Zografski i co dalej? O zapleczu bułgarskich skoków

  • 2026-06-14 20:44

Na szerokich wodach narciarskich skoków Bułgarię reprezentuje tylko, ale za to ostatnimi czasy z dużym powodzeniem, Władimir Zografski. Nie znaczy to jednak, że w jego ojczyźnie nie ma innych adeptów tej dyscypliny. Grupie młodych skoczków towarzyszą jednak niezwykle niesprzyjające realia.

Skoczkowie bez skoczni

W Bułgarii funkcjonuje kadra B, składająca się z dwóch skoczków i dwóch skoczkiń. Jednym z jej przedstawicieli jest Danaił Pawłowicz, który wystąpił niedawno w serialu dokumentalnym pokazującym drogę młodych talentów zatytułowanym "Jestem". 

- Zacząłem trenować w wieku 9 lat z Dimitarem Mitkowem w drużynie Boyana. Lubię ten sport, bo dostarcza adrenaliny i dużej szybkości. Wcześniej byłem zaangażowany w piłkę nożną i pływanie, ale postawiłem właśnie na skoki. Aby odnieść w nich sukces, potrzeba dużo treningu, wytrwałości i siły w nogach, która przekłada się na eksplozywność - opowiada 15-letni skoczek.

Problemem jest infrastruktura. A w zasadzie jej brak. Jedyne czynne skocznie w całym kraju to obiekty o punktach konstrukcyjnych K-5 i K-10 metrów w Samokowie oraz 5 i 15-metrowy obiekt w Sofii. A przypomnijmy, że Bułgaria dysponowała jeszcze w latach 90. skocznią K-90 w Borowcu, na której odbywały się m.in. zawody Zimowej Uniwersjady czy Pucharu Europy.

Po transformacji ustrojowej, do jakiej doszło w 1989 roku, załamał się system finansowania sportów zimowych w Bułgarii - skoki znalazły się na marginesie. Po raz ostatni z obiektu Mousala korzystano podobno w 2000 roku. W szufladach działaczy sportowych od lat zalega projekt nowej skoczni K-65 w Samokowie, rodzinnej miejscowości Władimira Zografskiego. 

Obietnice zamiast infrastruktury

- W ciągu ostatnich lat słyszałem o co najmniej pięciu planach budowy skoczni w Samokowie – mówił przed kilkoma laty obecny podopieczny Grzegorza Sobczyka - Dopóki nie zobaczę jakiegoś zbudowanego obiektu, to nie uwierzę. Urzędnicy nieustannie się zmieniają, pojawiają się nowi dyrektorzy sportowi, każdy coś obiecuje, a zawsze kończy się tak samo. Podchodzę do tego bardzo sceptycznie i mówiąc szczerze wątpię, że w Bułgarii powstanie jakakolwiek skocznia - żalił się najlepszy w historii bułgarski skoczek.

Faktycznie powstały tylko dwa wyżej wymienione "maleństwa", a temat budowy większej skoczni przewija się co jakiś czas w wypowiedziach ważnych person, ale nie przekłada się na jakiekolwiek działania. Nie dalej niż półtora miesiąca temu budowę infrastruktury dla skoczków zapowiadał burmistrz Samokowa podczas nadania Zografskiemu honorowego obywatelstwa tego miasta. Trudno jednak liczyć na to, że tym razem to coś więcej niż tylko słowa.

- W Bułgarii wykonujemy tylko trening na sucho, nie korzystamy z tutejszych skoczni, bo są dla nas za małe - opowiada Pawłowicz. - Często jeździmy za granicę, przynajmniej raz w miesiącu. Moje ulubione miejsca to Słowenia i Austria. Mój największy sukces to drugie miejsce na turnieju w Rumunii - zdradza nastolatek.

Celem igrzyska

Młody zawodnik opowiedział też, co siedzi w jego głowie podczas skoku. - Przed skokiem martwię się, że popełnię błąd. Podczas skoku trzeba być bardzo skoncentrowanym, bo wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie możesz się zatrzymać i musisz wszystko wykonać na czas. Moi rodzice mają do mnie pełne zaufanie i nie martwią się. Jeśli masz dobrą technikę, ten sport jest bardzo bezpieczny. Szansa na upadek jest minimalna. Choć doznałem upadku dwa lata temu. Dzięki mojemu zespołowi i trenerowi Mitkowowi wróciłem na skocznię silniejszy - wyjaśnił Pawłowicz.

- Śledzę występy Wladimira Zografskiego i bardzo się cieszę z jego sukcesów. Mam nadzieję, że osiągnie jeszcze lepsze wyniki. Kiedy jedziemy na obóz, czasami się widujemy. Dodaje nam pewność siebie i daje cenne rady. Moim celem jest udział w Młodzieżowych Igrzyskach Olimpijskich w 2028 roku w Predazzo we Włoszech. Zaś największym marzeniem zakwalifikowanie się na prawdziwe igrzyska olimpijskie. Mam nadzieję dostać się kiedyś do elity skoków narciarskich - zakończył Danaił Pawłowicz.

Skakali w Ziri

Tej wiosny bułgarska kadra B, a także dzieci z klubu Boyana Team wystartowali jak dotąd w jednych zawodach, pojawiając się na starcie narciarskiej imprezy w miejscowości Ziri, w Słowenii. Najlepiej zaprezentowała się Iva Karadimowa, która wygrała rywalizację na skoczni K-60 wśród 15-latek, oddając próby na odległość 51 i 50 metrów. W tej samej kategorii u chłopców 6. miejsce zajął Pawłowicz. Na jednym z mniejszych obiektów wysoką trzecią lokatę wyskakał Maksim Kiriłow.

Bułgarskich skoczków próżno szukać póki co nawet na liście uczestników zawodów FIS Cup. Przed kilkoma laty pojawiali się za to regularnie w FIS-owskich zawodach New Star Trophy. Na tle rywali z innych egzotycznych reprezentacji spisywali się zaskakująco dobrze, stając kilka razy na podium, a nawet zwyciężając. Funkcjonowanie tego cyklu zostało jednak zakończone po sezonie 2023/24.

Czytaj także: Od Rusiewa do Zografskiego. Historia bułgarskich skoków narciarskich


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (1765) komentarze: (8)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Odlotowo_4567 weteran

    Pozwolę sobie przybliżyć temat istniejących obecnie skoczni w Bułgarii, o których wspomina artykuł.

    W stolicy kraju, Sofii, znajdują się powstałe w 2020 r. 2 skocznie K15 i K5 z łączonym zeskokiem. Jest szansa, że korzystne położenie obiektów w stolicy pozwoli na rozwój skoków, zwłaszcza wśród młodzieży. Natomiast w rodzinnej miejscowości Władimira Zografskiego noszącej nazwę Samokow znajduje się kompleks skoczni, na którym swoich sił próbowało już bardzo wielu skoczków, jednak w ostatnich latach tylko Władimir poszedł o krok dalej. Problemem okazał się fakt, że obiekty posiadały przestarzały czeski igelit, mocno zniszczony, porośnięty roślinnością i pełen dziur. Początkowo skakano tam na własną odpowiedzialność, jednak z czasem oddawanie tam skoków okazało się niemożliwe. Skocznia K39 została rozebrana w 2017 r. Obok, w 2018 r. powstały skocznie K10 i K5, na których zamontowano tory najazdowe ze stali nierdzewnej. Niestety, mimo organizacji lokalnych zawodów i sporej ilości skoków oddanych przez młodszych zawodników, we znaki dał się brak funduszy. Igelit na wciąż czynnych skoczniach niszczeje i jest porastany przez roślinność. Na szczęście jakiś czas temu załatano otwory powstałe w konstrukcji zeskoku. Pojawił się także ambitny projekt budowy 2 dodatkowych większych obiektów K35 i K65, ale niestety nie doczekał się on na razie realizacji. Mam nadzieję, że sukcesy Zografskiego zainspirują jego rodaków, co przyczyni się do rozwoju bazy treningowej i zwiększenia popularności dyscypliny. Super byłoby, gdyby nie musieli tak, jak on wyjeżdżać z ojczystego kraju, by móc trenować na nowoczesnych skoczniach zgodnych z międzynarodowymi standardami.

  • Arturion profesor
    @ms_

    Drugim jest Martin Christow.

    (o ile AI nie łże) ;-)

  • ms_ profesor
    @Seba2001

    Chyba, że to Hristow jest w tej bułgarskiej kadrze B? Bo już nie pamiętam kto do niej należy, ale założyłem, że drugim z przedstawicieli tej bułgarskiej kadry B jest Kiriłow.

  • ms_ profesor
    @Seba2001

    Jeśli już to tylko Pawłowicz bo Hristow i Nikołow już niemal na pewno nie skaczą, nie wiem w jakim wieku jest ten Kiriłow, ale pewnie jest młodszy od Pawłowicza. W sumie to dziewczyny mogą też zadebiutować, przynajmniej ta Iwa Karadimowa bo to chyba ten sam rocznik co Pawłowicz, a skoro wygrała kategorię zawodniczek do lat 15 w słoweńskich zawodach to widać, że dobrze rokuje na przyszłość.

    Mnie to zastanawia ten jednorazowy powrót Krasimira Smitczyjskiego kilka lat temu, który chyba nawet wtedy zapunktował latem w Villach podczas Fis Cupu i ponownie zniknął już raczej na dobre (a właściwie to na niedobre dla bułgarskich skoków ;) ).

  • Seba2001 początkujący

    Fajnie, że jakieś zaplecze entuzjastów istnieje w Bułgarii. Pawłowicz to rocznik 2011, więc w teorii mógłby zadebiutować w FIS Cupie w tym sezonie. Aktywny FIS Code u panów mają jeszcze Hristow (2010 r.) oraz Nikołow (2008 r.), ciekawe czy ktoś z tej trójki zadebituje w Râșnovie.

  • Arturion profesor
    @ms_

    Bułgarzy to już Słowianie, bo roztopili się w słowiańskim morzu. ;-)

  • ms_ profesor
    @Arturion

    Ale ma polskiego łącznika w postaci Grzegorza Sobczyka, a i polska żona Zografskiego może jej pomoże jak kobieta kobiecie i Słowianka Słowiance ;) (chociaż czy Bułgarzy to Słowianie to inna sprawa bo to nie jest takie jednoznaczne).

    A co do samego artykułu to bardzo ciekawy (wiedziałem w ciemno, że autorem artykułu jest Pan Dworakowski albo ewentualnie Pan Borkowski, czyli @borek99) wreszcie dowiedzieliśmy się czegoś więcej jak wygląda aktualnie sytuacja młodych bułgarskich zawodników i ogólnie skoków w tym kraju. Cytując klasyka chu*owo, ale stabilnie ;)

    Jeszcze tak dodam, że wspomniana a artykule skocznia w Ziri jeszcze kilka lat temu jeśli dobrze pamiętam była w kalendarzu Alpen Cup kobiet, ale z niego wyleciała, pewnie uznali, że jednak ta skocznia jest za mała, ale chociaż ten dziecięcy Alpen Cup można by tam zrobić.

  • Arturion profesor

    Bieda po prostu.
    Ale jest nutka optymizmu. Chodzi o to, że ci nieliczni, którzy skaczą, naprawdę kochają ten sport. Jak uda im się przezwyciężyć przeciwności losu, mogą coś zauważalnego osiągnąć. byle ktoś w nich zainwestował.
    Iva Karadimowa to talent nie mniejszy niż Kira Kapustikova, ale... Do Polski ma dużo dalej! ;-)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl