oceniam, bo rozumiem stres i ogromne emocje, jednak drama, jaką odwala DSV to totalna zenada. Aż dobrze, że instagrama nie mam i nie mam dostępu do tych wszystkich płaczących komentarzy.

  • Cinu profesor

    Rozumiem rozgoryczenie Niemców ale z dwójga złego obiektywnie to i tak lepsza decyzja niż gdyby puszczono ten konkurs dalej po skoku Tomasiaka. Pertile nie chciał zrobić drugiego Seefeld na IO.

  • Mucha125 profesor

    Poczuł się jak Hula na IO.

  • Karpp profesor

    A co ma powiedzieć Ahonen? On może doktorat z tego napisać i tych jego 4 miejsc ;)

  • arabesque bywalec

    Nie ma się co dziwić frustracji, tym bardziej, że przegrali o kilkanaście cm. Ma też pewnie świadomość, że to mogła być jego ostatnia szansa na medal olimpijski.
    Byłoby w tym coś symbolicznego, gdyby jedni z dwóch największych przegranych tego sezonu zdobyło medal.

  • neonek2000 doświadczony

    Welli i tak fakt że pojechałeś na IO z jakąś tam godziwą formą po dramatycznym sezonie jest już dla Ciebie niczym medal na szyi..

  • Snickers_powrot_mistrza profesor

    "Ładne słowa Andiego Wellingera o sytuacji Kacpra: "Miał 91,4 km/h na progu, jechał w niesprawiedliwych warunkach". Trudno mu się mówiło - nie ma co się dziwić - ale przyznał, że możliwe, że to mogła być dobra decyzja. Nie chciał więcej analizować. Naprawdę w porządku zachowanie."

    Szacunek!

  • Deschwinchenkocki doświadczony

    Pełna zgoda, ale naprawdę wielu sportowców, bywało, że nawet lepszych od Andreasa w prime, tego doświadczyło. Że nie wspomnę o piątym w Pyeongchang Stefanie Huli.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl