"Wiem od czego zacząć, także z Kamilem" - Thurnbichler o celach pracy w Polsce

  • 2022-04-05 21:25

- Chcę odnosić sukcesy, a nie tylko się rozwijać. Celem jest osiągnięcie optimum z uznanymi zawodnikami, stworzenie silnego zespołu na igrzyska w 2026 roku i promowanie zmiany pokoleniowej - mówi Thomas Thurnbichler w rozmowie z Tiroler Tageszeitung przed przeprowadzką do Polski. We wtorek nasza federacja ogłosiła podpisanie czteroletniej umowy z 32-letnim trenerem z Austrii.

Thomas ThurnbichlerThomas Thurnbichler
fot. Tadeusz Mieczyński

Thomas Thurnbichler zakończył karierę skoczka w sezonie 2011/12, w wieku niespełna 23 lat. W Pucharze Świata wystąpił raz, wygrał dwa konkursy z cyklu Pucharu Kontynentalnego, a do tego zdobył cztery medale mistrzostw świata juniorów. W 2000 roku został nieoficjalnym mistrzem świata dzieci. Większość kibiców kojarzy go jako nastolatka, który oddał podwójny skok w roli przedskoczka w Bischofshofen. Nagranie przez lata zebrało tysiące wyświetleń w serwisie YouTube. 

- Tak, wideo wygenerowało wiele kliknięć <śmiech>... Efekt był taki, że nie pozwolono mi skakać następnego dnia. Prawdopodobnie dlatego, że skradłem show starszym zawodnikom - nawiązuje do 2003 roku w wywiadzie udzielonemu Tiroler Tageszeitung.

- Na szczeblu młodzieżowym wygrałem wszystko, ale trochę zabrakło mi umiejętności skakania. Moja nieco silniejsza sylwetka nie była zaletą. Zrezygnowałem po przerwie spowodowanej kontuzjami, by podczas sportowych studiów rozpocząć trenerską pracę w Tyrolskim Związku Narciarskim - dodaje w rozmowie z Florianem Madlem.

Thurnbichler w poprzednim sezonie był ważną postacią zespołu dowodzonego przez Andreasa Widhoelzla. Austriacy zdobyli Puchar Narodów, a także olimpijskie złoto w drużynie. Pod koniec minionego tygodnia dyrektor sportowy reprezentacji Austrii ogłosił odejście Thomasa Thurnbichlera ze sztabu szkoleniowego i przedstawił jego plany dotyczące polskiej kadry narodowej. Mario Stecher, o którym mowa, nie krył zdziwienia ruchem 32-latka. Ten wcześniej zapowiedział, iż pozostanie z rodzimą ekipą na kolejną zimę.

- Do tamtego momentu nie podpisałem niczego w Austriackim Związku Narciarskim, a sprawy w Polsce nie rozwijały się w sposób, jaki sobie wyobrażałem. Sytuacja się zmieniła, poczułem ogromne wsparcie prezesa PZN. Rozstajemy się w dobrych stosunkach. Życzę Austriakom wszystkiego najlepszego. Polska to dla mnie duży krok, chcę wykorzystać tę szansę - mówi w rozmowie opublikowanej we wtorek na tt.com.

Przeczytaj także: Oficjalnie: Thomas Thurnbichler trenerem Polaków!

Dla Tyrolczyka będzie to najbardziej wymagające doświadczenie w karierze trenerskiej. - Czuję się gotowy. Na początku pracy w Austriackim Związku Narciarskim zajmowałem się wszystkim. Przeszedłem przez wszystkie obszary szkoleniowe. Od trenowania najmłodszych do asystowania w kadrze narodowej - kontynuuje Thurnbichler.

Austriak w najbliższym czasie przeprowadzi się z Innsbrucku do Krakowa. W rozmowie z austriackim dziennikiem chwali Polskę. - Jest tam wszystko. Potencjał skoczków i infrastruktura. Jestem pewny siebie, sztabu i zawodników - zapewnia.

Thurnbichler potwierdza, że jego asystentami będą Austriak i Niemiec. - Mathias Hafele będzie odpowiedzialny za obszar sprzętowy, z kolei Marc Noelke potrafi wszystko - wyjaśnia. Nieoficjalnie mówi się, iż do sztabu dołączą także Polacy. Wszystko stanie się jasne po 20 kwietnia.

Przeczytaj także: Czteroletni kontrakt Thurnbichlera. Kto znajdzie się w kadrze Austriaka?

Austriackie media zwracają uwagę, że 32-latek staje przed zadaniem odbudowy bardzo utytułowanych skoczków, z trzykrotnym mistrzem olimpijskim na czele. - Wiem od czego zacząć, także z Kamilem. Chcę odnosić sukcesy, a nie tylko się rozwijać. Celem jest osiągnięcie optimum z uznanymi zawodnikami, stworzenie silnego zespołu na igrzyska w 2026 roku i promowanie zmiany pokoleniowej - kończy.


Dominik Formela, źródło: Tiroler Tageszeitung
oglądalność: (30654) komentarze: (122)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • sheef weteran
    Nowy trener

    Bardzo się cieszę, że zakończyła się saga ze zmianą trenera dla polskich skoczków. Szczerze powiedziawszy było to już męczące. Okresu pracy Michala Dolezala w Polsce nie należy wspominać jako czas stracony ponieważ chłopaki odnosili kolejne sukcesy. Ostatni sezon pokazał jednak, że potrzebny jest nowy impuls i potrzeba rozwoju dla młodszych skoczków a metody pracy duetu Horngacher/Dolezal należy zastąpić świeżym podejściem do tematu by udało się uratować polskie skoki. Mam również nadzieję, że uda się jeszcze coś wycisnąć ze starszych chłopaków by mogli pożegnać się ze skokami w naprawdę godny sposób. Thomasowi Thurnbichlerowi życzę by nie zabrakło mu zapału do pracy i jak najmniejszych trudności w przywróceniu Polaków na szczyt.

  • ZKuba36 profesor
    Wiemy już troszeczkę więcej.

    O Turnbichlerze. Nie chce rewolucji. Chce ewolucji. Mocno mnie to zmartwiło bo to może oznaczać, że pozostanie fatalny system Horna kończącego sezon treningami siłowymi.
    Kolejny trener skoków narciarskich, nie mający zielonego pojęcia co kiedy robić?
    Może okazać się drugim Kuttinem, bez żadnego doświadczenia, debiutującym trenerem.
    Same dobre chęci mogą nie wystarczyć. Aby uniknąć możliwej katastrofy w sezonie zimowym, ponowię swoją propozycję aby kadrę A podzielić na kadrę A1 i A2. Dać wolną rękę Macusiakowi. Będziemy mieć pewność, że nie będzie katastrofy!
    Myślę, że wśród skoczków pewnych powołania do kadry A, część wolałoby trenować ze sprawdzonym Maciusiakiem niż z, być może lepszym, debiutantem.
    Co robić z takimi skoczkami? Zdegradować ich do kadry B? Nawet jak b. dobrze skaczą?
    Nieśmiało przypomnę, że spośród obecnie najlepszych skoczków, Maciusiak nie naprawiał tylko Stocha i Żyły. Kubackiego, wyrzuconego z kadry przez Kruczka, Maciusiak wprowadził z powrotem do PŚ, zaledwie po kilku miesiącach treningu, całkowicie zmieniając mu styl.
    Jeżeli Turnbichler okaże się dobrym trenerem, to za rok powstanie nowa, prawdopodobnie nieco odmłodzona kadra, która z wielką ochotą będzie trenować z Turnbichlerem.

  • Arturion weteran
    @Qrls

    Mam nadzieję, że to to trener zadecyduje o sztabie i składach w kadrach.
    Ale: "poszli po najniższej linii rozwoju?" Co za koszmarek? Przecież nie chodzili po najniższej linii.
    Powinno być: "po linii najniższego rozwoju", jeśli już.

  • Arturion weteran
    @mateusz3951

    Oczywiście, że wolałbym sezonu nie spisywać na straty. Napisałem tylko, że jestem gotów odżałować, gdyby nie wyszło. Kadra wiekowa, młodzież niezbyt mocna. Więc trzeba przede wszystkim pracować.

  • Kolos profesor
    @Qrls

    Maciusiak i Sobczyk byli słabymi skoczkami, studiowali, zaraz po zakończeniu kariery zostali trenerami (Maciusiak najpierw serwismenem) i mają już po kilkanaście lat doświadczenia. Thurnbichler był słabym skoczkiem, studiował, zaraz po zakończeniu kariery został trenerem, także już kilka lat pracy ma za sobą.

    Przecież to jest identyczna droga zawodowa... I dość typowa dla 99% trenerów skoków (tylko czasem bywali dużo lepszymi zawodnikami niż oni).

  • Kolos profesor
    @acka

    Sobczyk oraz Maciusiak skończyli AWF w Katowicach.

    Bez wyższego wykształcenia nikt teraz trenerem nie zostaje, a studiuje większość skoczków.

  • Qrls weteran
    @acka

    Maciusiak, Sobczyk czy Kwiatkowski to ludzie bez pomysłu na siebie poszli po najniższej linii rozwoju. Pasożyty na budżecie PZN. Dokładnie tak jak napisałeś jak ktoś chce się czym zajmować i rozwijać to edukuje się w tym kierunku. Szkoda gadać.

    Tam już jest taka klika że PZN przed zatrudnieniem nowego trenera zabezpieczył swoje najważniejsze postacie by przypadkiem nowy trener nie miał wpływu na decyzję dotyczącą tych osób. Słabe bo to trener powinien ustawić cały sztab a nie PZN przed jego zatrudnieniem.

  • mateusz3951 doświadczony
    @Arturion

    A dlaczego mamy spisywać pierwszy sezon na straty? Ja nie mówię tu o walce o KK czy o drużynowy tytuł MŚ, ale jedno miejsce w top 10 PŚ na koniec sezonu, kilka pojedynczych podiów w sezonie czy walka o indywidualny i drużynowy medal MŚ to nie są nierealne cele przy dobrym przygotowaniu.

  • Xenkus profesor
    @Slavko21

    Każdy normalny człowiek, który ma realną wiedze o aktualnej sytuacji w skokach, i który nie ocenia po wyglądzie ma wielką wiarę w to, że ten projekt się uda. Chyba, że wzorujemy się na Januszach z Wąsikiem z FB, którzy chcieliby zatrudnienia KojonkoWskiego, którego nawet Finlandia już nie chciała na głównego trenera, tylko psychologa. Facet dawno wypadł z obiegu.

  • Arturion weteran
    @Slavko21

    Ja wierzę, że się uda. A pierwszy sezon gotów jestem spisać na straty. Choć mam nadzieję, że od obecnego nie będzie gorszy.

  • skakanie_na_sniadanie bywalec
    @acka

    Trzeba w końcu powiedzieć stanowcze NIE lebiegom po podstawówce które złapały Pana Boga za nogi tylko dlatego że machają chorągiewką 10 lat a poza tym guzik robią żeby zrozumieć skoki. Bo ten sport też trzeba zrozumieć, a nie tylko go uprawiać w przeszłości (czyt. skoczyć kilkanaście razy i się nie zabić, to wystarczy na minimum), gdyby o świetności trenera decydowałyby jego wyniki jako zawodnika, to Schuster mógłby trenować juniorów w Bieszczadach, a największe laury trenerskie w PŚ zgarnialiby Ahonen i Małysz. To do koloska o tym jego mitycznym "doświadczeniu" ;)

  • Slavko21 początkujący
    Nowy trener Stanie przed zadaniem okiełznania starych gwiazd !!!

    Jakie było początkowe nastawienie nowego szkoleniowca? – On się trochę bał tego wszystkiego. To jest były zawodnik i wiele osób z jego otoczenia sygnalizowało mu, że sytuacja w Polsce nie jest prosta – przyznał Małysz. Ostatecznie jednak zdecydował się na pracę nad Wisłą. Stanie przed zadaniem okiełznania starych gwiazd, a przy tym poprawienia sytuacji młodych.

    On nie da rady z naszymi TRIO dziadkami, czym skorupka za młodu..... Jeśli trenera pierwszy sezon będzie fatalny jeśli chodzi o wyniki to się szybko pożegnamy.

    Cały kraj nie wierzy że ten projekt się uda!

  • acka weteran

    Thurnbichler ma 32 lata i zdązył zadać sobie trud, by skończyć wyższe studia sportowe, gdyż pracę trenerską traktował jako poważne zadanie wymagające profesjonalizmu. Sobczyk i Maciusiak to już 40 latkowie - o ich wykształceniu, nie mówiąc już o wyższym kierunkowym, jakoś cisza... Tak skromni, że się z tym ukrywają czy do szkoły było pod górkę? A przez 15 lat był czas, by przygotować się do pracy trenerskiej na europejskim poziomie... XXI wiek kończy definitywnie czasy naturszczyków...

  • Monzanator doświadczony
    @mateusz3951

    Za 10 lat to Kruczek jeszcze będzie kandydował na prezesa PZN. Wierna miernota zawsze znajdzie ciepłą posadkę w związku. Podstawa to wykopanie go z funkcji trenera kobiet. On już nikogo na swój warsztat nie nabierze i żadne ofert z zagranicy też nie wchodzą w grę.

  • Julixx05 weteran
    @Xander1

    I jeszcze trzeba się przygotowywać na najbliższe MŚ 2023

  • Julixx05 weteran
    @Paweł39

    Agnieszka Kot i krowy? XDDD

  • Julixx05 weteran
    @Skokownik

    20 kwietnia jak już i po 20 kwietnia to będzie czyli najszybciej za 2 tygodnie

  • Wojciechowski profesor
    @mateusz3951

    A Boski Apollo zostanie pewnie wiceprezesem PZN ds. nadzoru nad Małyszem i Kruczkiem. ;)

  • mateusz3951 doświadczony
    @janbombek

    "Wiele osób zastanawia się także nad przyszłością trenera Łukasza Kruczka. W kuluarowych rozmowach można było usłyszeć, że 46-latek nie zostanie na lodzie. Wprawdzie ma już nie prowadzić pań, ale jest dla niego przewidziany angaż w PZN-ie.
    Nieoficjalnie mówi się, że ma zostać menedżerem ds. skoków narciarskich. Ma również pomagać w obowiązkach Adamowi Małyszowi i utrzymywać bliskie kontakty z klubami. Nie pozostaje zatem nic innego, jak tylko czekać na rozwój wydarzeń i śledzić decyzje podejmowane przez najważniejsze postacie w polskich skokach."
    sport.tvp.pl

  • Arturion weteran
    @dervish

    Albo gdy ktoś kogoś nie kochał, ale zamierza pokochać, to go poko[***]e. ;-)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl