Olimpijski cios w kombinację. Skoki narciarskie też mogą go odczuć
Wtorkowa decyzja Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl) wstrząsnęła środowiskiem narciarstwa klasycznego. Kombinacja norweska – obecna w programie zimowych igrzysk olimpijskich od ich pierwszej edycji w 1924 roku – została wykreślona z harmonogramu najbliższej imprezy czterolecia. Czy jej skutki mogą odczuć również skoki narciarskie?
Głos w sprawie zabrał Mario Stecher, dyrektor sportowy Austriackiego Związku Narciarskiego (OESV) i były utytułowany kombinator norweski.
– Skutki tej decyzji wykraczają daleko poza kombinację norweską. Bezpośrednio dotknięte są również skoki narciarskie, ponieważ bez miejsca kombinacji norweskiej w programie olimpijskim w średniej perspektywie trudniej będzie utrzymywać skocznie i trwale wspierać rozwój młodzieży. Najbardziej bolesne jest jednak jedno: wielu talentom jednym ruchem odebrano perspektywę na przyszłość. Dzieci i młodzież, które z pasją trenują, tracą swój wielki cel, czyli olimpijskie marzenie – podkreśla Stacher.
– Dla naszych zawodniczek i zawodników, trenerek i trenerów oraz wielu wolontariuszy w klubach ta decyzja jest przede wszystkim dużym rozczarowaniem. Teraz patrzymy jednak w przyszłość. Wspólnie ocenimy, jakie konsekwencje z niej wynikają i jak możemy dalej jak najlepiej rozwijać kombinację norweską. Oczywiście obejmuje to również ścisłą wymianę z innymi czołowymi krajami narciarskimi, a zwłaszcza z FIS – dodał Horst Huettel, dyrektor sportowy ds. narciarstwa klasycznego w Niemieckim Związku Narciarskim (DSV).
Głos w sprawie zabrała także Międzynarodowa Federacja Narciarska i Snowboardowa (FIS). Jej prezydent Alexander Ospelt nie krył zawodu wynikającego z decyzji MKOl.
– Naszą pierwszą reakcją jest, rzecz jasna, rozczarowanie. Kombinacja norweska była częścią zimowych igrzysk olimpijskich od pierwszej edycji w 1924 roku i jest jednym z fundamentów narciarstwa klasycznego na wszystkich poziomach, szczególnie w kontekście rozwoju zawodników. Co więcej, to dyscyplina, która w ostatnich latach notowała wyraźny i namacalny rozwój oraz coraz szerszy udział międzynarodowy dzięki włączeniu rywalizacji kobiet. To bardzo trudna decyzja dla FIS i dla naszych krajowych związków narciarskich. Po zapoznaniu się z nową metodologią MKOl dotyczącą programu olimpijskiego droga dla FIS jest jasna: zrozumiemy wyzwania wskazane przez MKOl, zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby je przezwyciężyć, i będziemy ciężko pracować nad tym, by kombinacja norweska wróciła do programu zimowych igrzysk olimpijskich w 2034 roku – powiedział działacz z Liechtensteinu.
Jak do zamieszania podchodzi Lasse Ottesen, dyrektor Pucharu Świata w kombinacji norweskiej?
– Decyzja MKOl jest ogromnym rozczarowaniem. Brakuje mi słów i trudno mi zrozumieć stojące za nią uzasadnienie. Kombinacja norweska była sercem narciarstwa klasycznego i częścią zimowych igrzysk olimpijskich od 1924 roku. Właśnie dlatego dzisiejsza decyzja jest tak trudna do zaakceptowania i jeszcze trudniejsza do zrozumienia. Poświęcenie i ciężka praca naszych zawodniczek i zawodników, wyjątkowe zaangażowanie organizatorów oraz ogromne wsparcie ze strony krajowych związków narciarskich przez wiele lat były czymś naprawdę niezwykłym. W pełni rozumiem ich dzisiejsze rozczarowanie. Mimo tego mam pełne zaufanie do przyszłości kombinacji norweskiej. Niezwykły postęp, jaki nasza dyscyplina poczyniła w ostatnich latach, połączony z pełnym zaangażowaniem i wsparciem FIS oraz krajowych związków narciarskich, daje mi wszelkie powody, by wierzyć, że środowisko kombinacji norweskiej wróci jeszcze silniejsze – uważa Norweg.
Kirsty Coventry – prezydent Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – podczas wtorkowej konferencji prasowej zwróciła się do kombinatorów norweskich.
– Z mojej strony przekaz do zawodników jest taki, że wiemy i w pełni rozumiemy, iż ta decyzja może być dla nich rozczarowaniem. Odbyliśmy jednak również bardzo dobre rozmowy z FIS na temat tego, jakie oczekiwania będą dotyczyły przyszłości. Możliwość powrotu kombinacji norweskiej w 2034 roku cały czas może pozostawać otwarta – podkreśla była pływaczka w kontekście zimowych igrzysk olimpijskich, które w 2034 roku mają odbyć się w amerykańskim Salt Lake City.
Proces wykluczenia kombinacji norweskiej z programu najbliższych igrzysk szerzej omówił Pierre Ducrey, dyrektor sportowy MKOl.
– Mieliśmy już kilkukrotnie okazję przedstawić proces przeglądu dyscyplin na rok 2030. Odbywał się on zgodnie ze strategią zatwierdzoną przez nas w 2025 roku. Pod koniec ubiegłego roku, podczas jednej z takich konferencji prasowych Komitetu Wykonawczego, wspominaliśmy, że szczególną uwagę poświęcimy kombinacji norweskiej oraz snowboardowemu slalomowi gigantowi równoległemu. I tak właśnie zrobiliśmy. Chcieliśmy mieć najnowsze informacje płynące z Milano-Cortiny. Poczekaliśmy, aż te dane będą dostępne, aby grupa robocza do spraw programu naprawdę miała w rękach wszystkie informacje pozwalające ocenić, czy nastąpił postęp względem danych z trzech ostatnich igrzysk. Wniosek grupy był taki, że nie odnotowano postępu, który uzasadniałby utrzymanie tej dyscypliny w programie. Co bardzo ważne, zgodnie ze słowami pani prezydent, podkreślono również, że choć dziś wskazujemy szereg problemów dotyczących popularności i uniwersalności tej dyscypliny, to w ramach nowej strategii, zatwierdzonej dwa tygodnie temu, istnieje droga powrotu w 2034 roku. W ramach tego procesu ponownie bardzo dokładnie przyjrzymy się kombinacji norweskiej – padło podczas spotkania Komitetu Wykonawczego MKOl z dziennikarzami.
MKOl podkreśla, że XXVI Zimowe Igrzyska Olimpijskie Alpy Francuskie 2030 mają przejść do historii jako pierwsza zimowa edycja igrzysk z pełną równością płci wśród startujących zawodniczek i zawodników. W kontekście decyzji dotyczącej kombinacji norweskiej rodzi to jednak istotne pytanie. Do tej pory na igrzyskach o medale w dwuboju rywalizowali wyłącznie mężczyźni. Dlaczego zatem olimpijskie władze zdecydowały się na wykreślenie całej dyscypliny z programu igrzysk, zamiast rozszerzyć go o rywalizację kobiet, które od sezonu 2020/21 regularnie startują w Pucharze Świata i walczą o Kryształową Kulę?
– Myślę, że w rozmowach dotyczących kombinacji norweskiej konsekwentnie mówiliśmy, że oceniamy dyscyplinę jako całość, a nie osobno męską czy kobiecą kombinację norweską. Stawką była przede wszystkim uniwersalność kombinacji norweskiej jako dyscypliny. Chodziło także o jej zdolność do przyciągania publiczności. Dla nas nie była to więc debata przede wszystkim o parytecie wewnątrz tej dyscypliny, lecz o dwóch czynnikach, o których wspomniałem wcześniej: niskiej popularności oraz dużej koncentracji czołówki sportowej w kilku krajach. To były kryteria, które konsekwentnie ocenialiśmy. Dlatego nie był to tak naprawdę temat równości z punktu widzenia parytetu płci, ale raczej pytanie, czy możemy utrzymać kombinację norweską jako część naszego programu – dodał Ducrey.
Podczas igrzysk Alpy Francuskie 2030 przeprowadzonych zostanie 126 konkurencji medalowych. Impreza odbędzie się w terminie 1-17 lutego 2030 roku. W ramach skoków narciarskich rozdanych zostanie siedem kompletów medali – w tym po raz pierwszy w historii za kobiece duety.