Bystra i Ustroń powitały medalistów

  • 2026-02-18 21:29

Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek to skoczkowie, którzy podczas Igrzysk Olimpijskich Mediolan Cortina 2026 powiększyli grono polskich medalistów. Igrzyska jeszcze trwają, ale nasi bohaterowie wrócili już do Polski. Rodzinne miejscowości zgotowały im gorące przyjęcie.

Rodzimy klub LKS Klimczok Bystra zorganizował uroczyste powitanie swojego multimedalisty pod swoją siedzibą przy ulicy Juliana Fałata. Z kolei miasto Ustroń przywitało swojego mieszkańca Pawła Wąska na rynku. W obu miejscach licznie zgromadzili się kibice, oficjele i dziennikarze. 

- Na skoczni w Predazzo strasznie dużo się działo. Superduety to konkurs, w którym wszystko się może wydarzyć. Nawet nie miałem czasu spojrzeć na to jak skacze Kacper Tomasiak. Skupiałem się na tym co miałem do zrobienia i to wykonałem. To były moje najlepsze skoki na tych igrzyskach - powiedział podczas powitania Paweł Wąsek.

- Miałem wiarę w sukces, bo nigdzie by się nie zaszło, jeżeli by od razu się skazywało na porażkę. Na pewno wierzyłem w to, że się uda ten sukces osiągnąć, chociaż nie spodziewałem się, że będzie aż tak szybki — mówił z kolei w Bystrej Kacper Tomasiak.

Pod klubem Klimczok, prócz kibiców oraz władz i członków klubu, Tomasiaka witali prezes PZN Adam Małysz, prezes Beskidzkiej Rady Olimpijskiej Tadeusz Pilarz, oraz przedstawiciele rządu i władz samorządowych.

- Kacprze, witaj! Jesteś wielki! Jesteś po prostu wielki, jesteś multimedalistą! Brakuje słów, by opisać, czego dokonałeś - tymi słowy zwrócił się do 19-latka prezes klubu, Paweł Niemczyk.

Było uroczyście i podniośle, zebrani odśpiewali "Mazurka Dąbrowskiego" a klubowi koledzy i koleżanki Kacpra trzymali flagę olimpijską. Potem następowały gratulacje i przemowy oficjeli a niemal każdy miał dla skoczka jakiś prezent. Od klubu Kacper otrzymał pamiątkową tabliczkę, od Adama Małysza statuetkę skoczka, którą Małysz sam dostał kiedyś w prezencie i traktował jako talizman przynoszący szczęście. Jego były trener klubowy - dziś wiceprezes PZN, Jarosław Konior symbolicznie, po raz kolejny, założył bohaterowi wydarzenia na szyję wywalczone w Predazzo medale.

- Gdyby w listopadzie ktoś mi powiedział, że Kacper wróci z Igrzysk z trzema medalami, to bym mu odparł, że buja w obłokach. Wtedy wiedziałem tyko, że jest realna szansa, że tam pojedzie. Bo już po przygotowaniach na igelicie widać było, że on jest najlepszym polskim skoczkiem. Ale to, że zdobędzie choćby jeden medal? Im bliżej Igrzysk, tym ta nadzieje kiełkowała coraz śmielej. Dopiero treningi na skoczni w Predazzo wskazały, że on może się liczyć w walce - powiedział naszemu portalowi Konior.

Trener, pod którego okiem wicemistrz olimpijski stawiał pierwsze kroki na skoczni, krótko scharakteryzował swojego zawodnika: - Zawsze był wyróżniającym się skoczkiem, dynamicznym na progu, odważnym. Nie bał się ani nowych metod treningu, ani przechodzenia na większe skocznie. Mocna głowa, świetny mental.

- Tyle, niespodzianek, tyle radości. Prawie nikt nie stawiał na skoki. Raczej obstawiano łyżwy. W środowisku mówiono o trzech medalach dla panczenistów i na short tracku. Mówiono, że może Kacper jest w stanie wywalczyć jeden. A tu taka niespodzianka. To my wywalczyliśmy trzy, a łyżwiarze jeden. Taki jest sport, takie są igrzyska - mówił o wynikach w Mediolanie Adam Małysz.

Na budynku szatni pod skoczniami w Bystrej wiszą od strony wsi dwie wielkie tablice. Na jednej widnieje regulamin obiektu. Na drugiej wymienione są największe sukcesy patrona - Józefa Przybyły. "Beskidzki Jastrząb" reprezentował barwy LKS-u niemal całe swoje życie. Dwukrotnie - w 1964 i 1968 - startował na igrzyskach. Jego najlepszy wynik to 9. miejsce na dużej skoczni w Innsbrucku (1964). Wygląda na to, że klub powinien zamówić nową tablicę. Większą. 


Korespondencja z Bystrej - Marcin Hetnał

FOTORELACJA


Marcin Hetnał, źródło: Informacja własna
oglądalność: (4279) komentarze: (33)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor
    @neonek2000

    Filip! Na skocznię! ;-)

    (i czemu Filip, a nie np. Klemens, Kornel, czy Kordian?)

  • neonek2000 doświadczony

    Media nie dają już nawet spokoju nawet bratu Filipowi Tomasiakowi ,który ma 9 lat...
    Super że były medale , ale proszę ..naprawdę wróćmy do rzeczywistości i pozwólmy Kacprowi i jego Bliskim spokojnie żyć.

  • Kolos profesor
    @acka

    No cóż między bajki włóżmy jakieś ocieplenie klimatu. Owszem klimat się zmienia i z opadami śniegu jest różnie ,(głównie, że mniej stabilne są a nie, że ich nie ma), ale temperatury wciąż pozwalają na luzie dośnieżać skocznie czy stoki. Więc to problemem nie jest.

    Igielit powinien być opcją dla miejsc gdzie nigdy śniegu nie było i nie ma. Ale tak się nie stało i nigdy nie stanie.

  • acka profesor
    @Kolos

    Czy łączyć PŚ z LGP czy nie - to kwestia umowna i czysto formalna. Jako jedna z odmian rozbudowy segmentu letniego, o którym piszesz. Jeden fakt jest niezaprzeczalny - skoki są najbardziej popularne w Niemczech, Austrii, Polsce i Słowenii. Czyli tam, gdzie wpływ cieplejszego powietrza atlantyckiego jest z każdym rokiem coraz bardziej odczuwalny. Rosną trudności z naśnieżeniem skoczni. Rosną obawy, czy śnieg nagle nie spłynie po strzale halnego czy fena. Koszty magazynowania w zacienionym lesie zeszłorocznego śniegu i rozkładania na zeskoku tej zlodzono-zmrożonej breji - aż tak się nie różnią od położenia trwałego igelitu, którego zraszanie nie tak wiele różni się od podlewania trawnika. Tegoroczna zima nic tu nie zmienia. Syberyjskie mrozy i śniegi objęły raptem połowę Polski, i to tę bez skoczni. Na przedgórzu 2-metrowych zasp jakoś nie ma. W Alpach poza wysokimi partiami wcale tak dużo śniegu nie popadało, to już coroczna norma . Ile konkursów było na plusie i przy deszczu? A jedyny śnieg w mieście - to ten na zeskoku? Vide PK w Kranju. Skocznie Alp (poza Courchevel Le Praz 1300 m), Czech i Polski leżą po prostu nisko, około 1000 m npm lub mniej, gdy dobry śnieg od listopada do kwietnia leży tylko powyżej 2000 m. Pewniejsza zima to Skandynawia, Kazachstan, Chiny, Japonia (Rosja odpadła), ale tam zainteresowanie pikuje w dół. Zatem położenie w przyszłości nacisku na letnią wersję skoków, i hybrydową w sezonie zimowych może być nie do uniknięcia. Na razie nie ma jeszcze bowiem wyraźnych oznak, że wrócą zimy jak sprzed pół wieku...

  • acka profesor

    Szkoda też, że gdy wchodzą nowe dyscypliny, które można rozwijać nie tak dużym kosztem i kreować nowe szanse medalowe - my ich nie kreujemy. Klasyczny przykład to skimountaneering, nazywany u nas zupełnie nieszczęśliwie skialpinizmem albo narciarstwem wysokogórskim. Oczywiście korzeniami sięga do włażenia na fokach nawet na 4-tysięczniki i zjeżdżania z nich pozatrasowo. Ale w wersji olimpijskiej i PŚ - to zarąbiście widowiskowa dyscyplina na trasie, którą można przygotować tanio nawet na wyżynach czy mazurskich albo kaszubskich pagórkach. Kawałek płaskiej trasy biegowej, kawałek stromszego podbiegu, kawałek schodów i kawałek zjazdu z jakimś podchopkiem. Całość na 5 minut sportowej zabawy. U nas katastrofa - dwójka coubertinowskich entuzjastów, którym nawet nie ma kto porządnie nart posmarować. A tacy Hiszpanie. Jeszcze bardziej niewykorzystany potencjał zimowy, niż Polska. Potencjał ludnościowy większy, porządnych gór dużo więcej, w Pirenejach a nawet w Sierra Nevada z widokiem na Afrykę wielkie ośrodki zjazdowe przy których Białka czy Szczyrk to ośle łączki. I od zarania dziejów całe 5 medali zimowych. Jedyne złoto - w specjalnym Fernandeza Ochoi z 1972 r. - było większą sensacją w Sapporo niż złoto Fortuny. Do dziś. Jeden dzień dziś - i bęc, nagle 2 hiszpańskie medale - złoto męskie i brąz żeński. W debiutującym skimountaneeringu. W kontrze do polskiego najsłabszego występu z całej reprezentacji olimpijskiej. Cieszymy się, że tuż przed IO Zuzanna Witych została mistrzynią świata we freeride, cieszył się Małysz bo to działka PZN. Ale freeride jest za bardzo ekstremalny, potrzebuje zbyt trudno dostępnych dla widzów partii wysokich gór, by stał się dyscypliną olimpijską. Natomiast freestyle na muldach, rampach i halpipe'ach, rodem ze snowparków - wszedł szeroką medalową falą do Igrzysk. I tę szansę też żeśmy przespali.

  • Arturion profesor
    @Kornuty

    Nie bez kozery zaczęliśmy wywoływać Tomasiakomanię już latem! ;-)

  • Arturion profesor
    @Kolos

    Masz rację. Był rekordzistą Polski. Skok na Velikance.
    Józef Przybyła: "Kiedy spojrzałem na tablicę świetlną z wynikami ujrzałem „143”. To był rekord Polski w długości skoku narciarskiego. Byłem rekordzistą, znalazłem się w gronie ludzi ptaków."

  • fraki weteran
    @neonek2000

    Widziałam, to wilczak czechosłowacki. Widziałam wywiad, gdzie pokazał zabandażowaną dłoń (ugryzł go) i śmiał się, że należy mu się brązowy medal. Pies (wilk) uciekł właścicielowi.

  • neonek2000 doświadczony
    @Karpp

    Owszem.. było by fajnie. !
    ale Obawiam się że lewicowo-tęczowy MKOL i inne organizacje by zaraz narzekały że pieski są wykorzystywane przez ludzi do sportu i ciągnięcia ciężkich sań

    na włoskim Eurosporcie jest filmik jak pies wpada na linie mety z epicką powtórką xD

    Edit :
    " Przewodniczący zmagań, Michel Reiner, został przez psa ugryziony już poza stadionem. — Ugryzł mnie, był zdenerwowany. To stało się już poza stadionem. Ale, jak widać, żyję — powiedział, pokazując opatrunek na ręku. "

  • Karpp profesor
    @neonek2000

    Pisałem o tym, że można byłoby wrócić do psich zaprzęgów. Wydaje mi się, że psy co widząc po obrazkach bardziej by się cieszyły niż np. konie, które są na letnich igrzyskach ;)

    Dobrze, że to się wydarzyło przy biegu Chorwatki czyli outsiderki. Byłby prawdziwy skandal jakby przeszkodził głównym faworytkom.

    Ps. Wydawał się przyjazny ale później ugryzł gościa odpowiedzialnego za zawody. Pewnie dlatego, że chciał go złapać natarczywie.

  • neonek2000 doświadczony

    A jak jesteśmy przy olimpiadzie jeszcze to słyszeliście o tym że pies o imieniu Nazgul wtargnął na stadion biegów narciarskich.
    wbiegł na ostatnią prostą i ruszył w stronę mety za cel wybierając biegaczkę Chorwckąi Teny Hadzić.
    A my się martwiliśmy śnieżycą w czasie duetów xD

  • fraki weteran

    Współczuję Kacprowi tego festynu z mnóstwem działaczy, gdy najważniejszy jest On. W Ustroniu trochę lepiej to rozegrali.

  • Kolos profesor
    @acka

    Skoki letnie to świetne urozmaicenie... Ale tylko tyle. Mimo iż igielit jest znany od kilkudziesięciu lat, a taką skocznię do letniego skakania można by teoretycznie wybudować i w Afryce to jednak jakoś skoki nie poszły w tę stronę i raczej nie pójdą. Nikt nie zbuduje w swoim kraju skoków tylko na igielcie oparte. Inna sprawa, że dopiero może od kilkunastu lat miałoby to sens, bo wcześniej różnice między letnim a zimowym skakaniem były dużo większe. Zbyt duże. Już nie mówiąc, że taki igielit jest drogi, a do tego trzeba masę wody lać na taką skocznię by sało rady skakać.

    Ale letnie imprezy mistrzowskie w skokach narciarskich powinny być. W Biathlonie mają letnie ME i MŚ to czemu nie w skokach... Tym bardziej, że precedens na Igrzyskach Europejskich już był.

    Natomiast żadne łączenie letnich i zimowych kalendarzy (po za FIS Cupem ale to co innego) nie ma sensu.

  • acka profesor
    @Bergisel7

    Trzeba po prostu przyjąć założenie, że jeśli skoki narciarskie mają przetrwać, a nawet trochę się rozwinąć - to jako dyscyplina letnio-zimowa. Tym bardziej, że plastik na zeskoku jest znany od lat, tory najazdowe mogą być w lecie zraszane wodą, a w zimie zamarzane. Narty w zasadzie te same. I tu skoki mają przewagę nad alpejskim, gdzie raczej nie da się bez gigantycznych kosztów, przede wszystkim - utrzymania - wyłożyć igelitem tras dłuższych niż Górka Szczęśliwicka. Igelit na 16 kilometrach czarnej La Sarenne w Alpe d'Huez?🤣 Biegowe ma zupełnie przerąbane - w zimie narty, ale w lecie już tylko nartorolki - zupełnie inna bajka. A w skokach można bez problemu połączyć LGP i PŚ w jeden całoroczny ciąg z okresem odpoczynku od kwietnia do lipca. Minus skoków to fakt, że skokowych nie sprzedają w każdym sklepie sportowym. I brak trenerów poza terenami górskimi. Była przecież całkiem fajna skocznia w Warszawie na plastiku - i rozpadła się, gdyż na miejscu brakowało chętnych do skakania, gdyż za bardzo nie było fachowców do ich trenowania. A do skakania bez połamania pod 50 metrów to już trzeba specjalistycznego treningu. "Adasie" na 5-20 metrów to można sobie rzeczywiście amatorsko budować i podskakiwać na improwizowanym sprzęcie. Ale równie dobrze tyle można wywijać w zimie na powszechnie budowanych snowparkach na ogólnodostępnych nartach freestyle'owych. Skakanie dalej, na skoczni, to już coraz bardziej profesjonalny sprzęt, kosztowniejsze obiekty i konieczność posiadania profesjonalnego trenera. Ja sam dałem radę przez 10 lat przejść bez jakiegokolwiek instruktora od oślich łączek w Suchej Dolinie i Smokowcu po czarne w Alpach. Metodą prób, błędów i gleb... 🤣Podskakiwałem trochę na muldach, ale skakać na skoczni bez trenera bym się w życiu nie poważył. 😉

  • Merkuriusz bywalec

    Kacper się chyba strasznie męczy na takich "imprezach".. on nie ma przypadkiem lekkiego Aspergera ?

  • Marek38 bywalec
    @acka

    Może czasy były by inne gdyby nasi sportowcy przywozili więcej medali. A nie raptem parę, a ostatnio to trzeba liczyć na palcach sukcesy olimpijskie i te letnie i zimowe. A że jesteśmy ogólnie bardzo słabi w sporcie na tle świata, to celebrowanie jest wyjątkowe i przedłużone. Bo trafia się sukces raz na jakiś czas. Druga sprawa trzeba się polansować przy sukcesie trochę i niejeden polityk czy celebryta przytuli Tomasiaka i wykorzysta dla swojego "dobra". A w tym to akurat jesteśmy bardzo mocni. Może jedynie USA nas wyprzedza.

  • acka profesor

    Warto też przypomnieć sobie wspomnienia Fortuny, jak - i jak długo trwało ogólnopolskie świętowanie jego złota, ten tour po kraju, lokalne imprezki, często całkiem "rozluźnione rozluźniaczami"... Jego to kosztowało karierę. Na szczęście czasy już inne - i Kacper to jednak inna osobowość. Do końca miesiąca jeszcze będzie miał trochę szumu, potem powrót do skokowej codziennej roboty. A naród wróci do oglądania swoich prawdziwych, ulubionych, nieustających Igrzysk (niedostępnych w czasach Fortuny) - lokalnej franszyzy Gry o Tron, czyli mordobicia w oktagonie między Kierownikiem a Prezesem i ich knechtami (przepraszam, Gwardią Tęczową i Białymi Płaszczami🤣😜). Także jestem spokojny o Kacpra, wszyscy przywykną i on przywyknie. Zainteresowanie będzie, ale atak euforii nie potrwa długo. I dobrze.

  • neonek2000 doświadczony

    Dajcie skoczkom już święty spokój bo sezon się nie skończył, a zagłaskanie też nie jest korzystne dla nikogo..

  • acka profesor

    Jeszcze kilka dni i wreszcie koniec paradowania naszych olimpijczyków w tych koszmarnych worach pokutnych. Kacper szczególnie wygląda na zdjęciach z tego "hucznego powitania" - jak nagle wyciągnięty w środku nocy razem z puchowym śpiworem z namiotu w bazie pod Everestem. 😠PKOL dlatego tak ich ubrał, że doszedł do wniosku, iż to reprezentacja typowo coubertinowska, jedzie, żeby uczestniczyć, to niech mają prezencję "przepraszam, że żyję"?

    A ten cyrk z ćmami na stanowiskach ciągnącymi do lampy - to też nie tylko polska - normalka. Trzeba się pokazać lokalnym wyborcom i nie tylko - że jesteśmy, działamy, nasza to zasługa. Że taki Kacper się urodził, dostał "od nas" narty, klub, trenera. Właściwie to zaistniał dzięki nam, niemal myśmy go ukształtowali jako zawodnika, wysłali do Włoch, prawie żeśmy za niego skoczyli... Niestety wybitni sportowcy właściwie na całym świecie przynajmniej raz w życiu, a często i - niejeden raz - muszą robić za maskotkę imprezy, która ponoć ma być dla nich.

  • Bergisel7 doświadczony
    @TomaszTM

    "Weźcie się lepiej za budowy kompleksów małych skoczni w południowej Polsce."
    Nie tylko w południowej. W Poznaniu się dało sztuczny stok narciarski, to czemu nie małą skocznię.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl