Ipcioglu skacze dalej, trwają prace w Erzurum

  • 2026-04-19 09:45

Historia skoczni narciarskich w Erzurum, zbudowanych w 2010 roku, jest wyjątkowo zawiła i pełna wybojów. Obiekty znacznie częściej pozostawały zamknięte niż dostępne dla zawodników. Obecna przerwa w użytkowaniu kompleksu Kiremitliktepe trwa od 2022 roku, jednak perspektywy na najbliższy czas wyglądają coraz bardziej optymistycznie. O sytuacji opowiedział nam czołowy turecki skoczek, Fatih Arda Ipcioglu.

Skocznie w ErzurumSkocznie w Erzurum
fot. Nejc Frank

Dla podopiecznego trenera Nejca Franka ostatnia zima była zupełnie nieudana. Po raz pierwszy od sezonu 2020/21 zakończył ją z zerowym dorobkiem punktowym, jeśli chodzi o klasyfikację generalną Pucharu Świata. Jak twierdzi, były dwie zasadnicze przyczyny tego stanu rzeczy.

- Sezon olimpijski zaczynamy od wczesnych treningów, więc na początku było obiecująco. Ale nasz sztab to tylko dwie osoby: Nejc Frank i Samet Karta. Bardzo się starają, robią więcej, niż mogą, ale potrzebujemy więcej specjalistów, którzy bardziej skupią się na sprzęcie i szczegółach dotyczących zmian w przepisach. Mieliśmy trochę problemów w tym zakresie. Druga sprawa to taka, że wciąż nie mogliśmy skakać na naszych skoczniach. Nie mieliśmy szansy, żeby próbować nowych rzeczy i zaadaptować się na jednej skoczni. Mamy obozy treningowe w Europie, próbujemy w tym okresie wszystkiego, co możemy, ale to nie to samo. Na przykład przed igrzyskami olimpijskimi testowałem trzy różne pary nart, a na koniec i tak skakałem w tych, które mam od 2022 roku - opowiada Ipcioglu.

Skocznie w Erzurum wybudowano z myślą o Zimowej Uniwersjadzie 2011. W lipcu 2014 roku doszło tam do poważnej awarii – osunięcie się ziemi doprowadziło do zniszczenia części obiektów, szczególnie zeskoków. Po przeprowadzonej odbudowie kompleks ponownie zaczął funkcjonować i był areną m.in. Zimowego Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy w 2017 roku. Ostatnie zawody międzynarodowe rozegrano tam w styczniu 2018 roku w ramach Pucharu Kontynentalnego. W następnych latach zaczęły jednak narastać problemy z betonowymi zeskokami – uszkodzenia nawierzchni sprawiły, że zarówno skocznia normalna, jak i duża zostały wyłączone z użytku.

Od ponad roku na obiektach prowadzone są intensywne prace modernizacyjne. Podjęto decyzję o zastąpieniu dotychczasowej nawierzchni zeskoków wysokiej jakości drewnem, zabezpieczonym przed wilgocią i niskimi temperaturami oraz dodatkowo wzmocnionym chemicznie. Ma to zwiększyć trwałość konstrukcji i poprawić bezpieczeństwo ich użytkowania.

- Skocznie w Erzurum są w 45% gotowe, jeśli mówimy o dużym i normalnym obiekcie - informuje Ipcioglu. - Najazdy został już zmodernizowane, a jeśli chodzi o zeskoki, prace trwają. Ich kulminacja ma przypaść na lato. Roboty trwają także na mniejszych skoczniach. Mamy nadzieję, że najpóźniej w listopadzie będziemy mogli korzystać ze wszystkich skoczni, czyli że w nowy sezon wejdziemy już, mając dostępne krajowe obiekty.

Ipcioglu nie składa broni i ani myśli rezygnować z zawodowego skakania. - Wszystko się kręci wokół naszych skoczni. Jeśli będziemy mogli bez problemu z nich korzystać, to będę  miał siłę, żeby dalej robić to, co robię. Na razie nie ma żadnego innego Turka, który potrafiłby skakać tak jak Ali i ja, dlatego uważam, że musimy robić to dalej i być przykładem dla nowych adeptów.

Skoczek znad Bosforu przyznaje z dzisiejszej perspektywy, że nie doceniał swoich skoczni, wtedy kiedy były dostępne i gotowe do korzystania z nich. - Gdybym mógł cofnąć czas, jedną z najważniejszych zmian, jakie bym wprowadził, byłoby znacznie częstsze i bardziej systematyczne korzystanie z naszych domowych skoczni w Erzurum. Znacznie wcześniej doceniłbym wartość tych wspaniałych obiektów tuż pod naszymi nosami i  ogromne korzyści techniczne płynące z możliwości wykonywania niezliczonych powtórzeń skoków. Teraz znacznie lepiej rozumiem, jak cenny byłby każdy dodatkowy skok i każda godzina spędzona na własnych skoczniach.

Na ten moment niewiadomą jest przyszłość trenera Nejca Franka. Decyzja dotycząca trenera reprezentacji Turcji zostanie podjęta 12 maja podczas posiedzenia zarządu Tureckiej Federacji Narciarskiej.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku ruszyło na poważnie szkolenie młodych adeptów tureckich skoków. - Spośród około 200-400 dzieciaków wybraliśmy najbardziej uzdolnionych fizycznie 25 młodych potencjalnych skoczków i skoczkiń w wieku 7-10 lat. Planujemy zwiększyć ich liczbę do 60. Dzieci przechodzą przez kilka etapów. Patrzymy na ich sprawność fizyczną, musimy być wymagający. Stosujemy testy odbicia, siły, równowagi. Następnie przez 2,5-3 miesiące ćwiczymy gibkość i motorykę. Potem wchodzimy na skocznię. Potrzeba minimum 3 miesięcy, aby dziecko oddało pierwsze skoki na obiekcie K-20 - wyjaśniał w jednym z wywiadów Muhammet Irfan Cintimar, były skoczek, a obecnie trener.

 


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (710) komentarze: (4)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor

    Turcy podchodzą poważnie do tematu.
    Wydawało się, że i Rumuni podchodzą poważnie, a teraz zamiast skoczni remontują obiekty biurowe i gastronomiczne, a ilość skoczków wyraźnie spadła.
    Życzę Turkom, żeby wytrwali i żeby przyroda znów im nie zrobiła kuku.

    A i Rumunom życzę powrotu entuzjazmu.
    Wiem, trudno o to w dobie Pertile.

  • Alberto bywalec

    Dobrze że dalej skacze, ale po nim raczej trzeba będzie poczekać czekać parę lat zanim pojawi się ktoś nowy. Oby się tylko szkolenie nie skończyło jak Ipcioglu i Bedir zakończą kariery.

  • Raptor202 profesor
    @AndiSkacz

    Regularnie? On nie zanotował nawet dwóch z rzędu konkursów z punktami. Gdzie ty tu widzisz jakąś regularność? XD

  • AndiSkacz stały bywalec

    Ciekawe czy Fatih powróci do formy z sezonu 22 23. Gdy przez pewien czas regularnie punktował.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl