Letni tytuł mistrza Polski ostatnim indywidualnym triumfem Stocha. „Wiem, co mnie blokowało”
Historia letnich mistrzostw Polski w skokach narciarskich sięga 1996 roku. Przez trzy dekady po indywidualne złoto sięgało dziesięciu zawodników, a ostatni tytuł wywalczył Kamil Stoch – w sierpniu 2025 roku. Jak się później okazało, było to jego ostatnie indywidualne zwycięstwo w karierze. Zima nie przyniosła wyników, na które liczył. O nadziejach i rozczarowaniach towarzyszących ostatnim miesiącom na skoczni 39-latek opowiedział Tomaszowi Kalembie w wywiadzie dla pzn.pl.
Po złoto na igelicie Stoch sięgnął dzień po drużynowych mistrzostwach Polski, od których rozpoczął sezon 2025/26. Później odniósł jeszcze zwycięstwo w duetach podczas Grand Prix w Predazzo, ale indywidualnie już nie triumfował. Ostatni sezon Pucharu Świata zakończył na 31. miejscu w klasyfikacji generalnej, z dorobkiem 186 punktów. Rekordzista Polski w długości skoku tylko raz znalazł się w czołowej dziesiątce – w jednoseryjnym konkursie w Lahti. Na swoich szóstych igrzyskach olimpijskich był jednym z chorążych polskiej reprezentacji, a indywidualną rywalizację we Włoszech ukończył na 38. i 21. pozycji. Kilka miesięcy po pożegnalnym skoku na Letalnicy w Planicy dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli wrócił do tej zimy i podsumował ostatni rozdział sportowej kariery.
– Z perspektywy czasu już wiem nawet, co tak naprawdę mnie blokowało i to była po prostu głowa. Myślę, że już doszedłem do takiego momentu, w którym byłem mentalnie po prostu zmęczony – powiedział w rozmowie z Tomaszem Kalembą dla pzn.pl. – I doszedłem do takiego momentu, kiedy ciało było gotowe, bo fizycznie czułem się po prostu w formie życia, natomiast trudno było mi wykonać bardzo proste zadania na skoczni. Pojawiła się blokada – nie ukrywa.
Przeczytaj także: „Stoczyłem batalię sam ze sobą” – Stoch o ostatnim dniu kariery
Trzykrotny zdobywca Złotego Orła nie żałuje jednak, że zdecydował się kontynuować karierę do 2026 roku. – Najbardziej żałowałbym momentu, gdybym skończył na przykład dwa lata wcześniej i później sobie to wypominał. Teraz wiem. Spróbowałem i dałem z siebie maksa, ale czegoś zabrakło. Już nie byłem w stanie wygenerować tego maksimum z siebie, jak we wcześniejszych latach – przyznał na łamach pzn.pl. Z dzisiejszej perspektywy inaczej rozplanowałby też starty w ostatnim sezonie. – W ogóle miałem plan, że pojadę całe Grand Prix i cały Puchar Świata. Trener musiał mnie trochę stopować i tłumaczyć, że tak już się nie da – wspomina.
Rozczarowanie własnymi wynikami towarzyszyło mu również podczas igrzysk we Włoszech, gdzie medale zdobywali Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. – W tamtym momencie było mi smutno i byłem tak sportowo zły, że nie wyszło mi tak, jak chciałem, jak sobie to zakładałem i też, na co tak ciężko pracowałem. Czułem złość, frustrację i smutek, ale kiedy widzisz, że twój kolega z kolei skacze super, to zostawiasz te wszystkie swoje złe myśli trochę na boku, a chcesz dzielić z nim tę radość – opowiedział Stoch w wywiadzie dla oficjalnego serwisu PZN.
Na początku października PZN zakomunikował, że trzykrotny mistrz olimpijski od tego sezonu będzie pełnił rolę doradcy zarządu PZN ds. skoków narciarskich. Były zawodnik ma być pomostem między reprezentacją a działaczami kierującymi losami związku.
Przeczytaj także: Kamil Stoch doradcą zarządu PZN ds. skoków narciarskich