Czy Kamil Stoch ma już dość? „Są we mnie sprzeczne emocje”

  • 2026-03-08 21:50

Weekend w Lahti w kontekście wyników był dla Kamila Stocha niczym przejażdżka kolejką górską. W piątek 39-latek zamknął czołową „10” jednoseryjnych zawodów, w sobotę nie awansował do finałowej „30” konkursu indywidualnego, a w niedzielnych zmaganiach duetów skakał powtarzalnie, acz bez oczekiwanego błysku.

Kamil StochKamil Stoch
fot. Dominik Formela

Choć trudno w to uwierzyć, niedzielny występ był dla Kamila Stocha pierwszym, a jednocześnie ostatnim konkursem duetów na poziomie Pucharu Świata. Trzykrotny mistrz olimpijski trzykrotnie lądował w okolicy 122. metra na Salpausselce (HS130).

– Nie chodziło to za mną, ale miałem z tyłu, że to są moje pierwsze i ostatnie duety w Pucharze Świata. Życzyłbym sobie zdecydowanie lepszych skoków, ale było to solidne. Myślę, że tragedii nie było. Ja już nie wyciągam wniosków, byle do końca <śmiech>… Starałem się realizować ten sam pomysł, z którym tutaj przyjechałem, który wykonałem już od pierwszego skoku. W sobotnich zawodach był wypadek przy pracy, choć ta moja złośliwa podświadomość i ego podkręcające śrubę mówi, że to piątek był wypadkiem przy pracy i trafiło się jak ślepej kurze ziarno, ale w niedzielę oddałem cztery podobne skoki. Nie twierdzę, że byłbym w najlepszej „10”, ale z takimi skokami bez problemu zdobyłbym punkty – relacjonuje Stoch przed kamerą Skijumping.pl.

Choć w sobotę lepsi od Stocha byli Piotr Żyła i Maciej Kot, trener Maciej Maciusiak postanowił zaufać skoczkowi z Zębu.

– Wiedziałem, kiedy opuszczałem skocznię, że będę startował w niedzielę. Spotkałem się z trenerem Maćkiem i przekazał mi, że wystawi mnie do konkursu duetów. Nie rozmawiałem w sobotę z mediami, bo wydaje mi się, że cały czas mówię to samo. Czy jest źle, czy jest nieźle. Czy jestem w „20”, poza „30” czy poza „50”, to te skoki są bardzo podobne. Scenariusz naszej rozmowy jest cały czas ten sam, nawet dziś rozmawiamy w kółko o tym samym. Czasem nie mam już siły o tym rozmawiać i myślę, że mam do tego prawo, żeby skorzystać właśnie z tego, że udzielanie wywiadów nie jest moim obowiązkiem, ale rozumiem po co i w jakim celu to robimy – mówi trzykrotny zdobywca Złotego Orła.

Stoch na powrót do czołowej „10” Pucharu Świata czekał 1070 dni, a więc blisko trzy lata.

– Uważam, że ten weekend był słodko-gorzki. Ta czołowa „10” super, bo dążyłem do tego przez ostatnie lata. Im bardziej tego chciałem i byłem bliżej, tym bardziej się od tego oddalałem. Tutaj przyjechałem bez konkretnych oczekiwań wynikowych czy wobec skoków. Miałem pewną wizję skoku i to wyszło lepiej lub gorzej. Dało mi to solidne piątkowe skoki, sobotni skok kwalifikacyjny i niedzielne skoki. Nie wiem, na ile to jest stabilność i na ile będę to w stanie powtórzyć w Oslo. W Oslo też jest specyficzna skocznia – zwraca uwagę na najbliższy przystanek Pucharu Świata, którym będzie Holmenkollbakken w stolicy Norwegii.

Dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli nie ukrywa, że wielomiesięczny pościg za światową czołówką wywołuje w nim skrajne emocje.

– Walczą we mnie dwie siły, może nawet trzy. Jedna ta, która była i jest ze mną od początku. Moje prawdziwe „ja”, które zawsze chce walczyć. Być może po miejscu w czołowej „10” uruchomiła się chęć ugrania czegoś więcej, uruchomiły się dodatkowe dopalacze, które zadziałały destrukcyjnie. Są też we mnie sprzeczne emocje, które mówią, że już nie ma o co walczyć, po co się starać? Starałem się przez ostatnie dwa lata i poniosłem pewnego rodzaju fiasko. Jest jeszcze jedna siła we mnie, która mówi, że zostało jeszcze kilka konkursów i a nuż będzie trochę szczęścia, jak w piątek i wydarzy się coś fajnego dla mnie. Takie są teraz we mnie emocje… – wyjaśnia w rozmowie ze Skijumping.pl.

Pomimo braku wynikowych fajerwerków, pod kolejnymi skoczniami Pucharu Świata niezmiennie gromadzą się kibice Kamila Stocha.

– Widzę i słyszę tych ludzi. Odbieram, co do mnie mówią. Pada w moim kierunku dużo dobrych słów. Są to słowa podziękowania za te wszystkie lata. Nikt nie skupia się na tym, co dzieje się teraz. Patrzy się na to całościowo, co się działo do tej pory. Być może też tak zacznę na to patrzeć, ale za jakiś czas. Do końca jestem nastawiony na walkę i rywalizację. Boli mnie, kiedy nie jestem w stanie sprostać oczekiwaniom, które sam sobie nałożyłem i prostym wyzwaniom, które mam na każdy dzień startowy. Taki sobie sport wybrałem i takie jest moje życie. Kiedy było super, wówczas pokazywałem, jak potrafię się z tego cieszyć i ile sprawiało mi to radości. Kiedy jest kiepsko, to nie potrafię tego ukrywać. Daję temu wyraz. Taki już jestem, ale dziękuję za całe wsparcie i kibicowanie. To też trzyma jeszcze moje prawdziwe „ja”, prawdziwego Kamila, który jeszcze chce wygrać – kończy mistrz świata z 2013 roku.

Korespondencja z Lahti, Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (9521) komentarze: (59)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kolos profesor
    @Vow_Me_Ibrzu

    Decydujące może i nie - ale jednym z wielu istotnych elementów było.

  • Vow_Me_Ibrzu weteran
    @Arturion

    Jak niżej — mogę się zgodzić, że to niewpuszczanie Doda było zupełnie niepotrzebne, ale nie decydowało o wynikach.

  • Vow_Me_Ibrzu weteran
    @Kolos

    Decydujący był mental Kamila — on chciał powrotu do wielkiej formy już, natychmiast, przez co nakładał na siebie niemożliwy do uniesienia ciężar. Oczekiwał cudu i imał się cudownych recept, jak własny sztab. Można się zgodzić, że niewpuszczanie Doleżala na wieżę było niepotrzebne, ale ewidentnie szwankowało przygotowanie jako takie, z tych mitycznych analiz między skokami przecież nic realnie by się nie wyciągnęło. Szczególnie że te pierwsze zwykle grzebały temat.

    U Dawida mogło zadziałać połączenie paradoksalnego efektu pokontuzyjnego (kiedyś Ammann, teraz Tomasiak) z nowym impulsem. Tylko że on sam sobie tak to poukładał w głowie, że został nadtrenerem-recenzentem z fatalnym efektem. Trudno trenować kogoś, kto postawił wokół siebie mur, nie przyjmuje wskazówek i z oślim uporem brnie w skokową miernotę.

  • Arturion profesor
    @Vow_Me_Ibrzu

    Startować zawodników może chyba każdy, który jest zgłoszony. Kiedyś np. machała chorągiewką Alexandria Louttit.

  • Kolos profesor
    @Vow_Me_Ibrzu

    W sumie była decydująca. Szczególnie przy takim mentalu Kamila .

    Pewnie problemów na linii Stoch-Thurnbichler było na pewno więcej, ale szczegółów się nie dowiemy.

    Wiemy na pewno o tym nie dopuszczaniu Dolezala na wieżę sędziowską, i ogólnie zupełnym braku współpracy. To nie była tylko kwestia MŚ. Choć to też było jaskrawe.

    W sumie Dawid Kubacki nic ponadto nie powiedział, i spotkał go potężny hejt bez powodu za to.

    No i nie ma przypadku w tym, że Dawid Kubacki dobrze skakał tylko na początku, kiedy niewiele albo nic nowego nie zdążył jeszcze wprowadzić Thurnbichler, szczególnie że Dawid miał kontuzję i niewiele z pierwszego okresu przygotowawczego z TT przepracował.

    Więc pierwszy sezon miał Dawid jeszcze dobry.

    Gdy od kolejnego sezonu już w 100% treningu wdrażał Thurnbichler wyniki się skończyły.

    Thurnbichler to po prostu słaby trener.

    Co zresztą w Niemczech też pokazuje...

  • Kolos profesor
    @ZXCVBNM_9999

    Trzy lata kompletnie stracone z Thurnbichlerem były jednak kluczowe.

    Do tego PESEL Kamila Stocha i jego psychika zrobiły swoje....

    Chociaż i tak w tym sezonie Kamil Stoch skacze lepiej niż w jakimkolwiek sezonie za kadencji Thurnbichlera....

  • Karpp profesor
    @SzeskaFanStocha

    Przepraszam ale gdyby w tym sezonie Stoch skakał wybitnie to dziś można byłoby mówić, że tamto decydowało, ale jak skacze równie kiepsko z Dolezalem na wieży trenerskiej to nie miało to ŻADNEGO znaczenia.

  • Vow_Me_Ibrzu weteran
    @SzeskaFanStocha

    Ale to wynikało z zasad ustalonych przez PZN i chyba nie było precedensu, żeby zawodnicy z innych krajów pracujący z indywidualnymi trenerami na zewnątrz właściwej kadry (jak kiedyś Schlierenzauer) byli przez nich startowani i ci trenerzy pracowali w wieży (chyba — nie robiłem researchu, mogę się mylić). Tak że ta niedogodność była wpisana w system, na który zdecydował się Kamil. I, nie czarujmy się, nie była decydująca o krachu Team Stoch.

  • SzeskaFanStocha doświadczony
    @Vow_Me_Ibrzu

    Po sezonie Kamil powiedział, że Doležal miał zakaz wstępu na wieżę trenerską, co utrudniało pracę, bo nie mógł sam nagrywać skoków, lub analizować ich w przerwie między 1 a 2 serią.

  • wikidajlo doświadczony
    sladem

    Proponuje sladem Malysza przesiasc sie na samochod. Albo zaznac nowego na paralotni. Warto przestac sie czarowac. Marusarz tez kiedys przestal skakakac.

  • Robert_Kucharczyk bywalec
    @23haze

    Po co te rozwody po co to rozwidy, jest dobrze ;} wszyscy się szanujmy a będzie dobrze! będzie dobrze bo będzie dobrze, będzie dobrze!! BĘDZIE DO CHOLERY DOBRZE!! będzie będzie

  • Homeomorfismus doświadczony

    Jak ten czas płynie. Pamiętam, jak mówiliśmy o 10 latach kalendarzowych z rzędu z co najmniej jedną wygraną Kamila Stocha. A teraz to już 3 lata, jak nie był w czołowej dziesiątce...

  • 23haze weteran

    Drogi Kamilu, skorzystam z prawa wyrażenia swojej opinii, choć może się ona wydawać na przekór Twoim zamiarom. Nie kończ kariery w tym sezonie. Po prostu. Po co masz kończyć? A skąd wiesz, że młodzi będą lepsi? I nie wierzysz już stanąć na pudle? Chłopie, dawaj jeszcze następny sezon, nie pękaj!

  • Horenn stały bywalec
    @EkspertO

    Gdybyśmy po Horngacherze mieli trenera jak on to Kamil byłby potworem, ale niestety. Kruczek się sprawdził początkowo, Horngacher stworzył potwora a potem wszystko runęło i nie wykorzystano potencjału na jakiś medal, miejsca na podium, zwycięstwa

  • EkspertO stały bywalec

    Gdyby Kamil nie filozofował jak Kot i nie overthinkingował wszystkiego milion razy to miałby z 50 zwycięstw w PŚ

  • Karpp profesor
    @Vow_Me_Ibrzu

    Że Tobie się tak jeszcze chce to tłumaczyć mu 😂
    Ja już ze 2 miesiące temu dałem bana Kolsowi a i tak wiem co on pisze 🙃

  • Vow_Me_Ibrzu weteran
    @Kolos

    Przecież gadki Dawida podważał mimochodem w tym sezonie sam MM, mówiąc, że zawodnicy dostawali dobre wskazówki, ale się nie stosowali. Dawid albo ma problemy z percepcją rzeczywistości (może ciężkie przeżycia z żoną odbiły się na jego psychice), albo bardzo oszczędnie gospodaruje prawdą.

    Jedyny obiektywnie stwierdzalny problem w relacjach niezależny sztab Kamila-TT to te nieszczęsne powołania na MŚ.

  • Skoczek2025 stały bywalec
    @Arturion

    Dobrze by było jeżeli już na Oslo i Vikersund. Wtedy mógłby dołożyć kolejne Top 10.

  • ZXCVBNM_9999 profesor
    @Kolos

    Za to teraz, gdy trenerem w całości jest Doleżal, skacze tak wyśmienicie, że po prostu kosi cały świat...

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Arturion

    „A tego Medveda można by zatrudnić jako np. dyrektora sportowego.” Gorszej możliwości chyba nie ma. Wtedy Medved nie jeździłby na zawody, nie byłby przez nikogo kontrolowany, bo tylko siedziałby gdzie indziej (prawdopodobnie w Słowenii) i pracowałby zdalnie (niczym Stöckl, ale projekt z zatrudnieniem tego Austriaka okazał się całkowitym niewypałem), inkasowałby spore pieniądze za nic, ewentualnie za zaglądanie do butelki bez umiaru. Zatrudnienie Medveda jako dyrektora sportowego to byłoby wyrzucenie pieniędzy w błoto. Te środki finansowe są niezwykle potrzebne polskim skokom, tylko nie po to, by poszerzać sztab poprzez dokładanie kolejnego „szefa od czegoś tam”, a po to, żeby realnie pomóc naszym skoczkom na inne sposoby. Dyrektorów mamy dość, a nam potrzeba prawdziwych, wyszkolonych, ambitnych trenerów z pasją do tego, co robią. Doradców mamy dość, a nam potrzeba wartościowych szkoleniowców w praktyce, bo w teorii to my wiemy, o co chodzi. Gorzej z realizacją na szczeblu szkoleniowym.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl