„Jestem tu, żeby pomóc” – Stefan Horngacher o powrocie do Polski

  • 2026-07-16 19:11

Stefan Horngacher wrócił do pracy z polskimi skoczkami narciarskimi po siedmiu sezonach spędzonych w reprezentacji Niemiec. Austriak nie jest jednak trenerem głównym kadry, lecz pełni nową funkcję koordynatora, łączącą elementy pracy szkoleniowej, doradczej i organizacyjnej. 56-latek w rozmowie ze Skijumping.pl opowiada o kulisach powrotu do Polski, współpracy z Maciejem Maciusiakiem, sytuacji najbardziej doświadczonych zawodników, potencjale Kacpra Tomasiaka, letnich planach Biało-Czerwonych oraz sezonie bez Kamila Stocha w kadrze.

Stefan HorngacherStefan Horngacher
fot. Tadeusz Mieczyński

Skijumping.pl: Witamy z powrotem w Polsce. Bardzo miło znów widzieć cię w naszym kraju. Czy możesz opowiedzieć trochę więcej, jak to się stało, że  wróciłeś do pracy z polską drużyną?

Stefan Horngacher: Po igrzyskach było dla mnie jasne, że odchodzę ze stanowiska głównego trenera w Niemczech. Miałem też oferty z Niemiec, ale dużo rozmawiałem z Adamem Małyszem po igrzyskach i omawialiśmy różne możliwości, co mógłbym robić w Polsce. Ostatecznie zdecydowałem się wrócić do Polski. I teraz jestem tutaj.

A kiedy dokładnie zapadła decyzja? Kiedy było już pewne, że będziesz pracował dla Polski?

Właściwie zaraz po Planicy było już dość pewne i jasne. Musiałem też podjąć decyzję w sprawie pracy w Niemczech i po Planicy miałem już jasność.

To było trochę zaskakujące, bo myśleliśmy, że chcesz zakończyć swoją pracę w Niemczech, bo chcesz spędzać więcej czasu z rodziną i mieć więcej czasu na życie prywatne, a nagle podjąłeś pracę jeszcze dalej od domu. To problem dla ciebie?

Nie, to nie jest duży problem. W czasie, gdy byłem trenerem głównym w Niemczech, pod koniec czułem, że potrzebuję trochę przerwy. Od tej pracy. A potem dostałem ofertę tutaj, w Polsce. To trochę inna praca i naprawdę to jest coś, co chcę robić, co lubię robić. Dlatego podjąłem decyzję, że wracam tutaj i będę wykonywał tę nową pracę. I tak, czuję się z tym całkiem dobrze.

To było moje kolejne pytanie. Czy ta praca od początku miała wyglądać tak jak teraz, czy dużo rozmawialiście o tym, jak będzie wyglądała? Czy ona jakoś ewoluowała przez te miesiące, czy od początku miała być tym, co robisz teraz?

Tak. Próbowaliśmy stworzyć trochę stanowisko pomiędzy trenerem a dyrektorem sportowym. To dość nowa rola i nie znaleźliśmy nawet właściwej nazwy, dlatego teraz nazywamy to koordynatorem, bo wiele rzeczy koordynuję. Staram się pomagać trenerom, prowadzić rozmowy na linii trener z trenerem. Staram się też być przy treningu, przekazywać informacje. Czasem trenuję z zawodnikami, ale staram się też utrzymywać dobry kontakt z kadrą B i juniorami. Teraz jestem tutaj na zgrupowaniu z drużyną juniorów, żeby mieć dobry kontakt i próbować koordynować wszystkie ważne sprawy dla skoków narciarskich.

Czyli to w pewnym sensie zupełnie nowe stanowisko. To nie jest to, co Alex Stoeckl robił wcześniej w Polsce. To nie jest coś całkowicie nowego. Miks pracy trenera i spraw organizacyjnych, tak?

Tak, dokładnie. Jak mówiłem, to coś nowego, ale teraz jesteśmy w procesie treningowym i wszystko wygląda całkiem dobrze. Mamy naprawdę dobrą motywację w zespole, razem z trenerami i razem z zawodnikami. Mamy dobry kontakt między kadrą B a kadrą A. I tak, celem jest wprowadzenie tych młodych, naprawdę utalentowanych zawodników w przyszłości na najwyższy poziom.

Ostatnie dwa sezony były szczególnie, no cóż, niezbyt dobre dla polskiej drużyny. Mogłeś obserwować to trochę z boku, bo prowadziłeś niemiecką drużynę. I czy obserwując naszą drużynę, na przykład w tym sezonie, wiedziałeś już, co nie działa? To coś, czemu musiałeś przyjrzeć się z bliska po przyjściu do Polski czy już jako trener Niemców mogłeś widzieć: o, to robią źle, tamto źle?

Na pewno, kiedy byłem jeszcze trenerem Niemców, nie mogłem powiedzieć, co jest nie tak z polskimi skoczkami, bo do tego trzeba naprawdę być wewnątrz zespołu i sprawdzić, co jest dobre, a co może nie tak dobre. Teraz dużo pracowaliśmy nad stroną techniczną i myślę, że efekty są już trochę lepsze. Skakanie jest stabilniejsze, na nieco wyższym poziomie. Zawodnicy są bardzo zmotywowani, dobrze pracują. Musimy mieć cierpliwość i iść dalej.

Mieliśmy też nieformalne rozmowy z zawodnikami i wszyscy mówią, że są zmotywowani i widzą pozytywne zmiany. Czy możesz opowiedzieć trochę więcej, co już zmieniono w porównaniu z dotychczasową pracą? Jakie zmiany wprowadziliście już na początku?

Najważniejsze: nie robili aż tak wielu rzeczy źle. Maciej Maciusiak jako główny trener nie robił wielu błędów. Myślę, że nie było mu łatwo zarządzać wszystkimi sprawami. A kiedy nie ma wyników, w sezonie robi się coraz trudniej. Wiem, że to trudne, ale jestem tu, żeby mu pomóc i wprowadzić trochę lepszą strukturę w treningach, technice i części spraw organizacyjnych. Myślę, że to bardzo mu pomaga i teraz może być bardziej trenerem dla zawodników. To pomaga całemu zespołowi.

Wspomniałeś, że Adam Małysz był jedną z głównych osób, które rozmawiały z tobą na początku, a teraz nie jest już prezesem Polskiego Związku Narciarskiego. Czy to duży problem, bo był moment, kiedy nie było pewności, czy nadal przyjedziesz do Polski. Czy miałeś sytuację, w której też nie byłeś pewien albo miałeś wątpliwości, czy wszystko się później uda?

Tak, kiedy rozmawiałem z Adamem, był on prezesem federacji. Przyszedł do mnie, zapytał mnie i wszystkie sprawy ustalałem z Adamem. Po jego decyzji, że nie chce kontynuować pracy jako prezes, pojawiła się pewna luka. W PZN być może również. A teraz wrócił Apoloniusz Tajner. Myślę, że to była też naprawdę dobra decyzja i dla mnie był to trochę dziwny czas, ale pracowałem wiele lat w Polsce. Wiem, jak to tutaj działa i mam dobre kontakty z kilkoma ważnymi osobami. Na końcu wszystko było dobrze i jasne, nie było dużego problemu. Teraz wszystko działa dobrze.

W ostatnich latach było wielu zagranicznych trenerów i ogólnie ludzi ze świata skoków, którzy pracowali w Polsce i często kończyli pracę po roku. A ty jesteś w Polsce kolejny raz. Czy Polska jest szczególnie trudna do pracy, gdy jest się trenerem z zagranicy? Czy to w jakiś sposób wymagający kraj?

Myślę, że to nie jest aż tak wymagający kraj. Trzeba się trochę dostosować do systemu, przestrzegać zasad i wtedy nie ma większych problemów. Najważniejsze jest, żeby osiągać sukcesy. Kiedy masz sukces, drzwi są otwarte do wszystkiego, czego potrzebujesz jako trener. To zawsze było moje podejście: przyjechać do innego kraju i dać z siebie wszystko, spróbować osiągnąć sukces. W każdym kraju jest wtedy podobnie. W tym kraju styl jest taki, w innym trochę inny, organizacja też bywa inna, ale na końcu liczą się wyniki.

Kiedy wróciłeś teraz do Polski, czy coś cię zaskoczyło w porównaniu z tym, jak było wcześniej, albo wygląda inaczej niż myślałeś? Czy ogólnie wszystko jest tak, jak myślałeś, że będzie?

Myślę, że wszystko trochę się rozwinęło. Są jakieś nowe metodyki i inne elementy. Na pewno poprawiono pewne rzeczy, a teraz jesteśmy tu, żeby poprawić jeszcze więcej na przyszłość.

Mówiąc o usprawnieniach, słyszeliśmy, że na przykład buty, których używa teraz zespół, są od innej firmy i nie ma już Nagaby. Czy to prawda? Zmieniliście buty na marki Rass?

Jak zawsze o tej porze, zawodnicy mają czas, żeby testować różne buty albo narty, a także kombinezony i wiązania. Teraz jest czas, żeby testować wszystko, żeby mieli różne odczucia, ale ostatecznie zawodnicy wybiorą kombinezony, buty czy narty, które są dla nich najlepsze.

Jak obecnie wygląda forma zespołu? Czy możesz już powiedzieć, że ktoś jest zaskakująco dobry jak na tę porę roku? 

Ostatnie zgrupowania pokazały, że wszyscy zawodnicy, także z kadry B i młodzi skoczkowie, mogą wykonywać dobrą pracę. Nie codziennie, ale jednego dnia lepszy jest jeden, innego dnia ktoś inny. To się zmienia. Wciąż nie wszyscy są w pełni stabilni. Nie wszystkie skoki wychodzą tak, jak powinny. Czasem każdy oddaje dobre skoki na treningach i to mnie cieszy.

Czy jest trudno, gdy są tak duże różnice wieku między zawodnikami i drużyna jest tak wymieszana, że są młodzi i bardzo doświadczeni zawodnicy? Czy to w jakiś sposób trudniejsze, bo czasem były plany stworzenia zespołu dla starszych zawodników, żeby mogli więcej trenować w domu i tak dalej, ale teraz wciąż są razem w kadrze A. Czy trudno tym zarządzać?

Nie. Zawsze lubiłem mieć bardzo doświadczonych zawodników razem z młodymi, bo to naprawdę dobre. W obecnej sytuacji starsi mogą uczyć się od młodych, a młodzi od starszych. Myślę, że to całkiem dobra sytuacja. Widzę, że nie ma problemów. Jesteśmy razem w zespole i pracują i walczą razem. Każdy wie, że musi być dobry w tej drużynie, jeśli chce pojechać na Puchar Świata. Wszyscy ciężko trenują.

Mamy zawodników takich jak Dawid Kubacki i Piotr Żyła, których znasz od wielu lat. Czy wciąż widzisz w nich tę iskrę i głód wygrywania, bycia najlepszym? Czy porównując Piotra teraz i 10-15 lat temu, widzisz, że nie jest już tak zmotywowany, czy wciąż ma dużą motywację?

Nie. Widzę, że nadal są głodni sukcesu. W przeciwnym razie skończyliby ze skokami. To mądrzy ludzie i dobrzy zawodnicy. Na pewno, gdy coś robią, chcą robić to we właściwy sposób i na pewno chcą też wygrywać. Oni wyznaczają standardy, a reszta stara się za nimi podążać.

A jak teraz wygląda sytuacja Kacpra Tomasiaka? Oczywiście był naszym największym bohaterem ostatniej zimy. Jak wygląda teraz? Czy widzisz w tym zawodniku duży potencjał?

Tak. Kacper zrobił ogromny postęp w zeszłym roku, od Alpen Cupu do igrzysk. Zdobył olimpijskie medale. To naprawdę utalentowany chłopak, silny, mądry, dobry sportowiec. Jak wszyscy młodzi zawodnicy, musi się jeszcze dużo nauczyć. Doświadczenia nie ma jeszcze wiele, ale podejmuje wyzwanie i ciężko pracuje. Czasem skacze naprawdę dobrze i myślę, że ten zawodnik może zajść naprawdę wysoko.

Słyszeliśmy też, że jest trochę nowe podejście: zawodnicy pracują z różnymi trenerami. Nie jest tak, że zawsze ten sam trener, na przykład Maciej Maciusiak, pracuje z określonymi zawodnikami, tylko czasem są z Michalem Doležalem, czasem z innymi trenerami z zespołu. Jak to dokładnie wygląda?

Kiedy przyjeżdżamy na zgrupowanie, decydujemy, który zawodnik pracuje z którym trenerem. I ten trener prowadzi całe zgrupowanie z jednym zawodnikiem. Zawsze trochę to zmieniamy, bo chcę, żeby każdy zawodnik mógł trenować z każdym trenerem, żeby było to bardziej otwarte. Na przykład kiedy ktoś zostaje w domu i ma trenera na miejscu, wtedy nie ma problemu, żeby przekazać zawodnika innemu trenerowi.

Jaki masz wpływ na kwestie treningowe? Czy możemy powiedzieć, że jesteś teraz też jednym z trenerów polskiej drużyny, czy tylko doradzasz trenerom albo zawodnikom bezpośrednio? Jak to wygląda?

Jedno i drugie. Doradzam trenerom, ale czasem też bezpośrednio zawodnikom. Czasem jestem przy imitacji i pracuję jak zawsze. Prowadzę czasem dodatkowy trening z niektórymi zawodnikami. Myślę, że to całkiem dobre, bo kiedy jest zbyt wiele osób, każdy trener potrzebuje pełnej koncentracji. Ja trochę pomagam, żeby wszystkim było łatwiej.

Czy czujesz, że jesteś już zintegrowany z grupą? Czy czujesz, że jest dobrze, a może język nadal jest barierą albo problemem?

Czuję się całkowicie zintegrowany. Nadal trochę rozumiem po polsku. Nie mówię tak dobrze, ale dużo rozumiem po polsku. Mamy też naprawdę dobry kontakt z kadrą B, z Wojtkiem Toporem i Robertem Mateją. Znam wszystkich z wcześniejszych czasów i zaczęliśmy normalnie, bez problemów.

Skoro mówimy o początku, jakie są plany dla kadry A na lato? Zobaczymy wszystkich najważniejszych zawodników w Letnim Grand Prix, czy skupią się na treningach?

To teraz nie jest jeszcze jasne, bo zawsze są indywidualne sytuacje. W Wiśle na pewno wszyscy wystartują, ale potem zobaczymy. Dawid znów został ojcem, więc może nie wyślemy go do Courchevel. Zobaczymy. Po Wiśle zdecydujemy, co dalej.

Co sądzisz o wszystkich ostatnich zmianach i decyzjach wokół FIS, skoków narciarskich i kombinacji norweskiej, która wypadła z igrzysk? Czy to znacząca decyzja i trudna także dla naszego świata skoków?

Przepisy FIS zmieniły się trochę, w kilku drobnych sprawach. Myślę, że to nie były duże rzeczy. Głównie jest tak samo jak w zeszłym roku, drobne sprawy, małe dostosowania. To okej. Jak zawsze. Ale to, co stało się z kombinacją norweską, moim zdaniem nie jest dobre. To nie jest dobre także dla skoków, bo kombinatorzy norwescy też korzystają z naszych skoczni. Zawsze lepiej, kiedy na skoczni są dwie dyscypliny, także ze względu na pieniądze, żeby utrzymywać skocznie w dobrym stanie itd. Ostatecznie to tak tradycyjny sport. Nie wiem, ile lat był w programie igrzysk, a teraz go nie ma. To naprawdę trudne i myślę, że niewłaściwe.

A ogólnie, kierunek, w którym rozwijają się skoki narciarskie, uważasz za właściwy, czy widzisz wiele rzeczy idących źle?

Cóż... To nie jest moja sprawa, ja stosuję się do przepisów FIS, a reszta nie jest moją odpowiedzialnością.

Jaki jest główny cel drużyny na lato? Będziecie walczyć o wysoką kwotę startową na zimę, czy to nie jest główny cel?

Oczywiście, musimy zadbać, żeby mieć wystarczająco dużo miejsc. Na pewno potrzebujemy punktów w Letnim Grand Prix. To dla nas ważne. Mamy teraz jedno dodatkowe miejsce od Kacpra. To bardzo nam pomaga przed nadchodzącym sezonem. Gdy mamy sześciu zawodników na starcie, to naprawdę bardzo dobrze. To jest główny cel na Letnie Grand Prix. Ale nie trenujemy pod Letnie Grand Prix. Chcemy być dobrzy zimą i to nadal dłuższy proces.

Ostatnie pytanie. To pierwszy sezon bez Kamila Stocha, odkąd pamiętamy. Bez niego jest naprawdę dziwnie. Jak, twoim zdaniem, będą wyglądały polskie skoki bez Kamila? Czy czujesz, że to już trochę inna drużyna?

Tak, też dla mnie jest trochę inaczej, bo Kamil zawsze był w moich grupach treningowych, a teraz nie ma go w drużynie. Ale myślę, że czuje się dobrze, podjął dobrą decyzję dla siebie. Pracujemy nad tym, żeby może nieco częściej odwiedzał naszą drużynę albo był bardziej wewnątrz zespołu. Może pomoże nam w niektórych sprawach zimą.

Dobrze. Bardzo dziękuję i życzę wszystkiego dobrego w Polsce. Mam nadzieję, że praca z naszą drużyną będzie ci się podobać i że odniesiemy tyle sukcesów, ile w poprzednich latach, kiedy tutaj pracowałeś.

Dziękuję.

Ze Stefanem Horngacherem rozmawiał Tadeusz Mieczyński


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (2057) komentarze: (13)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Pavel profesor
    @maciek0932

    Jak będą chcieli to będą korzystać. Wolny wybór.

  • ms_ profesor
    @maciek0932

    Nikt im nie zabrania korzystać, Horngacher powiedział, że lato jest od testowania sprzętu, czyli nart, butów, wiązań itd. i to sami zawodnicy zdecydują który sprzęt im najbardziej odpowiada.

  • ms_ profesor
    @Karpp

    Nie do końca taka sama, Horngacher jednak pojawia się w Polsce, a Stoeckl praktycznie cały czas siedział w Norwegii.

  • kibicsportu profesor

    Największym problemem u naszych była pozycja najazdowa i sprzęt. Gdzieś już chyba w maju czytałem, że Horngacher też o tym wspominał. Jeśli Horngacher to poprawił u naszych, to już duży sukces. W sumie nasi też dość długo trenowali na skoczniach normalnych w tym okresie przygotowawczym. Oni w lipcu dopiero weszli na dużą skocznie. Też często zmieniali te skocznie. Rok temu to przecież po dobrych kilku tygodniach zmienili skocznie, jak dobrze kojarzę. To akurat plus, bo potem nie dziwię się, że zmieniali skocznie i mieli problemy w pozycji.
    Liczę na dobry sezon, aczkolwiek trzeba pamiętać, że u nas trwa już zmiana pokoleniowa, więc jeszcze może być różnie. Najważniejsze, żeby Tomasiak, Wąsek i Joniak to pociągnęli, a w kolejnych sezonach, trzeba patrzeć na kolejnych młodych, zdolnych skoczków, których mamy mnóstwo.

    Mam nadzieję, że sprzęt będziemy mieli z topu teraz.

  • maciek0932 profesor
    @Pavel

    Ale w sumie mogli by korzystać z własnej firmy produkującej buty, która może im zrobić wszystko, czego potrzebują. Chyba, że Rass spełnia te potrzeby

  • Karpp profesor

    Tak patrząc na Horna to on jest tak strasznie chudy jakby jeszcze skakał ;) Mało jest takich byłych zawodników, którzy na sportowej emeryturze nie przybrali na wadze- ale tu nie chodzi o bycie grubym tylko po prostu nabranie optymalnej wagi a nie wieczne wychudzenie.

  • Arturion profesor

    Sprytnie uciął pytanie o FIS i zmiany. ;-)

  • Sigmusiaxd weteran

    Bardzo dobrze, że Horngacher wrócił i oby Tomasiak skakał znakomicie i podbił MŚ!
    Najważniejsze, abyśmy sprzętowo nie odstawali od reszty stawki.

  • Pavel profesor
    @dervish

    Jak dla mnie jest to menadżer w stylu ligi angielskiej, taki "hed kołcz". Czyli zajmuje się wytyczaniem ogólnej ścieżki dla całej sportowej części i nadzoruje jej wykonanie. eMeMs jest podległy będąc jednocześnie nadzorcą kadry A i asystentów.

  • Karpp profesor

    Generalnie to jest taka sama funkcja jaką miał pewnie Stoeckl, no ale wiadomo jego nikt w wywiadzie nie zwolni bo Tajner jest aż za bardzo dyplomatyczny we wszystkim co mówi, czego oczywiście Małyszowi brakowało.

    Ogólnie ja to widzę tak; MM bardzo szybko przystał na zatrudnienie Horna od początku tłumacząc, że jeśli chodzi o sprzęt to odstajemy od czołówki a Horn to przecież specjalista od niego. Dlatego Maciusiak uważa, że z jego przygotowaniem i ze sprzętem Austriaka podbijemy Pś. I taką nadzieją żyje. A zima po prostu zweryfikuje jak zawsze wszystko.
    I też bądźmy poważni tak słaby sezon następny w wykonaniu zawodników MM już nie przejdzie.

  • dervish profesor
    @Pavel

    Ale kto jest el Capitano na tym okręcie? MM czy Horni? ;)

    "Doradzam trenerom, ale czasem też bezpośrednio zawodnikom. Czasem jestem przy imitacji i pracuję jak zawsze. Prowadzę czasem dodatkowy trening z niektórymi zawodnikami. Myślę, że to całkiem dobre, bo kiedy jest zbyt wiele osób, każdy trener potrzebuje pełnej koncentracji. Ja trochę pomagam, żeby wszystkim było łatwiej."

    Czy MM jako trener kadry A może w takiej sytuacji miec własny pomysł i wprowadzać własne metody i plany? Z tego co czytamy wpada Horni na trening robi wszystko po swojemu a potem znika i zaczyna rządzić MM. ;)

    Kto komu podlega?
    MM -> Horni czy Horni->MM?

  • Pavel profesor
    @dervish

    To mówi dziennikarz, trener powiedział coś innego.

    "Teraz jest czas, żeby testować wszystko, żeby mieli różne odczucia, ale ostatecznie zawodnicy wybiorą kombinezony, buty czy narty, które są dla nich najlepsze."

  • dervish profesor

    I dalej nie wiadomo za jaki jest zakres odpowiedzialności Horniego i z czego można bedzie go rozliczać na koniec sezonu. A pensje pewnie pobiera niemałą. ;)

    A przy okazji czytam, że zrezygnowano ze współpracy z Nagabą na rzecz Rassa. Rozumiem, ze Nagaba jako firma polska która przede wszystkim była ukierunkowana na potrzeby polskiej kadry jest obecnie niepoprawna politycznie ;)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl