Tomasiak i Kot z drobnymi punktami w Oslo

  • 2026-03-15 00:35

Sobotnie zawody na wzgórzu Holmenkollen w Oslo przyniosły reprezentacji Polski zaledwie piętnaście punktów do klasyfikacji Pucharu Narodów. Do czołowej „30” awansowało tylko dwóch z grona Biało-Czerwonych. Obaj uplasowali się dopiero w trzeciej dziesiątce. Kacper Tomasiak finiszował 22., a Maciej Kot 25.

Tomasiak na półmetku zajmował piętnastą lokatę po próbie mierzącej 124,5 metra. W finale wylądował już na 119. metrze, przez co spadł na 22. lokatę.

– Nie jestem ogromnie rozczarowany, ale na pewno liczyłem na troszeczkę więcej. Zadowalałby mnie nieco lepszy wynik. W pierwszej serii szwankował dojazd, bliżej progu. Poza tym timing. W pierwszej rundzie było za późno, a w drugiej za wcześnie. Nie byłem w stanie tego wypośrodkować i mam nadzieję, że uda mi się to w niedzielę – analizuje 19-latek.

Tegoroczne konkursy są dla Tomasiaka pierwszymi w karierze na Holmenkollbakken. 

– Ta skocznia to coś ciekawego. Po pierwszym skoku wydawała mi się bardzo przyjemna, a później nie mogłem się dobrze odbić. Warunki były coraz bardziej zmienne w kolejnych skokach. Niekoniecznie gorsze, ale zmienne, co zabierało trochę przyjemności. Nie trafiałem rewelacyjnie z warunkami, ale chyba było w porządku. W moich próbach mocniejsze podmuchy zdarzały się w okolicach progu. Pod koniec lotu było stabilnie w każdym skoku. Wszystko może się jednak wydarzyć i podmuch może nadejść w każdym momencie. W moim przypadku na szczęście nie przydarzały się jakieś ekstremalne podmuchy – dodaje.

Po sobotnich zawodach Tomasiak ma na swoim koncie 384 punkty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, co daje mu 17. pozycję. W przyszłym tygodniu multimedalistę tegorocznych igrzysk olimpijskich czekają pierwsze w karierze loty narciarskie.

– Nie patrzę na pozycję w generalce czy liczbę zdobytych punktów. Staram się osobno podchodzić do każdego konkursu i patrzeć, jak te skoki wychodziły i jakie to dawało miejsca. Ostatnio skupiam się na pozycji najazdowej, żeby stabilnie dojechać do progu. Jeśli to się uda, wówczas samo odbicie też jest dobre. Na mamutach będzie trzeba wykonać tę samą robotę na rozbiegu. A w powietrzu? Trzeba działać tak samo. Korygowanie czegoś może powodować kontrolę czy spięcie, co w locie nie jest takie dobre, o czym bardzo często przekonujemy się w tunelu aerodynamicznym – kończy Tomasiak.

Trzy „oczka” za Tomasiakiem finiszował Kot, który uzyskał 124,5 oraz 117,5 metra. 34-latek po pierwszej turze zajmował 19. pozycję.

– Pierwszy skok był naprawdę niezły, choć z błędami. W drugiej serii zrobiłem coś, co nie przyniosło oczekiwanego rezultatu. Plan na dziś był prosty. Lahti, gdzie nie było szansy na skoki treningowe czy próbną, pokazało mi pewne rzeczy. Wnioski zostały wyciągnięte, dlatego dziś pozytywnie podszedłem do tego, że nie ma serii próbnej. Trzeba było iść z jasnym planem i po prostu go wykonać. Błędy dotyczyły pozycji najazdowej, która jest zbyt aktywna. Nie jest stabilna. Odbicie jest wtedy przeprowadzone z niestabilności. Bez większej kontroli, z dobrą energią i to daje czołową „20”, jak w Lahti. Wiedziałem, że jest możliwość delikatnej poprawy, czyli znalezienia troszkę stabilniejszej pozycji. Wtedy pchanie powinno dać lepszy efekt. Taki był plan na finałowy skok, żeby minimalnie na czucie wycofać tę pozycję, zachować większą stabilność i odbicie skierować bardziej do ziemi. To włączyło więcej kontroli, walczyłem z tą pozycją i brak swobody na rozbiegu przełożył się na dużo słabszy skok i spadek w drugiej serii. Jestem dość mocno wkurzony. W Lahti była próba w jedną stronę, nie udało się. Teraz w drugą i są to rozsądne korekty. To nie jest bujanie w obłokach, próbowanie czegoś nowego. To naprawdę niewielkie zmiany. Na treningach je wykonywałem, natomiast widać, że w tej chwili nie jestem w stanie zrobić kolejnego kroczku. To jest trudne. Próba poprawiania czegoś, bez możliwości potrenowania, to chyba za duże ryzyko – uważa.

– Pewne rzeczy trzeba delikatnie robić pod kątem lotów. Stąd pewne zmiany sprzętowe i szukanie większej swobody, która ma dać lepszy przelot nad bulą, z lepszym kierunkiem, co mimo wszystko przekłada się na pewną niestabilność. Na razie trzeba skupić się na niedzieli w Oslo, żeby mieć skok bazowy, który wykonam z przekonaniem. O lotach pomyślimy w niedzielny wieczór, po zawodach – zaznacza.

Korespondencja z Oslo, Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (2884) komentarze: (2)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • andbal profesor

    W piątek nie przebrnęli kwalifikacji Stoch i Wąsek. Dzisiaj Żyła i Zniszczoł. Jedyni co przeszli kwalifikacje to Kot i Tomasiak. Mało tego wczoraj byli tymi co punktowali. Wchodzę na stronę PZN i widzę że z zespołu startującego na PŚ w Oslo to jedni z kadry B. Taki to komentarz.
    PŚ. Raczej trener nie powoła na loty Joniaka bo byłby trzeci z ...

  • Arturion profesor

    Bywa i tak. Holmenkollen...

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl