Sobota, 05 listopada 2005, 21:54

Internetowy przewodnik po skoczniach narciarskich w Polsce

[strona=1]

W niniejszym opracowaniu przygotowanym z myślą o fanach skoków narciarskich oraz "skoczniołazach" pragnę przedstawić historię skoczni narciarskich w naszym kraju oraz ich stan obecny. Opisuję poniżej tak znane obiekty jak zakopiańskie Krokwie, skocznie w Wiśle, Karpaczu, Szczyrku, ale moim głównym zamierzeniem było zaprezentowanie obiektów nieznanych, zapomnianych, nieczynnych, popadających w ruinę lub nawet już nieistniejących. Niektóre z nich znajdują się w bardzo "egzotycznych" miejscach oddalonych o setki kilometrów od terenów górzystych. Poniżej zamieszczona została mapa polskich skoczni, a także fotogaleria z polskich obiektów do skakania na nartach. Życzę miłej lektury...

Pierwszym "skoczkom narciarskim", najczęściej ludziom chcącym popisać się swoją odwagą i umiejętnościami, do oddania skoków służyły najczęściej dachy okolicznych stodół lub duże hałdy śniegu. Następnie zaczęto wykorzystywać naturalne wzniesienia, wzgórza, pagórki, góry, które są niejako ze swej natury doskonale przygotowanym miejscem na wybudowanie skoczni narciarskiej. Natura stała po stronie pionierów skoków. Ich popisy nie były jednak w żaden sposób skoordynowane. Problem stworzenia i opisania bardziej profesjonalnej skoczni podjął jako pierwszy niemiecki trener Sepp Bildstein. Sam będąc miłośnikiem skoków narciarskich, bazując na własnych doświadczeniach i obserwując rozwój skoków jako dziedziny sportu wyrysował w detalach elementy obiektu do skakania. Taki był początek skoczni narciarskich, które, jak wiadomo, powstawały najpierw w Norwegii, a następnie wraz z dynamicznym rozwojem dyscypliny w wielu krajach Europy i nie tylko. W Polsce zaczęły się pojawiać w pierwszej dekadzie ubiegłego stulecia. Wędrówkę w czasie i przestrzeni śladami naszych skoczni narciarskich rozpoczniemy od Lwowa, gdzie polskie skoki narciarskie mają swe źródła.

Skocznie we Lwowie

Badając początki polskich skoków narciarskich i szukając śladów pierwszych skoczni powstałych na polskich ziemiach, oczy swe kierować należy nie na Zakopane, lecz na odległy o 400 kilometrów na wschód, ukraiński dziś Lwów. Tam też właśnie na początku 1908 roku stanęła pierwsza skocznia. Był to obiekt amatorski i nietrwały, ale na nim właśnie odbył się historyczny, pierwszy konkurs skoków na ziemiach polskich. Zawody zostały rozegrane 19 stycznia 1908 roku, a ich zwycięzcą został zawodnik miejscowego klubu, "Czarni Lwów", Leszek Pawłowski. Dwa lata później także we Lwowie zbudowano profesjonalną już skocznię z prawdziwego zdarzenia. Skakali na niej pionierzy skoków w Polsce, Lwowiacy: Pawłowski, Bobkowski, Kawecki, Koenig, Dutkiewicz czy Jarzyna, który jako pierwszy Polak odniósł międzynarodowy sukces, wygrywając konkurs w austriackim Raxie w 1913 r.


Skocznie narciarskie w Tatrach

W 1910 roku, niedługo po powstaniu skoczni we Lwowie, zbudowana została w Zakopanem, Wielka Krokiewstaraniem Tatrzańskiego Towarzystwa Narciarzy, skocznia na Kalatówkach, na której osiągano odległości do 14 metrów. W latach 1913 i 1917 na Kalatówkach wybudowano dwa następne obiekty, były one jednak nietrwałe. W 1920 roku na terenowej skoczni zbudowanej ze śniegu na stokach Antałówki rozegrano pierwsze oficjalne Mistrzostwa Polski. W Zakopanem stale brakowało jednak skoczni na której można by osiągać dłuższe odległości. Klubem, który podjął się próby budowy takiego obiektu, była SN PTT. 8 marca 1920 roku dokonano oficjalnego otwarcia skoczni narciarskiej położonej w dolinie Jaworzynki, na której rok później rozegrano II Mistrzostwa Polski. Obiekt podlegał stałym modernizacjom, korzystano z fachowej pomocy zaproszonego do polski, wspomnianego wcześniej, trenera Bildsteina. W 1923 roku Aleksander Rozmus jako pierwszy Polak przekroczył granicę 30 metrów, skacząc na jaworzyńskim obiekcie dokładnie 30,5 m. Zawody na tej skoczni na trwałe weszły do kalendarza imprez narciarskich w Zakopanem. Nie należała ona jednak do najbezpieczniejszych, o czym świadczyć może fakt, iż w 1926 roku podczas konkursu zorganizowanego przez Oddział Narciarski "Sokoła" w Zakopanem, aż 70 procent skoków zakończyło się upadkiem! Była to skocznia starego typu, tzw. "powietrzna". Skoczek wylatywał wysoko a później opadał na zeskok prawie pionowo. Najdłuższy skok w historii Jaworzynki oddał 7 marca 1926 roku Czechosłowak Franciszek Wende, który osiągnął odległość 36 m. Najdalej z Polaków poszybował tu Stanisław Gąsienica-Sieczka (34 metry, luty 1926 r.). Zbiegiem czasu skocznia nie spełniała już takiej roli, jak w latach wcześniejszych, częściej konkursy zaczęto rozgrywać na Krokwi, która pozwalała na osiąganie dalszych odległości. Ostatni oficjalny konkurs odbył się tu w 1928 roku, a dwa lata później skocznia została rozebrana.

[strona=2]

"Stoi w lesie piękna i wysmukła - jak dziewica" - W ten sposób o Wielkiej Krokwi pisał w swej książce jeden z najwybitniejszych polskich narciarzy wszechczasów, Stanisław Marusarz. Skocznia ta uważana jest powszechnie za jeden z najpiękniejszych naturalnych obiektów tego typu na świecie. Jak doszło do jej powstania? Jaworzyńska skocznia nie nadążała za szybkim rozwojem dyscypliny. W 1923 roku zakopiańskie towarzystwo Park sportowy zdecydowało o konieczności wybudowania nowego obiektu do skakania, który spełniałby międzynarodowe warunki i na którym możliwe stałoby się osiąganie budzących respekt odległości. Jak pomyślano tak uczyniono i wkrótce potem pełną parą ruszyły prace na północnym stoku szczytu Krokiew. Teren został wydzierżawiony na okres 50 lat na bardzo korzystnych warunkach od hrabiego Władysława Zamoyskiego. Autorem planu ogólnego skoczni był Karol Stryjeński, natomiast technicznego Szwed Sellstroem. Budowa nie przebiegała zgodnie z harmonogamem ze względu na trudności finansowe organizatorów. Swój udział przy pracach miało także wojsko. W styczniu 1925 roku całość była już gotowa. Wielka Krokiew była skocznią o rozbiegu długości 78m, zeskoku długości 114 m. oraz nachyleniu progu 38 st. Oficjalne otwarcie nowego obiektu połączone z konkursem skoków miało miejsce w marcu. Pierwszym, historycznymWielka Krokiew w 2004 roku zwycięzcą i rekordzistą Wielkiej Krokwi został Stanisław Gąsienica- Sieczka (30; 36m). Kolejny konkurs to rozegrane 16 i 17 stycznia 1926 roku Mistrzostwa Zakopanego. Zwycięzcą zawodów został norweski trener Wilhelm Stolpe. Kilka dni później po raz pierwszy na zakopiańskiej skoczni przekroczono 40 metrów, a dokonał tego Tadeusz Zydel (40,5 m.). Pod koniec lat 20 - tych Wielka Krokiew przeszła kapitalną modernizację, zmieniono nieco rozbieg, zeskok (na którym wybudowano trybuny), profil skoczni, postawiono też lożę sędziowską. Miało to związek z zaplanowanymi na 1929 roku Mistrzostwami Świata w narciarstwie klasycznym. Konkurs skoków wygrali wtedy Norwegowie - Sigmund Ruud przed Kristianem Johanssonem i Hansem Kleppenem. Pod Wielką Krokiew przybyło 100 000 kibiców złaknionych wielkich sportowych emocji. Skoczkowie rywalizowali w temperaturze -30 s. 10 lat później podczas kolejnych Mistrzostwa Świata w Zakopanem wygrał Austriak Josef Bradl przed Birgerem Ruudem i innym Norwegiem Arnholdem Kongsgaardem. Najlepszy polski skoczek przed wojną, Stanisław Marusarz., którego imię jeszcze za życia nadano Wielkiej Krokwi (1989), zajął piąte miejsce. Zakopiańskie mistrzostwa w 1962 r. były pierwszymi, na których rozegrano dwa konkursy - na średniej skoczni (K - 70) i dużej (K - 90 ). Na Średniej Krokwi wygrał Norweg Toralf Engan przed Polakiem Antonim Łaciakiem i Niemcem Helmutem Reckhnagelem. Na dużej zwyciężył mistrz olimijski ze Sqaw Valley - Reckhnagel. Pobity został wówczas rekord frekwencji na trybunach z 1939 r. Tym razem zmagania skoczków oglądało aż 120 000 osób. W Zakopanem rozegrano do tej pory 20 konkursów Pucharu Świata, po raz pierwszy w sezonie 1979/80. Trzykrotnie podczas pucharowych zawodów triumfował tu Adam Małysz, po jednym zwycięstwie zaliczyli Stanisław Bobak i Piotr Fijas. Obecnym rekordzistą skoczni jest Sven Hannawald, który w 2003 roku pofrunął na odległość 140 metrów. Najdłuższym nieoficjalnym skokiem oddanym na Krokwi legitymuje się Wojciech Tajner, który na jednym z treningów poprawił wynik Niemca o dwa metry. W 2004 roku pokryto zeskok skoczni nowoczesnymi matami igielitowymi i po raz pierwszy w stolicy polskich Tatr odbyły się zawody Letniej Grand Prix. Największa polska skocznia wyposażona jest dodatkowo w sztuczne oświetlenie, co umożliwia rozgrywanie wieczornych konkursów.

[strona=3]

W odległości około stu metrów od Wielkiej Krokwi znajduje się pięSkocznia Witówć mniejszych obiektów - Średnia (K-85), Mała (K-65), Malutka (K-35), Maleńka Krokiew (K-30) i skocznia K-15, nazywana Adaś. Kompleks tych skoczni powstał na przełomie lat 50 i 60-tych (z wyjątkiem najmniejszego, który wybudowany został w 2004 roku). Wszystkie przykryte są igielitem, więc funkcjonują jako skocznie całoroczne. Do 1999 roku na średnim obiekcie odbywał się corocznie w sierpniu Letni Puchar Kontynentalny. Stary igielit przykrywający skocznię rażąco odstawał jednak od wymogów FIS-u, więc Zakopane wypadło z letniego kalendarza. W tej chwili mówi się o możliwości powrotu letnich konkursów COC pod Tatry. Corocznie we wrześniu lub październiku Średnia Krokiew jest areną rywalizacji o Mistrzostwo Polski na igielicie Co do rekordu średniego obiektu istnieją pewne rozbieżności. Część źródeł jako rekordzistę wskazuje Niemca Dirka Else, przypisując mu wynik 93,5 m. Inne publikacje z kolei miano rekordzisty przyznają Adamowi Małyszowi (95 m.). Rekord skoczni K-60 należy do Kamila Stocha (73,5 m.), a najdłuższymi skokami na "piętnastce" popisali się Krystian Karpiel i Bartłomiej Gąsienica-Laskowy (17m.).
Ale skoki narciarskie w Tatrach to nie tylko Zakopane. Na całym Podhalu znajduje się bądź znajdowało całe mnóstwo innych, choć znacznie już mniejszych i mniej profesjonalnych obiektów, dziś już najczęściej nieczynnych. W miejscowości Raba Wyżna stał niegdyś się 45-metrowy obiekt o nazwie Pilchówka, którego rekordzistą był znany polski specjalista od koSkocznia K-50 w Dzianiszumbinacji norweskiej, brązowy medalista Mistrzostw Świata w Falun, Stefan Hula, uzyskawszy tu 50 metrów. W podzakopiańskim Chochołowie, rodzinnej miejscowości Roberta Matei stoi nieczynna od dawna skocznia o punkcie konstrukcyjnym K-35. W tej chwili nie nadaje się ona do użytku, ale planuje się tu budowę skoczni K-25. W położonym nieopodal Chochołowa Dzianiszu istnieje czynna skocznia K-50, należąca do klubu UKS Ostrysz Dzianisz. Także punkt konstrukcyjny usytuowany na 50 metrze posiadała skocznia w Witowie. Część rozbiegu tego obiektu stanowiła rozpadająca się dziś drewniana konstrukcja. Skocznia jest jeszcze wykorzystywana przez amatorów. Niebawem reaktywowana ma zostać skocznia K-40 w Kamienicy, modernizacji zostanie poddana także "czterdziestka" w Szczawnicy, dodatkowo planuje się tam budowę skoczni K-20. Poza tym w wielu podhalańskich miejscowościach istnieje bądź istniało sporo innych obiektów do skakania, o których brak dokładniejszych danych - w Łętowni (K-20), Skawicy (K-20), Poroninie, Suchych, Nowym Targu (obecnie planuje się tu budowę skoczni K-30), Bukowinie Tatrzańskiej (K-35), Koniówce, Maniowach, Jurgowie, Czarnej Górze. W najbliższym czasie powstaną w tym regionie nowe skocznie. Będą to obiekty w: Czarnym Dunajcu (K-40), Jabłonce (K-30) oraz w miejscowości Zawoja (K-30).

[strona=4]

Skocznie na Podbeskidziu

Przenieśmy się teraz w Beskidy. Region ten odegrał dla polskiego narciarstwa nie mniejszą Skocznia w Wiśle - Głębcach (Łabajowie)rolę niż Podhale. Warto nadmienić, iż w latach 60-tych, 90 procent składu reprezentacji polskich skoczków stanowili właśnie zawodnicy z Beskidów. Od samego początku rozwoju tamtejszych skoków, najważniejszym ośrodkiem, w którym uprawiano tę dyscyplinę stała się Wisła.
Pierwsza skocznia w tym mieście stanęła w 1929 roku. Obiekt znajdował się pod Baranią Górą na Przysłopie. Jego wielką zaletą był fakt, że śnieg utrzymywał się tu do końca kwietnia. Uzyskiwano na nim odległości do 40 metrów. Była to skocznia bardzo lubiana przez wszystkich zawodników, przez wiele lat była miejscem licznych zgrupowań treningowych skoczków. Nikomu nie przeszkadzały niezbyt komfortowe warunki zakwaterowania oraz wyżywienia w starym, drewnianym schronisku znajdującym się nieopodal. Rozbieg skoczni rozebrano w 1977 roku.
Natomiast w dniach 21-23 lutego 1931 roku otwarto w Wiśle zupełnie nowy obiekt - skocznię w Wiśle - Głębcach (Łabajowie). Zaprojektował ją kapitan Loteczka, twórca wielu skoczni narciarskich w Polsce. Miała ona próg wysoki aż na 4 metry i można było osiągać na niej odległości do 50 metrów. Inauguracyjny konkurs wygrał na niej nie kto inny jak sam Stanisław Marusarz. W 1937 r. skocznia ta jedyny raz w swej historii gościła czołówkę polskich skoczków w ramach Mistrzostw Polski, a ów konkurs także zakończył się triumfem legendarnego Zakopiańczyka. Po wojnie skocznia została nazwana imieniem Jana Halamy - działacza sportowego. Dziś obok 65 - metrowej skoczni w Łabajowie znajduje się także mniejsza o punkcie konstrukcyjnym 38 m. Do niedawna, co dwa lata skocznia w Wisle- Głębcach była miejscem zmagań młodych skoczków w ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. W 2001 roku zawody wygrał Tomisław Tajner, a skokiem na 68 metrów ustanowił rekord skoczni. Przez zeskok przechodzi droga, jest to poważny mankament, więc na czas zawodów, a nawet treningów jezdnia musi być zamknięta. Skocznia ta ma zostać pokryta niebawem matami igielitowymi, które znajdowały się niegdyś na Średniej Krokwi.

Najbardziej znana skocznia w Wiśle to Malinka, do niedawna będąca w latach nieparzystych areną zmagań skoczków w Mistrzostwach Polski. Obiekt powstał w 1933 roku. Pierwszym jego rekordzistą był Mieczysław Kozdruń, który uzyskał 41 metrów. Pierwsza poważna modernizacja Skocznia Wisła-Malinkaskoczni miała miejsce w 1953 roku. Zmieniono wtedy profil skoczni, przeniesiono zeskok, wybudowano drewniana wieżę sędziowską. Od 1958 roku organizowano tu wielką, prestiżową imprezę międzynarodową - Puchar Beskidów. Wówczas skocznia ta gościła wielu wybitnych zawodników zza granicy. Skakali tu choćby Koba Czakadze, Nikołaj Szamow, Gary Napalkov z ZSRR (swego czasu rekordzista skoczni) czy Rudolh Hoehnl i legendarny Jiri Raska z Czechosłowacji. Kolejna kapitalna renowacja skoczni miała miejsce w latach 1966-67, ale od początku lat 80-tych zaczął się dla niej zły okres. Z roku na rok stawała się coraz bardziej zaniedbana. Mistrzostwa Polski w 2001 roku były ostatnim oficjalnym konkursem rozegranym na "Malince". Ostatnim rekordzistą starej Malinki został Wojciech Skupień, który w 2001 r. skoczył tu 112 m., jednak najdłuższym skokiem popisał się podczas tych samych zawodów Robert Mateja. Zakopiańczyk doleciał aż do 119 metra, ale skok zakończył upadkiem. Po wielkich sukcesach Adama Małysza, w Wiśle pojawił się ambitny plan przebudowy skoczni, tak by spełniała wymogi Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i mogła gościć najlepszych skoczków w konkursach Pucharu Świata. W planach było też powstanie wyciągu, nowej wieży, sztucznego oświetlenia, wyłożenie skoczni igielitem. Przewidziano też budowę kawiarni widokowej na górze rozbiegu. Powstać miały szatnie dla zawodników, pomieszczenia dla ekip, prasy, obsługi radiowo-telewizyjnej, administracji obiektu. Trybuny wokół skoczni miały pomieścić ponad 30 tysięcy widzów. W sezonie 2004/05 miały w Wiśle odbyć się pierwsze zawody. Rozpoczęcie budowy przeciągało się jednak z różnych powodów i dopiero pod koniec 2004 roku przystąpiono do prac. Nad powstaniem skoczni cały czas jednak zbierają się czarne chmury, gdyż sprawę tą poruszono w sejmie i część polityków zdecydowanie opowiedziała się za przerwaniem prac budowlanych. Póki co jednak modernizacja trwa nadal, odbyła się już uroczystość wmurowania kamienia węgielnego z udziałem Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego i wypada mieć nadzieję, że zostanie szczęśliwie doprowadzona do końca i Puchar Świata zagości niebawem także w Wiśle.

[strona=5]

Rodzinne miasto Adama Małysza dysponuje także kompleksem skoczni - Wisła Centrum. Trzy obiekty o punktach konstrukcyjnych 18m., 23m., 40m. powstały w latach 1962 - 64. Rekordzistą największej jest Paweł Słowiok (49 m.). Skocznie służą przede wszystkim celom szkoleniowym, a dużym ich atutem są znajdujące się na nich latem maty igielitowe. Kapitalną modernizację przeszły w 1997 r. Jesienią 2005 roku skocznia K-23 otrzymał nowe tory Skocznia Skalite w Szczyrkunajazdowe w postaci specjalnych płyt ślizgowych. Są one zdecydowanie szybsze od metalowych czy porcelanowych, nie wymagają polewania wodą, co jest konieczne w przypadku tradycyjnych rozwiązań. Planuje się w tej chwili wymianę płyt najazdowych na skoczni K-40.
Szczyrk to 5-tysięczne miasteczko w województwie śląskim u podnóża Skrzycznego i Klimczoka. Jest to znany ośrodek wypoczynkowy i sportów zimowych. Znajdują się tam nartostrady, wyciągi narciarskie oraz skocznie. Pierwsza skocznia w Szczyrku stanęła jeszcze w latach 20-tych. Zlokalizowana była na południowym stoku Beskidka, czyli "u Laszczoka na grapie" i pozwalała na osiąganie trzydziestometrowych odległości. Udział w jej powstaniu miały trzy organizacje: Związek Strzelecki, TG Sokół oraz III Pułk Strzelców Podhalańskich. Wkrótce potem w różnych punktach Szczyrku masowo zaczęły się pojawiać skocznie terenowe. Były to m.in. obiekty u Krupy, Za Wodospadem, Za Wodą, Na Grapce.
Wreszcie swych narodzin doczekała się także skocznia Skalite. 14. lutego 1937 roku rozegrano na niej inauguracyjny konkurs zorganizowany przez WKS Bielsko. Obiekt pozwalał na osiąganie ponad 40 metrowych odległości. Po wojnie skocznia została gruntownie przebudowana. Jej uroczyste otwarcie połączone z konkursem skoków nastąpiło w styczniu 1952 roku. Zawody rozgrywane przy 10 - tysięcznej publiczności wygrał Antoni Wieczorek przed Janem Kulą, Stanisławem Marusarzem i Jakubem Węgrzynkiewiczem. Obiekt ten wychował wielu znanych skoczków, którzy odnosili później sukcesy na arenie międzynarodowej, takich jak: Antoni Łaciak, Jakub Węgrzynkiewicz, Antoni Wieczorek, Jakub Huczek, Stefan Przybyła, Emil Dawid, Józef Przybyła i Józef Kocyan. Pierwszy oficjalny rekord zmodernizowanej skoczni "Skalite" wynosił 63,5 metra, a ustanowił go w 1953 roku Antoni Wieczorek, wkrótce potem poprawił go o 4,5 metra Aleksander Kowalski. Niegdyś corocznie rozgrywano tu konkursy w ramach Pucharu Beskidów. Trzy pierwsze zawody z tego cyklu (1958,1959,1960) zakończyły się zwycięstwem Władysława Tajnera, a na liście triumfatorów widnieją także nazwiska bardzo znanych skoczków z zza granicy takich jak: Koba Czakadze z ZSRR (1966), reprezentant NRD - Peter Lesser (1967) czy Fin Kalevi Tuhkanen (1973). Dziś jest to skocznia średnia o punkcie konstrukcyjnym K-85 m. Jej obecnymi rekordzistami są: Krystian Długopolski i Adam Małysz, którzy osiągnęli tu 93 metry. Niestety żałośnie przedstawia się infrastruktura skoczni. Brakuje jakiegokolwiek budynku, miejsc dla dziennkarzy, a także wyciągu. Między innymi dlatego skocznia Skalite przestała być areną zmagań polskich skoczków o mistrzoswto kraju, które gościły tu od lat 50-tych i straciła ten przywilej na rzecz Karpacza. Po raz ostatni impreza ta odbyła się w Szczyrku w marcu 2003 roku. Zwyciężył wtedy świeżo upieczony Mistrz Świata z Predazzo, Adam Małysz przed Łukaszem Kruczkiem i Marcinem Bachledą. W chwili obecnej skocznia "Skalite" przygotowywana jest do kolejnej renowacji w związku z mającym się tu odbyć w 2009 roku IX Zimowym Olimpijskim Festiwalem Młodzieży Europy.
Skalite to nie jedyna skocznia średnia w Szczyrku. Poza nią znajduję się tam, a raczej znajdował obiekt im. Zdzisław Hryniewieckiego Pod Białym Krzyżem w Przełęczy Salmopolskiej, który także posiadał punkt K usytuowany na 85 metrze. Decyzję o jego powstaniu podjęto w 1976 roku, budowa trwała 10 lat, a pierwsze skoki oddano tam w sezonie 1985/86. Obok skoczni średniej wybudowano także trzy mniejsze. W latach 90 - tych regularnie gościły tu zawody Pucharu Świata B w Kombinacji Norweskiej, w 1994 roku podczas konkursu z tego cyklu, Ladislaw Sulir ustanowił rekord skoczni, skokiem na 91 metrów. Odbywały się tu także zawody z udziałem takich gwiazd jak Franz Neuländtner czy Jens Weissflog. W 2000 roku skocznia została oficjalnie zamknięta, na skutek pożaru, który strawił drewnianą konstrukcję.

[strona=6]

W Szczyrku "Biłej" zlokalizowane są kolejne dwie skocznie o punktach K 33 i 50. Rekordzistą większej jest Jakub Kot z wynikiem 55,5 metra. Autorem najdłuższego skoku na K-33 jest Skocznia w Szczyrku Paweł Słowiok (37 m.). Obie skocznie pokryte są igielitem, należą do klubu Sokół Szczyrk. Powstały jeszcze przed wojną. Na początku lat 50-tych zostały kapitalnie zmodernizowane, lecz niedługo potem ponownie zaczęły popadać w ruinę. W 1973 roku pod okiem trenera Stanisława Porębskiego wyremontowano ten sypiący się już obiekt. Wyposażony został w nowe rozbiegi i małą trybunę, a wkrótce potem także w prowizoryczne sztuczne oświetlenie.
Szczyrk może się także pochwalić pierwszą w Polsce opomiarowaną skocznią krążnikową. Jest to obiekt K17 o nazwie Beskidek, którego cechą charakterystyczną jest to, iż zamiast po porcelanowej, czy stalowej nawierzchni, skoczek zjeżdża po specjalnie ułożonych rolkach. Na rozbiegu zostały zainstalowane elektroniczne czujniki, dzięki którym każdy skok może być zapisany na dyskietce (siła odbicia, miejsce, szybkość najazdu, inne ważne parametry) i przeanalizowany przez trenera w dowolnym czasie. Z ekranu monitora podłączonego do komputera można odczytać siłę odbicia zarówno prawej, jak i lewej nogi skoczka. Pomysłodawcą tego przedsięwzięcia jest inżynier z Warszawy, Stanisław Banerski.
W połowie lat 80-tych przy Szkole Podstawowej nr 1 stanęła skocznia narciarska zaprojektowana przez inż. Juranda Jareckiego. Inicjatorem powstania obiektu był Bronisław Porębski, a do prac włączył się także Bolesław Węgrzynkiewicz. Niestety inauguracyjny konkurs okazał się być zarazem ostatnim, gdyż wkrótce po pierwszych zawodach skocznia została zamknięta.

W latach 50-tych pojawił się pomysł wybudowania w Szczyrku skoczni mamuciej, na której można by oddawać skoki powyżej 110 metra. Była to inicjatywa znanego i cenionego wówczas zawodnika, trenera i działacza, Antoniego Wieczorka. Pierwsza wersja tego projektu przewidywała budowę szczyrskiego "mamuta" pod Przełęczą Salmopolską, a druga między małym a dużym Skrzycznym. Był to jednak zbyt śmiały pomysł jak na lata powojenne i do powstania "giganta" w Szczyrku w końcu nie doszło. Jednak dzięki zapałowi Wieczorka stanęło kilka innych beskidzkich skoczni. Były to między innymi nie istniejące już obiekty na Zbójnickiej i Jeziorze. Wieczorek organizował też cykliczne zawody na skoczniach: Na Dolinach, Na Ścianie, Złabina, Pod Gronickiem na Skalitem, które wzorem Leopolda Tajnera latem pokrywał matami ze słomy. Niestety w latach 60-tych obiekty te zaczęły znikać...Skocznie Goleszów
Trzecim po Wiśle i Szczyrku najważniejszym ośrodkiem narciarskim w Beskidach jest Goleszów. Początki narciarstwa w tej miejscowości datuje się na rok 1930. Pierwsza skocznia narciarska, z punktem K wynoszącym około 35 metrów została wybudowana pod Goleszowską Górą z inicjatywy Gustawa Kożdonia, który był pierwszym zawodnikiem w Goleszowie uprawiającym narciarstwo klasyczne. W latach 1933-36 odbyły się tu trzy konkursy skoków najlepszych skoczków Okręgu Śląskiego. Był to wielki pojedynek dwóch czołowych zawodników: wspomnianego Kożdonia oraz Mieczysława Kozdrunia. Ostatecznie Puchar Goleszowa dwukrotnie wpadł w ręce tego pierwszego. W latach powojennych po zakończeniu kariery zawodniczej trenerem w miejscowym klubie został Leopold Tajner, który doprowadził do powstania w Goleszowie i okolicach 10 skoczni narciarskich. Były to głównie niewielkie pięcio- czy dziesięciometrowe skocznie terenowe. Jedna z goleszowskich skoczni już w latach 40-tych posiadała sztuczne oświetlenie. Działania trenera Tajnera szły przede wszystkim w kierunku maksymalnego wydłużenia cyklu treningowego i stworzenia skoczkom dobrych warunków treningowych, przypominających zimowe, w sezonie letnim. W latach 1947-48 pokryto matami ze słomy tzw. "średnią" skocznię w Goleszowie oraz małą na Górze Chełm. Letnie skoki wzbudzały ogromne zainteresowanie wśród okolicznej ludności. Pomysł ten jednak nie do końca się sprawdził i zaprzestano tego typu treningów. Prędkość nart na zeskoku była za mała, pomimo smarowania ich parafiną i ropą, a lądowanie z upadkiem powodowało częste zrywanie mat. Obecnie Goleszów dysponuje kompleksem czterech skoczni narciarskich, należących do klubu LKS Olimpia Goleszów. Są to obiekty o punktach konstrukcyjnych 50 m., 30 m., 17m., 9 m. Dwie z nich, "siedemnastka" i "trzydziestka" od 15 lat pokryte są igielitem. W planach miejscowych władz sportowych istnieje rychłe zmodernizowanie największej z goleszowskich skoczni. Obiekty te często goszczą młodych adeptów skoków w ramach różnego rodzaju konkursów dziecięcych i juniorskich.

[strona=7]

Niegdyś na Podbeskidziu znajdowało się mnóstwo skoczni. Tylko na drodze z Cieszyna do Koniakowa powstało ich aż siedemnaście! Koniakowska była jedną z najstarszych w regionie. Otwarto ją 3 stycznia 1932 roku. Jej Budowę przeprowadzili narciarze koniakowscy, według planów kpt. Loteczki. Skocznię poświęcił miejscowy proboszcz, a zaraz potem rozegrano pierwszy konkurs skoków, w którym wzięło udział dziewięciu zawodników. Wygrał T. Zeydel z Zakopanego, który skoczył na odległość 31 metrów. Ale pierwsze zawody narciarskie odbyły się w Koniakowie jeszcze wcześniej, w 1923 roku. Wiadomo, że po biegach terenowych zawodnicy urządzili sobie konkurs skoków. Skocznię zbudowano na górze Ochodzita, na niezalesionym stoku w miejscu zwanym Grapką. Wycięto drzewa na zeskok i postawiono kamienny próg. Jako że były w tym miejscu pola uprawne, latem próg chowano w stodole. W grudniu 1936 roku w Beskidach głośno było o wyczynie zawodnika Wisły Zakopane Bochenka. Oddając skok na odległość 40,5 m, pobił rekord koniakowskiej skoczni. Takie były początki skoków narciarskich w Koniakowie. W latach 70-tych trenerem w ROW-ie Rybnik, który miał sekcję narciarską w Koniakowie, został Leopold Tajner. W 1971 roku Tajner wybudował tu sztuczny rozbieg. Dzięki temu obiekt dostał licencję i mogły się na nim odbywać oficjalne zawody. Charakteryzował się bardzo stromą bulą - kto na nią nie spadł, osiągał dobre rezultaty. Właśnie w Koniakowie trenowali przyszli olimpijczycy - Jan Legierski i Stanisław Kawulok. Skocznia ta miała jednak kilka mankamentów. Była położona na południowym stoku, więc bardzo trudno było utrzymać na niej pokrywę śnieżną. Dlatego odbywały się tam głównie zawody, treningi często musiano przenosić gdzie indziej. Poza tym tuż pod progiem szła droga do przysiółka Kosarzyska. Organizatorzy obawiali się, że w razie upadku na rozbiegu mogłoby dojść do nieszczęścia. Zdarzało się, że w momencie skoku tuż pod progiem przejeżdżał wóz ciągnięty przez konia. W połowie lat 70. na wniosek wójta rozebrano sztuczny rozbieg. Miłośnicy skoków chcieli jej przywrócić dawną świetność, ale na przeszkodzie stanęła... reforma administracyjna z 1975 roku. Klub z województwa katowickiego nie mógł inwestować w obiekt położony w województwie bielskim. Po zakończeniu pracy z kadrą narodową Tadeusz Kołder, który wychował się na tej skoczni postanowił doprowadzić ją do dawnego stanu. Ze Skandynawii przywiózł projekty nowoczesnego profilu i wspólnie z zawodnikami Olimpii Goleszów, która przejęła sekcję od ROW-u, przywrócił jej dawną świetność. Obiekt odzyskał licencję i w 1983 roku odbyły się w Koniakowie najpoważniejsze zawody w historii: mistrzostwa Polski juniorów młodszych. Właśnie wtedy Bogdan Papierz pobił rekord obiektu. Skoczył 51 metrów. Ostatni konkurs skoków w Koniakowie odbył się 7 marca 1993 roku z okazji 70-lecia pierwszych zawodów narciarskich w tym miejscu. Ponad tysiąc kibiców przyszło zobaczyć nietypowy konkurs drużynowy. W rodzinnych duetach skakali ojcowie z synami! Wystartowało siedem par: z Koniakowa, Istebnej i Jaworzynki. Wygrał duet Jan (senior) i Daniel (junior) Krężelokowie z Koniakowa. To był jednak łabędzi śpiew koniakowskiej skoczni. Po ostatnich zawodach zeskok coraz bardziej zarastał. Kilka lat temu teren został rozparcelowany pod domy mieszkalne. Dziś trudno domyślić się, że kiedyś w tym miejscu istniała skocznia.
W latach 50-tych dzięki wysiłkowi mieszkańców Wilkowic powstała tam piękna skocznia narciarska, której budowę pilotował trener Franciszek Klima. Wychowała kilku olimpijczyków: Zbigniewa Holę, Tadeusza i Józefa Pawlusiaków. Obiekt miał bardzo nowoczesny profil, jak na tamte czasy. Jego rekord wynosił 43 metry. W 1962 roku skocznia uległa przebudowie, stała na betonowych słupach. Wtedy też rozgrywano na niej konkursy o Mistrzostwo Śląska. Gdy klubom zaczęło brakować pieniędzy, skocznia stopniowo popadała w ruinę i zmarła w końcu śmiercią naturalną. Dziś nie ma już po niej śladu.

[strona=8]

Skocznia w Andrychowie powstała na Pańskiej Górze w latach 50-tych, miała punkt K usytuowany w okolicach 30 metra. Obiekt od dawna już nie funkcjonuje. Jeszcze do dziś w oddalonych o 4 km. od Andrychowa Sułkowicach istnieje powstała w 1955 roku skocznia Beskidek o punkcie K-20. W tej chwili jest wyłącznie areną zmagań amatorów w nieoficjalnych zawodach. Z kolei w ramach Narodowego Programu Rozwoju Skoków w oddalonej o 6 km. od Andrychowa wiosce Rzyki planuje się wybudować pokrytą igielitem skocznię K-30.
Na skoczniach w "Cygańskim Lesie" w Bielsku-Białej swą przygodę ze skokami zaczynał jeden z największych talentów w historii polskich skoków, Zdzisław Hryniewiecki. W 1948 roku wygrał tu swój pierwszy w życiu konkurs, skacząc dwukrotnie 16 metrów. Pierwszy skok w karierze oddał tu także jeden z najlepszych polskich skoczków lat 60-tych Piotr Wala, olimpijczyk z Innsbrucku i ósmy zawodnik Mistrzostw Świata w Zakopanem w 1962 r. Obiekty te miały punkty K usytuowane na 15 i 25 metrze, były własnością klubu KKS Bielsko.
Pierwsza skocznia w miejscowości Bystra Śląska powstała w 1955 roku, a jej rekordzistą był Józef Przybyła z wynikiem 26 m. W latach 70-tych powstały trzy inne obiekty: skocznia K-34 na Szyndzielni, K-24 na Koziej Górce oraz skocznia K-10. Z czasem wszystkie zostały pokryte igielitem. W 1994 roku rozegrano w Bystrej ostatnie zawody. W tej chwili obiekty są nieczynne, ale według planów do roku 2010 mają zostać reaktywowane.
Obecnie planuje się budowę kilku nowych skoczni w tym regionie. Mają one powstać w Gilowicach (K-25), Istebnej (K-30), Rajczy (K-30), Węgierskiej Górce (K-40), Zwardoniu (K-40).

Skocznie w Sudetach
Skocznia Orlinek zlokalizowana jest w pięknej części Karpacza, uroczo prezentuje się pośród malowniczego krajobrazu tego pięknego miasteczka, a z góry Orlinka rozpościera się wspaniały widok na urzekającą swą nietuzinkową urodą okolicę. Historia tej skoczni sięga wczesnych lat trSkocznia Orlinek w Sudetachzydziestych. Po wojnie przeszła diametralną modernizację, a spory wkład w owej przebudowie miała legenda polskich skoków - Stanisław Marusarz. Skocznia ta, podobnie zresztą jak Wielka Krokiew, nosi jego imię. Obiekt jest wyposażony w jedną z najnowocześniejszych na świecie wind dla zawodników, a rozbieg zbudowany jest z metalowych części. Największa impreza, jaka miała miejsce w Karpaczu to Mistrzostwa Świata Juniorów, które odbyły się w lutym 2001. Triumfował wówczas Veli - Matti Lindstroem, który wyprzedził Manuela Fettnera i Stefana Kaisera. Lindstroem skokiem na 92,5 metra ustanowił rekord skoczni. Obecnym rekordzistą jest Adam Małysz (94,5 m.). W lipcu 2001 Karpacz został nawiedzony przez powódź , która spowodowała niemałe straty w infrastrukturze. Zniszczeniu uległa dolna część zeskoku oraz urządzenia naśnieżające w związku z czym konieczny był remont obiektu i organizowanie prac zapobiegających takim wypadkom w przyszłości. W 2004 i 2005 roku rozegrano tu zawody o Mistrzostwo Polski indywidualne i drużynowe. Obiekt gości również rokrocznie specjalistów od kombinacji norweskiej w ramach Pucharu Świata B. Skocznia ta dobrze znana jest także miłośnikom kolarstwa. To właśnie przy Orlinku znajduje się corocznie meta największej imprezy kolarskiej w naszym kraju - Tour de Pologne. W Karpaczu znajduje się jeszcze jedna skocznia, położona w centrum miasta. Jej punkt konstrukcyjny wynosi około 35 metrów. Co ciekawe część rozbiegu znajduje się na dachu jednego z domów. Dziś obiekt o nazwie Karpatka jest nieczynny. W przeszłości pokryty był igielitem, który obecnie jest porozrzucany w okolicy skoczni.

[strona=9]

Wybudowana w 1924 roku w Lubawce skocznia Ułanowice jest obok Wielkiej Krokwi najstarszym czynnym do tej pory obiektem tego typu w Polsce. Znajduje się na północnym zboczu Kruczej Skały. Najważniejszą imprezą jaka odbyła się na skoczni w okresie Skocznia w Lubawcemiędzywojennym były Mistrzostwa Dolnego Śląska (21.01.1931). Po wojnie obiekt przez pewien czas był nieczynny, ale w 1956 r. dzięki staraniom i pomocy Stanisława Marusarza, Polski Związek Narciarski uznał obiekt za nadający się do organizacji konkursów skoków (skocznia w Lubawce miała wówczas punkt K 40 m). Pierwsze poważne ogólnokrajowe zawody rozegrano na tym obiekcie dopiero w roku 1978. Odbyła się tu część skoków w ramach Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży. Zawody się udały więc postanowiono skocznię przebudować i zmodernizować, aby w 1984 r. przeprowadzić na niej kolejną Spartakiadę. Dzięki przebudowie skocznia uzyskała punkt K 85 m. stając się największą skocznią o naturalnym rozbiegu na Dolnym Śląsku. Powstały wówczas m.in. pomosty dla sędziów odległościowych, wieża sędziowska i nowy kamienny próg. W roku 1997 podjęto decyzję, iż w związku z mającą się odbyć w 1998 r. na terenie województwa jeleniogórskiego IV Olimpiadą Młodzieży w Sportach Zimowych, na skoczni w Lubawce odbędzie się konkurs skoków. Na ten cel gmina otrzymała odpowiednie środki i przystąpiła do prac modernizacyjnych. Wykonano projekt profilu skoczni w alternatywach K-85 i K-90. Dokonano drobnych zmian przeprofilowania krzywej przejściowej z rozbiegu na próg, wybudowano wieże startowe w konstrukcji drewnianej ze stanowiskami startowymi, zainstalowano światła startowe, przeprofilowano górną część zeskoku poprzez zdjęcie ok. 200 m3 ziemi, uformowano przeciwstok na końcu wybiegu, odremontowano schody stalowe, wykonano ekspertyzy wytrzymałościowe wieży sędziowskiej, dokonano remontu zachowawczego wieży ze wzmocnieniami, wybudowano też wieżyczki dla trenerów.
Skocznia w Dusznikach-Zdroju
Kolejna modernizacja miała miejsce w 2002 roku. Zakończyła się na początku 2003 roku, a oficjalne otwarcie obiektu miało miejsce w lutym podczas finałów Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Najdłuższy skok na skoczni w Lubawce oddał do tej pory Czech Antonin Hajek (96 m.), jednak oficjalny rekord należy do Wojciech Tajnera i wynosi 95 metrów.
Pierwsza skocznia w Dusznikach-Zdroju stanęła w latach 30-tych. Jej punkt konstrukcyjny wynosił 45 metrów. Nosiła nazwę Hainwiesenschanze. Skakali na niej niemieccy zawodnicy. Do dziś zachowały się jedynie jej szczątki. Drugi obiekt powstał na Jamrozowej. Skocznia posiada punkt K-70, w tej chwili jest nieczynna i bardzo zaniedbana, jej zeskok porasta wysoka trawa. Okazało się, że została wadliwie skonstruowana, przez co skaczący na niej zawodnicy mieli duże problemy z przeskoczeniem buli. Planowana jest renowacja tej skoczni, a także budowa obiektu K-20. Przed II Wojną Światową w Szklarskiej Porębie powstały dwie skocznie. Większa z nich po licznych modernizacjach posiadała punkt K usytuowany na 70 metrze i pokryta została igielitem, mniejsza była skocznią 32-metrową. Do dziś zachowały się jedynie pozostałości po "siedemdziesiątce" a konkretnie jej betonowy rozbieg. W tej chwili mówi się o wybudowaniu w Szklarskiej Porębie skoczni K-20. Także dwie skocznie posiadał swego czasu Świeradów-Zdrój. Były to obiekty o punktach konstrukcyjnych 50 i 20 m. Obecnie już nie Skocznia Świeradów-Zdrójfunkcjonują. Już w latach 30-tych, w Pokrzywnej powstała skocznia o punkcie K-35. Ostatnie skoki oddano tam w latach 50 - tych, od tamtej pory obiekt ten popadać zaczął stopniowo w ruinę i dziś nie ma już po nim śladu. W pobliskiej Przesiece istniała skocznia Hain o punkcie K-20. Na początku lat 20-tych w miejscowości Sokołowsko (ówcześnie zwanej Görbersdorf) powstała ogromna jak na tamte czasy skocznia narciarska, na której prawdopodobnie osiągano odległości nawet do 60 metrów! A warto pamiętać, że ówczesny rekord świata oscylował w okolicach 70 metra. Skocznia ta, która nosiła nazwę Freudengrundschanze, była ważnym miejscem przygotowań reprezentacji Niemiec do ważniejszych imprez. Nie wiadomo kiedy przestała być używana. Dziś już nie istnieje.

[strona=10]

Skocznie na Podkarpaciu

Turniej czterech skoczni w Bieszczadach? Brzmi to nieco dziwnSkocznia Iwonicz Zdrójie i abstrakcyjnie. Należy jednak wiedzieć, iż na czterech podkarpackich skoczniach: W Sanoku, Zagórzu, Dukli i Iwoniczu-Zdroju na przełomie lat 60 i 70-tych rozgrywano cykliczne zawody zbliżone nieco swa formą do słynnego austriacko-niemieckiego turnieju. Niegdyś narciarstwo klasyczne, a zwłaszcza skoki, były w tym regionie bardzo ważną i dynamicznie rozwijającą się dyscypliną. Na początku lat 50-tych w Sanoku zbudowano skocznię narciarską posiadającą sztuczny najazd na terenie Parku Miejskiego. W sezonach 1956 i 1957 miasto to było gospodarzem Mistrzostw Okręgu PZN. Niestety w latach 70-tych i 80-tych w sanockim narciarstwie zaznaczał się coraz większy regres, skocznia przestała być używana i uległa dewastacji. Degradacja infrastruktury technicznej wraz z likwidacją kolejnych sekcji i klubów spowodowały, iż narciarstwo na terenie Sanoka stało się sportem uprawianym wyłącznie amatorsko. Miejscowe władze dążą jednak do tego, by wskrzesić dawne tradycje. Według nich istniejące do dziś na terenie Parku Miejskiego pozostałości po dawnej skoczni narciarskiej stanowią dobrą bazę do poczynań inwestycyjnych. Planuje się, by na jednym zeskoku umieścić dwie skocznie o punktach konstrukcyjnych K-10 i K-25 i wyposażyć je w maty igelitowe, co umożliwiłoby ich całoroczne wykorzystanie, podnosząc jednocześnie estetyczną atrakcyjność otoczenia parku. Zaplecze sanitarno - gastronomiczne obiektu stanowiłyby: szatnia dla zawodników, magazyn sprzętu oraz bar. Skocznia narciarska jako obiekt sportowy stałaby się niewątpliwie także turystyczną atrakcją miasta. Sanok nie otrzyma jednak wsparcia finansowego ze strony Polskiego Związku Narciarskiego, gdyż nie został uwzględniony w ramach Narodowego Programu Rozwoju Skoków, więc nie wiadomo czy władzom uda się zrealizować ten projekt wyłącznie z własnych środków.
Iwonicz Zdrój to znane uzdrowisko w województwie podkarpackim, leżące nieopodal granicy polsko-słowackiej. Znajdują się tam trzy skocznie narciarskie, które przez długie lata stały odłogiem. Niegdyś były one własnością klubu Górnik Iwonicz, a gościły tak wybitne postacie jak Bronisław Czech czy Stanisław Marusarz. Jako ciekawostkę można podać fakt, iż na największej z iwonickich skoczni skakał niegdyś sam Jens Weissflog i był nawet rekordzistą tego obiektu. Po wielu latach, w 2003 roku uruchomiono jedną z trzech iwonickich skoczni - tak zwaną średnią, o punkcie konstrukcyjnym zlokalizowanym na 40 metrze. Dwie pozostałe to skocznie K-20 i K-60. Obie mają zostać w najbliższym czasie wyremontowane i przywrócone do użytku.
Skocznia w ZagórzuW tej chwili najważniejszym ośrodkiem narciarskim na Podkarpaciu jest Zagórz. Znajduje się tam kompleks trzech pięknych skoczni: K-10, K-20, K-40, posiadających sztuczne oświetlenie. Największa z nich powstała na początku lat 50-tych. Miała wtedy punkt K- 34. Pierwsze zawody rozegrano na niej w 1954 roku, a zwycięzcami zostali Marian Mogilan i Józef Rydel. Kapitalna modernizacja zagórskich obiektów miała miejsce w 2004 roku. Renowacja trwa jednak nadal. W najbliższym czasie skocznie mają zostać wyłożone igielitem. Planuje się także budowę obiektu o punkcie K 80 - 90 m. Jeżeli plany te zostaną zrealizowane to będzie to pierwsza średnia skocznia w Bieszczadach. Obiekty w Zagórzu są areną zmagań młodych skoczków narciarskich w ramach cyklu Lotos Cup.
Obecnie planuje się budowę kilku nowych skoczni w tym regionie: Komańcza (K-30), Zatwranica (K-40, K-20, K-10), Ustrzyki Dolne (K-20, K-40)

[strona=11]

Pozostałe skocznie

Warto wiedzieć, że na nartach skakano i nadal skacze się w naszym kraju nie tylko na terenach górzystych. Wiele skoczni narciarskich lokalizowano na obszarach wyżynnych, Skocznia w Tarnowiepagórkowatych a nawet nizinnych. Zapraszam więc do wędrówki śladami skoczni narciarskich powstałych poza pasmem gór wysokich.
W latach 50-tych na Górze Świętego Marcina w Tarnowie powstał 30-metrowy obiekt do skakania na nartach. W dniu otwarcia skoczni padł jego rekord ustanowiony przez skoczka z Zakopanego, wynoszący 26 metrów. Mimo, że niegdyś regularnie odbywały się tu zawody to wyniku tego nie udało się nikomu poprawić. Następnie przez szereg lat skocznia leżała odłogiem i zaczęła stopniowo popadać w ruinę. Ostatecznie rozebrana została w latach 80-tych. W 2003 roku grupa zapaleńców z Tarnowa doprowadziła do powstania niewielkiej skoczni na Diablej Górze. Obiekt posiada punkt konstrukcyjny usytuowany na 7 metrze. Jego rekordzistą jest Marcin Kudroń, który uzyskał tu odległość 9,5 metra.
Sukcesy Adama Małysza w zawodach o Puchar Świata w skokach narciarskich spowodowały że pojawiać się zaczęło coraz więcej miniskoczni narciarskich i to nie tylko w okolicach górskich. W 2003 r. z inicjatywą zorganizowania pierwszych otwartych mistrzostw powiatu wielickiego w skokach narciarskich wystąpił nauczyciel wychowania fizycznego w Szkole Podstawowej w Biskupicach, Stanisław Kowal. Mistrzostwa odbyły się pod patronatem starosty powiatu myślenickiego Adama Kociołka. Pod górą Bukowiec została wybudowana naturalna skocznia narciarska o punkcie konstrukcyjnym 12 - 15 metrów. Gościem honorowym imprezy był pierwszy polski medalista zimowych igrzysk olimpijskich z Cortina d'Ampezzo w 1956 roku, specjalista od kombinacji norweskiej, Franciszek Groń-Gąsienica, przyjechał ze swoim zięciem, Skocznia w Koszęcinieojcem olimpijczyka Tomka, ówczesnym trenerem kadry narodowej kombinacji norweskiej, Lechem Pochwalą, pracującym na stałe w zakopiańskiej Szkole Mistrzostwa Sportowego. Udział w zawodach wzięło około 40 młodych skoczków z Wieliczki, Biskupic, Gdowa, Klaja, Niepołomic i innych miejscowości. Do skoków kwalifikacyjnych każdy przystąpił na własnych nartach zjazdowych. W seriach konkursowych młodzi narciarze mogli wystartować na autentycznych "skokówkach", które przywiózł ze sobą trener Pochwala.
Niewielka amatorska "skoczenka" narciarska o punkcie K-5 powstała także w miejscowości Koszęcin, położonej w pobliżu Częstochowy. Posiada ona sztuczny rozbieg, który stanowi dobrze przygotowana drewniana konstrukcja. Rozgrywane są na niej konkursy, w których udział biorą dzieci i młodzież z okolicznych miejscowości.

[strona=12]

Swego czasu skocznię posiadał nawet Kraków! Niestety wiadomo o niej tylko tyle, że została wybudowana przed wojną na obrzeżach Lasu Wolskiego i możliwe były na niej skoki do 30 metrów. W nieodległej od Krakowa miejscowości Jawornik powstała w 2004 r. 15-metrowa skocznia narciarska o nazwie "Sokolica". Rok później przeszła kapitalną modernizację i Skocznia w Lubliniepokryta została igilitem. Jej rekord wynosi 20 metrów i należy do Mariusza Pustuli. Obiekt jest własnością klubu LKS Jawor Jawornik.
Skocznia w Lublinie o nazwie Wieniawa stanęła w 1955 roku, cztery lata po powstaniu Okręgowego Związku Narciarskiego. Długość jej rozbiegu wynosiła 14 metrów. Inauguracyjne zawody, w których udział wzięło 17 skoczków rozegrano w styczniu 1955 roku. Padł podczas nich rekord skoczni - 19,5 metra autorstwa Wojciecha Papieża. Zawody na Wieniawie rozgrywano do 1963 roku, a sekcje skoków posiadały cztery kluby AZS, Gwardia, Lublinianka i KS Staszic Lublin. W latach 60-tych skocznia została rozebrana z rozkazu Ministerstwa Obrony Narodowej.
Szczebrzeszyn słynie już z chrząszcza. Teraz będzie miał być może także... skocznię narciarską, pierwszą w tym regionie. Początkowo planowano wybudować tam średni obiekt o punkcie K-90. Miała to być potężna inwestycja opiewająca na 5 mln zł. Dwie trzecie pieniędzy na budowę skoczni radni Szczebrzeszyna mieli zamiar pozyskać z Unii Europejskiej. Z czasem jednak zaczęto zastanawiać się nad zasadnością tego pomysłu i sensem budowania tak dużej skoczni bez niezbędnego zaplecza i infrastruktury. Stąd też rozsądnie postanowiono, iż w Szczebrzeszynie stanie skocznia o punkcie konstrukcyjnym 15 metrów, zlokalizowana na stoku w Kawęczynku lub Błoniach.
W Kielcach istnieje skocznia K-60 o nazwie Pierścienica, która od ponad dwudziestu lat jest Skocznia w Kielcachnieczynna. Ostatnie kilkanaście lat bez nadzoru sprawiło, że popadła w ruinę. Prowadzące na górę schody rozkradziono lub poniszczono. Doszło tu do kilku wypadków, gdy nierozważni spacerowicze próbowali wdrapać się na jej szczyt. Pięć lata temu wyszła inicjatywa, by zrobić tu taras widokowy i ściankę do wspinaczki. Niespodziewanie jednak pojawił się niedawno cień szansy na odbudowanie obiektu i przywrócenie go do stanu używalności. Gdy Prezydent Lubawski obejrzał Pierścienicę, stwierdził, że wbrew temu co się mówi, wcale nie jest ona w stanie kwalifikującym ją tylko do zburzenia, które byłoby bardzo kosztowne. Lepszym pomysłem według niego byłaby jej modernizacja. Należałoby dostosować skocznię do dzisiejszych standardów, zmienić kąt nachylenia zeskoku, zamontować windy w miejsce schodów zawieszonych niemal w powietrzu. Największym problemem byłoby wycięcie lasu, który wyrósł na zeskoku. Czas pokaże czy uda się wskrzesić ten martwy już dziś obiekt.
W podkieleckim Tumlinie pierwsza skocznia narciarska o punkcie K-25 stanęła w 1952 roku. W inauguracyjnych zawodach triumfował Zbigniew Kozerski, który uzyskał 18 metrów. Rekord obiektu należał do Jana Starzewskiego i wynosił 32 metry. W styczniu 1953 roku powstała Skocznia w Tumlinieinicjatywa i projekt budowy drugiej, "dużej" skoczni na Górze Wajsowej. Budowano ją przez trzy lata. To było olbrzymie przedsięwzięcie, w którym uczestniczyła cala masa ludzi. Skocznia kosztowała 270 tysięcy 981 ówczesnych złotych. Wówczas była ona bardzo nowoczesna, przyjeżdżali tu na skoki zawodnicy z Zakopanego i Poronina. Jej punkt K wynosił 45 metrów i do czasu powstania kieleckiej "sześćdziesiątki" była największą polską skocznia zlokalizowaną poza pasmem gór wysokich (Sudety, Karpaty). Pierwsze zawody odbyły się w tu 1956 roku. Ich zwycięzcą został Czesław Nawara. Rekordzistą obiektu jest znakomity polski skoczek lat powojennych Antoni Wieczorek, uzyskał on 56 metrów. W przeprowadzaniu zawodów na tym obiekcie nigdy nie przeszkadzał silny, boczny wiatr, jeśli już, to wiał "pod narty". Śnieg leżał tu długo bo skocznia znajduje się na północnym stoku góry. "Duża" skocznia W Tumlinie z czasem uległa jednak zupełnej dewastacji. Zeskok zarósł samosiejkami. Ostatnie oficjalne zawody w tym mieście odbyły się na mniejszej ze skoczni w połowie lat 80-tych. Rozpadła się sekcja narciarska klubu LZS Skała Tumlin i od tamtego czasu obiekt stopniowo podupadał w ruinę. Po sukcesach Adam Małysza grupa zapalonych amatorów odbudowała tumlińską skocznię i rozpoczęła regularne choć nieoficjalne treningi.

[strona=13]

Skocznia narciarska Skarpa w Warszawie powstała w 1953 roku. Miała być potwierdzeniem możliwości gospodarki socjalistycznej, w końcu w bratniej Moskwie, na Leninowych Wzgórzach,Skocznia w Warszawie za czasów świetności także znajdowała się skocznia. Nie był to jednak pierwszy obiekt tego typu w stolicy, gdyż już wcześniej, bo w latach 20-tych istniała tam skocznia na Agrykoli o 20-metrowym rozbiegu. Niegdyś pokryta igielitem Skarpa rokrocznie gościła krajową czołówkę, gdyż była stałym miejscem przygotowań reprezentacji Polski. Skakali tu między innymi: Wojciech Fortuna, Stanisław Pawlusiak, v-ce Mistrz Świata z Zakopanego z 1962 r., Antoni Łaciak, oficjalny rekordzista obiektu (40,5 m.) czy Janusz Duda, autor najdłuższego skoku w historii tej skoczni (48 m.), który zaliczył nawet występy w Pucharze Świata. Punkt konstrukcyjny Skarpy wynosił 38 metrów. Skocznię zamknięto w 1989 roku, kiedy z konstrukcji zaczęły odpadać kawałki betonu. Dziś obiekt wygląda makabrycznie: popękany beton, przewrócone latarnie na zeskoku, wybite szyby w wieży sędziowskiej... Niejasna jest przyszłość tego obiektu. Na jego odbudowę nie ma szans, nie ma także środków finansowych na ostateczną rozbiórkę, więc skocznia najprawdopodobniej prędzej czy później po prostu się zawali.
W latach 1969-1980 w Łodzi istniała skocznia narciarska o punkcie K-15 metrów. Znajdowała się na Rudzkiej Górze, która jest najwyższym punktem w tym mieście. Skocznia zaprojektowana została w 1965 roku przez łodzianina Edmunda Borońskiego. By wyprofilować zeskok na Rudzkiej Górze, przywieziono z łódzkich budów ponad 260 tys. ton śmieci i gruzu. Budowa skończyła się w 1969 r. i kosztowała 40 mln zł (ponad połowę prac zrobiono w czynie społecznym). 15 grudnia tegoż roku obiekt otrzymał licencję Polskiego Związku Narciarskiego, która zezwalała na skoki na obiekcie nawet do 1975 roku. Planowano położyć tam nawet igielit, wybudować trybuny dla kibiców i wieżę sędziowską. W latach 80-tych, zaczęło brakować pieniędzy i skocznia popadała w ruinę. Niestety nie istnieją żadne wiarygodne dane na temat rozgrywanych tam konkursów, a co za tym idzie brak informacji o rekordzie obiektu. W położonym nieopodal Łodzi Zgierzu, istnieje obecnie rekreacyjnSkocznia w Czarnkowiea skocznia o punkcie K-5.
Skocznia w Czarnkowie (miasto położone 70 km. na północ od Poznania) o nazwie "Grzybek" powstała w 1964 roku. Znajduje się w parku Staszica, była własnością klubu KS Noteć. Zbudowano ją w czynie społecznym z okazji XX-lecia PRL. W budowie tego obiektu wzięli udział pracownicy niemal wszystkich zakładów pracy i uczniowie czarnkowskich szkół. Od momentu otwarcia odbywały się tam zawody w skokach. W latach sześćdziesiątych nie wymagano od gospodarzy tego typu obiektów odpowiednich zezwoleń i homologacji. Przez kilka kolejnych zim rekordzistą skoczni w Czarnkowie był Kazimierz Polus. Kiedy po raz pierwszy ustanowił rekord skoczni w Czarnkowie miał 11 lat. Było to w 1966 roku, skoczył wówczas 16,5 metra. Ostatni rekord tej skoczni wynosił 32 m. i także należał do Polusa. Skocznia w Czarnkowie przestała być używana w latach 80. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest niewątpliwie fakt, że nie ma już takich śnieżnych zim. Chociaż bywało wtedy i tak, że zawodnicy na zawody nosili śnieg w kocach... Obecnie warunkiem dopuszczenia skoczni do użytku jest uzyskanie homologacji. Należałoby zatem przebudować skocznię i podwyższyć próg. A na to Czarnków nie ma pieniędzy. Nie ma warunków by ten obiekt doprowadzić do stanu używalności. Kilka ostatnich lat pokazało, że śniegu zimą jest coraz to mniej. Korzystanie z obiektu wymagałoby zakupu kilku armatek śnieżnych. Skocznia w tej chwili wykorzystywana jest jedynie podczas wyścigów kolarskich Skoda Grand Prix MTB.

[strona=14]

Na nartach skakano także na Warmii i Mazurach. Dyscyplinę tą uprawiano tam już przed wojną. W latach 20-tych powstała bowiem 30-metrowa skocznia w Rudziskach Pasymskich zlokalizowana w Lesie Miejskim. Nieco później, bo w latach 40-tych wybudowano skocznię o Skocznia w Lidzbarku Warmińskimpunkcie K-40 w miejscowości Wilkasy (nieopodal Giżycka), a konkretnie na terenie wioski turystycznej "Silnowa". Była wypiętrzona ponad wzgórze nad jeziorem Niegocin, zwanym wówczas Szańcem Pruskim, a zeskok był mniej więcej tam, gdzie dziś są schody na plażę i do portu. Specyfika tego obiektu polegała na tym, iż zawodnicy po oddaniu skoku fazę odjazdu wykonywali na... zamarzniętej tafli jeziora. Dziś trudno sobie wyobrazić, iż miejsce to było niegdyś areną popisów specjalistów od skakania na nartach. W 1996 roku stanęła skocznia w Lidzbarku Warmińskim, której z czasem nadano imię Adama Małysza. Obiekt znajduje się na Krzyżowej Górze, jego punkt konstrukcyjny zlokalizowany jest na 30 metrze. Co ciekawe, rekordzistą skoczni jest reprezentant Polski, olimpijczyk z Salt Lake City, Tomisław Tajner, który oddał tu skok na odległość 35 metrów. Od kilku lat obiekt jednak jest nieczynny, popada w ruinę, planuje się jego rozbiórkę. Niezależnie od tego grupa zapaleńców z Lidzbarka postanowiła w 2003 roku wybudować własną skocznię. Obiekt o sztucznym drewnianym rozbiegu ma punkt konstrukcyjny usytuowany na 12 metrze. Jego rekord wynosi 16 m.
Aż trzy skocznie narciarskie posiadało swego czasu Trójmiasto. Dwie z nich znajdowały się w Gdańsku. Obiekt w malowniczej Dolinie Radości zbudowano przed wojną (dokładna data trudna jest do ustalenia, ale możliwe, że były to już lata 20-te) jako największą skocznię na Pomorzu Wschodnim. Długość jego rozbiegu wynosiła 10 metrów. Trudno dziś ustalić jaki był punkt konstrukcyjny tej skoczni, ale można przypuszczać, iż wahał się on w granicach 25-30 m. Po 1945 r. skocznia nie była wykorzystywana. Podobnie jak w przypadku wielu innych obiektów rekreacyjnych uległa dewastacji i zapomnieniu. Jeszcze w latach osiemdziesiątych Skocznia w Gdańsku istniała wieżyczka obserwacyjna, obecnie tylko resztki okazałego rozbiegu przypominają o zimowych upodobaniach dawnych gdańszczan. W okresie międzywojennym na skoczni zginął niemiecki skoczek narciarski, jego nagrobek znajduje się naprzeciw zeskoku. Druga z gdańskich skoczni znajduje się we Wrzeszczu. Nazywa się Tomac. Geneza owej nazwy nie ma jednak związku ze skokami na nartach. W tenże sposób na część swojego idola, amerykańskiego rowerzysty, Johnego Tomaca, ochrzcili ją specjaliści od zjazdów na rowerach, którzy niejako przejęli "w spadku" skocznię od narciarzy i wykorzystują do uprawiania swych ekstremalnych szaleństw. Najlepsi osiągają tu prędkość 90 km/h. Skocznia powstała w latach 30-tych. Jej punkt K wynosił 30 metrów. Najdalej poszybował tu Kazimierz Polus, który jak wiadomo, był także rekordzistą skoczni w Czarnkowie. W 1970 roku skoczek ten uzyskał tu 34,5 metra. Dziś nie ma dziś śladu po rozbiegu skoczni, ale charakterystyczny kształt zeskoku przypomina, że kiedyś uprawiano tu tę najbardziej widowiskową dyscyplinę świata. Obiekt znajduje się w lesie, po obu stronach szczelnie osłonięty był przez drzewa, co w praktyce eliminowało problem wiatru. Łysa Góra w Sopocie wznosi się na 110 m n.p.m., rozciąga się z niej rozległy widok na Zatokę Gdańską i sam Gdańsk wraz z częścią Żuław Wiślanych. Tam właśnie wybudowano (prawdopodobnie jeszcze przed wojną) skocznię narciarską. Według oficjalnych informacji jej punkt konstrukcyjny wynosił 25 metrów, jednak porównując jej wielkość do opisywanych wcześniej skoczni w Gdańsku należy stwierdzić iż ustępuje im pod tym względem, stad też dane te trudno uznać za wiarygodne. Była to w całości skocznia naturalna, ukształtowanie terenu w tym miejscu aż prowokowało do tego, by uczynić zeń skocznię. W miejscu, w którym zaczynał się rozbieg znajdują się dwie betonowe kostki i to w zasadzie wszystko, co dziś odróżnią tę górkę od innych. Jeszcze jakiś czas temu istniały pozostałości po schodkach prowadzących na górę skoczni, ale dziś nawet po nich nie ma już śladu.

[strona=15]

Jako ciekawostkę można podać fakt, że istniały niedawno plany, by na Długim Targu w Gdańsku nieopodal słynnego Neptuna postawić niewielką skocznie igielitową. Była to inicjatywa gdańskiej Grupy Lotos, która jest sponsorem reprezentacji polskich skoczków i czyniła starania, by sprowadzić nad morze Adama Małysza. Skoczek z Wisły miał na tym miniobiekcie oddać kilka skoków. Do tego jednak nie doszło i na razie nic nie wskazuje na to, by Małysz zawitał do grodu na Motławą. Później pojawiła się koncepcja, by zorganizować tu konkurs skoków dla juniorów. Także i ta idea upadła.

Kilka słów na zakończenie

"Wizytą" w Trójmieście zakończyliśmy naszą wędrówkę po polskich obiektach do skakania na nartach. Najważniejsza refleksja wypływającą po lekturze opracowania to kontrast między bogatą przeszłością a ubogą teraźniejszością. Niegdyś czynne skocznie znajdowały się niemal w każdej górskiej miejscowości, obecnie oprócz kilku nielicznych obiektów wysokiej klasy i paru skoczni na przeciętnym poziomie pozostały ruiny i makabrycznie wyglądające obiekty-widma. Pojawiło się jednakże światełko w tunelu. Polski Związek Narciarski przedsięwziął zakrojony na szeroką skalę Narodowy Program Rozwoju Skoków, który zakłada budowę lub modernizację ponad dwudziestu skoczni w południowej Polsce. Oby na efekty nie trzeba było długo czekać...


Zobacz mapę polskich skoczni...»

BIBLIOGRAFIA:



Strony internetowe:
www.skisprungschanzenarchiv.de
www.skijumping.pl
www.skokinarciarskie.com
www.gazeta.pl
www.histmag.org
www.trojmiasto.pl
www.tumlin.za.pl
www.lubawka.net.pl
www.koszecin.pl
www.sokolszczyrk.skijumping.pl

Książki:
„Przewodnik po historii narciarstwa w krośnieńskim" - Jerzy Batruch, Krosno 1995
„Od Marusarza do Małysza" - Wojciech Szatkowski, Zakopane 2004.

 

Inne:

„Encyklopedia Skoków Narciarskich 2004" - Wojciech Szatkowski

Oraz źródła własne

 

Zobacz mapę skoczni w Polsce...»



Adrian Dworakowski, Źródło: Informacja własna
oglądalność: (65143) ilość komentarzy: (29)

Dyskusja do wiadomości

PROSTY ZAGNIEŻDŻONY


Najnowsze Tweety:
Puchar
Świata
Puchar
Kontyn.
FIS
Cup

Pań
CoC
Pań
FIS
Cup Pań
Najbliższy konkurs:
Engelberg HS140
15.12.2018
godz. 16:00
Sobota, godz. 15:30
Sobota, godz. 15:50
Sobota, godz. 15:45
Klasyfikacja PŚ:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.KOBAYASHI RyoyuJaponia420
2.ŻYŁA PiotrPolska285
3.STOCH KamilPolska276
4.FORFANG Johann AndreNorwegia255
5.LEYHE StephanNiemcy191
14.KUBACKI DawidPolska89
21.WOLNY JakubPolska52
31.HULA StefanPolska21
48.KOT MaciejPolska2
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Ruka HS142
15.12.2018
godz. 16:00
Aktualna klasyfikacja PK:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.LINDVIK MariusNorwegia200
2.SCHMID ConstantinNiemcy130
3.HOFFMANN FelixNiemcy98
4.ZNISZCZOŁ AleksanderPolska90
5.SCHIFFNER MarkusAustria82
22.WĄSEK PawełPolska18
24.MURAŃKA KlemensPolska15
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Notodden HS100
14.12.2018
godz. 16:00
Aktualna klasyfikacja:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.NIETZEL JustinNiemcy310
2.NIKAIDO RenJaponia200
3.SEIDL FabianNiemcy187
4.EGLOFF LucaSzwajcaria180
5.RUPITSCH MarkusAustria170
16.JUROSZEK KacperPolska99
34.GRUSZKA MateuszPolska40
35.BIEGUN KrzysztofPolska39
44.STOSEL KacperPolska29
52.SKUPIEŃ DamianPolska21
70.NIŻNIK AdamPolska6
73.JOJKO SzymonPolska5
83.CZYŻ BartoszPolska2
85.BUKOWSKI ŁukaszPolska1
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Premanon HS90
15.12.2018
godz. 11:00
Aktualna klasyfikacja PŚ Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.ALTHAUS KatharinaNiemcy200
2.SEYFARTH JulianeNiemcy177
3.JAKOWLEWA LidijaRosja172
4.LUNDBY MarenNorwegia169
5.STRAUB RamonaNiemcy142
Pełna klasyfikacja..»
Najbliższy konkurs:
Notodden HS100
14.12.2018
godz. 19:15
Aktualna klasyfikacja PK Pań:
Lp.ZawodnikKrajPunkty
1.JAKOWLEWA LidijaRosja415
2.IRASCHKO-STOLZ DanielaAustria400
3.BARANCEWA AleksandraRosja382
4.SZPINIEWA AnnaRosja271
5.BRECL JernejaSlowenia236
13.PAŁASZ MagdalenaPolska84
25.KARPIEL KamilaPolska48
27.KIL JoannaPolska46
27.TWARDOSZ AnnaPolska46
33.RAJDA KingaPolska40
Pełna klasyfikacja..»


Kroppa
2000-2018 skijumping.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Poltyka cookies
Skijumping.pl