Strona główna • Polskie Skoki Narciarskie

"Kamil Stoch może walczyć o Kryształową Kulę" - Apoloniusz Tajner o faworytach zimy

- Nadchodząca zima zapowiada się bardzo emocjonująco. To będzie jeden z najciekawszych sezonów w ciąg ostatnich kilkunastu lat - prognozuje Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, który optymistycznie patrzy możliwości Biało-Czerwonych w sezonie olimpijskim. 67-latek wskazał też swoich faworytów do sięgnięcia po Kryształową Kulę.


W miniony wtorek prezes PZN podpisał w Warszawie umowę z firmą vivo, która została nowym sponsorem reprezentacji polskich skoczków. - W wyścigu technologicznym, w którym uczestniczymy, potrzebujemy środków finansowych. Bez sponsorów nie mielibyśmy możliwości ciągłego rozwoju i plasowania się na czele tej rywalizacji. Każdy nowy partner wspiera nas w tym, abyśmy utrzymywali się w tej czołówce. Myślę, że udaje nam się to - komentuje Apoloniusz Tajner w rozmowie ze Skijumping.pl.

Zobacz też: Vivo Oficjalnym Smartfonem Polskiej Reprezentacji w Skokach Narciarskich

W mieście stołecznym pojawili się też wszyscy podopieczni Michala Doležala. - Mieści się tu Centralny Ośrodek Medycyny Sportowej. Wszyscy zawodnicy kadr narodowych muszą przyjechać tutaj dwa razy do roku, by przejść obowiązkowe badania. W tym miesiącu połączyliśmy je ze spotkaniem z nowym sponsorem, stąd nasza obecność w stolicy - wyjaśnia nasz rozmówca.

W ostatnich dniach prezes PZN spotkał się z Adamem Małyszem, dyrektorem reprezentacji, a także sztabem szkoleniowym. - Poruszaliśmy temat aktualnego stanu przygotowań. Tutaj jest wszystko w porządku. Zawodnicy są w takim miejscu, jakiego na tym etapie oczekuje trener. Potwierdziły to starty w Letnim Grand Prix. Wszyscy są zdrowi, a program szkoleniowy jest realizowany zgodnie z harmonogramem. Niebawem rozpoczęcie sezonu, a już za nieco ponad cztery miesiące igrzyska w Pekinie - odlicza Tajner.

Jak nasi skoczkowie dostaną się do Chin? - Sprawa wygląda prosto. Nasza drużyna wyleci do Pekinu na przełomie stycznia i lutego, prosto z Niemiec po Pucharze Świata w Willingen. Będzie to czarter organizowany przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS) dla wszystkich reprezentacji w skokach. Ekipy przybędą do wioski olimpijskiej w tym samym czasie, dysponując tym samym czasem aklimatyzacji - tłumaczy 67-latek.

Puchar Świata ruszy 20 listopada w Niżnym Tagile. Punktem kulminacyjnym będą lutowe igrzyska w Pekinie. - Mam dobre przeczucia przed zimą. Nasi zawodnicy od lat zdobywają medale na imprezach rangi mistrzowskiej, a często ocierają się o podium. Wierzę, że wykorzystają którąś z trzech szans. Mam na myśli dwa konkursy indywidualne i rywalizacja drużynowa. A mamy jeszcze mikst. Na koniec Letniego Grand Prix nasze dziewczyny wyraźnie podniosły poziom, więc ta rywalizacja może nabrać większej wyrazistości, jeśli nasze skoczkinie utrzymają ten poziom, a może nawet go podniosą. Tutaj nie myślimy o medalu, natomiast miejsce w czołowej "6" jest realne - przewiduje Tajner.

Polska będzie dysponować jedną z najbardziej wiekowych ekip podczas imprezy czterolecia. - Nie wykluczam, że sukces osiągną nawet starsi z naszych zawodników. Parametry motoryczne mają na bardzo wysokim poziomie, a do tego posiadają ogromne doświadczenie. Nie zawiodą, jeśli pojawi się jakaś szansa. Cała grupa prezentuje wysoki poziom, a w każdym z konkursów będziemy mogli wystawić czterech skoczków. Myślę, że możemy na nich liczyć w konkursie drużynowym - odpowiada szef naszej federacji narciarskiej, który pełni tę funkcję od 2006 roku.

Który z kadrowiczów może okazać się na śniegu czarnym koniem? - Skoki bywają takie, że następuje eksplozja formy danego zawodnika i staje się nie do pokonania przez jakiś czas. Przy tak licznej grupie to się może zdarzyć w każdej chwili. Trzynastu kadrowiczów prezentuje zbliżony poziom do naszej czołowej "4", którą w tej chwili uzupełnia Jakub Wolny, więc nic nie jest przesądzone. W każdym sezonie pojawia się jakiś zawodnik, który nagle odpala ze sportową formą. Coś takiego może się wydarzyć i nie sposób to przewidzieć. Nie wykluczam, że kadrę na igrzyska uzupełnia skoczkowie, którzy nagle osiągną wysoką dyspozycję - kontynuuje były trener polskich skoczków.

- Duża grupa spełni kryterium olimpijskie, ale niewielka będzie mogła na nie polecieć. Będziemy mogli zabrać tylko pięciu zawodników, a kryterium może spełnić ośmiu czy dziewięciu. Kto pojedzie na igrzyska z Willingen? Będzie to zależało od aktualnej dyspozycji sportowej. Do Niemiec pojadą konkretni kandydaci. Z grupy sześciu czy siedmiu skoczków trenerzy wybiorą pięciu. Decyzja zapadnie na miejscu, mając na uwadze zwyżkującą formę. W zespole panuje dobra atmosfera, więc jestem przekonany, że wybór będzie sprawiedliwy i właściwy - zaznacza Tajner.

Kto może zdobyć Kryształową Kulę? - Kamil Stoch ciągle jest najrówniej skaczącym zawodnikiem. Jeżeli będzie zdrowy i będzie uczestniczył we wszystkich konkursach z cyklu Pucharu Świata, wówczas może być jednym z tych, którzy będą walczyć o Kryształową Kulę. Ostatni konkurs Grand Prix w Klingenthal pokazał, że Ryoyu Kobayashi wrócił na bardzo wysoki poziom. Do tego Halvor Egner Granerud jest w wysokiej formie. Pokazuje to na igelicie i na pewno potwierdzi się to na śniegu. Najważniejsze konkursy odbędą się w połowie lutego w Chinach. Poprzednia zima pokazała, że nawet świetny Granerud miewał słabsze momenty. A w przeszłości Kobayashi czy nawet Adam Małysz. Taka jest kolej rzeczy. Nadchodząca zima zapowiada się bardzo emocjonująco. To będzie jeden z najciekawszych sezonów w ciąg ostatnich kilkunastu lat - odpowiada działacz.

Z Apoloniuszem Tajnerem - w Warszawie - rozmawiał Dominik Formela