Złote krążki czy kryształowe puchary, czyli co jest w skokach najważniejsze

  • 2018-02-10 04:17

Jedną z ulubionych dyskusji kibiców skoków narciarskich jest ta z gatunku "o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy", czyli które trofeum jest w skokach najważniejsze. A także które najmniej. Postanowiłem i ja dorzucić do tej dyskusji swoją cegiełkę. A także kilka nie swoich.

W takiej Formule 1 wszystko jest jasne. Zawodnicy ścigają się cały sezon a na koniec cyklu zawodów kierowca z największą liczbą punktów zostaje Mistrzem Świata. Skoki narciarskie - jak i kilka innych dyscyplin narciarskich - znajdują się na przeciwnym biegunie. Trudno zliczyć wszystkie trofea, turnieje, minicykle i specjalne nagrody, które przyznawano za skoki na nartach od czasu wynalezienia tej dyscypliny. Ale nawet dziś, współcześnie, jest ich niemało i wciąż pojawiają się nowe. Jeszcze w zeszłej dekadzie skoczkowie rywalizowali w Turnieju Nordyckim. Później przez jakś czas Niemcy poromowali swój FIS Team Tour. Teraz mamy Raw Air i Willingen Five. Ale od kilku dekad do kanonu pięciu najważniejszych nagród należą: Puchar Świata, konkursy w ramach Igrzysk Olimpijskich, Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Świata w Lotach, oraz Turniej Czterech Skoczni.

Kamil StochKamil Stoch
fot. Tadeusz Mieczyński
Kamil StochKamil Stoch
fot. Tadeusz Mieczyński
Galeria Adama Małysza - nowe skrzydłoGaleria Adama Małysza - nowe skrzydło
fot. Adam Łaciak
Medale ZIO Pjongczang 2018Medale ZIO Pjongczang 2018
fot. IOC/PyeongChang 2018
Medale Zimowych Igrzysk Olimpijskich 1924-2014Medale Zimowych Igrzysk Olimpijskich 1924-2014
fot. IOC
Medal ZIO Sankt Moritz 1948Medal ZIO Sankt Moritz 1948
fot. fot. MKOl
Medal IV ZIO Ga-Pa 1936Medal IV ZIO Ga-Pa 1936
fot. MKOL
Medal ZIO Lake Placid 1932Medal ZIO Lake Placid 1932
fot. MKOL
Złoty medal IO w VancouverZłoty medal IO w Vancouver
fot. VANOC, Vancouver2010.com
Harri Olli z medalem MŚ w LotachHarri Olli z medalem MŚ w Lotach
fot. Tadeusz Mieczyński
28.02.2015 - Polacy z medalami MŚ w Falun28.02.2015 - Polacy z medalami MŚ w Falun
fot. Tadeusz Mieczyński
Adam Małysz z medalem MŚAdam Małysz z medalem MŚ
fot. Tadeusz Mieczyński
Adam Małysz z Pucharem ŚwiataAdam Małysz z Pucharem Świata
fot. Agata Wojciechowska
Stefan KraftStefan Kraft
fot. Tadeusz Mieczyński
21.01.2018 - Norwegowie ze złotymi medalami21.01.2018 - Norwegowie ze złotymi medalami
fot. Tadeusz Mieczyński
21.01.2018 - Polacy z medalami MŚwL w Oberstdorfie21.01.2018 - Polacy z medalami MŚwL w Oberstdorfie
fot. Tadeusz Mieczyński
04.03.2017 - polscy skoczkowie z medalem04.03.2017 - polscy skoczkowie z medalem
fot. Tadeusz Mieczyński
Austriaccy skoczkowie z medalemAustriaccy skoczkowie z medalem
fot. Anna Szczepankiewicz
26.03.2017 - Polacy z Pucharem Narodów26.03.2017 - Polacy z Pucharem Narodów
fot. Tadeusz Mieczyński
23.03.2014 - podium Pucharu Świata 2013/1423.03.2014 - podium Pucharu Świata 2013/14
fot. Tadeusz Mieczyński
Simon Ammann na Igrzyskach w Salt Lake CitySimon Ammann na Igrzyskach w Salt Lake City
fot. olympic.org
Sven HannawaldSven Hannawald
fot. Anna Szczepankiewicz
Walter HoferWalter Hofer
fot. Tadeusz Mieczyński
Stefan HorngacherStefan Horngacher
fot. Tadeusz Mieczyński
Stefan HulaStefan Hula
fot. Tadeusz Mieczyński
Noriaki KasaiNoriaki Kasai
fot. Tadeusz Mieczyński
Martin KochMartin Koch
fot. Horst Nilgen
Roar Ljoekelsoey i Lars BystoelRoar Ljoekelsoey i Lars Bystoel
fot. Tadeusz Mieczyński
Bjoern-Einar RomoerenBjoern-Einar Romoeren
fot. Tadeusz Mieczyński
Helmut RecknagelHelmut Recknagel
fot. Tadeusz Mieczyński
Alexander StoecklAlexander Stoeckl
fot. Tadeusz Mieczyński
Bernie SchoedlerBernie Schoedler
fot. Tadeusz Mieczyński
Apoloniusz TajnerApoloniusz Tajner
fot. Tadeusz Mieczyński
Jens WeissflogJens Weissflog
fot. Tadeusz Mieczyński
Łukasz KruczekŁukasz Kruczek
fot. Tadeusz Mieczyński

Tego typu nagromadzenie trofeów musi prowadzić do sporów o ich ważność i prestiż. Spory są tym gorętsze, że najczęściej łączą się z dyskusjami o to, który ze skoczków był najwybitniejszy. Co jest trudne do roztrzygnięcia właśnie dlatego, że niektórzy zdobywali garście medali na imprezach, w których decydowały dwa, a czasem nawet jeden skok, inni ciułali cały sezon punkty w Pucharze Świata i wznosili w górę Kryształową Kulę, dwu- trzy- a nawet czterokrotnie.

Jeszcze większe zamieszanie powodują dziennikarze ze swoją nomenklaturą. Od wielu lat funkcjonowało w skokach określenie "Wielki Szlem" które przywędrowało na zeskok skoczni z brydża, poprzez tenisa i golfa. Zarówno w krajach niemieckojęzycznych, jak i skandynawskich oraz angielskojęzycznych (choć tam akurat skokami mało kto się interesuje) wygrać "Wielkiego Szlema" od zawsze oznaczało wygrać wszystkie konkursy Turnieju Czterech Skoczni. Jednakże od jakiegoś czasu w polskich mediach zaczęto tak mówić w konktekście zgromadzenia czterech dużych trofeów w skokach. Tu od razu pojawia się problem, gdyż przecież tych głównych trofeów jest pięć. Wśród niektórych kibiców panuje opinia, że Mistrzostwa Świata w Lotach nie należą do owego szlema. Po pierwsze dlatego, że to impreza o najkrótszej historii z tych pięciu, po drugie dlatego, że medal dostaje się za "podgatunek" skoków narciarskich, jakim są loty narciarskie. Jest to jednak impreza za którą Międzynarodowa Federacja Narciarska przyznaje medale a niektórzy pasjonaci lotów próbują przekonywać, że to dyscyplina odrębna od skoków i wyolbrzymiają cechy charaktersytyczne lotów.

W mojej opinii jest to przesada. Loty narciarskie są niczym innym jak długimi skokami. Wrażenie robi tylko różnica w odległości. O ile różnica w długości skoku między skocznią normalną a dużą wynosi około 30-40 metrów o tyle między skokiem na skoczni dużej a mamuciej ta różnica wynosi około 100 metrów. Ale przecież na pierwszych skoczniach mamucich (Planica, Ponte di Legno) skakano po 90-100 metrów. Dziś więcej skacze się na skoczniach określanych jako normalne, nie wspominając już o dużych. Znacznie większą różnice można zauważyć między stylem "ryby" królujacym na skoczniach jeszcze w latach "80" a stylem V, niż między współczesnymi skokami na Wielkiej Krokwi i Letalnicy. Różnica polega głównie na tym, że im większa skocznia, tym mniej liczy się siła odbicia a ważniejsze są umiejętności szybowania w powietrzu. Ale skocznie wciąż buduje się coraz wieksze. Pierwsze Mistrzostwa Świata rozgrywano na skoczniach K-45 i K-40. Wtedy nazywano je dużymi, według dziejszych przepisów są to skocznie... małe. Na skoczniach o tych rozmiarach uczą się dziś skakać dzieci. Możliwe, że za kilkadziesiąt lat dzisiejsze skocznie mamucie będą nazywane dużymi a loty będą się odbywać na skoczniach HS-300, może HS-350? W takim wypadku mówienie o tym, że loty to inna dyscplina, nie ma sensu.

Różnice między skokami a lotami narciarskimi w mojej opinii można by porównać do różnicy między slalomem a slalomem gigantem w narciarstwie alpejskim. Ta sama dyscyplina, inne konkurencje. Jakby nie było, choć loty sa tylko rodzajem skakania, to jednak skoro FIS organizuje osobną imprezę, której zwycięzca może nazywać się mistrzem świata, nie powinno się jej traktować po macoszemu. I sami skoczkowie traktują ją zwykle bardzo poważnie, o czym za chwilę.

Co więc z tym Wielkim Szlemem? Najlepiej by chyba było wrócić do tradycyjnego używania tego określenia. Zapewne jednak jest to już niemożliwe, gdyż określenie to trafiło na podatny grunt i wśród kibiców zaczęło być szeroko używane. Co więć zrobić z tym problematycznym Wielkim Szlemem? W swoim felietonie "Liga Niezwykłych Dżentelmenów" z cyklu "Okiem Samozwańczego Autorytetu" zaproponowałem takie rozwiązanie: "Ja na swój prywatny użytek wymyśliłem własną nomenklaturę, która porządkuje mi tę kwestię. Określenie "szlem" pochodzi przecież z brydża. 13 lew to wielki szlem, 12 to mały szlem lub szlemik. Dopiero z brydża to określenie trafiło do tenisa oraz golfa. Tam Wielki Szlem to zwycięstwo w czterech najważniejszych turniejach. Dopiero w tenisie szlem skojarzył nam się z liczbą "4". Z definicji to jednak rozgrywka, w której wszystkie (lub wszystkie najważniejsze) trofea zgarnia jeden gracz. Jak wszystkie, to wszystkie. W brydżu 13, w tenisie 4, a w skokach 5. Dlatego też Wielkiego Szlema ma dla mnie tylko Nykänen. Jedynie latający Fin zgromadził wszystkie pięć najważniejszych w skokach trofeów. Stoch, Weissflog, Bredesen i Morgenstern mają zatem Dużego Szlema (ZIO, MŚ , PŚ i TCS). A Funaki, Ammann i Schlierenzauer - Małego Szlema. Japończykowi brakuje Pucharu, Szwajcarowi - TCS, natomiast Austriakowi złota olimpijskiego. Ale wszyscy "zastąpili" je tytułem mistrza Świata w lotach - tak jak w kartach można zastąpić dowolną kartę jokerem."

Tu na marginesie dodam, że skoczkami, którzy byli najbliżej skompletowania Wielkiego Szlema, są Jens Weißflog, Espen Bredesen i Kamil Stoch. W identycznej konfiguracji. Wszyscy trzej wygrali cztery te same trofea a w MŚwL sięgnęli po srebrne medale. No ale co ze skoczkami, których sukcesy przypadały zanim wymyślono wszystkie 5 trofeów? Jeśli najwybitniejszy jest ten, który zgarnął wszystkie, to żeby było sprawiedliwie, powinniśmy mówić o wszystkich tych, które istniały w jego czasach. Wtedy obok Nykänena powinniśmy postawić choćby fenomenalnego Helmuta Recknagela. Reprezentant NRD był aktywnym skoczkiem zaledwie (na obecne standardy) 8 lat. W tym czasie trzykrotnie wygrał Turniej Czterech Skoczni, został Mistrzem Świata (i dorzucił dwa brązowe medale) oraz mistrzem olimpijskim. Pucharu Świata ani MŚwL wtedy nie rozgrywano. Podobnie jest z Toralfem Enganem czy Hansem-Georgiem Aschenbachem. Co za mętlik...

Wróćmy już lepiej do naszych pięciu głównych trofeów. Które jest najważniejsze? Które najbardziej prestiżowe? Właściwie za każdym coś przemawia. Igrzyska Olimpijskie mają swoją tradycję i otoczkę. Są najstarszym z tych trofeów. Mistrzostwa Świata - tylko o rok młodsze. Zwycięzca tytułowany jest Mistrzem Świata, co sugeruje, że jest najlepszym skoczkiem na świecie. Turniej Czterech Skoczni - ze swoją ponad 60-letnią tradycją przyciaga olbrzymie zaintersowanie mediów i kibiców. Puchar Świata - pokazuje kto był najlepszy w przekroju całej zimy. I w końcu Mistrzostwa Świata w Lotach, choć pewnie mają najmniej zwolenników, to są najbardziej widowiskowe i to podczas tej imprezy można zrobić to, co jest kwintesencją skoków - polecieć dalej, niż ktokolwiek kiedykolwiek. Większośc kibiców zgodzi się, że w skokach noty za styl są sprawą drugorzędną a wyobraźnię rozpala przede wszystkim odległość. W lotach najlepszy jest ten, kto skacze najdalej, nie najładniej. Więc być może to jego powinno się nazywać mistrzem świata?

Ja owe pięć największych nagród uszeregowałbym następująco:

1. Puchar Świata. Dla mnie jest to trofeum, które najlepiej świadczy o klasie sportowej zawodnika. Zacytuję znów samego siebie z felietonu "Kryształy są na zawsze": "Puchar Świata to trofeum największe, najpełniejsze, najlepiej oddające sprawiedliwość sportowcowi. Nieprzypadkowo puchary wręczane przez Międzynarodową Federację Narciarską mają kształt kryształowej kuli. Kula, to jak wiadomo, kształt doskonały. To Puchar najlepiej odmierza litry potu wylanego na treningach, tony przerzucone na siłowni, wartość samozaparcia i kandele błysku geniuszu. Kto wygra Puchar Świata, zapewnił sobie miejsce w historii jako ten, kto danej zimy był najlepszy. Medale Igrzysk Olimpijskich czy Mistrzostw Świata mają swoją niezaprzeczalną magię i swój niewymierny prestiż. Ale Puchar swoim czystym, jasnym, wibrującym dźwiękiem odpowie nam na pytanie - kto w przekroju tej zimy dał z siebie najwięcej. O jednokrotnym medaliście olimpijskim można powiedzieć - farciarz. O pojedynczym Mistrzu Świata - podwiało mu. O zdobywcy Pucharu nikt trzeźwy i rozgarnięty tak nie powie. Kryształowa Kula to świadectwo przynależności do elity twardzieli. Kto ją ma ten jest Top of a list, King of a hill i A Number One. Kryształy są na zawsze. Kryształy to nie wszystko, ale jak się ma wszystko inne a nie ma kryształu, to jednak lipa. Kto ma Kryształ, jest zwycięzcą pośród zwycięzców." I w zasadzie tyle. Bo co by tu jeszcze można dodać?

2. Złoty medal Igrzysk Olimpijskich. Zawsze miałem z tym problem. Jak można uważać to trofeum za najważniejsze? W jaki sposób jest ono wymierne i jak świadczy o klasie zawodnika? O co chodzi? Dwa konkursy raz na cztery lata. Zwycięzca może być mniej lub bardziej przypadkowy. Władimir Biełousow, Wojciech Fortuna, Lars Bystøl. Czy umieścimy tych skoczków wśród najwybitniejszych w historii? Czy uznalibyśmy ich nawet za najlepszych skoczków swojej epoki? Albo choćby danego sezonu? Na drugiej szali mamy Wirkolę, Goldbergera, Małysza, Schlierenzauera czy Ahonena, którzy złota olimpijskiego nie zdobyli.

A mogłoby być jeszcze gorzej. Wyobraźmy sobie, że MKOl nie podejmuje w latach '90 decyzji o zmianie terminu Zimowych Igrzysk Olimpijskich i Olimpiada w Lillehammer nie odbywa się w 1994, tylko w 1996. A kolejne w latach 2000, 2004, 2008 i 2012. W takim wypadku Adam Małysz, który jest bezdyskusyjnie jednym z najwybitniejszych skoczków wszechczasów i chyba najwybitniejszym skoczkiem pierwszej dekady XXI wieku nie miałby najprawdopodobniej żadnego medalu olimpijskiego.

I w końcu zrozumiałem. Raz raz na cztery lata. Co jest cenniejsze? Złoto, czy żwir? Złoto. A dlaczego? Bo jest rzadkie, nie powszechne. Nie leży na chodniku, trzeba je wydobywać z ziemi i wiedzieć dokładnie skąd. Ludzie pragną tego, co trudno zdobyć. Z punktu widzenia trudności, dla silnego psychicznie skoczka nie ma żadnej różnicy między zwykłym konkursem Pucharu Świata a konkursem olimpijskim. Ta sama skala trudności. Ci sami rywale. Ba - z racji limitu czterech zawodników z jednego kraju konkurs olimpijski jest nawet trochę łatwiejszy. Ale konkurs pucharowy można sobie wygrać zimą dwa razy w tygodniu. Złoty medal olimpijski dają tylko dwa razy na 1459 dni. To dla każdego, (może poza Noriakim Kasai) jest niezwykle rzadko. Ale i Kasai ma "tylko" srebro.

Tak, Igrzyska Olimpijskie muszą w hierarchii znajdować się wysoko. Jednak z powodu owej potencjalnej przypadkowości (choć ostatnio zredukowanej przelicznikami) z powodu tego, że nawet najwybitniejszy skoczek swojej epoki może mieć zniżkę formy raz na cztery lata - nie może być dla mnie trofeum o najwyższym prestiżu. Owszem, jest ta cała otoczka, flaga z pięcioma kółkami, znicz płonący nad stadionem, tradycja nawiązująca do antycznej Grecji, cały ten entourage. Ale przecież jak przyjrzeć się bliżej - to już dawno i nieprawda. Bujda na resorach. Sztytna idea amatorstwa dawno nieaktualna. Słowa barona Pierre de Coubertin - założyciela MKOlu, postaci, która wskrzesiła Igrzyska - dawno zapomniane a właściwie obrócone w ich przeciwieństwo. Dla większości samo uczestnictwo nie liczy się dziś wcale. Liczy się tylko zwycięstwo.

Nie jestem romantykiem i wiem doskonale wokół czego kręci się dziś świat. Jestem jednak nieco sentymentalny i dlatego ten stan rzeczy trochę mnie smuci. Cóż to za pochwała samego uczestnictwa, skoro nawet w konkursie PŚ można zrezygnować z kwalifikacji (jak tydzień temu w Willingen) a podczas Igrzysk nie? 57 zawodników zgłoszonych do konkursu i 7 musi odpaść w kwalifikacjach, bo przecież prawa telewizyjne do tego wydarzenia zostały dawno już sprzedane. Tym samym tureckiego czy kazachskiego skoczka w konkursie nie uświadczysz. I tak duch merkantylizmu wygrywa z duchem olimpizmu, materia triumfuje nad ideą, Midas wypiera Coubertina. Zawodnicy muszą chować na czas IO wszelkie znaczki sponsorskie, ale reklamy nadawane w czasie antenowym Igrzysk biją rekordy cenowe. Jak bardzo różnią się Igrzyska początku XXI wieku od tych z początku XX wieku. Również dlatego Igrzyska nie mogą u mnie trafić na szczyt listy. Ja się na te dekoracje już nie nabiorę.

3. Mistrzostwa Świata. Jak mistrzostwa to mistrzostwa. Dają za to medal i tytuł mistrza. Ponieważ są rozgrywane dwa razy częściej niż Igrzyska, znajdą się u mnie na liście niżej. Już nie tak rzadkie, więc i mniej pożądane. Oczywiście to nadal impreza najwyższej światowej rangi. Tu też może się zdarzyć "przypadkowy bohater" jak Rok Benkovič czy Andreas Küttel, który w 2009 roku miał już swoje najlepsze lata za sobą, ale jedna seria w wietrznych warunkach zapewniła mu ten tytuł. Są to jednak konkursy, których wygranie gwarantuje tytuł Mistrza Świata.

4. Mistrzostwa Świata w Lotach. Jak wyżej, tyle, że mniej ważne, bo tu się trzeba jednak specjalizować. Nawet najlepszy skoczek danego sezonu może tu przegrać z mniej wybitnym, ale mającym ten zmysł ptaka, który pozwala mu unosić się w powietrzu jak szybowcowi najwyższej klasy. Na plus tej imprezy z całą pewnością można zaliczyć formułę rozgrywania. Choć cztery serie nie zawsze udaje się przeprowadzić, to jednak gwarantują one mniejszą przypadkowość, niż na IO czy MŚ.

5. Turniej Czterech Skoczni. Choć umieściłem TCS na piątym miejscu, to absolutnie nie jest to dla mnie impreza mało ważna czy mało prestiżowa. Po prostu uważam pozostałe cztery za dające wiecej powodów do chwały. Wieloletnia tradycja, fakt, że tu trzeba oddać aż 8 skoków, by zwyciężyć - jest to jakby mini Puchar Świata. Skoro jednak wchodzi w jego część - część nie może być przecież ważniejsza od całości.

Tyle mojej opinii. Ponieważ jednak jestem człowiekiem skromnym, nie uważam, by moja opinia była warta tak długiego artykułu. Zapraszam zatem do zapoznania się z opiniami innych ludzi, którzy moim zdaniem mają mniejszy lub większy autorytet, z całą pewnością jednak wystarczający, by wypowiadać się na powyższy temat.

Simon Ammann - szwajcarski skoczek, dwukrotnie podwójny mistrz olimpijski, zdobywca Pucharu Świata, Mistrz Świata i Mistrz Świata w Lotach: Nie potrafiłbym dokonać takiej klasyfikacji. Trudno mi wyróżnić jakieś trofeum. Wszystkie są ważne. Osobiście bardzo sobie cenię swoje cztery medale olimpijskie. To miłe uczucie być na szczycie takiego rankingu przez jakiś czas, choć wiem, że pewnie nie będzie trwało to wiecznie. Nie mogę jednak tego porównywać z innymi imprezami.

Sven Hannawald – były skoczek narciarski, jako pierwszy wygrał wszystkie cztery konkursy w jednej edycji Turnieju Czterech Skoczni, wicemistrz olimpijski, dwukrotny Mistrz Świata w Lotach: Turniej Czterech Skoczni – ze względu na tradycję, Igrzyska Olimpijskie, Puchar Świata, Mistrzostwa Świata w Lotach, Mistrzostwa Świata

Walter Hofer – dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich: Wyrażam tu moje prywatne zdanie, nie oficjalne stanowisko FIS. Dla mnie wygląda to tak: Klasyfikacja generalna Pucharu Świata, Igrzyska Olimpijskie, Mistrzostwa Świata, Mistrzostwa Świata w Lotach i na końcu Turniej Czterech Skoczni.

Stefan Horngacher – były austriacki skoczek narciarski, trener polskiej kadry: Myślę, że najwyżej stoją Igrzyska Olimpijskie. Mistrzostwa Świata i Mistrzostwa Świata w Lotach postawiłbym na równi. Puchar Świata jest chyba najtrudniejszy do wygrania ale i w Turnieju Czterech Skoczni trzeba umieć oddać osiem świetnych skoków. Sportowcy zawsze wkładają w rywalizacje tyle samo sił, bez względu na to, o jakie trofeum walczą.

Stefan Hula – polski skoczek narciarski, Mistrz Polski: Najważniejsze dla mnie są na pewno Igrzyska Olimpijskie, potem Puchar Świata, potem Mistrzostwa Świata, potem Mistrzostwa Świata w Lotach. A, jeszcze jest Turniej Czterech Skoczni. Trudna sprawa. Chyba bardziej chciałbym wygrać Turniej Czterech Skoczni, niż Mistrzostwa Świata w Lotach. Zostawmy Turniej na czwartym miejscu.

Tomasz Kalemba – dziennikarz Onet.pl:
1. Igrzyska - bo to jednak konkursy raz na cztery lata, a poza tym mistrzostwo olimpijskie to naprawdę coś wyjątkowego.
2. Turniej Czterech Skoczni - odbywa się wprawdzie co roku, ale szalenie trudno go wygrać, bo rozgrywany jest na różnych i do tego trudnych skoczniach. To magiczna impreza w świecie skoków narciarski. Niektórzy triumf w niej porównują nawet do zdobycia złota olimpijskiego.
3. Puchar Świata - moim zdaniem to właśnie PŚ powinien wyłaniać mistrza świata. W tym cyklu najlepiej widać, który zawodnik jest zdecydowanie najlepszym zawodnikiem sezonu
4. Mistrzostwa świata - może nawet na równi z PŚ. Szkoda tylko, że podobnie jak w przypadku IO o medalach decydują tylko dwa skoki. Tyle tylko, że w porównaniu do IO znacznie łatwiej odbić sobie niepowodzenie
5. MŚ w lotach - dodatek do kożucha, a przy tym zabawa i frajda dla skoczków i kibiców

Noriaki Kasai - japoński skoczek narciarski, Mistrz Świata w Lotach, wicemistrz olimpijski: Najważniejsze są Igrzyska Olimpijskie, po nich Puchar Świata, potem Mistrzostwa Świata w Lotach, następnie Turniej Czterech Skoczni a na końcu Mistrzostwa Świata

Martin Koch – były austriacki skoczek narciarski, dwukrotny medalista Mistrzostw Świata w Lotach: Igrzyska Olimpijskie, Puchar Świata, Mistrzostwa Świata, Turniej Czterech Skoczni, Mistrzostwa Świata w Lotach

Rafał Kot, były fizjolog polskiej kadry, ojciec dwóch skoczków, ekspert telewizyjny: Igrzyska Olimpijskie, Puchar Świata, Mistrzostwa Świata, Turniej Czterech Skoczni, Mistrzostwa Świata w Lotach

Łukasz Kruczek – trener reprezentacji Włoch, były kombinator norweski i skoczek narciarski, były trener kadry Polski:
1. Igrzyska olimpijskie - ze względu na to, że są bardzo rzadko rozgrywane, co powoduje że są wysoko w hierarchii.
2. Puchar Świata - najtrudniejszy do zdobycia i pokazuje faktyczną wartość danego zawodnika, który by zdobyć to trofeum musi być na topie przez prawie pół roku
3. Mistrzostwa Świata ex equo z TCS
4. Mistrzostwa Świata w Lotach

Dawid Kubacki – polski skoczek, trzeci zawodnik Turnieju Czterech Skoczni: Nigdy nie robiłem takiej klasyfikacji ważności. Z mojej perspektywy, jako zawodnika, te zawody niczym się nie różnią. Wszystko zawsze wygląda tak samo. Przyjeżdżam na skocznię, rozgrzewka i robię swoje. Dla mnie ważny jest wynik i do zawodów mistrzowskich podchodzę jak do pucharowych. No ale jeśli ktoś mnie już spyta, które z tych trofeów chciałbym zdobyć najbardziej to złoty medal olimpijski. To jest najwyższy prestiż. Reszty nie potrafiłbym uszeregować. Nie zgodzę się tylko z opinią, że Mistrzostwa Świata w Lotach nie mają prestiżu. Wystarczy spojrzeć, jaką przyciągają widownię. Ale pewnie znajdują się raczej w niższej połowie z tych trofeów, niż wyższej, jeśli tak to mogę określić.

Roar Ljøkelsøy – były norweski skoczek narciarski, dwukrotny Mistrz Świata w Lotach, medalista Mistrzostw Świata i Igrzysk Olimpijskich: Dla mnie najważniejszy i najbardziej prestiżowy jest Puchar Świata, bo pokazuje, kto był najlepszy danej zimy. Potem umieściłbym Igrzyska Olimpijskie ze swoją długą tradycją i duchem olimpizmu. A resztę trofeów traktuję jednakowo, ale są mniej ważne od tych dwóch pierwszych.

Adam Małysz – dyrektor sportowy PZN, były polski skoczek narciarski, czterokrotny zdobywca Pucharu Świata, czterokrotny Mistrz Świata, multimedalista olimpijski: Jeśli chodzi o hierarchię, to najbardziej prestiżowe są Igrzyska Olimpijskie, potem Mistrzostwa Świata, potem Mistrzostwa Świata w Lotach, następnie Puchar Świata i na końcu Turniej Czterech Skoczni. Natomiast Puchar Świata ma szczególną wagę. Tu musisz być w dobrej formie całą zimę. Na innych imprezach decydują dwa skoki, czasem cztery. Tu trzeba być w sztosie cały czas i to pokazuje kto był najlepszy w danym roku.

Janusz Pindera - dziennikarz, Rzeczpospolita i Polsat Sport.pl: Na pierwszym miejscu zdecydowanie stawiam Igrzyska Olimpijskie. Ich prestiż zdecydowanie góruje nad resztą. Trafić z formą raz na cztery lata, przyjechać i wygrać taki konkurs, to naprawde wielki wyczyn. A jeszcze wygrać oba, jak zrobili to Ammann czy Stoch, to pewne wejście do historii. Na drugim postawię Puchar Świata. On pokazuje, kto w przekroju całej zimy był najlepszym skoczkiem. Teoretycznie może zdarzyć się taki przypadek, że wygra go ktoś, kto nie wygrał żadnego konkursu. Ale w praktyce nigdy się to nie zdarzyło. Trzecie są dla mnie Mistrzostwa Świata. Konkurencja do tego tytułu jest większa, niż w przypadku MŚ w Lotach, gdzie jednak trzeba się specjalizować, więc grono kandydatów jest mniejsze. Na czwartym miejscu umieszczę Turniej Czterech Skoczni, ze względu na prestiż, tradycję, również wysoką nagrodę finansową. I na końcu Mistrzostwa Świata w Lotach, które może mają dla mnie najmniejszy prestiż, ale za to najfajniej się je ogląda.

Helmut Recknagel – były skoczek narciarski, reprezentant NRD, złoty medalista olimpijski, trzykrotny medalista mistrzostw świata oraz trzykrotny zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni. Razem ze Svenem Hannawaldem i Kamilem Stochem jest jednym z trzech zawodników, którzy wygrali pięć indywidualnych konkursów Turnieju Czterech Skoczni z rzędu: Myślę że dla każdego sportowca, nie tylko skoczka to będzie Olimpiada. Numer 2 to Mistrzostwa Świata. Na trzecim miejscu Turniej Czterech Skoczni. Nr to 4 Puchar Świata. Piątym będą loty ale do nich trzeba mieć specjalne umiejętności, trzeba być artystą. Loty to namiętność skoczków.

Bjørn Einar Romøren – były norweski skoczek narciarski, trzeci zawodnik klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, rekordzista świata w długości skoku w latach 2005-2011: Ja odpowiem trochę nietypowo. Dla mnie wszystkie trofea były mniej ważne od rekordu świata w długości skoku. W skokach narciarskich chodzi o odległość. Wszyscy chcą skakać jak najdalej. Więc absolutnie najważniejszy jest rekord świata w długości skoku. Ale jeśli mam uporządkować te 5 trofeów, to dla mnie wygląda to tak: Mistrzostwa Świata w Lotach, Złoto Olimpijskie, Puchar Świata, Mistrzostwa Świata i Turniej Czterech Skoczni.

Berni Schödler – były szwajcarski skoczek narciarski i trener, od 2010 roku dyrektor skoków narciarskich w Szwajcarskim Związku Narciarskim: Igrzyska Olimpijskie, Puchar Świata, Mistrzostwa Świata, Turniej Czterech Skoczni, Mistrzostwa Świata w Lotach

Kamil Stoch – najbardziej utytułowany polski skoczek w historii; triumfator PŚ, podwójny mistrz olimpijski, Mistrz Świata, wicemistrz świata w lotach, dwukrotny zwycięzca TCS: Wszystkie trofea są dla mnie tak samo ważne. Nigdy nie myślałem w taki sposób, że któreś trofeum jest ważniejsze. Każde wymaga ogromu pracy i mnóstwa wyrzeczeń - przynajmniej w moim wypadku.

Alexander Stöckl – były austriacki skoczek narciarski, trener reprezentacji Norwegii:
1. Igrzyska Olimpijskie
2. Mistrzostwa Świata
3. Mistrzostwa Świata w Lotach
4. Puchar Świata
5. Turniej Czterech Skoczni

Apoloniusz Tajner – prezes Polskiego Związku Narciarskiego, były kombinator norweski, były trener polskiej kadry: Najbardziej prestiżowy jest Puchar Świata, bo pokazuje, kto jest najlepszy przez całą zimę. Potem jest złoto olimpijskie, bo ma tradycję i prestiż. Następnie Mistrzostwa Świata, potem Turniej Czterech Skoczni i na końcu Mistrzostwa Świata w Lotach.

Jens Weißflog – były niemiecki skoczek, mistrz olimpijski, dwukrotny Mistrz Świata, zdobywca Pucharu Świata, dwukrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni, wicemistrz świata w lotach:
Dla mnie najważniejszym trofeum jest złoty medal Igrzysk Olimpijskich. Potem Mistrzostwa Świata, następnie Turniej Czterech Skoczni, potem Puchar Świata i na końcu Mistrzostwa Świata w Lotach.


Dariusz Wołowski – dziennikarz Gazety Wyborczej:
1. IO. Oczywiście można sobie wyobrazić, że mistrzem igrzysk zostaje ktoś przypadkowy. Mimo wszystko prestiż imprezy sprawia, że o tym właśnie sukcesie każdy skoczek marzy przede wszystkim.
2. TCS. Impreza do której mam głęboki sentyment jeszcze z dzieciństwa. Długa, pasjonująca i wyczerpująca.
3. Puchar Świata pokazuje kto był najlepszym skoczkiem sezonu
4. MŚ w Lotach. Impreza wyjątkowo spektakularna z punktu widzenia zawodników i publiczności.
5. MŚ. Stopień trudności taki sam jak na igrzyskach, choć prestiż mimo wszystko znacznie mniejszy.

Czy powyższą sondę można uznać za reprezentatywną? Pozostawiam to do oceny czytelników. Pytałem o zdanie zarówno skoczków wciąż aktywnych, jak i byłych, oraz trenerów, którzy na zagadnienie patrzą już pewnym z pewnym dystansem. Pytałem kolegów dziennikarzy, którzy kształtują opinię publiczną a także patrzą na te kwestie z drugiej strony bandy. Mam nadzieję, że te wszystkie zawarte tu opinie, argumenty czy przemyślenia pobudzą czytelników wyrobienia sobie własnego zdania i ciekawych dyskusji.



Marcin Hetnał, źródło: Informacja własna
oglądalność: (17200) komentarze: (74)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • marekguarnera@gmail.com początkujący
    Maroooo 1992_

    1, Igrzyska Olimpijskie
    2. Mistrzostwa Świata
    3. Mistrzostwa Świata w lotach naeciarskich
    4. Puchar Świata
    5. Turniej Czterech Skoczni
    6. Puchar Świata w lotach narciarskich

  • kryska stały bywalec

    Ja jeszcze dodam, że Recknagel wygrał pięciokrotnie Tydzień Lotów Narciarskich, czyli najważniejsze zawody w lotach w jego czasach.

  • Ville bywalec
    Olimpiada

    No skoro dla niektórych ta loteria jest najważniejsza...

  • Indor_indor stały bywalec
    Mój ranking

    IO - Bezapelacyjnie i bezsprzecznie. Największe marzenia każdego sportowca, największy prestiż. Świadomość, że impreza odbywa się tylko raz na cztery lata, wymaga od sportowca nerwów ze stali, idealnego skoku właśnie na ten konkurs. Każdy trener i zawodnik powie, że najważniejsze w sezonie są IO i to pod nie skierowane są wszystkie przygotowania. Można mówić, że KK czy TCS są bardziej sprawiedliwe, ale żaden skoczek nie zamieniłby złota IO na KK czy TCS.

    MŚ - mniejszy prestiż niż IO, ale to impreza medalowa, tytuł Mistrza Świata i miejsce w historii dyscypliny.

    MŚ w Lotach - bardzo deprecjonizowana przez nas impreza, chyba ze względu na brak wielkich sukcesów (z wyjątkiem Stocha i Fijasa, ale nie były to zwycięstwa), a to ciągle impreza medalowa, w której przyznawany jest Tytuł Mistrzowski.

    KK - wszyscy piszą, ze najlepiej obrazuje formę skoczka w ciągu całego sezonu, z drugiej strony pozwala na chwilowe dołki (byle niezbyt głębokie czy długotrwałe), które można potem odrobić.. nie wymaga odporności psychicznej konkretnie na dwa skoki, ale równej formy przez cały sezon.

    TCS - podobnie jak z KK, wymaga oddania ośmiu dobrych skoków, ale niekoniecznie wybitnych, można wygrać turniej nie wygrywając konkursu. Rozgrywana co roku, co nie wyzwala "ciśnienia" na wygranie akurat w tym sezonie.

  • MarcinBB redaktor
    @dervish @Man_of_the_Day

    Rzeczywiście, Goldi miał tylko dwa. Nadal to jednak więcej niż jedno, które wystarczy do triumfu na Igrzyskach ;-)
    Bredesena też już wstawiłem, dziękuję za uwagę :-)

  • MarcinBB redaktor
    @Jannush @Jannush

    Nie wiem jak teraz uczą dziennikarstwa, bo ja się uczylem 15 lat temu...
    A tak na serio to nie "trochę" tylko straszna wtopa.
    Przepraszam profesora Bralczyka, swoją nauczycielkę z podstawówki i szanownych czytelników.

  • MarcinBB redaktor
    @dervish @dervish

    W takim wypadku nie mam nic przeciwko zdobywcom KK, którzy nie zostali mistrzami. Czasem masz po prostu pecha w pojedynczym konkursie i nie umniejsza to Twojej klasy.

    Ładnie napisane o tych mistrzach i rzemieślnikach :-) Nie do końca podzielam Twój punkt widzenia, ale forma mi się bardzo podoba.

  • MK92 stały bywalec

    Jeżeli chodzi o MŚ i IO, to częstotliwość rozgrywania imprez oraz ich prestiż (rzecz czysto umowna) nie zmieniają faktu, że biorą w nich udział ci sami zawodnicy, w związku z czym obie te imprezy pod względem rywalizacji czysto sportowej niczym się nie różnią ;) Zatem medale zdobyte na MŚ oraz IO sumuję, pomijając kwestię różnicy w ich prestiżu. Mistrzem świata czy mistrzem olimpijskim niejednokrotnie zostawał skoczek przypadkowy. Nadal twierdzę, że bardziej miarodajne przy ocenie siły jakiegoś skoczka są jego sukcesy odniesione w generalnych klasyfikacjach TCS i PŚ, gdzie trzeba wykazać swój talent na przestrzeni czasu, a margines przypadku jest znikomy.

  • dervish profesor
    @dervish @MarcinBB

    Mylisz się. Fortuna nie był solidnym rzemieślnikiem. Był mistrzem, zwykłym, normalnym, powszednim , byc może przypadkowym ale nie Wielkim.
    To jest ten przypadek o którym pisałem. Mistrzostwo nie poparte Kryształowa Kula. Takie złoto "swieci przytłumionym blaskiem".

    Solidne rzemiosło polega na nie wytwarzaniu bubli. Solidne rzemiosło to seryjna produkcja cec h ująca sie dobrą jakością. W kontraście do rzemiosła jest artyzm. Artysta w odróżnieniu od rzemieślnika wytwarza dzieła sztuki. W sporcie odpowiednikiem artysty jest mistrz. Mistrz olimpijski wytwarza najcenniejsze artefakty. :)

  • dervish profesor
    @dervish @MarcinBB

    Być mistrzem? Chyba jasne. Zdobyć tytuł mistrzowski. :)

  • Ville bywalec
    @Man_of_the_Day @Man_of_the_Day

    I właśnie to TCS daje największe szanse ciułaczom. 4x miejsce w 10 i ocierasz się o podium. Fannemel brąz mimo 7 i 16 miejsca.

  • Ville bywalec
    @Man_of_the_Day @Man_of_the_Day

    W dużej mierze masz rację, ale kto przygotowuje się do pucharu z myślą o TCS? Nikt. A ciułacze co mogą osiągnąć w pucharze? Że zamiast 17 miejsca będą mieć 14? Czołówka w najlepszym wypadku odpuszcza wypady do Japonii, ale z zamiarem osiągnięcia lepszej formy na późniejsze konkursy, także ten argument do mnie nie przemawia.

  • MarcinBB redaktor
    @piotr90 @piotr90

    Już poprawione, nie mam pojęcia jak to się stało, musiałem coś przekleić przez pomyłkę chyba.
    Adam ma oczywiście cztery tytuły i sześć medali ogółem. Przepraszam Adama i czytelników.

  • Man_of_the_Day bywalec
    ...

    Hmmm, skoro według autora Turniej Czterech Skoczni stoi najniżej w hierarchii "Szlema", to na jakiej podstawie uznał, że Ammann ma na swoim koncie zaledwie tego "Małego", a np. Stoch - "Dużego"?

    Od siebie dodam to, co już kiedyś pisałem: największym potencjałem dysponuje TCS. Co to oznacza? Oznacza to, że gdyby Igrzyska i Turniej zamienić miejscami (czyli IO organizować co roku, a TCS - co cztery lata), Igrzyska byłyby mniej prestiżowe niż obecnie Turniej, z kolei Turniej cieszyłby się większym uznaniem niż IO aktualnie. Wszystko za sprawą tego, że TCS łączy w sobie charakter imprezy docelowej z wykluczającą przypadkowe rozstrzygnięcie długoterminowością (4 konkursy, 8 skoków).

    Duże rozciągnięcie w czasie Pucharu Świata doprowadza do tego, iż często poszczególne zawody odpuszczane są przez różnych skoczków, co daje szanse tzw. ciułaczom.

  • MarcinBB redaktor
    @dervish @Man_of_the_Day

    Trzy: Lillehammer, Oslo i Planica.
    Natomiast o jego srebrze w lotach faktycznie zapomniałem, dziękuję za uwagę.

  • MarcinBB redaktor
    @tik_tak @kolos

    Piotrze, sport ma to do siebie, że liczą się przede wszystkim złote medale i wygrane. Wicemistrz to w zasadzie wicetytuł, nie tytuł. Małysz nie raz mówił że oddał by swoje cztery medale za jeden złoty Kamila. Więc oczywiście, że jest bardziej utytułowany. To nie podlega dyskusji. Natomiast nie można jednoznacznie stwierdzić który z nich jest lepszy czy wybitniejszy. No i Stoch nie był takim fenomenem socjologicznym.

  • Ville bywalec
    @piusiak12 @piusiak12

    Bardzo przyzwoita klasyfikacja moim zdaniem.

  • Ville bywalec
    Stoeckl

    A Stoeckl to już w ogóle chyba przeanalizował co osiągali jego zawodnicy w ostatnim czasie i postanowił wynieść to na piedestał.

  • Man_of_the_Day bywalec
    @dervish @MarcinBB

    "W historii nie zdarzyło się, by KK wygrał ktoś, kto wygrał mniej, niż trzy konkursy."

    Goldberger zdobył Puchar Świata w sezonie 92/93 wygrywając zaledwie dwa konkursy.

    Jeszcze jedna uwaga. Oprócz Weißfloga i Stocha, srebro w lotach wywalczył też Bredesen.

    Ale to tak na marginesie.

  • MarcinBB redaktor
    @Toyminator @toyminator

    Moim zdaniem nie można porównywac MŚwL organizowanych przez FIS i rozgrywanych od prawie 50 lat do Raw Air - imprezy wymyślonej przez norweskich organizatorów konkursów PŚ. Na razie odbyła się jedna edycja i nie wiadomo czy ta impreza się w ogóle przyjmie. Takich Turniejów było już mnóstwo - Turniej Szwajcarski, Puchar Beskidów, Turniej Nordycki, Turniej Czterech Narodów (latem), FIS Team Tour. Osobiście uważam, że się przyjmie, bo organizacja stoi na wysokim poziomie i mają mnóstwo pieniędzy, ale na razie trzeba poczekać i obserwować.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl