„Wierzy, że możemy wrócić na szczyt” – Małysz o negocjacjach z Horngacherem

  • 2026-04-29 09:20

Adam Małysz nie będzie ubiegał się o drugą kadencję w roli prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. W rozmowie ze Skijumping.pl opowiada o kulisach tej decyzji oraz o zaawansowanych negocjacjach dotyczących powrotu Stefana Horngachera do Polski, które ostatecznie zostały wstrzymane przez zarząd PZN. Były skoczek odnosi się też do swojej przyjacielskiej relacji z Maciejem Maciusiakiem, a także komentuje składy kadr na nowy sezon, wskazując najważniejsze decyzje i kierunki zmian.

Adam MałyszAdam Małysz
fot. Tadeusz Mieczyński

Skijumping.pl: Jakie emocje towarzyszyły Panu 22 kwietnia, gdy przed kamerą Polsatu Sport ogłosił Pan, że nie zamierza ubiegać się o drugą kadencję jako prezes Polskiego Związku Narciarskiego?

Adam Małysz: Z jednej strony żal zostawiać rzeczy, które udało się zrobić i przeforsować. Zawsze chciałem popchnąć ten związek do przodu – w stronę większej świeżości, bardziej nowoczesnego zarządzania, trochę bardziej jak firmą niż tylko stowarzyszeniem. Bo tak naprawdę dziś to już w wielu aspektach funkcjonuje jak firma – nie tylko pod względem budżetów, ale też liczby zawodników, pracowników czy trenerów. Myślę, że udało się zrobić sporo dobrych rzeczy – otwarcie na media społecznościowe, czego wcześniej brakowało, różne innowacje, reformy w kadrach juniorskich, programy takie jak „Akademia Lotnika” czy „Młody Narciarz”.

Z drugiej strony związek potrzebuje świeżości – nowej krwi, nowych projektów, nowych wyzwań, większej nowoczesności. W wielu obszarach udało się coś zmienić, ale oczywiście nie jesteśmy nieomylni. Pewne rzeczy się nie udały, pewne decyzje mogły być błędne. Przy takiej skali działalności to jest naturalne – człowiek uczy się całe życie i takie sytuacje się zdarzają. Ja się tego nie wypieram.

Dlatego z jednej strony była ulga, a z drugiej żal, że coś się kończy. Ale z biegiem czasu – dziś jesteśmy już ponad tydzień po tym spotkaniu zarządu – czuję, że ciśnienie trochę ze mnie zeszło i zaczynam odpoczywać psychicznie. To głównie praca biurowa – załatwianie spraw, chodzenie, szukanie pieniędzy. A mimo to i tak obrywa się za wszystko. Najbardziej cierpi psychika – nikt nie chce słuchać złych komentarzy na swój temat, nikt nie chce doświadczać hejtu, który dziś jest wszędzie. To wpływa nie tylko na ciebie, ale też na twoją rodzinę. Dlatego ten odpoczynek, który już jest odczuwalny po ogłoszeniu decyzji, naprawdę działa i mam nadzieję, że będzie tylko lepiej.

Cztery lata temu zarzucano, że Polski Związek Narciarski po wyborze Adama Małysza na prezesa stanie się „Polskim Związkiem Skoków Narciarskich”. Czy Pana zdaniem udało się tego uniknąć?

Mam taką nadzieję, choć nadal będą sceptycy, którzy powiedzą, że to jest „Polski Związek Skoków Narciarskich”, bo prezesi i zarząd często są bardziej związani z tą dyscypliną. Ja jednak bardzo związałem się też z innymi dyscyplinami, ze snowboardem czy narciarstwem alpejskim – szczególnie jeśli chodzi o główne kadry. I mam nadzieję, że nikt nie odebrał tego tak, że tylko i wyłącznie skoki były dla mnie ważne.

Chciałbym też podkreślić jedną rzecz — prezes tak naprawdę nie ma aż tak dużej władzy, jak się często wydaje. To zarząd podejmuje decyzje. Prezes jest w dużej mierze organem wykonawczym. To nie jest prywatna firma, gdzie jedna osoba decyduje o wszystkim. Tu funkcjonuje system, w którym głos mają różne środowiska, kluby czy okręgi. I to sprawia, że rola prezesa jest trudna, nie tylko w naszym związku, ale w każdym tego typu stowarzyszeniu.

Jak wyglądały Pana relacje z członkami zarządu PZN przez ostatnie cztery lata?

To nie jest tak, że się kłóciliśmy czy że były jakieś poważne spory albo niejasne sytuacje, które powodowały, że nie mogliśmy na siebie patrzeć. Gdybym tak powiedział, to bym skłamał. Oczywiście pojawiały się różnice zdań – przede wszystkim w kwestii kierunku rozwoju. Jeśli spojrzeć na to szerzej, zarząd był dość spójny i w większości przypadków głosował podobnie przy różnych projektach. Moja decyzja była podyktowana głównie tym, że ja widziałbym rozwój związku trochę inaczej niż większość zarządu.

W takiej sytuacji trudno byłoby mi komfortowo realizować coś, co nie jest zgodne z moją wizją. Z drugiej strony nie mogę też wymagać od innych, żeby rezygnowali ze swojego zdania i szli wyłącznie moją drogą. Mają swoją wizję – i myślę, że trzeba to uszanować, tym bardziej że stanowią większość.

Czy rozbieżności z zarządem wokół współpracy ze Stefanem Horngacherem przesądziły o Pana decyzji dotyczącej dalszej pracy w PZN?

Nie, myślę, że to nie była ta konkretna sprawa, tylko raczej zbiór różnych sytuacji, które gdzieś się po drodze pojawiały. To był po prostu pewien proces. Być może sprawa Stefana Horngachera była takim ostatnim punktem, bo w takiej sytuacji naturalnie traci się trochę zaufania do środowiska zarządu, skoro nie popiera on tej kandydatury.

Trzeba też jasno powiedzieć – ja nie odchodzę, tylko kończę kadencję. I do samego końca chciałem działać dla dobra tego sportu. Dlatego negocjacje trwały naprawdę długo. Zaczęliśmy rozmowy ze Stefanem Horngacherem około dwóch miesięcy wcześniej, budując całą strukturę – razem z Maćkiem Maciusiakiem i Michalem Doležalem. Michal miał też propozycje z innych krajów, ale Stefan przekonał go do pozostania w tym projekcie.

Trochę mnie to wszystko zabolało, ponieważ ja prowadziłem te negocjacje, mając na to zgodę. Oczywiście zarząd ma do tego pełne prawo – chce poczekać na nowy skład, na nowego prezesa, który podejmie ostateczne decyzje. I to trzeba uszanować.

Rozumie Pan postawę członków zarządu PZN, którzy swoją decyzję argumentują niechęcią podpisywania kontraktu z Horngacherem przed wyborem nowego prezesa federacji?

Powiem szczerze, że na początku byłem trochę zły na tę sytuację. Z czasem jednak to przemyślałem i uznałem, że zarząd ma do tego prawo – tym bardziej, że może mieć po prostu inną wizję dalszego funkcjonowania związku. To zresztą nawiązuje do tego, o czym mówiłem wcześniej — nasze spojrzenie na rozwój nie we wszystkich kwestiach było zbieżne.

Stąd prawdopodobnie decyzja, żeby poczekać z tą sprawą na nowy zarząd i nowego prezesa. Próbowałem tłumaczyć, że w przypadku trenerów tej klasy czas ma ogromne znaczenie – takie umowy podpisuje się zazwyczaj w kwietniu albo przynajmniej daje się konkretne gwarancje. Tych propozycji na rynku jest dużo, więc jeśli naprawdę chcesz kogoś pozyskać, musisz mu dać poczucie pewności.

Ja nie byłem w stanie takich gwarancji dać, więc wszystko znalazło się trochę w zawieszeniu. Oczywiście deklaracja ze strony związku jest taka, że rozmowy będą kontynuowane na dalszym etapie – ale już nie ze mną.

Jak Stefan Horngacher odbiera powstałe zamieszanie?

Przeżył to dosyć mocno, na pewno. Ja sam też to przeżyłem, bo było mi zwyczajnie głupio z nim rozmawiać w tej sytuacji. Można powiedzieć, że w pewnym momencie wręcz zapewniałem go, że będziemy razem pracować, więc tym trudniej było do niego zadzwonić i przekazać mu te informacje. Myślę, że niejedna osoba na jego miejscu by się obraziła i zrezygnowała, poszła gdzie indziej. Stefan jednak zna Polskę, zna to środowisko.

Z jednej strony to człowiek bardzo twardy, który nie pozwala sobie na pewne rzeczy i ma swoje zdanie. Z drugiej – przez ostatnie tygodnie i miesiące włożył naprawdę dużo pracy w przygotowanie całego systemu i tego, jak miałoby to wyglądać. Te rozmowy i konsultacje z Michalem i Maćkiem pokazały mu, że może zrobić coś więcej. Sam mi mówił, że w Niemczech chciał wdrożyć pewną wizję, ale nie do końca było mu to dane. Tam miał się skupić głównie na kadrze A. Ma jednak większe ambicje: chciałby stworzyć coś na lata, przekazać swoją wiedzę, zbudować system, a nie działać tylko „tu i teraz”.

Myślę, że dlatego jeszcze nie zrezygnował, nie odłożył wszystkiego i nie odszedł, tylko dalej wierzy, że może pracować z tymi ludźmi – z trenerami, których zna i którym ufa. A to może się udać tylko wtedy, gdy ktoś naprawdę w to wierzy. I mam takie poczucie, że on w to wierzy.

Dlaczego akurat u nas chce pracować Stefan Horngacher? Polskie skoki są w trudnym momencie historii, a Austriak na co dzień mieszka w Niemczech.

Myślę, że dlatego, że zna Polskę i widzi tutaj potencjał. Pracował u nas wcześniej – najpierw z powodzeniem z juniorami, a później jako główny trener kadry odniósł bardzo duże sukcesy. I wierzy, że przy tym, jak dużym jesteśmy krajem i jak duże jest zainteresowanie skokami narciarskimi, możemy wrócić na szczyt. Jego celem jest to, żeby Polska stała się potęgą w skokach, żeby wygrywać na wszystkich poziomach, od zawodów niższej rangi po Puchar Świata. Podkreślał, że śledzi naszą młodzież, widzi, co się u nas dzieje i jaki jest potencjał. On bardzo dobrze rozumie też język polski — rozumie naprawdę dużo, choć sam mówi mniej, bo nie chce popełniać błędów.

Ma jasno określone cele i ambicje. Byłem zachwycony tym, że chce to realizować właśnie u nas, mimo że pojawiały się głosy, że kiedyś nas zostawił i wybrał pracę w Niemczech. Ale miał do tego pełne prawo — dostał taką szansę i z niej skorzystał, mieszkając tam. Mimo sukcesów z niemiecką drużyną, mam wrażenie, że cały czas gdzieś myślał o Polsce. Tu zaczynała się jego droga i ten sentyment pozostał. Zawsze był tu bardzo doceniany.

Polska to bardzo wymagające środowisko. Skoki są u nas niezwykle popularne – kibice mają dużą wiedzę, zainteresowanie mediów jest ogromne. Wielu zagranicznych trenerów mówiło mi wprost, że chętnie pracowaliby w Polsce, ale obawiają się właśnie tej presji i tego, co się dzieje wokół.

Trudno znaleźć drugi taki kraj na mapie świata.

Sam jestem w szoku. Podam przykład: cieszymy się, że Kacper Tomasiak zdobył trzy medale na igrzyskach, a jednocześnie czytam artykuły, w których szuka się w tym wszystkim minusów. To po prostu człowieka przeraża. Jeśli spojrzymy na inne kraje, to nawet gdy nie ma sukcesów i pojawiają się porażki, wsparcie — zwłaszcza ze strony dziennikarzy — jest duże, szuka się pozytywów. U nas często jest odwrotnie.

To prawda, że Horngacher jest zaangażowany w polski projekt od dłuższego czasu?

Jeśli ktoś się na tym zna, to wie, że takich ludzi nie pozyskuje się i nie zaczyna z nimi rozmów po sezonie – to nie jest na to czas. Tym bardziej że mieliśmy sezon olimpijski, a wszystkie transfery i zmiany zazwyczaj planuje się dużo wcześniej. Z takimi osobami rozmawia się nawet jeszcze przed igrzyskami, pytając, czy chcieliby wejść w dany projekt i coś razem tworzyć. Nie można tego zostawiać na koniec sezonu i mówić, że będziemy rozmawiać w czerwcu czy lipcu, bo wtedy jest już po prostu za późno.

Dość zaskakujące jest też to, że Stefan Horngacher i Maciej Maciusiak błyskawicznie odnaleźli wspólny język. W przeszłości niekoniecznie było im po drodze, kiedy Austriak dowodził polską reprezentacją.

Powiem szczerze, że podczas pierwszej rozmowy ze Stefanem postawił on jeden warunek – będzie kontynuował negocjacje tylko wtedy, jeśli cały zarząd wyrazi na to zgodę. Każdy członek musiał być przekonany, że to dobry kierunek i że powinniśmy w to iść. Kiedy przekazałem to zarządowi, w zasadzie tylko jedna osoba nie była jednoznacznie „za”, ale też nie była przeciw — wskazała, że powinien się w tej sprawie wypowiedzieć Maciek Maciusiak. Jeśli on będzie chciał, to wtedy można iść dalej.

Dosłownie po dwóch dniach odbyło się spotkanie z Maćkiem, który mnie bardzo zszokował. Od razu powiedział, że jak najbardziej widzi taką współpracę i że by się z niej cieszył. On sam widzi też, jak wymagające jest prowadzenie kadry narodowej. I myślę, że stąd brał się jego duży entuzjazm wobec przyjścia Stefana. Wiedział, ile jeszcze może się od niego nauczyć i jak bardzo taka współpraca mogłaby mu pomóc. Po tej decyzji właściwie nie widziałem już przeciwwskazań, przynajmniej tak to odbierałem. Rozmowy cały czas trwały. W zasadzie 24 kwietnia miała się odbyć konferencja z udziałem Stefana w siedzibie Orlenu w Warszawie, podczas której wszystko miało zostać ogłoszone. Niestety do tego nie doszło. To pokazuje, jak zaawansowane były te rozmowy.

Oczywiście rozumiem, że zarząd patrzy też na kwestie finansowe — to nie są małe pieniądze. Ale z drugiej strony ludzie z takim doświadczeniem, wiedzą i osiągnięciami po prostu tyle kosztują. I nie są to kwoty, na które związku dziś nie stać.

Nie pomylę się, jeśli stwierdzę, że łączą Pana przyjacielskie stosunki z trenerem Maciusiakiem? W kwietniu sieć obiegły zdjęcia z Waszego prywatnego wyjazdu do Trójmiasta.

Znam Maćka bardzo dobrze, przyjaźnimy się i nigdy tego nie ukrywaliśmy. Wielokrotnie bywało to dla mnie krzywdzące, kiedy słyszałem opinie, że Maciusiak zostanie, bo jest kolegą Małysza i on nie da mu zrobić krzywdy. Ja zawsze rozdzielałem te kwestie — niezależnie od tego, czy byłem prezesem, czy dyrektorem. Takie stanowisko zobowiązuje. Wiem też, że Maciek od dawna miał ambicje prowadzenia kadry. W wielu sprawach się nie zgadzaliśmy, ale na tym polega praca, żeby się nawzajem przekonywać. Zresztą on sam dziś przyznaje, że był przeciwny tworzeniu szerokich kadr juniorskich, a teraz uważa, że to był dobry pomysł.

Ja, jako jego kolega, mogę powiedzieć, że to był dla niego bardzo ciężki sezon. Cały Puchar Świata – ta krytyka, która się pojawiała – odczuł nie tylko on, ale też jego rodzina. To naprawdę był trudny czas. Natomiast to, co wydarzyło się na igrzyskach, pokazało, jak wartościowym jest człowiekiem i trenerem. Mimo że sezon w Pucharze Świata nie układał się po jego myśli, potrafił przygotować dwóch zawodników do najważniejszej imprezy i zdobyć z nimi medale. Tego nikt mu nie zabierze.

Potraficie nie rozmawiać o sprawach zawodowych podczas prywatnych wyjazdów?

Nie zawsze się da. Byliśmy ostatnio choćby na padlu, pograć godzinę – i siłą rzeczy rozmowy schodziły na sport. Zresztą bądźmy szczerzy – w sytuacji, jaka była ostatnio, choćby podczas wyjazdu do Gdańska, trudno było tego tematu uniknąć. Internet żył sprawą Stefana, decyzjami zarządu, więc to naturalnie wracało.

Ja sam nawet planowałem odłożyć telefon, ale przy funkcji prezesa to właściwie niemożliwe. Nawet na urlopie nie mogę się całkowicie odciąć – zawsze może się pojawić coś do podpisania, jakaś decyzja do podjęcia. To nie jest tak, że wracam do domu i odkładam wszystko na bok. Dalej odpisuję na wiadomości, maile, podpisuję dokumenty. I wiem, że czasem może to być uciążliwe dla bliskich, ale taka jest specyfika tej pracy. Ja po prostu nie potrafię odciąć się od spraw, za które odpowiadam. A w przypadku Polskiego Związku Narciarskiego ta odpowiedzialność jest bardzo duża – nie tylko wizerunkowa, ale też finansowa.

Rola prezesa dziś nie polega na tym, że pojawia się na wydarzeniach i reprezentuje związek. To codzienna praca i ogrom obowiązków. Oczywiście łatwiej byłoby, mając bardzo rozbudowany zespół, który przejmuje część decyzji, ale ja nie potrafiłbym oddać wszystkiego. Musiałbym mieć do kogoś pełne, stuprocentowe zaufanie. Takimi osobami w trakcie mojej kadencji byli na pewno Jan Winkiel i Tomasz Grzywacz. Wiedziałem, że mogę im w pełni zaufać przy podejmowaniu decyzji. Nie znaczy to oczywiście, że inni pracownicy nie są zaangażowani, wręcz przeciwnie. Uważam, że mamy bardzo dobry zespół ludzi, którzy są oddani swojej pracy i często robią więcej, niż wynika to z obowiązków.

Wracając do tematu Horngachera. O jak długim projekcie mówimy?

Na pewno na lata. Rozmowy ze Stefanem od początku zakładały czteroletnią współpracę. Jeśli ktoś przychodzi i zaczyna budować system, którego nam od dawna brakowało, to musi mieć na to czas. Bo prawda jest taka, że do tej pory często korzystaliśmy z gotowych rozwiązań, podpatrywanych gdzie indziej. Nawet ostatni sezon, w którym postawiliśmy wyłącznie na polskich trenerów i własne innowacje, pokazał jedno — bez osoby, która potrafi stworzyć i spiąć to wszystko w jeden system, trudno będzie się dalej rozwijać. I nie ma tu znaczenia, czy to będzie Polak, czy ktoś z zagranicy. Wiele rzeczy udało się zrobić, ale cały czas brakowało kluczowego elementu, czyli kogoś, kto będzie w stanie to wszystko połączyć, kontrolować i prowadzić. Osoby z autorytetem, zaufanej, która nada kierunek i dopilnuje, żeby to funkcjonowało jako całość.

A może członkowie zarządu PZN są po prostu sceptyczni po nieudanej współpracy z Alexandrem Stoecklem – inną trenerską legendą?

Zdaję sobie sprawę, że ktoś może dziś powiedzieć: „przecież miał być ktoś taki jak Alex Stoeckl i on miał pełnić taką rolę”. Może to zostało tak odebrane — i przez zarząd, i przez kibiców. Natomiast różnica między Stefanem a Alexem jest taka, że Alex przyszedł do nas trochę „na siłę”, a Stefan po prostu chce. I to jest naprawdę duża różnica. My zakładaliśmy, że jeśli Alex przyjdzie, to mimo wcześniejszych doświadczeń z Norwegii odnajdzie się w nowej roli i włoży w to całe serce. Niestety nie do końca tak się stało.

Sam żałuję, że to się tak zakończyło, bo uważam, że to wybitny fachowiec i warto mieć taką osobę przy sobie. Natomiast myślę, że wtedy nie był jeszcze gotowy. Potrzebował czasu, przemyślenia pewnych rzeczy, odpoczynku i złapania dystansu. Z jednej strony nie chcieliśmy go puszczać, bo wiedzieliśmy, jak jest wartościowy. Z drugiej – dziś widzę, że to było dla niego po prostu za wcześnie.

Stefan Horngacher definitywnie zakończył trenerską karierę?

Absolutnie nie. Wręcz przeciwnie — kiedy rozmawiałem z nim o tym, jak wyobraża sobie swoją rolę w tym projekcie, czy miałby być dyrektorem sportowym, menedżerem i tak dalej, powiedział jasno: nie. Chce przyjść jako trener, tylko w roli trenera-koordynatora. Czyli trochę na wzór tego, jak dziś pracuje nasz Daniel Kwiatkowski przy juniorach. Jest trochę takim selekcjonerem, ma szeroką kadrę i osoby pracujące, a jednocześnie wybiera zawodników na zgrupowania czy zawody. Stefan miałby być takim „mózgiem” całego systemu. Kimś, kto pracuje nie tylko z kadrą A, ale też wspiera kadrę B i juniorów, doradza trenerom i spina to wszystko w całość.

Jego celem było – i mam nadzieję, że nadal jest – doprowadzenie do sytuacji, w której Polacy będą najlepsi na każdym poziomie zawodów FIS, aż po Puchar Świata. A tego nie da się zrobić, skupiając się wyłącznie na jednej kadrze. Zresztą sam mówił, że w Niemczech brakowało mu właśnie takiego szerszego wpływu. Tylko w Polsce funkcjonuje to tak, że trener kadry narodowej każdego dnia jest ze skoczkami. W innych krajach funkcjonuje model bardziej rozproszony – są trenerzy pracujący z poszczególnymi zawodnikami, a nad nimi ktoś w rodzaju selekcjonera, który to wszystko koordynuje i doradza.

Pomysł był taki, żeby również u nas pójść w tym kierunku. W dzisiejszym, bardzo specjalistycznym sporcie trudno jest efektywnie prowadzić dużą grupę, dlatego plan zakładał podział kadry A. Sześciu zawodników miałoby być rozdzielonych między dwóch–trzech trenerów, pracujących z nimi bardziej indywidualnie, ale jednocześnie współpracujących i rotujących między grupami, także z kadrą B i juniorami. Chodziło o stworzenie systemu, w którym trenerzy nie są zamknięci w jednej grupie, tylko wymieniają się doświadczeniem, pracują wspólnie i realizują wspólne projekty.

Trener Maciusiak nie ma obaw, że Horngacher będzie miał za duży wpływ na funkcjonowanie reprezentacje skoro częściowo ma być to rola szkoleniowa?

Powiem szczerze, że nie pytałem o to bezpośrednio Maćka. Myślę jednak, że gdyby miał takie obawy, to by mi o tym powiedział. Mam też wrażenie, że odkąd przyszedł do kadry, trochę zmienił swoją perspektywę. Dziś patrzy szerzej – pracuje na wynik wszystkich zawodników, a nie tylko tych, którzy są „tu i teraz” w danej grupie. To nie jest już zamknięty zespół, który ma coś udowodnić, tylko system, który ma funkcjonować całościowo. Myślę, że każdy z nas cały czas się uczy. Nawet Stefan, gdyby przyszedł do Polski, pewnych rzeczy nadal by się uczył. Ale jednocześnie, przy swoim doświadczeniu, mógłby bardzo dużo przekazać – zarówno trenerom, jak i zawodnikom.

Stefan bardziej ma działać jako trener, ale w roli koordynatora całego systemu szkolenia. Kogoś, kto stoi nad tym wszystkim i podpowiada, natomiast zawodnicy mają swoich bezpośrednich trenerów – jest Maciek Maciusiak, Michal Doležal, Krzysiek Miętus, Krzysiek Biegun, Wojtek Topór czy Daniel Kwiatkowski. Zadaniem Stefana byłoby przede wszystkim przekazywanie wiedzy trenerom. Na tym nam bardzo zależy, żeby coś po nim zostało.

Jak pogodzić mieszkanie Horngachera w Schwarzwaldzie z pracą w Polsce?

Na ten temat nie zdążyliśmy jeszcze rozmawiać, więc trudno mówić o konkretnych ustaleniach. Myślę, że w dzisiejszych czasach to nie jest największy problem. Tym bardziej że mówimy o roli, która nie ogranicza się tylko do kadry A, ale obejmuje też inne grupy. To nie jest tak, że wszystko byłoby oparte wyłącznie na jego codziennej obecności. Współczesna praca w sporcie opiera się na współpracy i kompromisach, a dzisiejsze możliwości komunikacyjne są naprawdę duże. Myślę więc, że spokojnie dałoby się to pogodzić i dobrze zorganizować.

Zatem Horngacher czeka na dalsze decyzje co najmniej do 13 czerwca? Tego dnia PZN wybierze nowego prezesa i powoła nowy zarząd.

Decyzja zarządu jest taka, że temat Stefana został na razie odłożony. Ja w tym momencie nie prowadzę już z nim rozmów. Oczywiście mamy kontakt, rozmawiamy, ale nie zostałem upoważniony do dalszego prowadzenia negocjacji. Przekaz jest taki, że rozmowy mają być kontynuowane, ale już po wyborze nowego zarządu i prezesa. I ja to rozumiem. Każdy, kto przyjdzie, będzie chciał realizować swoją wizję i działać po swojemu, więc nie chcę się w to wtrącać. Mogę tylko powiedzieć ze swojej perspektywy, że szkoda byłoby takiej osoby nie wykorzystać.

Wszystkich zaskoczył Apoloniusz Tajner, który ogłosił w rozmowie z Eurosportem, że wystartuje w czerwcowych wyborach i powalczy o piątą kadencję na stanowisku prezesa PZN.

Zaskoczył mnie ten ruch, ale uważam, że to osoba, która pracowała przez lata w PZN i wie, z czym to się je. Nie rozmawialiśmy jednak na ten temat. Próbowałem się z nim skontaktować, ale nie odebrał, więc o tej decyzji nie rozmawialiśmy.

Trudno sobie jednak wyobrazić, aby Tajner – po latach owocnej współpracy – nie poparł pomysłu podpisania kontraktu ze Stefanem Horngacherem.

Mam taką nadzieję. To oczywiście tylko moje zdanie. Między innymi dlatego chciałem porozmawiać i przekonać go do tego, że trochę słabo oznajmiać jednemu z najbardziej wybitnych trenerów, żeby przez dwa miesiące czekał, co dalej z nim będzie...

Jakie będą polskie skoki bez Kamila Stocha i Adama Małysza? Taki będzie przecież sezon 2026/27.

Liczę na to, że będą dobre. Pamiętam sytuację, kiedy ja kończyłem karierę. Wiele osób mówiło wtedy, że skoki w Polsce po Małyszu się skończą, a przecież tak się nie stało. Był Kamil, jest Piotrek, jest Dawid, dziś mamy Kacpra Tomasiaka i wielu utalentowanych zawodników. Mam więc nadzieję, że to wszystko będzie się rozwijać i pójdzie do przodu, a zawodnicy będą mieli warunki do spokojnego treningu. Oby nie zabraknie im niczego, co jest potrzebne do rozwoju i osiągania sukcesów.

Sport to talent i ciężka praca, ale dziś to już nie wystarcza. Potrzebne jest zaplecze i pewność, że możesz rywalizować z najlepszymi. A za tym idą finanse, innowacje, cały system wsparcia. Bez tego nawet największy talent może nie mieć szans. To trochę jak w Formule 1. Walka toczy się o setne sekundy. Możesz być pierwszy albo dziesiąty, a różnice są minimalne.

We wtorek poznaliśmy składy kadr narodowych na nowy sezon. Najważniejsze nowości?

Do kadry A dołącza jeszcze jeden trener, czyli Krzysztof Biegun. Szkoleniowcem beskidzkiej grupy bazowej, w jego miejsce, został Łukasz Kruczek. Biegun będzie wymieniał się z Krzysztofem Miętusem. Jeśli któryś zostanie w kraju, wówczas ma pomagać Kruczkowi w Szczyrku, ponieważ w Zakopanem będzie dwóch trenerów w bazie. W kadrze B i juniorskiej nie ma większych zmian w kontekście sztabów szkoleniowych. Wszystko zostaje podobnie do tego, co było.

Do kadry A trafili Klemens Joniak, Maciej Kot, Dawid Kubacki, Kacper Tomasiak, Paweł Wąsek i Piotr Żyła. Cieszy to, że ta kadra powoli zaczyna się odmładzać. Starszych zawodników nie można jednak zostawić. Trenerzy długo dyskutowali, jak to pogodzić i co zrobić, żeby tych skoczków cały czas utrzymać, bo mają potencjał, a jednocześnie wciągać w to wszystko młodych.

Więcej zmian jest w kadrze B. Dochodzi drugi z Tomasiaków, Konrad. Otrzymał status członka kadry B, ale głównie będzie trenował w szkole sportowej, gdzie aktualnie się uczy. Kadra juniorska pozostaje szeroka. Myślę, że sprawdziło się to i mam nadzieję, że będzie kontynuowane. Słyszę pozytywne głosy ze środowiska, choć na początku panował sceptycyzm. Teraz trenerzy widzą postępy i chcą to kontynuować.

Ewa Bujak, jako technolog, jest przewidziana do współpracy w kontekście szycia kombinezonów. Jest projektantką i już w przeszłości podpowiadała chłopakom. Kadry proszę o takie wsparcie, bo widzą, że ma to sens i sporo daje. Nie będzie jeździć na zawody, ale to osoba, która bardzo dobrze się na tym zna.

Umowy członków sztabów zostały przedłużone do końca czerwca, a później nowy zarząd i nowy prezes będą zajmować się ich dalszym kształtem Czy będą to kontrakty długoterminowe, czy krótsze. Obecny zarząd uznał, że tym powinna się już zająć nowa ekipa. Kadry zostały przyjęte, włącznie ze sztabami. Myślę więc, że bezpieczeństwo zarówno zawodników, jak i trenerów jest zagwarantowane.

Wszyscy w roli sportowego lidera nowego rozdania, co nie dziwi, widzą Kacpra Tomasiaka. Jak on się czuje po upadku w Vikersund, który przedwcześnie zakończył jego sezon olimpijski?

Nie skakał od tego czasu. Czuje się dobrze. Widać, że odpoczął, jest zregenerowany i wygląda zupełnie inaczej. Końcówka sezonu była dla niego bardzo trudna. Vikersund to był moment, w którym było widać zmęczenie, zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Po tych sukcesach dochodzi jeszcze jeden element – nie tylko organizm, ale przede wszystkim głowa zaczyna odczuwać obciążenie. Pojawia się dużo więcej obowiązków, stajesz się rozpoznawalną osobą i nagle każdy czegoś od ciebie oczekuje. Do tej pory tego nie było, więc to jest zupełnie nowa sytuacja.

Znalezienie w tym wszystkim równowagi jest bardzo trudne, dlatego było widać, że jest po prostu zmęczony — nie tylko tym upadkiem, ale też całym obciążeniem fizycznym i psychicznym. On naprawdę potrzebował odpoczynku. Ja cały czas wierzyłem, że przyjedzie jeszcze na imprezę Red Bull Skoki w Punkt, choćby po to, żeby oddać jeden skok i przekonać się, że wszystko jest w porządku. Decyzja trenerów i samego Kacpra była jednak inna i trzeba to uszanować.

Jakie plany na przyszłość ma Adam Małysz?

Na pewno nie zapadnę się pod ziemię. Dziś znowu zaczynają sprawiać mi radość takie proste rzeczy. Mogę wyjść do ogrodu, coś zrobić, poprzycinać krzaki, skosić trawę, posprzątać. Tego mi bardzo brakowało, bo zwyczajnie nie miałem na to czasu. Nie wyobrażam sobie jednak, że nagle usiądę i nic nie będę robił.

Kiedy kończy się jeden etap, naturalnie pojawia się pytanie: co dalej? Jeśli nie masz na to pomysłu, to może być trudne. A jeśli wiesz, co chcesz robić, to wszystko staje się prostsze. Tak było u mnie wcześniej. Rajdy czy praca w roli dyrektora to były rzeczy, które dawały mi przyjemność i pozwalały się realizować. W przypadku prezesury było to bardziej złożone. Nie powiem, że wszystko było złe. Było dużo momentów, które dawały satysfakcję, szczególnie kiedy udawało się coś zrealizować, wprowadzić jakiś projekt czy pomysł. Ale były też rzeczy, które nie cieszyły. Ja jednak wierzę, że wszystko wraca. Jjeśli robisz coś dobrze, to nawet jeśli na początku spotyka się to z krytyką, prędzej czy później przychodzi satysfakcja.

Na pewno po 13 czerwca chcę trochę odpocząć, ale to nie znaczy, że nic nie będę robił. Mam zobowiązania sponsorskie, pojawia się dużo propozycji różnych aktywności. Chcę się dzielić swoją wiedzą, ale też robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność. I to zamierzam kontynuować.

Z Adamem Małyszem rozmawiał Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (20625) komentarze: (153)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Wojciechowski profesor
    @Adam90

    Aleś się zagotował, chyba nie myślałeś, że o Tobie mówię? :)

    Z kilometra widać, o kogo chodziło. Ja po prostu od czasu napisania tego komentarza nie zajrzałem tu ani razu, taki to mój „strach”. Albo „nasz”, bo widzę jakieś „wy”. :)

  • Odlotowo_4567 weteran
    @Adam90

    @Wojciechowskiemu nie chodzi o Ciebie, ani o żadnego użytkownika, którego wpisy nadal są pod ostatnimi artykułami, tylko o tego trolla z nickiem @Dociekacz (wcześniej wylatywał tutaj jako m. in. @Pytacz), który atakował w tym wypadku @Koralgola. Groził, że "mu skończy anonimowość", co odpowiada temu agresywowowi, który zakłada mnóstwo kont z wulgarnymi nazwami (też używał tego sformułowania) właśnie wobec @Stajennego, ale też @Lataja oraz wyzywał @Pavla, @alo, @dervisha i @Filigranowego_japonczyka oraz @TandeFana23, by nie dać się odróżnić od innego trolla. Tworzył też "listy wsytdu". Także @Wojciechowski ma rację, że pewien agresywny użytkownik wyskakuje tu niezliczoną ilość razy, by wylewać swoje żale w wulgarny sposób oraz atakować innych.

  • ZXCVBNM_9999 profesor
    @fraki

    No tak, zarobki najważniejsze xD

  • fraki weteran

    "Austriak stawi się już na poniedziałkowym zgrupowaniu kadry. Tego samego dnia zarząd - jak dowiedziała się Interia Sport - ma podjąć też decyzję o zatrudnieniu Horngachera. Podobno udało się zmniejszyć nieco jego zarobki i już nie biły one tak po oczach działaczy. Jeszcze w poniedziałek zarząd PZN ma wydać oświadczenie do mediów w sprawie zamieszania wokół Austriaka".

  • Adam90 profesor
    @Wojciechowski

    Boisz sie podać nick. Podaj nick powiedz o kogo chodzi. Ja sie nie obrażę. Wy sami jestescie nie lepsi.

  • fraki weteran

    "Miał inne wizje rozwoju, z boku doradzano mu, że musi słuchać pewnych osób, że musi się ich radzić, a one nie zawsze dobrze mu doradzały. Adam od początku kadencji był bardzo zaangażowany, ale nie wszystko wyszło tak, jak sobie to zaplanował - tłumaczy Kot. Wiele wskazuje na to, że bohater "Małyszomanii" nie żegna się z PZN na dobre. Schodzi tylko z pierwszej linii frontu. Swoim doświadczeniem służyć może jednak w innej roli. Na razie jest za wcześnie na rozmowy, co miałby robić dla nas później, zresztą takie rozmowy lubią ciszę - zauważa Kot. - To jest już sprawa dla nowego zarządu. Na pewno takiego człowieka jak on, będziemy chcieli wykorzystać w przyszłości. Małysz pozostaje na stanowisku prezesa do 13 czerwca. Wszystko wskazuje na to, że jego następcą zostanie Apoloniusz Tajner, który kierował już związkiem w latach 2006-22. Innych pretendentów w tej chwili brak. Termin zgłaszania kandydatur mija za 10 dni.

  • Koralgol bywalec
    @szczurnik

    Fakt, nazwać rzeczy po imieniu komicznego Wojciszka nie weryfikujemy. Nadal czekam na to co niżej.

  • szczurnik profesor
    @Koralgol

    Nawet nie musiał mocno uderzać w stół, by nożyce się odezwały.

  • Koralgol bywalec
    @Wojciechowski

    Dobrze, że mamy szeryfa. A teraz konkrety - IP, kto jest kim i sobie odpowiada. Czekamy, Shrelocku.

  • TandeFan23 profesor

    A wracajac do tematow skokowych. Na instagramie Domena zdjecia i filmiki z Namibii. Dalekie wczasy sobie zalatwil. :)

  • Wojciechowski profesor

    He, he, znowu jeden gość powraca tu po raz 195., by podyskutować sam ze sobą. Niepodrabialny jest. :)

  • Koralgol bywalec
    @Adam90

    Kolejny "polityk". :) Nie, w ogóle nie protestują wydarzenia.interia.pl/kraj/news-widmo-kolejnego-strajku-nauczycieli-zwiazkowcy-daja-nowackie,nId,23470376

  • Adam90 profesor
    @Karpp

    Jakby Piesiewicz byłby z parti KO to byscie nie byli przeciwko. Teraz tez nauczyciele nue prostestuja bo jie rzadzi pis

  • Koralgol bywalec
    @TandeFan23

    Nie rozumiem, dlaczego wszędzie wsadzasz politykę.

  • Bluchaman bywalec

    wywiad wybitnego skoczka prezesa pzn i działacza Adam Małysz

  • Arturion profesor
    @TandeFan23

    Świadczy to tylko o tym, że obydwaj to ludzie bez uprzedzeń. :-)

  • Arturion profesor
    @dervish

    Nie poradzisz...
    Ludzie, często nawet rozsądni, dostają od tej polaryzacji politycznej małpiego rozumu.
    ;-(

  • TandeFan23 profesor
    @marro

    Zaden argument ze Piesiewicz kiedys byl gdzie indziej. Morawiecki byl doradca gospodarczym Tuska,a potem premierem w rzadzie PiS.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Haha Henryka Kula i Roman Kosecki tarzają się ze śmiechu czytając te wywody ;)

  • dervish profesor
    @Pavel

    Na 100 % patrzą i wiedzą co tam jest napisane, inna sprawa czy wszyscy przykładają znaczenie do tego, co jest w tym CV.
    Tak czy siak kandydat musi spełnić wymogi statutowe i zdobyć odpowiednią ilość głosów co nawet w sytuacji, gdy nie ma kontrkandydata nie zawsze jest oczywiste.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Heh na 100% delegaci patrzą na CV ;) Nawet zabawna jest ta naiwność ;)

  • dervish profesor
    @Pavel

    Nominatem partyjnym czy rządowym z tego co można wyczytać w życiorysie w życiu zawodowym raczej nigdy nie był, a jeżeli był to nie ma na ten temat konkretnych informacji. A na stanowiska wybieralne można się załapać tylko na drodze demokratycznych wyborów. Każdy kandydujący musi przeprowadzić kampanię wyborczą wśród delegatów, bo bez tego się nie da to chyba oczywiste? Jeden zrobi to na zasadzie skumplowania się i zaprezentowania programu przy kielichu, a inny zrobi to na oficjalnych forach. W każdym przypadku wyborcy mają możliwość ocenienia jego CV. :)

    Wykształcenie prawnicze i administracyjne jest na takich stanowiskach bardziej pożądane niż na przykład rzemieślnicze.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Tak, a czym zarządzał prócz wszelkiej maści fuch wynikających z wyborów różnych delegatów? ;)

  • marro profesor
    @Karpp

    Jacy apolityczni, Nurowski działał w PZPR, Paszczyk poseł SLD, Kwaśniewski PZPR, SLD.
    A ten Piesiewicz to ciekawy jest działał w Unii Wolności, Partii Demokratycznej, Lewica i Demokraci czyli niekoniecznie tych co teraz są w PIS.

  • dervish profesor
    @Pavel

    Weź przestań. ;)
    Porównaj wykształcenie i doświadczenie w zarządzaniu Piesiewicza i większości znanych nam prezesów/działaczy związanych ze sportem, chociażby z PZN.

  • TandeFan23 profesor
    @dervish

    Jest roznica miedzy postrzeganiem swiata przez normalnych szarych ludzi jak wiekszosc z nas tu piszacych ,a pazernych lesnych dziadkow ze zwiazkow sportowych. My nie wisimy na kasie od sponsorow,oni tak. Bez Orlenu,PGE,PGNiG itp. ich nie ma. Gdyby zakrecic im kurek z kasa to jest po nich.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Raczej działacz/członek zarządu z zawodu ;) Nie widzę w tym CV żadnej fuchy wymagającej czegoś więcej prócz kontaktów.

  • dervish profesor
    @Pavel

    Ale akurat w przypadku Piesiewicza nie można mu odmówić kompetencji ani odpowiedniego wykształcenia. Taki dyrektor/prezes z zawodu. ;)

    "Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (2005)[2], a także studiów podyplomowych z zakresu zarządzania projektami, pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, zarządzania nieruchomościami oraz Master of Business Administration[3]. "

    "Menedżer z doświadczeniem w zarządzaniu spółkami prawa handlowego, w tym spółkami giełdowymi[1]. Zawodowo związany z branżą inwestycyjną oraz lokalnym samorządem[9]. W latach 2022–2024 członek rady nadzorczej Pekao Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych[10].

    W latach 2016–2017 był wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej odpowiedzialnym za sprzedaż i marketing[1]. W styczniu 2018 został powołany na prezesa zarządu Polskiej Ligi Koszykówki, a w listopadzie tego samego roku objął funkcję prezesa Polskiego Związku Koszykówki (pełnił ją do października 2024). W lipcu 2022 został doradcą biznesowym w prowadzonej przez FIBA Europa koszykarskiej Lidze Mistrzów[1]."

  • Pavel profesor
    @dervish

    A co ma być z jego kompetencjami, dalej ich brak. Wiceprezesem dowolnego związku może być byle kto, byle się ustawił wśród delegatów, tam kompetencji nie badają ;)

  • dervish profesor
    @TandeFan23

    No widzisz. Sam sobie zaprzeczasz. Tym samym twoja teoria odnośnie wyborów Piesiewiczów, Małyszów i całej reszty statutowo wybieralnych stanowisk poszła w krzaki.

    Podałem trochę zły przykład z tymi burmistrzami czy wójtami bo na te stanowiska to jednak wybory sa raczej partyjne.

    W Kółku Gospodyń Wiejskich i w związkach sportowych prezesów wybierają delegaci, którzy są niezależni od aktualnej władzy rządzącej krajem.

  • TandeFan23 profesor
    @dervish

    PiSowcy nie docenili przekory Polakow i tego ze nie dadza sie szantazowac. Wojewoda lodzki Zbigniew Rau przez pol kampanii wyborczej straszyl zeby nie glosowac na Hanne Zdanowska tylko na Waldemara Bude. Ze niby Zdanowska ma wyrok na koncie i ze po wyborze on wygasi jej mandat jako osobie karanej. I ze glosowanie na nia nie ma sensu bo prezydentem i tak nie zostanie.
    Jaki byl efekt tego straszenia przez pana wojewode? Zdanowska w pierwszej turze uzyskala ponad 70 proc. glosow co jest lodzkim rekordem.Buda dostal niecale 25 proc. XD
    Po wyborach Rau zmiekl i nie wygasil jej mandatu. Bo w miescie bylaby chyba rewolucja. Zreszta nie mial do tego prawa. Prezydentem,wojtem nie moze byc osoba skazana na kare wiezienia. Zdanowska miala tylko kare grzywny. To bylby jawny zamach stanu przeprowadzony przez wojewode.

  • dervish profesor
    @Pavel

    Ale nie odpowiedziałeś mi na Pytania dotyczące Piesiewicza, jego życiorysu i powiązań politycznych?
    Gdzie ty widzisz powiązania z PIS i w ogóle z prawicą? ;)
    I co z jego kompetencjami, o które tak zajadle (i moim zdaniem słusznie) walczysz?
    Może przy okazji skomentujesz plotke, którą ostatnio dało sie wyczytać w artykule jednego z poważniejszych dziennikarzy sportowych, że Piesiewicza mógłby zastąpić Adam Małysz, który za chwile będzie bezrobotny? Ja oceniasz jego kompetencje? Albo R.Korzeniowski który ma tę zaletę, że kandydował z list PO? ;)

  • Pavel profesor
    @dervish

    Kulesza też nie ma legitymacji partyjnej, a każdy chyba doskonale wie z kim trzyma ;)

  • dervish profesor
    @TandeFan23

    Teoria spiskowa i moim zdaniem bzdura totalna. Przypisujesz PIS-owi to na co nie ma najmniejszych dowodów, czyli dokładnie to co, zrobiła obecna władza czego ta władza nie ukrywa i na co są dowody w postaci wypowiedzi ministra Nitrasa i innych przedstawicieli rządu. "Nie damy kasy, tylko dlatego, że nie podoba nam się wasz prezes" :D

    Nie widzisz do jakiego absurdu prowadzi Twoje rozumowanie? Gdyby to była prawda to wszyscy, którzy objęli jakiekolwiek wybieralne stanowiska w okresie rządów PIS są Pisowcami. XD
    Adam Małysz także bo został wybrany za kadencji PIS? XD
    Przewodniczace Kółka Gospodyń Wiejskich, Wójtowie, sołtysi, wladze lokalne także - no bo według twojej teorii jak wyborcy wybiorą PIS-owca to dostaną pństwową kasę, a jak nie wybiorą to nie dostaną ;)
    Nosz bzdura kompletna.

  • TandeFan23 profesor
    @dervish

    Jak wiadomo w kwietniu 2023 r. rządził PiS i wiele wskazywało na to że wybory 15 października też wygra PiS.
    Związki sportowe chciały dostawać kasę od dużych sponsorów jakimi są spółki skarbu państwa. A kto był tego gwarantem? Piesiewicz jako człowiek PiS. Niewykluczone nawet że delegaci usłyszeli że albo głosują na Piesiewicza albo kasa stop.
    Teoria spiskowa? Niekoniecznie.
    Przed wyborami samorządowymi 2018 r. politycy PiS jeździli po miastach-bastionach opozycji i grozili że jeśli mieszkańcy nie zagłosują na kandydata PiS to te miasta nie dostaną pieniędzy od rządu. Skoro mogli stawiac takie ultimatum wyborcom to tym bardziej delegatom.

  • dervish profesor
    @TandeFan23

    "Kazda partia obsadza swoimi ludzmi stolki. Od lewa do prawa. Tak niestety wyglada polska polityka. Ale poprzednia wladza pobila wszelkie rekordy. Skala nepotyzmu byla tak absurdalna,ze nawet sprzataczki byly z klucza partyjnego."

    W tym przypadku to nie władza obsadziła tylko Walne Zgromadzenie złożone delegatów z poszczególnych związków i środowisk sportowych podległych PKOL.
    "22 kwietnia 2023 został wybrany na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, zdobywając w tajnym głosowaniu 138 ze 162 głosów[3]. ;)

    Mają prezesa takiego jakiego sami sobie wybrali. ;)

  • dervish profesor
    @TandeFan23

    Już ci napisałem - Piesiewicz nie grzeje mnie ani nie ziębi, ale jak widzę bzdury, które się na jego temat wypisuje to staram się je weryfikować. Jedynym faktem jest, że podpisał umowę z Zondą. Trudno mu przy tym zarzucić złą wolę.

    Na przykład, dlaczego przesądzasz, że cokolwiek "zachachmęcił"? To jest pomówienie - bo mimo nieustannych kontroli do tej pory nic takiego nie udowodniono. Pamiętasz, ile fejkowych zarzutów postawił mu Nitras po IO w Paryżu? To było typowe grilowanie, polityczna nagonka przy współudziale przychylnych mediów. Nic z tych zarzutów się nie ostało. Piesiewicz nawet założył kilka spraw w sądzie, które powygrywał.

    P.S.
    Nie wiem co było napisane w umowie. PKOL wypłacił to co miał wypłacić jako PKOL. Polsat także wypłacił to co obiecał. Inne firmy w tym Zonda także wydały nagrody które zobowiazaly sie dać. Zonda wydała olimpijczykom to co obiecała czyli tokeny. To mieli obiecane. Nie PKOL miał te tokeny wydawać. A że tokeny okazały się bezwartościowe lub że nagle ich wartośc spadła do wartości bliskiej zeru? To już inna bajka na którą PKOL nie ma wpływu. A czy można będzie cokolwiek uzyskać od PKOL na drodze sądowej? Nie mam pojęcia. Niech się nad tym głowią prawnicy. Ja żadnych aktów prawnych zawartych między PKOL a medalistami nie widziałem więc nie będę przesądzał.
    Na przykład nie wiem i nie mam zielonego pojęcia, czy olimpijczycy są w tej chwili wierzycielami Zondy czy PKOL a nawet czy w ogóle sa wierzycielami bo obiecane tokeny podobno dostali - i w przypadku upadku Zondy syndyk masy upadłosciowej jezeli cokolwiek z majątku Zondy odzyska to podzieli to między wierzycielami wedlug okreslonych prawem priorytetów (najpierw długi odzyskają banki itp, a inwestorzy na szarym końcu). Być może, że wartośc tokena spadnie w ten sposób do najnizszej mozliwej wartości i po takiej cenie bedzie mozna te tokeny spienięzyć.

  • TandeFan23 profesor
    @dervish

    Po prostu nie rozumiem jak można bronić Piesiewicza. To już te różne leśne dziadki z PZN są mniej szemranymi osobnikami niż on. Matka Kacpra dobrze powiedziała. W regulaminie było napisane że nagrody wypłaca PKOL,a nie Zondacrypto. A teraz Piesiewicz udaje idiotę i mówi że PKOL wszystko co miał wypłacił to wypłacił,a reszta to nie ich wina.
    Ciekawe ile zachachmęcił z tych pieniędzy dla sportowców.

  • dervish profesor
    @TandeFan23

    Kolego, zapamiętaj sobie, że atakowanie personalne nie tylko Dervisha, ale któregokolwiek z użytkowników jest sprzeczne z regulaminem. Można odnieść się krytycznie do treści komentarza, ale nie można krytykować czy atakować ad personam jego autora za to, że ma takie czy inne prawdziwe albo wyimaginowane przez ciebie poglądy, czy że jest według ciebie głupi bo pisze głupie komentarze.
    A ty to właśnie robiłeś.

  • dervish profesor
    @Pavel

    Ale gdzie ty widzisz związki Piesiewicza z PIS? ;). Sprawdziłeś jego życiorys ? Moim zdaniem ten facet nie ma nic wspólnego z prawicą, a tym bardziej z PIS - żadnych powiązań. Wprost przeciwnie, wywodzi się ze środowisk lewicowych, które tworzyły także PO. XD.

    "Był związany z Unią Wolności, następnie należał do Partii Demokratycznej[4]. Bez powodzenia kandydował do rady warszawskiej dzielnicy Targówek w 2002 z listy Unii dla Warszawy[5] i w 2006 z listy LiD[6] oraz do Sejmu w 2005 w okręgu siedleckim z listy PD[7]. W 2011 już jako bezpartyjny startował z własnego komitetu do Senatu w warszawskim okręgu nr 42, zajmując ostatnie, czwarte miejsce i zdobywając 10 361 głosów (5% głosów ważnych)[8]."

    Nie mam najmniejszego powodu by darzyc go sympatią z powodów politycznych. Zamiast tego szanuję właśnie to czego sie domagasz czyli jego kompetencje, bo patrząc na zyciorys nie jest to jakiś naturszczyk były sportowiec bez stosownego wykształcenia, który nie ma pojęcia o zarządzaniu.

    "Absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego (2005)[2], a także studiów podyplomowych z zakresu zarządzania projektami, pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, zarządzania nieruchomościami oraz Master of Business Administration[3]. "

    "Menedżer z doświadczeniem w zarządzaniu spółkami prawa handlowego, w tym spółkami giełdowymi[1]. Zawodowo związany z branżą inwestycyjną oraz lokalnym samorządem[9]. W latach 2022–2024 członek rady nadzorczej Pekao Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych[10].

    W latach 2016–2017 był wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej odpowiedzialnym za sprzedaż i marketing[1]. W styczniu 2018 został powołany na prezesa zarządu Polskiej Ligi Koszykówki, a w listopadzie tego samego roku objął funkcję prezesa Polskiego Związku Koszykówki (pełnił ją do października 2024). W lipcu 2022 został doradcą biznesowym w prowadzonej przez FIBA Europa koszykarskiej Lidze Mistrzów[1]."

    22 kwietnia 2023 został wybrany na prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, zdobywając w tajnym głosowaniu 138 ze 162 głosów[3].

    Po prostu próbuje patrzeć na sprawę obiektywnie. Piesiewicz ani mnie nie grzeje ani nie ziębi.

  • TandeFan23 profesor
    @Karpp

    Kazda partia obsadza swoimi ludzmi stolki. Od lewa do prawa. Tak niestety wyglada polska polityka. Ale poprzednia wladza pobila wszelkie rekordy. Skala nepotyzmu byla tak absurdalna,ze nawet sprzataczki byly z klucza partyjnego.

  • Karpp profesor

    Niestety tutaj przedmówcy mają rację. Został wybrany przez konotacje z poprzednią władzą. Szkoda bo wcześniejsi prezesi byli apolityczni…

  • TandeFan23 profesor
    @Pavel

    Uwazaj co piszesz. Raz zarzucilem dervishowi to samo co ty to zaczal mi grozic ze mnie moderacja dojedzie. Od tamtej pory go publicznie nie atakuje,ale swoje zdanie mam. Nie krytykuje Piesiewicza za to ze jest z PiS tylko za to ze jest kretaczem i zlodziejem.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Dlaczego mieszam? Dlatego, że prezesa PKOL wybrał PiS nie z klucza kompetencji, a zamiłowania partyjnego, a ty go bronisz nie z względu na kompetencje, a z klucza partyjnego. Rozumiesz ? ;)

    Dla mnie może tam być byle kto byle był kompetentny.

  • buttek stały bywalec

    Nie ma opcji, że będzie jakikolwiek zagraniczy trener. Tylko Polscy szkoleniowcy, najlepiej Zbyszek Klimowski. On zna Kamila Stocha.

  • Karpp profesor
    @Karpp

    Oczywiście jedyną „nadzieją” miało być..

  • dervish profesor
    @Pavel

    Dlaczego mieszasz w to PIS ? I skąd te wyburzone mosty? ;)
    Tylko bez partyjnej nawalanki. Sprawa ma podłoże polityczne w tym sensie, że u jej źródeł lezy polityczny konflikt pomiędzy prezesem PKOL i ministrem sportu, który przyjął sobie za cel za wszelką cenę posadzić na to stanowisko swojego człowieka i to wszystko.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Jakby PiS wyburzył wszystkie mosty w Warszawie to byś ich bronił ;)

  • dervish profesor
    @Karpp

    Skompromitowana to jest raczej Zonda, a nie Piesiewicz który w dobrej wierze podpisał z nimi kontrakt sponsorski. I w jakim sensie ten człowiek jest dla ciebie obrzydliwy? Widocznie jesteś pod wpływem propagandy.
    Nie jest też jak piszesz "skłócony ze wszystkimi podlegającymi PKOL związkami sportowymi" a tylko z niektórymi, których prezesi chcą go usunąć ze stanowiska. Nawet nie wiadomo czy z większością, która jest potrzebna, aby zgodnie ze statusem doprowadzić do skrócenia kadencji i przedwczesnych wyborów czy też nominacji nowego prezesa.

    Piesiewicz w dobrej wierze podpisał kontrakt sponsorski z Zondą i to jest jego jedyna wina. Co miał zrobić? Mógł odrzucić ofertę i nie podpisywać i wtedy obiecywane nagrody dla olimpijczyków byłyby zmniejszone o część, która pochodzi od Zondy, bo inni sponsorzy zostali odstraszeni przez ministra sportu. Obiecane nagrody byłyby mniejsze prawie o połowę, wszyscy dostaliby to co obiecano i byliby zadowoleni. Ale wyobraź sobie jakie jazdy by były gdyby Piesiewicz tej oferty nie przyjał. Zarzucono by mu niegospodarnosć i działanie na szkode firmy bo odrzucił korzystną ofertę w sytuacji kiedy innej nie było.

    Olimpijczycy słusznie domagają się od PKOL spełnienia obietnic, bo oczywiste jest, że zawsze lepiej mieć więcej niż mniej. Być może wystąpią na drogę prawną. Tylko nie wiem, czy cokolwiek wskórają. PKOL jest od tego, by nagradzać ale nigdzie nie jest napisane jakimi kwotami. Kwoty są zależne od sponsorów i środków, jakimi dysponuje PKOL. Tutaj nikt z PKOL raczej tych środków nie rozkradł ani nie roztrwonił (śledztwo trwa, ale to takie szukanie dowodów na siłę bez stawiania konkretnych zarzutów).
    Całemu zmieszaniu winna jest Zonda, PKOL tylko pośrednio, bo podpisał kontrakt ze sponsorem, który okazał się niewypłacalny co zdarzyć się może każdej tego typu instytucji, kiedy klienci nagle masowo zaczną wycofywać swoje środki na przykład pod wpływem negatywnych impulsów płynących ze świata mediów i polityki. Moim zdaniem, jeżeli olimpijczycy mają gdzieś dochodzić swoich spraw to u Zondy albo u syndyka masy upadłościowej. Wszak dostali od Zondy to co im obiecywano czyli nagrody w kryptowalucie które okazały się bezwartościowe, bo nie można ich spieniężyć.

  • Karpp profesor

    Wracając jeszcze do polskiego piekiełka to jednak niesamowite, że po tak fatalnym sezonie jeśli chodzi o sztaby nie zmieniło się nic. Jest dokładnie tak samo jak było w tamtym sezonie. Ci sami ludzie za wszystko będą odpowiadać tak jak do tej pory odpowiadali.
    Jedyną niedziana jaką widzi PZN na przyszłość jest przyjście Horna w roli pół boga. I to jest cała systemowa zmiana.
    Żenada…

  • PeterSlatnar początkujący
    @Pavel

    Nie zawsze tak jest. Może jak ktoś jeździ tylko na trasie praca dom to ma jakąś stację gdzie wie, że jest najtaniej. Natomiast kiedy się jedzie gdzie indziej to ludzie zwyczajnie z przyzwyczajenia tankują na ulubionej/tej co im wpadła w oko przy oglądaniu reklam. Wtedy reklama danej firmy ma znaczenie. Jest jeszcze drugi powód dla firm paliwowych, żeby się reklamować. Są to notowania na giełdzie. Rozpoznawalność generuje pewnego rodzaju zaufanie do firmy. Poza tym jeśli chodzi konkretnie o sponsorowanie Schattenbergschanze to Orlen jest notowany na niemieckiej giełdzie np Frankfurt Stock exchange, Xetra i lokalnych np w Monachium co nadaje dodatkowy sens temu ruchowi

  • Karpp profesor

    I bardzo dobrze, że rodzina Tomasiaków nie odpuści kasy bo to PKOL miał być gwarancją sukcesu!! Zabawne, że skompromitowany Piesiewicz pokłócony ze wszystkimi związkami sportowymi trzyma się stołka. Obrzydliwa postać.. I jeszcze te żale, że on też stracił dużo swoich pieniędzy. Tylko co to kogo obchodzi..

    Ze śmiesznych sytuacji w nocy zdemontowany został neon „Zondacrypto” w Polskim Centrum Olimpijskim. No cóż, już nie będzie nosiło tej nazwy 😂

  • ZXCVBNM_9999 profesor
    Wierzę w pokój na świecie...

    W świecie kontraktów czy biznesu nie ma miejsca na wiarę, a konkretne ustalenia, umowy i wiążące dokumenty. Póki nie ma umowy z PZN to może sp... i tyle z tej wiary będzie.

  • Pavel profesor
    @Adam90

    Adam, sponsorowanie Kubicy miało taki wpływ na wynik finansowy Orlenu, jak twoje wczorajsze sikanie na poziom światowego oceanu.

  • Adam90 profesor
    @Pavel

    Ale inwestycja w f1 to tez było ogromna wazna inwestycja. Patrz tez na zyski jakie miało wtedy za czasów kiedy Orlen byl w f1

  • Man_of_the_Day doświadczony
    @Arturion

    Ani mędrkowanie, ani błaznowanie nie takie.

    Błazeńskiej szaty trza - nie czapki od Graneruda ;)

  • Lataj profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    No i proszę. Nasz stary forumowy znajomy.

    (Kiedyś w komentarzu sam wskazał, jak brzmi jego nazwisko.)

  • Adick27 weteran

    Kubacki nie jest atrakcyjny dla sponsorów. Brak formy przez 3 lata, nie osiągnął nigdy statusu ikony skoków jak Kamil. Ma 36 lat więc inwestowanie w niego mija się z celem. W dodatku poprzedni sezon pokazał, że nie może być pewny miejsca w PŚ więc naturalna decyzja sponsora, w biznesie nie ma sentymentów.

  • Lataj profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Jak wyników nie było, to się nie dziwię. Ciekawe, czy z jakimkolwiek innym Polakiem będzie współpracował Manner. A z Kubackim może Oshee chce nawiązać.

  • Mixolo profesor

    Dawid nie spełniał oczekiwań sponsora i koniec współpracy takie życie.

  • Arturion profesor
    @Man_of_the_Day

    "Jeśli ktoś lubi mędrkować, to nie powinien jednocześnie robić za błazna."

    Powiedz to Stańczykowi. ;-)

  • Sigmusiaxd weteran
    @Cypek!

    Tylko on przeprosił, a Zniszczoł nie :D

  • Sigmusiaxd weteran
    @Filigranowy_japonczyk

    WRESZCIE! I po Merku który irytował!

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Stacja benzynowa to stacja benzynowa jedziesz tam gdzie jest taniej i masz po drodze. Budowanie pozycji na danym rynku nie polega na marketingu w tym przypadku ;)

    Ja uważam, że pieniadze zarabiane w Polsce przez spółki skarbu państwa powinny być wydawane w Polsce, a nie transferowane zza granicę.

    W F1, z tego co kojarzę, kierowca jeżdżący "za pieniądze" płaci przeprowadzeniem sponsora, Kubica sprowadził Orlen.

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @Pavel

    Lepsze to niż sponsorowanie nie wiadomo po co Schatenberg Schanze. Sponsorowanie skoczni w Niemczech, to jest dopiero wyrzucenie pieniędzy w błoto.
    Moim zdaniem jakby Orlen został sponsorem PŚ to byłby to dobry ruch z perspektywy rozpoznawalności marki w Niemczech gdzie przecież mają swoje stacje. Z resztą Orlen sponsorował już zespoły w F1, gdzie z pewnością na tym dużo zyskali marketingowo. A raczej tam koszty są zdecydowanie większe. Także jak będą chcieli to na pewno będzie ich stać i to nie będą jakieś kosmiczne pieniądze.

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @arabesque

    Jak Merk chce zostać przy skokach to jedynym wyborem jest TVP. No chyba, że jakiś nowy gracz zabrał Eurosportowi prawa, ale to raczej mało prawdopodobne.

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Oby nie. Jak ma coś wspierać spółka skarbu państwa to niech idzie to do Polski, a nie finansuje zgniły FIS.

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    https://x.com/JakubBarszcz33/status/2049896271347925211?s=20

    No to jeszcze jeden news. Po 22 latach Viessmann przestaje być sponsorem Niemieckiego Związku. Dodatkowo najprawdopodobniej również przestaną być głównym sponsorem PŚ którym byli od 2012 roku.
    (Nie ma jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale Pertille już coś gadał, że szukają nowego sponsora).

    To co? Od nowego sezonu czas na ORLEN FIS Ski Jumping Word Cup ;)

  • FJ doświadczony
    @Filigranowy_japonczyk

    No nie. Tajner zawsze umiał robić pieniądze. Lepiej niż Małysz. Jeżeli wyniki się poprawią, z pewnością Hornowi nic się nie stanie.

  • TandeFan23 profesor

    Szykuje sie ciag dalszy przepychanki o nagrody dla olimpijczykow.

    '' Ostatnie tłumaczenie PKOl-u są dla mnie niezrozumiałe. Przypomnę, że w regulaminie nagród dla olimpijczyków wprost jest napisane, że to PKOl przyznaje nagrody. Nie ma tam mowy o Zondacrypto - mówi wprost mama Kacper Tomasiaka, Kinga Tomasiak.
    - Prezes z uśmiechem na ustach mówił o rekordowych nagrodach i chwalił się sukcesem, a gdy przyszło do wypełnienia obietnicy, to pojawiły się problemy. My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego - dodaje.''

    Kacper nie dosc ze bedzie musial sie przygotowywac do sezonu pod okiem serwismena to jeszcze tluc sie o zasluzona premie z PKOL.

  • arabesque stały bywalec
    @Filigranowy_japonczyk

    W tej formie, to w ogóle dziwne będzie oglądać go na skoczni ;)

    Co do Merka - super wiadomość. Ostatnio więcej irytował, niż był z niego pożytek. Kolega zakończył karierę, to i on postanowił szukać gdzie indziej. Aż jestem ciekawy co zamierza. Zmieni stację, czy może z Kamilem chce kręcić jakiś biznes?

  • Cypek! weteran
    @Filigranowy_japonczyk

    Bardzo dobrze właśnie, że w końcu się go Manner pozbył. Bo nie dość, że Kubacki oddawał właściwie ten sam skok od ponad dwóch lat, to jeszcze swymi zachowaniami tym bardziej na takiego sponsora nie zasługuje. Aż sam byłem trochę zaskoczony, że wcześniej nie stracili do niego cierpliwości, zwłaszcza po zgnoyeniu Thurnbichlera przez niego i Zniszczoła.

  • King profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    A może Atlas sięgnie po Kubackiego :P Swoją drogą Manner stracił też Lisso. Więc trochę "miejsca" im się zrobiło.

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    On, on na 100%, się tu niedawno wysypał przypadkiem ;)

  • Man_of_the_Day doświadczony
    ...

    Za Merkiem płakać nie będę. Jeśli ktoś lubi mędrkować, to nie powinien jednocześnie robić za błazna. Taka mieszanka jest niestrawna.

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @Pavel

    Pewnie tak. Natomiast szkoda, że Manner kopnął Kubackiego. Dawid i tak skończy karierę niedługo (być może nawet po tym sezonie) więc mogli z nim zostać do końca.

    A co do komentarza niżej. Mario to Bluchaman. Pawelas to pisze na X pod swoim własnym nazwiskiem, więc to na pewno nie on.

  • Kolos profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Może znajdzie sobie sponsora który też będzie mieć różowe barwy.

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Pewnie Schuster zmieni na różowy ;)

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Panie Japończyku toż to Mariusz Lis na 15 koncie ;)

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    https://x.com/lubueskoki123/status/2049866505982967887?s=20

    Dzisiaj dzień pełen niespodzianek. Najpierw informacja o tym, że Merk odchodzi z Eurosportu a teraz, że Manner zakończył współpracę z Kubackim.

    Ale dziwnie się będzie oglądać Dawida w innym kasku niż różowy.

  • Kolos profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    To teza która od dawna przewija się na tutejszym forum....

    Mnie tam jest wszystko jedno, ale za Merkiem płakać nie będę.

  • farflun bywalec

    Przez spora czesc sezonu przyznam szczerze ze bylem dosc wkurzony na Malysza, ale jak tak popatrzylem co sie nam teraz gotuje to jednak Malysz nie byl taki zly chyba.

  • solidrock bywalec

    Merk odchodzi z Eurosportu? W końcu jakaś pozytywna wiadomość, facet był nieznośny.

  • pawelas2301 doświadczony
    @Filigranowy_japonczyk

    Widocznie jesteś zbyt krótko na tym portalu i brakuje cię na x, gdzie o tym gadam od lutego.

    Mamy od w zasadzie dekady stałego reportera skijumping.pl Dominika Formelę, który w ostatnich dwóch, a na pewno w ostatnich miesiącach tak bardzo wymagał mentalnie trudnych odpowiedzi od Kamila Stocha, że to nie miała prawa mu pomagać.

    Kamil zaczął dobrze ostatni taniec, wszedł w sezon letni super i serial Eurosportu, który zaczął być robiony od Predazzo wszystko zaczął psuć. Nie można tak zaburzać życia sportowca przez niby dziennikarza, ale to dawno przekroczyło zdrową relację reporter - zawodnik. Można pokazywać kulisy z życia sportowców, ale zachowując dystans i umiar.

    Nic nie jest zero jedynkowe, ale niewątpliwie polityka Eurosportu z jednym stałym reporterem od dekady, bo w zasadzie 10 lat temu Eurosport zmienił się, dawniej działał na innej zasadzie, na pewno Eurosport skokowy się zmienił. Jeden stały reporter nie ma pozytywnego wpływu na relację zawodnik - dziennikarz, widz nie dostaje sprawozdania, lecz ma prawo czuć się zazdrosny, nie jest do zdrowe i dobre dla samego rozwoju dziennikarza, jak i nie jest to zdrowe dla całej redakcji.

    Kacper Merk widocznie chce się rozwijać, ale wyczekał do samiuśkiego końca, dobijając serialem Kamila.
    Dominik Formela, który w trzeciej serii w Planicy mówi, że jego żona się pyta, czy musi jeździć na każde zawody. Dominik mówi - no muszę, a kto te wywiady będzie przeprowadzał. Serio[***]

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @pawelas2301

    A więc to nie prawda, że Kamil swój ostatni sezon przegrał w głowie.

    To Kacper Merk zniszczył mu ostatnie lata kariery. XD

    Kurde tydzień bym siedział i takiego połączenia bym nie wymyślił.

  • pawelas2301 doświadczony
    @Filigranowy_japonczyk

    Przede wszystkim polityka Eurosportu nie jest zdrowa dla redakcji, jeśli ma się cały czas te same funkcje przez 10 lat (5 wliczając rewolucję z sezonu 21/22)

  • pawelas2301 doświadczony
    @Filigranowy_japonczyk

    Merk na majku z Leleniem?

  • pawelas2301 doświadczony

    Czyli Kacper Merk dobił mentalnie Kamila Stocha i odchodzi z Eurosportu, który obrał fatalną politykę z jednym stałym reporterem od w zasadzie dekady, co pozytywnie na zdrową relacje zawodnik - reporter nie wpływało.

    Pięknie - brawo. Wyczekał do samiuśkiego końca

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @wojtekSch

    Nagle Horngacher im pasuję? Czyli mówiąc wprost. Leśne dziady chciały się pozbyć Małysza który był dla nich niewygodny, dlatego zablokowali Horngachera. Teraz Małysz odchodzi więc Horn może przyjść, żenujące.

    Z tą ekipą leśnych dziadów oraz Polem jako prezesem, to Horn nawet jak przyjdzie to pewnie wytrzyma maksymalnie rok.

  • Pavel profesor
    @wojtekSch

    Albo betonowi dziadkowie wystraszyli się opini publicznej, albo chcieli zrobić na złość Małyszowi. Żenujące.

    P.S. Ciekawe jak Fickowski się na to teraz zapatruje wszak, Horngachera zniszczył Kłuska, Bieguna i Stennnkiego ;)

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @Bluchaman

    Mariusz po jakiemu to jest napisane?

  • Bluchaman bywalec
    I tyle w temacie?

    Maciej Anna Anna Maciej. Maciej Annie Anna Maciejowi. Kacper Merk

  • wojtekSch stały bywalec

    A tymczasem Rafał Kot dla jednego z portali przyznał, że po ostatnim spotkaniu zarząd... jest już "za" zatrudnieniem Horngachera.
    "[...] Na zarządzie podjęliśmy decyzję, że bardzo nam zależy na jego zatrudnieniu. Chęć wyraził też trener Maciusiak, który bardzo chciałby jego zatrudnienia, wiec widzi tę współpracę. Chcemy Horngachera jak najszybciej zaprosić do Polski, już teraz, żeby uzgodnić bardziej szczegółowo, jaka byłaby jego rola. Podpisanie kontraktu, uzgodnienie warunków finansowych, zakresu obowiązków, to byłaby już sprawa nowego zarządu. [...]"

    Czyli to wygląda to tak, że owszem zatrudniamy go, ale tylko wtedy kiedy poleci Małysz. No ładnie sobie to wykombinowali

  • Kornuty weteran

    Za Merkiem i jego wywodami nikt nie będzie płakał.

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Czy ja wiem. Ktoś by mógł się znaleźć w przykrej sytuacji nie mając Eurosportu i będąc skazanym na jakiś dwóch marudzących dziadków ;)

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @Pavel

    Takie rozwiązanie byłoby idealne dla wszystkich. Ten kto woli komentarz TVP będzie mógł oglądać skoki tam a dla tych co wolą Eurosport to też dobra wiadomość bo wtedy zniknie studio z Michałowskim i Pałasz a być może wróci normalne (może Kuźbicki zostałby prowadzącym?).
    Tak więc sytuacja win - win.

  • Pavel profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    Może oddadzą sublicencje TVP, a co za tym idzie na samym Eurosporcie mize nie będą robić studia.

  • Filigranowy_japonczyk profesor
    @Przyjaciel_nart

    Też myślę, że jednak miał dość jeżdżenia po świecie.

    Swoją drogą, średnia musi atmosfera w redakcji ES skoro znowu ktoś od nich odchodzi. Rok temu Rudziński przeszedł do TVP a teraz odszedł Merk.

  • Mesq2004 stały bywalec

    Czyżby odejście Merka z Eurosportu oznaczałoby powrót skoków na TVP?

  • Kaczka Dziwaczka Kwak Kwak profesor

    Pierwsza dobra informacja przed nadchodzącym sezonem. Lizodup Merk nie będzie raczył Nas swoimi wywiadami.

  • Przyjaciel_nart stały bywalec
    @Filigranowy_japonczyk

    Polsat ma tych swoich sportowych anten od cholery więc moze oni ? Ale obstawiam ze Eurosport zakupi kolejną licencję!

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    A tymczasem meczyki donoszą, że Kacper Merk odszedł z Eurosportu.
    No ciekawe, być może po tylu latach ma dość tej roboty i jeżdżenia po świecie co tydzień. Jeśli tak to szkoda, bo lubiłem jego wywiady. Mimo, że ma tu na forum opinię propagandzisty (tylko na podstawie tego, że po medalu w duetach rzucił żartem do Małysza, że Maciusiak powinien dostać kontrakt na lata xd).

    Ale jest jeszcze jedna opcja. Jak wiadomo po tym sezonie Eurosportowi skończyła się umowa na transmisję skoków, byłby niezły numer gdyby ktoś im sprzątnął prawa do sportów zimowych. Tylko pytanie kto mógłby to zrobić? TVP odpada, bo oni chcieli tylko skoki bez innych dyscyplin.

  • Przyjaciel_nart stały bywalec

    KACPER MERK przestał pracować w Eurosporcie !!!

  • Odlotowo_4567 weteran
    @TandeFan23

    Ok, nie ma problemu, nie mam nic przeciwko naszym wymianom opinii na ten temat, ale prosiłem Cię kiedyś, żebyś pisał do mnie o tym dopiero, gdy jego komentarze znikną, by go nie karmić od razu i dać moderacji czas na działanie. Wątki o trollach jako offtop nie są zabronione, więc możesz zapytać mnie pod innym artykułem nieco później. 😉

  • TandeFan23 profesor
    @Odlotowo_4567

    Napisalem do ciebie tylko ze wzgledu na nasza wymiane opinii o trollach. Nie zamierzam juz mu wiecej odpisywac.

  • Odlotowo_4567 weteran
    @TandeFan23

    Dla własnego dobra, bez względu na to, kto to jest, nie dokarmiaj go! Zwłaszcza w tak bezsensowny sposób, sugerując mu coś, czego nie jest w stanie uczynić bez łamania regulaminu tego forum. Poza tym daj ignora i nie przejmuj się. Po ludzku rozumiem, że masz taki charakter i nie wytrzymujesz, gdy ktoś Cię atakuje. Słowami o przelogowaniu napędzasz go tylko do powrotu na nowym koncie. Sam sobie szkodzisz, bo kolejna wulgarna nazwa najprawdopodobniej uderzy właśnie w Ciebie. ☹️ I na przyszłość nie oznaczaj mnie od razu, gdy odpisujesz komuś agresywnemu, bo tylko kierujesz go przeciwko mnie, po co dawać mu większą ilość użytkowników do atakowania?

  • fraki weteran
    @kibicsportu

    Gdzie kiedykolwiek "robiłam z Maciusiaka słabego trenera"? Bo sobie nie przypominam. Może Ty robiłeś, skoro o tym wspominasz?

  • Kornuty weteran

    Małysz nie miałby szans w starciu z Tajnerem. Ja osobiście uważam czteroletni okres prezesury Małysza za zmarnowany. Pozostawienie MM w roli trenera kadry jest błędem. Pozostawienie w kadrze A Kubackiego, Żyły czy Wąska jest niezrozumiałe. Trzeba postawić na młodzież, przyszłość naszych skoków. Nie widzę Horna w roli trenera koordynatora. Jest za drogi i mieszka w Niemczech. Tajner i nowy zarząd powinni z niego zrezygnować. Za dużo mamy w PZN trenerów i działaczy. Za dużo. Biegi, kombinacja leżą, skoki w kryzysie. Tomasiak jest nadzieją ale jedna jaskółka wiosny nie czyni. Młodzi będą odchodzić podobnie jak Juroszek. Brak perspektyw na starty i rozwój. Układy i dutki, preferencje dla geriatczyków którzy są bez formy i powinni natychmiast odejść. Dać miejsce młodym. Reasumując tragedia. Z MM nie mamy szans na lepszą przyszłość. Niestety.

  • Adam90 profesor
    @Tomek88

    Tak byl zmęczony. Ja mu sie nie dziwie ,ze juz nie chce byc prezesem. Przy takiej presji kibiców

  • Tomek88 profesor

    Widać po tym wywiadzie, że Małysz był już tą robotą po prostu zmęczony. Mocny też ten fragment o tym, że związek potrzebuje nowych pomysłów, nowoczesności. No z 72-letnim Tajnerem z pewnością będzie to o czym mówi Małysz!

  • Arturion profesor
    @TandeFan23

    Brevig.
    ("i" miał ten drugi, a właściwie pierwszy) ;-)

  • bxi doświadczony
    Bardzo ciekawy wywiad!

    Najciekawszy moment to: "Próbowałem się z nim skontaktować, ale nie odebrał, więc o tej decyzji nie rozmawialiśmy". Tajner nie odbiera telefonów od Małysza, Małysz obraża się na Zarząd PZN. Zarząd nie che zatrudnić najlepszego specjalistę, do tego świetnie znającego warunki w Polsce. To musi być jakiś wierzchołek góry lodowej i dużo musi się dziać w części dla Nas niewidocznej. W każdym razie oby konflikty nie wpłynęły na wyniki sportowe....

  • TandeFan23 profesor
    @Arturion

    Jestesmy w takiej sytuacji ze dobry i Breivig. Juz chyba tylko magiczne sznurki Lindvika nam moga pomoc wrocic do czolowki. Tylko niech zainwestuja w zaslony. :)

  • wojtekSch stały bywalec

    "- Dostał zaproszenie na zgrupowanie, które odbędzie się na początku maja. To właśnie tam spotka się ze sztabem, dokonana zostanie ocena sytuacji i ewentualnych obszarów, w których jego pomoc będzie najbardziej wskazana i efektywna. Dobrze, że obecny zarząd finalnie wyraził zgodę na to, że Horngacher w ogóle będzie mógł się pojawić na zgrupowaniu na zaproszenie PZN - ocenił Tomasz Grzywacz, sekretarz generalny Polskiego Związku Narciarskiego."

    To fragment z najnowszego artykułu WP [***], być może jesteśmy bliżej niż dalej skoro łaskawy zarząd zgodził się go zaprosić na majowe zgrupowanie :P

  • Arturion profesor
    @Odlotowo_4567

    Nabierzmy jednak dystansu do tego domniemanego powrotu. Postawa Tajnera daje do myślenia.
    Może będzie wolał tego słoweńskiego Niedźwiedzia, albo i Breviga.

    (a w ogóle Breivik znów zmienił nazwisko) ;-)

  • Benek początkujący

    Horn na początku maja przylatuje do Polski

  • Odlotowo_4567 weteran

    "Chce przyjść jako trener, tylko w roli trenera-koordynatora." Te słowa dają spore nadzieje, że zatrudnienie Horngachera (o ile do niego dojdzie i nowy zarząd nie zmieni jego roli) nie skończy się jak w przypadku ze Stoecklem, bo rola Stefana będzie inna, zdecydowanie bardziej bezpośrednia.

  • King profesor
    @Kolos

    No i dobrze. Co jak co, ale jak ktoś ma go traktować jako pół-boga to my. W 3 sezonach jego pracy dwukrotnie zdobyty Puchar Narodów. Coś jeszcze?

  • TandeFan23 profesor
    @Karpp

    Tego co sie dzieje w PZN Bareja by nie wymyslil.

  • Sigmusiaxd weteran
    @AndiSkacz

    Redakcja nie czyta przeważnie artykułów, dlatego piszę się maile - Regulamin Skijumping.pl

    " Zapytania, opinie i uwagi skierowane do redaktorów serwisu Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres email. Nasi redaktorzy nie czytają wszystkich komentarzy, często mogą więc wcale nie odpowiedzieć. Zapytania, opinie i uwagi skierowane do moderatorów forum Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres admin@skijumping.pl. na forum będą one kasowane. "

  • Pavel profesor
    @dervish

    To akurat twierdził sam typek od motolotni więc równie dobrze mogl usprawiedliwiać swoje istnienie ;) Jakbym siedział na etacie z samochodem i mieszkaniem, nie wiedział czym mam się zajmować to w wywiadach też bym sobie słodził ;) Jedyny potwierdzony i obiektywny fakt to utopienie Skody w stawie ;)

  • Mikolaj1 weteran
    @dervish

    Poprzeczki wystawionej za wysoko nie miał :)

  • dervish profesor
    @Pavel

    Wąskowi ten typ pomógł na tyle, że Paweł za czasów TT był najlepszym z Polaków i stylowo naładniej prezentującym się w locie polskim skoczkiem.

  • Karpp profesor

    Mnie najbardziej rozbawił fragment, że Małysz chciał porozmawiać z Tajnerem o jego kandydowaniu ale nie odebrał telefonu 😅
    No jaka szkoda Xd

  • fraki weteran
    @kibicsportu

    Zobaczymy po 13.06, czy Tajner i reszta zarządu chce Horngachera. Gdzieś był artykuł, ze Tajner na pytanie o Horngachera nie odpowiedział, co już jest mocno wyjaśniające. Jak dla mnie to Horngachera nie chcą.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Proponuję typka od motolotni, aby szkolić technikę lotu i Kubicę do zwiększenia prędkości na rozbiegu, obaj z Skodą i mieszkaniem ;)

  • dervish profesor

    Co do sensu zatrudnienia Horniego byłem i jestem mocno sceptyczny wszak Stefan w ostatnich sezonach nie miał najlepszej passy. Pewnie nie zaszkodzi — jest szansa, że pomoże (oby), ale jest też szansa, że nie warta skórka wyprawki i że te raczej niemałe pieniądze wywalone w wirtualny etat można było lepiej zagospodarować.

  • dervish profesor

    Chętnie dowiedziałbym się kto odpowiada za idiotyczne PZN-owskie wytyczne kwalifikacji do składu na IO. Czyj to był pomysł i kto zatwierdził.

  • Przyjaciel_nart stały bywalec
    @kibicsportu

    Z tego co wiem Doleżal chciał odejść po minionym sezonie ale namówił go Horngacher by został , ale byly by jaja jak by Horn nie przyszedł jednak a Doleżal wpakował by sie w PZN !

  • kibicsportu profesor
    @fraki

    Ale Horngacher może dalej pracować w tle. W końcu opracowywał z Maciusiakiem i Dolezalem plany szkoleniowe. Nagle miałby to porzucić? Różnica 1,5 msc dużo nie zmieni. Najważniejsze, że Maciusiak chce Horngachera. Maciusiak po prostu będzie podlegał pod Horngachera i realizował jego plany. Już nie róbmy też z Maciusiaka słabego trenera. Jednak potrafił w przeszłości tworzyć niezłych zawodników. Czy jest to mój wymarzony trener? Nie, ale życzę mu jak najlepiej i niech mu się uda. Fajnie, że Dolezal został w kadrze.

  • Przyjaciel_nart stały bywalec
    @TheDriger

    O tym samym pomyślałem ze wybierać na zawody może Horn a MM będzie tylko machał żeby nie urazić jego ego degradacją.

  • AndiSkacz stały bywalec
    Mam pytanie do redakcji-

    Czy Skijumping włączy się z zbiórkę Łatwoganga?

  • Nikt_ważny profesor

    Myślałem, że Boski i Adam mają dobry kontakt, a tu proszę.
    Apollo wbija szpilki w wywiadach, nie odbiera telefonów. XD
    Logiczne dla mnie było, że oni są po tej samej stronie. Stąd dziwne, że nie podpisano Horna od razu po tym jak się okazało, że Boski wraca na stołek. Ale może przed te kilka lat się pozmieniało.
    Więc na ten moment wygląda na to, że można gasić światło.

  • Sigmusiaxd weteran

    Kadry. Mega pięknie wybrane. Gratuluje degrada do kadry B dla Zniszczoła, bo no nie szło mu w ostatnim sezonie. Fajnie, że Konrad w kadrze B. No i Maciek Kot w kadrze A!!! Wreszcie nasz polski kocur robi postępy!

  • TandeFan23 profesor
    @TheDriger

    Tylko do tego sie nadaje. Jak pokazuje przyklad fluoru na nartach Waska nawet serwisowanie moze byc ponad jego kompetencje. XD

  • TheDriger profesor

    Czyli ta rola trenera-koordynatora do de facto rola głównego selekcjonera kadry, tylko Maciusiak będzie machał xD

  • fraki weteran

    Na X ktoś odpowiedział, że liczy na kilkanaście podiów Kacpra, niezłe marzenia. Jak Kacper się nie pogorszy, to będzie sukces.

  • TandeFan23 profesor
    @Kolos

    Wszyscy wiemy ze masz fobie na punkcie Austriakow i kazdy Austriak jest najgorszy wiec nie musisz tego powtarzac.
    Odrzucmy Horngachera i zostanmy z nieudacznikiem Maciusiakiem. Znowu bedziemy mieli jednego zawodnika w 30 generalki,a moze i zadnego.

  • Kolos profesor
    @Filigranowy_japonczyk

    W zarządzie PZN nie ma dziadków pamiętajacych komunę. Chyba, że jako czynni zawodnicy, a to zupełnie co innego.

  • Kolos profesor
    @fraki

    Szerze to watpię, czy Horngacher ma aż tyle opcji. Albo nie ma w niektórych kadrach takich wakatów, albo tych słabszych nacji i tak by nie było stać na niego.

    W sumie po za Polską ciekawej oferty Horngacher mieć raczej nie będzie.

  • Kolos profesor

    Z tego wynika, że Horngacher chce roboty gdzie będą go postrzegać jak pół-boga i wszyscy zrobią to co on zechce.

    W Niemczech się tak nie dało, więc jednak Polska nagle lepsza...

  • TandeFan23 profesor
    @Xander1

    Najlepszy dowcip jaki ostatnio przeczytalem to wczorajszy wpis Filigranowego japonczyka liczacego na podium generalki PS w wykonananiu Tomasiaka. Z Maciusiakiem jako trenerem. XD Szybciej go zezlomuje jak Pawla minionej zimy.
    Ale potem serwismen sie bedzie tlumaczyl ze chwiejnosc formy u juniora to cos normalnego,ze to chwilowa obnizka i ze trzeba dac mu wiecej czasu.
    A na razie bedziemy toczyc bohaterska walke o miejsca w TOP8 druzynowek/duetow z USA.

  • Alberto stały bywalec

    Powiew świeżości według PZN - powrót 72 - letniego Tajnera.

    Skoro Małysz miał już wcześniej zielone światło od zarządu, to mógł już wcześniej sfinalizować umowę i nie byłoby okazji żeby leśnym dziadkom odwiedziło.

  • solidrock bywalec

    Powrót Tajnera, świeżość pierwsza klasa, nie ma co. To właśnie za niego PZN był związkiem skoków i to męskich jeszcze.
    Małysz jako prezes był, jaki był, ale mam wrażenie że inne dyscypliny miały lepiej za niego, niż za boskiego Apolo.

  • fraki weteran

    Horngacher to chyba już na pewno ma coś innego na boku, to niemożliwe, by inne kraje Go nie chciały, widząc że Polska nie chce.

  • Hipek początkujący

    Świeżość i nowoczesność to zmiany. To życiowa energia, która pcha człowieka do działania. To jest zagrożenie dla emerytów, którzy chcą siedzieć w fotelu i patrzeć jak wnuki rosną. Dlatego wykopują Małysza, jedynego któremu się chciało i biorą 72-letniego Tajnera, który im to "status quo" zapewni. I dlatego nie będzie Horngachera i jego rewolucji. Średnia wieku Zarządu wraz z Tajnerem, to nie jest wiek na rewolucje. Zrobią wszystko, żeby nie przyszedł, a jak się facet uprze i mimo wszystko będzie chciał przyjść, to "z ciężkim sercem" oni zrezygnują.

  • Xander1 profesor

    MM to jest niezły agent. Widząc jak bardzo wyniki w PŚ są [***]owe i jak jego umiejętności trenerskie są słabe na poziomie PŚ, to stwierdził że Horn to dobra opcja. Bo jak następny sezon będzie równie fatalny to będzie na kogo zwalać winę. W tym sezonie się upiekło, bo były medale IO, o kórych non stop się gada, tak jakby PŚ nie był ważny. A w przyszłym sezonie już nie będzie się zaczynm schować. Tak więc zgodził się na MM.

    Biedny MM był hejtowany, a powinien być wspierany w tym kompromitującym sezonie XD

    Świeżość z 72-letnim Tajnerem XD

  • fraki weteran

    Mnóstwo marzeń, a rzeczywistość jaka będzie, to się okaże. Zarząd chce oszczędności, zobaczymy.

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    Związek potrzebuje świeżości, dlatego na stołek prezesa wraca 72 letni Tajner a w zarządzie są dziadki pamiętające komunę.

    Czytając ten wywiad odnoszę wrażenie, że Małysza ta robota prezesa wykończyła i już nie będzie chciał wracać na to stanowisko, ale zobaczymy, może w ciągu tych czterech lat jeszcze zmieni zdanie.

    A co do Horna, to widzę że ten obiecał Małyszowi złote góry. Jeśli dziadki się ugną pod presją ze strony Maciusiaka a Horn jednak przyjdzie i będzie układał plan treningowy to juz nie mogę się doczekać jego współpracy z Kacprem. Jeden z najlepszych, jeśli nie najlpeszy trener w historii pracujący z jednym z największych talentów w całej historii skoków. Ale to będzie żarło.

  • pawelas2301 doświadczony

    Horngacher podpieprzył pomysł Pointnera, ale zrobi go z Polakami

  • Adam90 profesor

    Ta Malysz obieca jak Tajner i sie skończy gadanie. A kto ma byc na szczycie? Chyba tylko Tomasiak ewentualnie

  • jezrdna_AM stały bywalec

    Oby miał rację.

  • Pavel profesor

    " Z drugiej strony związek potrzebuje świeżości – nowej krwi, nowych projektów, nowych wyzwań, większej nowoczesności."

    Już widzę jak Tajner w wieku 72 lat do spółki z betonowym zarządem wprowadza świeżość, nowoczesność i nową krew ;)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl