Kamil Stoch
fot. Tadeusz Mieczyński
Ostatki - informuję gimby, bo nie znajo takiego słowa - to trzy ostatnie dni karnawału. Dla nas - kibiców - ostatki będą w Planicy. Zatem w Vikersund były Przedostatki. Jaki karnawał, takie przedostatki. Niby powinniśmy się bawić i objadać, tymczasem się dołowaliśmy i głodowaliśmy.
Głodowaliśmy, bo 4 punktami zdobytymi przez jednego polskiego skoczka, to się oczekiwań kibiców nie nakarmi. To nawet nie jest ochłap, to ogryzek ochłapów. Głodowaliśmy, bo co to za emocje, jak do drugiej serii wchodzi jeden Polak. Głodowaliśmy, bo jeden dzień skakania to zdecydowanie za mało. Szczególnie, jak się ma z tyłu głowy, że to przedostatni weekend. Głodowaliśmy, bo lotów znów było zdecydowanie za mało.

Ale to tylko jedno znaczenie Ostatków, które już za tydzień w Planicy. Otóż nie mam dla Was dobrych wiadomości. Te Ostatki w Planicy, to będzie koniec jeszcze jednego karnawału. Karnawału, który trwa od ćwierćwiecza. A ze szczególną intensywnością od półtorej dekady. Wielkim, fantastycznym karnawałem były dla nas lata sukcesów najpierw Adama Małysza, a potem Kamila Stocha. Kamila Stocha i jego pokolenia. Skoczków takich jak Piotr Żyła i Dawid Kubacki, zdobywających medale mistrzostw świata, wygrywających Turniej Czterech Skoczni. A także takich cieszących nas pomniejszymi sukcesami - Macieja Kota, Stefana Huli, Jana Ziobro, Jakuba Wolnego, Andrzeja Stękały, Krzysztofa Bieguna, Aleksandra Zniszczoła. Ci zawodnicy albo przyczyniali się do medali drużynowych, albo wygrywali konkursy, ostatecznie stawali na podium.

De facto ten karnawał skończył się już trzy sezony temu, ale przecież jeszcze wciąż trwały jakieś Ostatki, jakieś resztki. Najdziwniejszymi, najbardziej zaskakującymi były medale zdobyte w lutym na Igrzyskach w Cortinie. Ale wraz z zakończeniem kariery przez Kamila Stocha ten karnawał będzie miał swoje symboliczne zakończenie. Teraz- nieubłaganą logiką dziejów - czeka nas Wielki Post. Przygotujcie się więc na głodowanie. Takie jak w Vikersund. Tylko to będzie głodówka długodystansowa. I wiem, że wielu kibiców w Polsce jej nie przetrzyma. Podobnie jak wielu sponsorów. Idzie czas zaciskania pasa.
Pwowiecie - "no jak to, przecież jest Kacper Tomasiak!" Oczywiście, że jest, nie zapomniałem o nim. Podtrzymuje to, co o nim pisałem. Jak chłopak w wieku 19 lat przywozi z Igrzysk 3 medale, to będzie wielkim skoczkiem. Tak, oczywiście że Tomahawk z Bielska-Białej jest godnym następcą Orła z Wisły i Rakiety z Zębu. Ale nie ma mowy, by jeden Tomahawk podtrzymał polskie skoki na takim poziomie, na jakim były one w latach pokolenia Stocha. Samemu nie wygrasz drużynówki, nawet jeśli to już tylko duet. Powiecie - "ale jest Paweł Wąsek!" No jest. I wierzę, że on też jeszcze ma przed sobą najlepsze lata. Ale ani Kacper, ani Paweł nie będą w stanie we dwóch zasypać tej wielkiej pokoleniowej wyrwy, jaką mamy w polskich skokach. Czasem swój peak będzie miał jeden, czasem drugi, ale nawet nie wiadomo, czy kiedykolwiek się zsynchronizują. Ale przede wszystkim - najgorsze, co można teraz zrobić Kacprowi, to oczekiwać teraz od niego lepszego sezonu, niż tego który właśnie się kończy. To, czego on dokonał, to jest kosmos. Ma teraz prawo do zrobienia kroku w tył. Jego kariera będzie się harmonijnie rozwijać, tego jestem pewien. Będą sukcesy, jestem pewien. Ale będą też słabsze sezony. Ten fantastyczny ma już za sobą. Kacper i Paweł to są dwaj skoczkowie, po których spodziewam się dużych rzeczy. Dwóch ich jest. Zanim pojawią się nowi zawodnicy, dzieki którym będziemy mogli znów nawiązywać wyrównaną walkę z najlepszymi - miną lata a może dekady. "Hola hola, karierę kończy tylko Kamil Stoch, są jeszcze Piotr Żyła i Dawid Kubacki. Są Maciej Kot, Kuba wolny, Aleksander Zniszczoł". Wielkie podziękowania dla wszystkich tych zawodników za to, co zrobili. Szczególnie Piotr i Dawid to skoczkowie, którzy zapisali się niezwykle chwalebnymi zgłoskami nie tylko w polskich kronikach, ale kronikach światowych skoków. Ale biologia nie kłamie. Oni już mają za sobą to, co najlepsze. I moje serce chciałoby mówić co innego, ale rozum wie swoje. Oni już się o tym też przekonują, tak, jak przekonał się nasz Mistrz.

Podjął walkę, spróbował jeszcze raz, wierzył, że wciąż są w nim jeszcze te siły, ten błysk. Gdzieś tam tkwią te dobre skoki, które trzeba tylko wydobyć na powierzchnię. Spróbował i poniósł porażkę. Męczył się tej zimy, a my męczyliśmy się z nim. Taki jest sport. Raz wygrywasz, raz przegrywasz. Ważne, by nie umknęło nam jedno. Za kilka lat nikt nie będzie patrzył na naszego Kamila Stocha przez pryzmat tego ostatniego, czy nawet kilku ostatnich, słabych sezonów. Będziemy pamiętać jego zwycięstwa, medale, rekordy i te niezwykłe emocje, których tyle nam dostarczył przez te wszystkie lata. Będziemy pamiętać pierwsze zwycięstwo w Letniej Grand Prix w Oberhofie 3 października 2007 roku. Gdy Adam Małysz postanowił już spod skoczni wrócić do kraju z powodów rodzinnych, spod skoczni zawrócili też dziennikarze i kibice. A wielu nie włączyło tego dnia telewizora, bo po co? Tymczasem Kamil Stoch i wziął i wygrał, pozostawiając w pokonanym polu Thomasa Morgensterna i Jerneja Damiana. Skoczków, którzy wtedy byli przy nim gigantami, a dziś są przez niego zupełnie przyćmieni. Będziemy pamiętać czwarte miejsce na mistrzostwach świata w Libercu. Będziemy pamiętać pierwsze zwycięstwo w pucharze świata, na zasypywanej śniegiem Wielkiej Krokwi, podczas trzydniowego, dramatycznego festiwalu skoków. Będziemy pamiętać magiczne Predazzo w 2013, gdy Kamil w tak wspaniałym stylu podniósł się po porażce ósmego miejsca na skoczni normalnej. Będziemy pamiętać Krasną Polanę w lutym 2014 i ten niezwykły kask z biało-czerwoną szachownicą, gdzie stanął na szczycie skokowego Uniwersum i wywalczył podwójne mistrzostwo olimpijskie. Będziemy pamiętać Planicę w marcu 2014, gdy wznosił w górę swoją pierwszą Kryształową Kulę. Będziemy pamiętać drużynowe mistrzostwo świata z Lahti i obronę złotego medalu na dużej skoczni w Pjongczangu. Drugą Kryształową Kulę i rekord Polski, będący zarazem rekordem Letalnicy. Będziemy pamiętali trzy Złote Orły, a przede wszystkim tego drugiego. Tego, co zaczął się 28. miejscem w kwalifikacjach w Oberstdorfie, a zakończył z czterema zwycięstwami. Będziemy pamiętali drugi puchar świata, po sezonie, w którym wygrał niemal wszystko, co wygrać się dało. Można by tak długo wymieniać. Każdy z nas ma jakieś szczególne momenty z kariery Wielkiego Mistrza, które zapamiętał, choćby z racji okoliczności. Ja na przykład pamiętam doskonale jego pierwsze zwycięstwo - w głównej mierze pewnie dlatego, że widziałem je na żywo. Ale i zwycięstwo numer dwadzieścia - też odniesione na Wielkiej Krokwi. Bo oglądałem je w Wenecji, siedząc na bardzo twardym i niewygodnym stołku i zajadając pizzę w jakimś podrzędnym tureckim barze. Te i inne wspomnienia pozostaną z nami na zawsze. To są rzeczy, które utkwią w naszej pamięci. A słabsze konkursy? Porażki? Braki awansu do drugiej serii? Wszystkie te chwile znikną w czasie, jak łzy w deszczu. I bardzo dobrze.
Oby jak łzy w deszczu spłynęły po Kacprze wszelkie skutki niedzielnego upadku. Już wiemy, że nic poważnego mu się na ciele nie stało. Ale upadki na mamutach pozostawiają czasami ślady na psychice. Pół biedy, że upadek przydarzył mu się już po lądowaniu, nie rozpoczął się w locie. Na razie jednak nie wiadomo, czy Kacper pojedzie do Planicy. Trener Maciusiak twierdzi, że raczej chyba nie. W kwestii tej decyzji mam akurat do trenera pełne zaufanie. I na tym w sumie moje zaufanie do niego się kończy. Medale medalami, ale wyłączając imprezę docelową oraz Kacpra indywidualnie, to ten sezon w ujęciu drużynowym jest taką kompromitacją, taką katastrofą, taką smutą i porutą, że chyba mało kto się spodziewał takiej kaszany. Medale zapewne uratują mu posadę. Ale czy słusznie? Trudno wierzyć, że przyszłość może wyglądać lepiej. Wszystko jednak wskazuje na to, że będziemy się musieli o tym przekonać na własnej skórze. Zarówno my, jak i zawodnicy. Bedę przyszłej zimy ściskał kciuki, bo co mi pozostaje? Jakby co, to będę odszczekiwał i jeśli zostanę do tego zmuszony, zrobię to z radością.

Narzekaliśmy na publiczność w Oslo i twierdziliśmy, że w Vikersund na pewno będzie więcej kibiców. No może i było trochę więcej. Ale czy jakoś zdecydowanie? Te obrazki spod skoczni były bardzo smutne. Na samej skoczni też oczywiście bywały smutne, ale było i trochę jasnych punktów. Jednym z nich była postawa Hektora Kapustika. No proszę państwa. Jeden Słowak zlał wszystkich Polaków. Zajął trzynaste miejsce, co jest drugim najlepszym wynikiem w historii słowackich skoków. Tylko o jedno oczko gorszym, niż 12.miejsce Martina Švagerko z Oslo w 1993 roku. Tu śpieszę przypomnieć, że Švagerko, owszem, był mistrzem świata juniorów i stawał dwa razy na podium w pucharze świata, ale reprezentował jeszcze wtedy Czechosłowację. No, był taki kraj. A Kapustik wyśrubował rekord życiowy oraz Słowacji na poziom 235,5 metra. Czyli Słowacja ma lepszy rekord, niż Włochy, Francja, Ukraina czy Estonia. Nie wspominając już o Kanadzie, Kazachstanie czy Bułgarii. I w ogóle Hektor pokazał, że jest lotnikiem, co się zowie. Mam nadzieję, że jeszcze go zobaczymy w Planicy. Drugim jasnym punktem był Isak Langmo. To, że mu w Lahti szczęśliwy wiatr przywiał siódme miejsce, a w Oslo ósme, to jedno. Ale czwarta lokata na Vikersundbakken pokazały, że też ma jakieś ptasie geny. Kapustik i Langmo dołączyli do Tomofumiego w kategorii tegosezonowych odkryć na skoczniach mamucich.
Mówią, że z racji słabszego występu w sobotę i odwołanych zawodów w niedzielę, Domen Prevc nie pobije kilku rekordów brata, może tylko je wyrównać. To się jeszcze zobaczy, bo chodzą słuchy, że Planiczanie chcą wyciągnąć do niego pomocną dłoń i zorganizować u siebie jeden dodatkowy konkurs indywidualny. Nie miałby w sumie nic przeciwko. Przecież organizowanie dodatkowych konkursów w przypadku odwoływania ich gdzie indziej nie jest niczym zdrożnym, ani bezprecedensowym. W mojej opinii nawet ze wszech miar pożądanym. Ale w przypadku Domena to ta końcówka sezonu jest w sumie rozczarowująca. Ledwo zapewnił sobie puchar i zarazem Wielkiego Szlema, to od razu ostro zabuksował. Ostatnie zwycięstwo odniósł jeszcze w Austrii, trzy tygodnie temu. Ostatni raz stał na podium w Finlandii. Jednak myślę, że na występ przed własną publicznością, to się zmobilizuje. Na razie jednak wygląda to tak, jakby nagle na konkursy przestała mu dojeżdżać głowa. Serie treningowe i kwalifikacje super a obie serie konkursowe nagle już nie tak super.

Na słabszych lotach Domenatora skorzystał zatem ten, co miał skorzystać. Stephan Embacher. Dwa razy drugi na Kulm. Jedyny, który nawiązał wtedy wyrównaną walkę ze Słoweńcem. Austriak jest pierwszym juniorem od siedmiu lat, który wygrał konkurs pucharu świata. Poprzednim był... Domen. A Embacher - najlepszy junior ostatnich lat. Trzy razy z rzędu zdobywał mistrzostwo świata juniorów i wreszcie ma na koncie zwycięstwo w elicie seniorów. Witamy wśród triumfatorów konkursu pś kolejnego juniora i kolejnego skoczka urodzonego w XXI wieku. Też Austriaka, ale cóż na to poradzić? Przy okazji Młody zepchnął Domena z pozycji lidera pucharu świata w lotach. A jak już jesteśmy przy Austriakach, to Czofi wypisał się z walki nie tylko o Małą Kryształową Kulę, ale nawet o podium w lotach.
To by było na tyle o panach. A jak wypadł historyczny, pod pewnymi względami, weekend z lotami pań? Trochę jak w tym dowcipie, co to w sumie w 2026 roku jest już pewnie mocno politycznie niepoprawny, ale nadal mnie śmieszy: Jeden epileptyk wziął udział w zawodach baloniarskich. I nawet nieźle wypadł. No bo kurcze blade. Chwalą się, jak to promują te skoki kobiecie, jak je rozwijają, wiecie - równouprawnienie i tak dalej. Super będzie, niech się kobiety uczą latania. Zapraszają do Vikersund 30 kobiet, przyjeżdża 27, a oni do obu konkursów kwalifikacje robią, żeby odpadło 7. Czyli te siedem będzie miało po dwa, albo i po cztery skoki mniej na naukę. Żeby wymyślić coś tak bezsensownego, trzeba mieć sporo czasu, a poza tym siedzieć i główkować w kilku, bo jeden człowiek by takiej głupoty nie wymyślił. W normalnych konkursach startuje 40 pań. W lotach panów jest ich 40. Jak już zaprosili tylko 30, to po jakiego grzyba robić kwalifikacje? Żeby się pochwalić, że się zorganizowało kwalifikacje? Ktoś powie - jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. A guzik prawda. Nie w tym przypadku. Nagrody finansowe na lotach pań i tak są przyznawane wedle regulaminu tylko do piętnastego miejsca. A za zwycięstwa w kwalifikacjach zarówno Erin Kvandal, jak i Frida Westman przytuliły po trzy patyki we frankach szwajcarskich. Czyli wyszli na tym do tyłu.

Absurdów jest zresztą więcej. Frida Westman zajmuje obecnie trzecie miejsce w klasyfikacji pucharu świata w lotach. Przypomnijmy, że jest to premierowa edycja i po raz pierwszy wręczone zostanie takie trofeum - Mała Kryształowa Kula za loty. Stoi więc Szwedka na wirtualnym podium i teoretycznie mogłaby nawet wygrać tę klasyfikację. Ale nie wygra. I pewnie spadnie z podium. A wiecie dlaczego? Bo jako dziewiętnasta zawodniczka klasyfikacji generalnej nie ma prawa wystąpić w Planicy, gdzie odbędzie się finałowy, trzeci konkurs. Tam w tym FISie to same kanclerskie łby. No ale dobrze już, lekarz i żona mi mówią, żebym się tyle nie denerwował. To napiszmy coś optymistycznego. Od soboty rekord Polski pań w skoku wynosi 172,5 metra i należy oczywiście do Ani Twardosz. Ania do Planicy nie poleci i dla niej sezon się już skończył, ale na podsumowanie jej występów tej zimy poczekam do ostatniego felietonu. Na razie krótko: brawo Aniu! Wielkie gratulacje!
Co ja mam jeszcze do powiedzenia w temacie niedzielnej farsy? Przeciągali te iluzje i pozory, że będą próbować przeprowadzić ten konkurs. W myśl zasady "cóż szkodzi obiecać". Kazali nawet skoczkom wyjechać na górę skoczni, choć wszyscy się pukali w czoło, że przy tym wietrze nie ma najmniejszych szans na skakanie. Przecież w telewizji pokazują grafikę z siłą i kierunkiem wiatru. Ale dyrektor Pertile uspokajał do kamer, "stay positive". No cóż, wiatr ich tam bezwzględnie wyjaśnił:
Caption this.#skijumpingfamily#skijumping#skokoholicy#Vikersund@skijumpingpl https://t.co/eW6qiDeXYm
— Marcin Hetnal (@HetnalMarcin) March 22, 2026
| Czołówka weekendu w Vikersund | |||||
| Lp | zawodnik | kraj | przybytek | pkt. | wpś |
|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Stefan Embacher | Austria | 100 | 958 | 6 |
| 2 | Tomofumi Naitō | Japonia | 80 | 266 | 22 |
| 3 | J.A. Forfang | Norwegia | 60 | 512 | 12 |
| 4 | I.A. Langmo | Norwegia | 50 | 193 | 30 |
| 5 | Domen Prevc | Słowenia | 45 | 1968 | 1 |
| 6 | Antti Aalto | Finlandia | 40 | 348 | 23 |
| 7 | Andreas Wellinger | Niemcy | 36 | 275 | 25 |
| 8 | Marius Lindvik | Norwegia | 32 | 457 | 14 |
| 9 | Karl Geiger | Niemcy | 29 | 202 | 29 |
| 10 | Anže Lanišek | Słowenia | 26 | 953 | 7 |
| Aleksander Zniszczoł | Polska | 4 | 7 | 64 | |
| Kacper Tomasiak | Polska | 0 | 391 | 18 | |
| Kamil Stoch | Polska | 0 | 185 | 31 | |
| Piotr Żyła | Polska | 0 | 160 | 32 | |
| Paweł Wąsek | Polska | 0 | 87 | 39 | |
| Maciej Kot | Polska | 0 | 64 | 43 | |
| Dawid Kubacki | Polska | 0 | 54 | 44 | |
| Klemens Joniak | Polska | 0 | 2 | 72 | |
Norwegowie zaprezentowali się całkiem nieźle na swojej skoczni. W czołówce weekendu znów tylko trzech skoczków z pierwszej dziesiątki klasgenu, ale jednak wyniki były mniej zaskakujące od tych w Oslo.
| Poczet Podiumowiczów 22.03.2026 | |||||||
| Lp | zawodnik | kraj | 1. | 2. | 3. | suma | wpś |
|---|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | Domen Prevc | Słowenia | 13 | 5 | 2 | 20 | 1 |
| 2 | Daniel Tschofenig | Austria | 3 | 2 | 1 | 6 | 3 |
| 3 | Anže Lanišek | Słowenia | 3 | 2 | 0 | 5 | 7 |
| 4 | Ryōyū Kobayashi | Japonia | 2 | 2 | 4 | 8 | 2 |
| 5 | Ren Nikaidō | Japonia | 1 | 4 | 2 | 7 | 4 |
| 6 | Stephan Embacher | Austria | 1 | 3 | 3 | 7 | 6 |
| 7 | Philipp Raimund | Niemcy | 1 | 1 | 4 | 6 | 5 |
| 8 | Stefan Kraft | Austria | 1 | 1 | 1 | 3 | 10 |
| 9 | Tomofumi Naitō | Japonia | 1 | 1 | 0 | 2 | 22 |
| 10 | Gregor Deschwanden | Szwajcaria | 1 | 0 | 0 | 1 | 20 |
| 11 | Jan Hörl | Austria | 0 | 3 | 0 | 3 | 8 |
| 12 | Felix Hoffmann | Niemcy | 0 | 1 | 3 | 4 | 9 |
| 13 | Naoki Nakamura | Japonia | 0 | 1 | 2 | 3 | 13 |
| 14 | Maximilian Ortner | Austria | 0 | 1 | 0 | 1 | 16 |
| 15 | J.A.Forfang | Norwegia | 0 | 0 | 2 | 2 | 12 |
| 16 | Manuel Fettner | Austria | 0 | 0 | 1 | 1 | 11 |
| 17 | Wladimir Zografski | Bułgaria | 0 | 0 | 1 | 1 | 17 |
| 18 | Jonas Schuster | Austria | 0 | 0 | 1 | 1 | 19 |
| 19 | Antti Aalto | Finlandia | 0 | 0 | 1 | 1 | 23 |
| 20 | Karl Geiger | Niemcy | 0 | 0 | 1 | 1 | 29 |
Tym razem obyło się bez debiutów. Ściskam kciuki za Francuza i Polaka w Planicy. A któż mi zabroni.
| Plastikowa Kulka 22.03.2026 | ||||
| Lp | zawodnik | kraj | pkt. | wpś |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Aleksander Zniszczoł | Polska | 12 | 64 |
| 2 | Luca Roth | Niemcy | 11 | 63 |
| 3 | Jewhen Marusiak | Ukraina | 10 | 54 |
| 4 | Giovanni Bresadola | Włochy | 10 | 53 |
| 5 | Karl Geiger | Niemcy | 10 | 29 |
| 6 | Gregor Deschwanden | Szwajcaria | 10 | 20 |
| 7 | Kevin Bickner | USA | 7 | 36 |
| 8 | Sakutaro Kobayashi | Japonia | 6 | 48 |
| 9 | Dawid Kubacki | Polska | 6 | 44 |
| 10 | Maciej Kot | Polska | 6 | 39 |
| 11 | H.E.Granerud | Norwegia | 6 | 26 |
| 12 | Jørgen Oliver Strøm | Norwegia | 5 | 72 |
| 13 | Jarkko Maatta | Finlandia | 5 | 64 |
| 14 | Roman Koudelka | Czechy | 5 | 49 |
| 15 | Paweł Wąsek | Polska | 5 | 43 |
| 16 | Ilja Miziernych | Kazachstan | 5 | 41 |
| 17 | Yukiya Satō | Japonia | 5 | 34 |
| 18 | Kamil Stoch | Polska | 5 | 31 |
| 19 | Timi Zajc | Słowenia | 5 | 27 |
| 19 | Niko Kytösaho | Finlandia | 5 | 24 |
| 21 | Antti Aalto | Finlandia | 5 | 23 |
| 22 | Tomofumi Naitō | Japonia | 5 | 22 |
| 23 | Maximilian Ortner | Austria | 5 | 16 |
Luca Roth przypuścił w końcowej fazie sezonu tak gwałtowny atak na pozycję lidera, że Olek może się poważnie obawiać, co to będzie w Planicy No chyba, że Luca by tam nie pojechał. A gdyby ktoś nie znał zasad, to zapraszam tutaj.
Cytat zupełnie na temat:
"- Udział Polaka w drugiej serii jest niemal pewny. Olek pierwszy w kolejce oczekujących, a będzie jeszcze skakał Piotr. Albo Piotr, albo Olek, a może obydwaj.
- Oni są szwagrami, tak że na pewno się dogadają"
Igor Błachut i Michał Korościel
Tak, Proszę Wycieczki. To już. To teraz. Dotarliśmy do tego momentu. Momentu, do którego mieliśmy tyle czasu, by się przygotować. A jednak, przynajmniej niektórzy z nas, wliczając mnie, nie czują się gotowi. Minął cały sezon, który oglądaliśmy ze świadomością, że jest ostatnim dla Kamila Stocha. A jednak patrzę wstecz na tę zimę, i czuję, jakbym coś przegapił. Jakbym po czymś się prześlizgnął, nie mając do końca świadomości, po czym. Sezon za nami, pozostał już tylko finał w Planicy. Ostatni weekend, ostatnie skoki. Ostatnie loty zawodników, którym towarzyszyliśmy regularnie od listopada. Ostanie loty w karierze Kamila Stocha. W ten weekend w Planicy pożegnamy trzykrotnego mistrza olimpijskiego. Sześciokrotnego olimpijczyka. Drużynowego brązowego medalistę olimpijskiego. Trzeciego najbardziej utytułowanego polskiego sportowca w historii igrzysk. Indywidualnego mistrza i wicemistrza świata. Drużynowego mistrza świata, trzykrotnego drużynowego brązowego medalistę MŚ. Indywidualnego wicemistrza świata w lotach narciarskich oraz dwukrotnego drużynowego brązowego medalistę MŚ w lotach. Dwukrotnego zdobywcę Pucharu Świata sześciokrotnego podiumowicza tego cyklu. Skoczka, który zwyciężył w 39 konkursach i 80 razy stawał na podium. Skoczka, który w konkursach indywidualnych zdobył ponad 13 tysięcy punktów. Jedynego skoczka w historii, który wygrywał co najmniej jeden konkurs pucharu świata przez 11 lat kalendarzowych z rzędu. Zwycięzcę trzech edycji Turnieju Czterech Skoczni (drugiego w historii, który wygrał wszystkie cztery konkursy w jednej) oraz dwóch edycji Raw Air, a także turniejów: Willingen Five i Planica 7. W Letnim Grand Prix trzykrotnie sklasyfikowanego na drugim miejscu, oraz dwukrotnie na trzecim. Triumfatora Letniego Pucharu Kontynentalnego. Dwukrotnego drużynowego wicemistrza świata juniorów. Zdobywcę 36 medali na mistrzostwach Polski, w tym 13 złotych (10 w rywalizacji zimowej i trzech w rywalizacji letniej). Rekordzistę Polski w długości skoku narciarskiego (251,5 m w Planicy w 2017). Tym samym jedynego Polaka, który przeleciał na nartach ćwierć kilometra. Dwukrotnie wybieranego najlepszym polskim sportowcem w plebiscycie „Przeglądu Sportowego". Odznaczonego Krzyżem Kawalerskim i Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Medalem Holmenkollen. Za tydzień na Letalnicy ten mistrz, ten heros, żywa legenda, a zarazem człowiek tak bardzo z krwi i kości, odda swoje ostatnie skoki w zawodniczej karierze i tylko dwie rzeczy są pewne. Nie przyznam się Wam jakie, bo bym wyszedł na mięczaka.
Cytat niezupełnie nie na temat:
"Adieu, goodbye, auf Wiederseh'n
Den letzten Weg musst du alleine geh'n
Ein letztes Lied, ein letzter Kuss
Kein Wunder wird gescheh'n
Adieu, goodbye, auf Wiederseh'n
Die Zeit mit dir war schön"
Til Lindemann
-
majdan początkujący
Pozwolę sobie na drobny komentarz z mojej strony. Dzisiaj naprawdę z przyjemnością czytało mi się ten felieton. Jak dla mnie świetnie napisany, tak jak kiedyś. No właśnie... i tu o to mi się rozchodzi.
Wiadomo, że na skijumping wchodzę, żeby zaczerpnąć wiedzy o skokach — tej obecnej i często też historycznej. Zresztą, z tego powodu żałowałem, że swego czasu zaniechano kontynuacji serii felietonów o konkursach PŚ z udziałem Adama Małysza, publikowanych dokładnie w 20. rocznicę każdego kolejnego konkursu, począwszy od Kuopio 2000. Świetne to były felietony, pełne informacji, o których nie miałem zielonego pojęcia; połykałem je łapczywie i czekałem na kolejne, a potem nagle się skończyły. Ale to tylko taka dygresja. Poza tym bardzo sobie cenię u Was naprawdę śladowe ilości clickbaitu.
Spośród tych wszystkich treści, Okiem Samozwańczego Autorytetu to była taka wisienka na torcie, sztandarowe danie tego portalu. Pamiętam, jak nie mogłem się doczekać, kiedy minie kolejny period, bo to oznaczało, że niebawem znowu sobie poczytam felieton, jak się patrzy. I właściwie do tej pory to właśnie po to sięgam najchętniej. Ale odniosłem wrażenie, że wraz ze wzrostem częstotliwości (po każdym weekendzie), spadła jakość treści — przy niektórych felietonach miałem nawet wrażenie, że zostały napisane na siłę. Nadal dobrze się czytało, ale to ewidentnie nie było to.
No i teraz ten felieton to był trochę taki powrót do przeszłości. Mam nadzieję, że na powrót będzie więcej takich, ale gdyby mnie ktoś pytał o zdanie, to ja osobiście wołbym felietony z powrotem nawet co period, ale dłuższe i niekiedy wręcz wybitne jakościowo. Tam to wszystko było jakoś lepiej zebrane. Właściwie nie sposób tu nie wspomnieć o tabelkach, chociażby na tym przykładzie: felietony pisane tydzień po tygodniu, jeden konkurs został odwołany i oto tabelka z weekendu w Vikersund jest niczym więcej, jak wynikami sobotniego konkursu. Jednak period z kilku takich konkursów się składa i wtedy dobrze widać, kto jak wypadł.
Miał być drobny komentarz i był — z tą drobną różnicą, że bez słowa "drobny". Nie mam czasu czytać tu komentarzy, więc nie wiem nawet, czy już ktoś wcześniej zwrócił na to uwagę, czy ja jestem pierwszy. Pozdrawiam i życzę udanych kolejnych artykułów ;-) -
Bernat__Sola profesor
Klub "300" - najwięcej występów w konkursach PŚ (po Vikersund 2026):
1. Noriaki Kasai - 579
2. Simon Ammann - 533
3. Kamil Stoch - 482
4. Janne Ahonen - 412
5. Piotr Żyła - 406
6. Manuel Fettner - 390
7. Jakub Janda - 361
8. Wolfgang Loitzl - 356
9. Roman Koudelka - 354
10. Stefan Kraft/Dawid Kubacki - 351
12. Roar Ljøkelsøy - 350
13. Adam Małysz - 349
14. Peter Prevc - 345
15. Daiki Itō - 341
16. Robert Kranjec - 325
17. Michael Hayböck - 324
18. Gregor Deschwanden - 312
19. Karl Geiger - 311
20. Andreas Kofler - 309
21. Martin Höllwarth - 308
Od ostatniej aktualizacji (po Willingen):
- Kubacki wyprzedził Małysza i Ljøkelsøya, a także wystąpił po raz 350. (zajmując 31. miejsce w Lahti). Tym samym cała nasza trójca znajduje się już w top 10 zestawienia. Został jednak następnie dogoniony przez Krafta,
- Kraft wyprzedził Prevca, Małysza i Ljøkelsøya oraz zrównał się z Kubackim, wystąpił też po raz 350. (zajął 19. lokatę w Oslo),
- Deschwanden i Geiger wyprzedzili Höllwartha i Koflera.
Nadto - w niedzielnym Oslo Stoch zapunktował po raz 400. w karierze. -
Bernat__Sola profesor
Rocznice, o których znów zapomniałem:
9 marca minęło 25 lat od legendarnego skoku Małysza w Trondheim, którym zapewnił sobie swoją pierwszą Kryształową Kulę (zresztą też pierwszą dla Polski :)).
18 marca minęło 25 lat, od kiedy ją odebrał w Planicy.
20 marca minęło 15 lat od niesamowitego zakończenia sezonu, kiedy to nastąpiło "magiczne", symboliczne przekazanie pałeczki: Stoch wygrał, a Małysz w ostatnim w karierze konkursie zajął 3. miejsce. Tym samym Adam zapewnił sobie także 3. lokatę w klasyfikacji generalnej PŚ. Polska po raz pierwszy w historii zajęła również 3. miejsce w Pucharze Narodów. -
Bernat__Sola profesor
@MarcinBB
Z drugiej strony, to samo mógłby napisać Samozwańczy Autorytet AD 2010. Też kończył się wtedy trzeci sezon z rzędu bez zwycięstwa, też był to sezon olimpijski, i wówczas też polski zawodnik zdobył dwa indywidualne medale ZIO :P.
-
acka profesor
@Kolos
Znów nie czytasz ze zrozumieniem. To ja wychwalam pod niebiosa austriackich trenerów? To ja ich zatrudniałem? Na pewno przyznam, że łatwo u nas nie mieli, ostatni dowód to Twój post. I trudno zaprzeczyć, że summa summarum, te
austriackie nieuki osiągnęły na skokowym "ogólnoświatowym" rynku trenerskim, statystycznie lepsze wyniki, niż cała polska szkoła. Kruczek nie zawojował nawet Włoch, Sobczyk jest zatrudniany, bo ma "referencje Horngachera", jako jego, kiedyś formalny, teraz zapewne - nieformalny - asystent, wsiąkł już mentalnie w "austriacką szkołę". Przecież Sobczyk ćwiczył z Zografskim najpierw w Polsce, Zografski nawet tu zapuścił korzenie... Ciekawe, z jakich powodów woleli bryknąć do Horna i niemieckiej kadry? Coś przy polskiej kadrze nie grało? A w sąsiedniej Słowacji, nawet już - w Polsce - prywatnie ściąga się Słoweńców na "trenerów personalnych", choć przecież nasi fachowcy są w zasięgu wzroku, głosu, wystarczy poprosić... Z czegoś to musi wynikać...
Piszę do znudzenia - na tyle obcesowo traktujemy "cudzesów", że nie ma potrzeby, a i teraz prostu , znów ich prosić o wspomożenie. Zatem musi być ktoś od nas .Ale uważam, że jeśli mamy iść teraz do przodu z młodszymi, najlepszym wyborem byłby lepiej ich znający i lepiej ogarnięty Topór. Nawet, jesli nie wszystko mu wychodzi, bo i w naszym systemie organizacyjnym - nie ma prawa bez przerwy wychodzić. Niemniej - Twój Maciej Wszechmogący- skoro Nasza Partia zdecydowała w swojej nieomylności, że ma zostać, a niech sobie zostaje. A co tam, co nam szkodzi. W sumie, na pewno więcej wie o skokach, niż Miś Z Krupówek. Który może za jakiś czas będzie jedynym kandydatem godnym Nieprzemijającej Potęgi Polskich Skoków.🤣😜 -
MarcinBB redaktor
@acka
Jest też inne. Nie wiem czy to malajskie, sudańskie, czy może irokezkie, ale brzmi: " z jakiegoś powodu mamy dwoje oczu i dwoje uszu ale tylko jedne usta" ;-)
-
-
Kolos profesor
@acka
Kuttin okazał się kiepskim trenerem, poległ w Polsce całkowicie. Jako-tako szło mu tylko gdy pracował z juniorami. Jego dalsza kariera trenerska to też żadne pasmo sukcesów.
Horngacher miał wprawdzie wyniki, ale trafił na super generację zawodników, ale niczego w Polsce nie zbudował i po sobie nie zostawił, teraz to samo jest w Niemczech, w tym, że nawet sportowo zwojował tam mniej.
Thurnbichler to już totalna pomyłka była.
Musimy odejść od traktowania austriackich trenerów jak bóstwo tylko dlat go, że mają austriacki paszport. -
23haze weteran
@MarcinBB
"Ale to moja prywatna opinia. Tutaj naprawdę ufam sztabowi trenerskiemu i wierzę, że oni wiedzą, co dla niego jest lepsze".
Serio? -
acka profesor
A jeszcze kończąc wątek trenera, błędów i wypaczeń sprzętowych, technicznych, "wiedzenia", co jest źle i wyciągania wniosków, ale dopiero od kwietnia. A w następną zimę to dopiero "wam pokażemy"! Jakby ta mijająca zima była jakaś taka niegodna pokazywania.
Paru trenerów zagranicznych już witaliśmy chlebem i solą, częstowaliśmy najpierw staropolskim rosołkiem, by potem wylać za kołnierz czarną polewkę. Było ponad 20 lat temu gderanie na Kuttina i Horna, że nuworysze trenerscy robią sobie praktyki zawodowe na Mistrzu Małyszu i jego padawanach. I nie słuchaliśmy, gdy Kuttin ostrzegał, że dostał padawanów z polskiej szkoły treningu - z podstawowym brakiem umięśnienia niezbędnego do efektywnego skakania na nartach. A po po latach - braliśmy Horna jak guru, i Kuttina pewnie byśmy też brali dziś na kolanach. Thurn - znowu - "praktykant się znalazł, nieudacznik!" A może za 20 lat będzie to taki sam nieudacznik trenerski, jak Horn?
Dlatego nikt rozsądny i z nazwiskiem już raczej do nas nie przyjdzie - inny u nas mental, wielki opór materii, jeszcze większe ciśnienie kibiców i prasy. Po co sobie nerwy rujnować?
Z polskich trenerów - najbardziej rozsądny, ogarnięty, świadomy sytuacji, wymagający i przytomny medialnie - wydaje się na tę chwilę Topór. Jeśli juniorzy nie "mają czasu" i czas ich do PŚ, dlaczego Topór ma "mieć jeszcze czas"?
Największym wrogiem obecnego trenera Macieja Maciusiaka - jest Maciej Maciusiak. Nawet nie przez to, jak trenuje, ale przez to - jak przedstawia swoje "racje" w mediach. Pozwoliłem sobie we wcześniejszych postach parę razy zacytować najbardziej smaczne bon mociki.
Niech sobie będzie trenerem głównym, jeśli chce i związek chce, mnie tam jako kibicowi rybka. Mam komu kibicować , nie muszę Polakom, skoro nie trzymają poziomu. Poza braćmi Tomasiakami, bo oni trochę jak Kosmici wśród galicyjskiej przeciętności. Ale niech MM robi po cichu swoje, a publicznie pokazuje się jedynie przy machaniu chorągiewką. Chce zaś brylować w mediach - musi mieć świadomość, że bardzo pasuje do niego: 1. Prawo Chiraka - "stracona okazja, by siedzieć cicho". 2. stare malajskie przysłowie - "Człowiek ma oczy po to, żeby patrzeć, uszy - żeby słuchać, a język - by nie zawsze nim mleć"... -
MarcinBB redaktor
@Filigranowy_japonczyk
Nazwałbym te 7-8 lat, o których piszesz, Wielkim Postem. Szczególnie porównując je do ostatnich 25 lat. Od sezonu 2001/2002 mieliśmy tylko dwie zimy bez indywidualnego podium pś i teraz zanosi się na trzecią, ale za to mamy trzy świeżutkie medale z Igrzysk. Mieliśmy tylko 8 sezonów bez zwycięstwa, ale dość luźno rozrzucone po tym okresie. Teraz zanosi się na trzeci z rzędu i dlatego napisałem, że my już faktycznie jesteśmy w tym okresie postu, ale symbolicznym zakończeniem tłustych lat będzie koniec kariery Kamila w Planicy.
-
acka profesor
@zimowy_komentator
Widocznie jeszcze za mało byłem klarowny:
1. Tak - ma prawo do słabszego sezonu, a nawet sezonów. Niespodziewanie dla wszystkich dokonał aż tak wielkich rzeczy i to w wieku juniorskim. Niespodziewanie dla siebie - sam jeden, od pierwszej chwili w ekstraklasie, musiał dźwigać na grzbiecie całe polskie skoki, z dawnymi wielkimi mistrzami i ich workiem niespełnionymi ostatnio ambicji o masie ołowiu - włącznie. Miał prawo też popełnić błąd w skoku na mamucie (może jednak 2 więcej próby w czwartek by się przydały?). Zrobił tak wiele, że on już nic nie musi, on tylko może. Nawet chcieć tylko może, za to my nie mamy wobec niego prawa do niczego - na czele z wymaganiem, domaganiem się, żądaniem!!!
2. Głowa to centrum sterujące całym organizmem przez całe jego życie (nawet, jeśli wielu gada i zachowuje się tak, jakby centrum sterowania i "myślenia" mieli w innych obłościach - w połowie drogi między obłością czaszki a obłością pięty). Urazy głowy po uderzeniu o twarde podłoże należą do najgorszych, a skutki nie musza od razu być widoczne. Z efektami wstrząśnienia mózgu oraz z bólem i sztywnością karku z powodu naddartych przyczepów mięśni szyi do kręgosłupa - włącznie. Dlatego nie ma nic na hura, lecimy, ja chcę, trener chce. Jeśli neurolog i ortopeda wyraźnie nie powiedzą, że jest ok i nie ma przeciwwskazań - wtedy można chcieć planiczyć. Rozumiem, że 99,9999 procent ludzi nie przydzwoniło porządnie baniakiem o twarde i wydaje im się, że to takie hopaj siup, jak nabicie sobie guza o futrynę. Ale naprawdę warto wziąć pod uwagę opinie tych, którzy mają to za sobą - i wiedzą, jak to naprawdę jest. -
Odlotowo_4567 weteran
@Odlotowo_4567
A nie, przepraszam, zapomniałem o tym, że Domen, gdy odniósł zwycięstwo w Vikersund w 2019 r. był jeszcze w wieku juniorskim, zatem rzeczywiście to on był ostatnim skoczkiem przed Embacherem, który triumfował w konkursie PŚ jako junior.
-
Filigranowy_japonczyk profesor
Odniose się do fragmentu o przyszłości polskich skoków. Według mnie wcale nie musi się być ona w czarnych barwach i nie mówię tu tylko o Kacprze. Konrad Tomasiak, Joniak, Waszek, Sarniak, Łukaszczyk czy Byrski to wszystko jest materiał na gwiazdy skoków. Jednak nie każdy jest Kacprem, czyli generacyjnym talentem, jednym z największych w historii skoków i nie wjedzie z buta do czołówki. Oni potrzebują po prostu czasu by wejść na wysoki poziom. Jestem w tej kwestii optymistą i myślę, że za 7-8 lat będziemy drugą siłą w światowych skokach po Austrii. Mówienie o tym, że będziemy drugą Finlandią to zwykły populizm. Obecnie jesteśmy w podobnym położeniu co Niemcy w latach 2004-2011, przecież oni też po skończeniu kariery przez Hannavalda i spadku formy Schmitta mieli gigantyczny kryzys gdzie sukcesem były pojedyncze podia Uhrmanna czy Neumayera, posucha skończyła się dopiero gdy do czołówki weszli Freund i Freitag. Tak więc po prostu musimy się uzbroić w cierpliwość i przeczekać obecny kryzys a za kilka lat znów będziemy mieć kilku zawodników w czołówce.
-
Odlotowo_4567 weteran
4 konkursy w Planicy
Mam nadzieję, że słoweńscy organizatorzy zdecydują się na organizację dodatkowego konkursu w czwartek na Letalnicy w miejsce odwołanej wczorajszej rywalizacji w Vikersund. A tak w ogóle, to myślę, że super byłoby, gdyby w Planicy co sezon odbywały się 4 konkursy męskiego PŚ. W czwartek indywidualny na Bloudkovej Velikance HS138, a później tak, jak to jest obecnie, czyli indywidualne w piątek i niedzielę oraz drużynowy (może duety) w sobotę na Letalnicy HS240. Słoweńcy zasługują na organizację 4 konkursów w sezonie (tak jakby to były 2 weekendy) i mieliby z tego dodatkową korzyść, bo mogliby wystawić krajówkę dwukrotnie. Natomiast biorąc pod uwagę fakt, że pod koniec marca w Planicy temperatury są często dość wysokie i naśnieżony jest wyłącznie zeskok mamuta, to nie miałbym nic przeciwko temu, że w sytuacji, gdy ciężko przygotować jeszcze skocznię dużą, wszystkie 4 konkursy odbywałyby się na Letalnicy. Jednak przygotowanie zeskoków 2 skoczni to wyzywanie przy wyższych temperaturach, choć nie ma już problemu z torami najazdowymi skoczni do lotów, bo w miejsce naturalnych torów zamontowano nowoczesne, sztucznie mrożone.
-
Odlotowo_4567 weteran
„Austriak jest pierwszym juniorem od siedmiu lat, który wygrał konkurs pucharu świata. Poprzednim był... Domen.” A nie chodzi tutaj przypadkiem o Timiego Zajca, bo to on był ostatnim juniorem, który wygrał konkurs PŚ? No i było to właśnie 7 lat temu, a Prevc wygrał pierwszy raz zawody PŚ 10 lat temu. Natomiast Zajc zwyciężył jako junior w Oberstdorfie na HS235 w 2019 r. w dodatkowym piątkowym konkursie rozgrywanym w miejsce odwołanych konkursów w Titisee-Neustadt.
-
latarnik stały bywalec
"Na razie jednak nie wiadomo, czy Kacper pojedzie do Planicy. Trener Maciusiak twierdzi, że raczej chyba nie. W kwestii tej decyzji mam akurat do trenera pełne zaufanie. I na tym w sumie moje zaufanie do niego się kończy. Medale medalami, ale wyłączając imprezę docelową oraz Kacpra indywidualnie, to ten sezon w ujęciu drużynowym jest taką kompromitacją, taką katastrofą, taką smutą i porutą, że chyba mało kto się spodziewał takiej kaszany. Medale zapewne uratują mu posadę. Ale czy słusznie? Trudno wierzyć, że przyszłość może wyglądać lepiej. Wszystko jednak wskazuje na to, że będziemy się musieli o tym przekonać na własnej skórze. Zarówno my, jak i zawodnicy." -W punkt!!
-
Filigranowy_japonczyk profesor
@Cinu
Ja pewien smutek czuję, że ten sezon Kamila, a w szczególności końcówka wygląda kiepsko mimo, że początek wskazywał na dobre pożegnanie. I może by takie było gdyby nie chora ambicja Stocha, który mówił, że jego celem jest Kula. Ciekawe w sumie czy Kamil nie żałuję, że nie skoczył kariery po tych IO w Pekinie.
-
Cinu profesor
Do mnie chyba dotrze, że Kamila już nie będzie dopiero na otwarciu następnego sezonu. Na razie jakoś nie czuję tego, nie czuję smutku ani wzruszenia a wręcz ulgę.
-
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
- Zanim zadasz pytanie na forum - zobacz czy poniżej ktoś już nie dał na nie odpowiedzi.
- Redakcja serwisu Skijumping.pl zastrzega sobie prawo do usuwania oraz modyfikowania komentarzy łamiących regulamin - nie związanych z tematem newsa, zawierających obraźliwe treści, atakujących osoby publiczne (a w szczególności zawodników, trenerów, działaczy, polityków), napisanych wulgarnym językiem, spamu, powielania treści newsa itp.
- Zabrania się reklamowania innych stron, blogów itp.
- Forum to miejsce na przemyślane wypowiedzi i opinie. Komentarze o zerowej wartości merytorycznej typu "Ammann Słabo, Stoch - 125m, co tu tak cicho, czemu nie skaczą" - również będą usuwane.
- Komentarze powinny być rzeczowe, napisane poprawnie językowo i bez rażących błędów ortograficznych.
- Zapytania, opinie i uwagi skierowane do redaktorów serwisu Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres email. Nasi redaktorzy nie czytają wszystkich komentarzy, często mogą więc wcale nie odpowiedzieć. Zapytania, opinie i uwagi skierowane do moderatorów forum Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres admin@skijumping.pl. na forum będą one kasowane.
- Wszystkich użytkowników forum, prosimy o kulturalną dyskusję. Do rozwiązywania wszelkich sporów i kłótni służy email lub inne środki komunikacji.
- Aby uniknąć bałaganu i nieporozumień, zabrania się tworzenia i korzystania użytkownikom z więcej niż jednego konta/nicka oraz podszywania się pod innych użytkowników, poprzez tworzenie bardzo podobnych nazw/nicków. W przypadku wykrycia takiego działania, konta będą kasowane, a w skrajnym przypadku (nagminne tworzenie kolejnych kont), użytkownik banowany.
- Wszelkie komentarze, atakujące bezpośrednio poszczególnych użytkowników (w tym także oskarżenia o pisanie pod wieloma nickami), moderatorów lub redaktorów, będą bezzwłocznie usuwane, podobnie jak spory między użytkownikami, nie mające nic wspólnego z tematem artykułu. Konta użytkowników, którzy obrażają moderatorów, administratorów, bądź atakują Redakcję Skijumping.pl, mogą być blokowane.
- Wszelkie narzekania na to, że komentarze są "bezpodstawnie" usuwane, będą również kasowane. Jeśli ktoś uważa, że jego komentarz był zgodny z regulaminem, a mimo to został usunięty, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Jeśli uważasz, że dany użytkownik nagminne łamie regulamin, wywołuje kłótnie i utrudnia dyskusję w komentarzach, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania wpisów bądź blokowania użytkowników, którzy używają niecenzuralnego języka, nagminnie wywołują konflikty, spory oraz prowokują innych uczestników forum do kłótni.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania kont użytkowników, których pseudonimy zawierają wulgaryzmy lub brzmią podobnie do niecenzuralnych słów.
- Redakcja nie ponosi odpowiedzialności, w przypadku, gdy adres IP zablokowanej osoby, jest adresem całej sieci lokalnej. Ewentualne cofnięcie blokady może nastąpić jedynie w przypadku, gdy winny użytkownik zaprzestanie szkodliwych działań na forum.
- Redakcja nie odpowiada za treści i opinie prezentowane przez użytkowników forum. Jeśli wypowiedzi naruszają prawo, ich autorzy mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
- W przypadku "bana" użytkownika, zabronione jest tworzenie nowego konta, przez 7 dni od momentu blokady konta.
- W przypadku nagminnego łamania regulaminu forum oraz ogólnych zasad dobrego wychowania, Redakcja zastrzega sobie prawo do powiadomienia odpowiednich służb, wraz ze wszystkimi posiadanymi danymi użytkownika (adres IP, logi, dane kontaktowe).





















Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu
Zaloguj się