Kubacki wypadł z czołowej "10", ale pozostaje liderem Pucharu Świata

  • 2023-01-22 14:40

- Czy jestem zmęczony? Dzisiejszy dzień był ekstremalny. Po sobotnich zawodach było niewiele spania, więc nie było czasu, by jakoś specjalnie odpocząć. W niedzielę trzeba było wstać o szóstej, zjeść szybkie śniadanie i jechać na skocznię. Wszyscy byli jednak w takiej samej sytuacji, więc na to nie zrzucałbym winy. Może nie czułem się dziś rewelacyjnie, ale dałem radę skakać - powiedział Dawid Kubacki po niedzielnym konkursie na Okurayamie. 32-latek po raz pierwszy tej zimy wypadł poza czołową "10" zawodów z cyklu Pucharu Świata, finiszując jedenasty.

Trzeci z japońskich konkursów toczył się przy mocnych podmuchach pod narty. - To jest wysiłek. Fajnie to wygląda w telewizji, że człowiek dwukrotnie wyjedzie na górę skoczni, a jeszcze go wyciągiem wywiozą i nic nie trzeba robić, tylko położyć się na tę powietrzną pierzynkę. W piątek byliśmy dziewięć godzin w robocie, inaczej się nie da. Cały czas jest jakiś ruch, więc to nie jest super łatwe. Zmęczenie fizyczne jednak i tak schodzi na drugi plan, kiedy siada się na belce i przychodzi adrenalina - opowiada Kubacki.

- Walczyłem, ale ta walka udała się średnio. Nie miałem wybitnego szczęścia do warunków, ale wiem, że te skoki mogły być lepsze. Pojawiły się drobne błędy, a przy takich warunkach i niskich belkach kosztują trochę więcej metrów - dodaje lider klasyfikacji generalnej, który uzyskał 137,5 oraz 125 metrów.

- Chwilami na pewno skakałem tu zbyt agresywnie. Na przykład niedzielny skok kwalifikacyjny taki był. Leciałem bardzo niziutko i do końca łudziłem się, że będzie wiatr pod narty i dźwignie, ale nie dźwignęło. Tylko narty skleiły się ze spadem, czego wynikiem było rozpaczliwe lądowanie. Ta sytuacja to pochodna błędu na progu, ponieważ nie było tak, że nagle wymyśliłem sobie, że będę leciał nisko i liczył tylko na wiatr pod narty. Jeżeli z progu nie wyjdzie się tak, jak człowiek jest do tego przyzwyczajony, wówczas trzeba improwizować - uzupełnia.

Zawodnicy tym samym zakończyli trzydniowy maraton z konkursami w Kraju Kwitnącej Wiśni. - Dawno nas tutaj nie było, więc zdążyłem się stęsknić. Wiedziałem, jakie warunki mogą nas tutaj czekać i mimo wszystko będę to miło wspominał. W tym roku wyszło to całkiem w porządku. Z dwóch konkursów wyszedłem obronną ręką, natomiast w niedzielę lokata była bardziej odległa, ale nie jest to tragedia - kończy lider Pucharu Świata, który ma 48 punktów przewagi nad Halvorem Egnerem Granerudem.

Korespondencja z Sapporo, Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (9016) komentarze: (58)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor
    @JanekPapieros

    Stał się ofiarą, ale może jeszcze odpalić. Życzę mu tego, jak mało komu.

    EDIT - a ty lepiej przeczytaj piosenkę, w której występujesz. ;-)

  • JanekPapieros początkujący
    @Arturion

    Murańka stał się ofiarą polskiego szkolenia, już jego starych problemów zdrowotnych nie bierzmy pod uwagę, Johansson którego plecy bolą od paru dobrych lat może nie błyszczy ale dalej trzyma poziom jakiego Klemens nigdy nie miał w karierze, Tande po strasznym upadku się podniósł i pomimo że skacze od lat w kratkę to miewa próby na miejsca które polskie zaplecze nie jest w stanie osiągać. A zresztą przypadki nowotworów w sporcie gdzie sportowiec po chemioterapii i wyleczeniu raka wchodzi z marszu by rozgrywać ponad 100 meczów z rzędu! po 90 minut w Serie A przykład Acerbiego. Spokojnie zaraz Haller będzie goleadorem w BVB a też pół roku się leczył na to samo. Dlatego też nie usprawiedliwiajmy Murańki przez jego słaby wzrok przed laty mając na uwadze ludzi którzy wracają do wyczynowego sportu po chorobach które uważa się za śmiertelne. Tym bardziej że Murańce nie groziła śmierć tylko nie daj Panie Boże utrata wzroku a chyba nikomu nie muszę przypominać osoby o nazwisku Karol Bielecki który grał ze sztucznym okiem :)

  • Arturion profesor
    @Man_of_the_Day

    "Może być więc tak, że Murańka kiedyś talent miał, a dziś... już go nie ma. "
    Nie może, bo talent to jest coś, co się ma w młodości. Później jest spełniony, albo nie. Nie można przecież powiedzieć, że Stoch ma talent. Stoch miał talent i rozwinął go bardzo dobrze.
    Co do reszty wpisu - zgoda.

  • Man_of_the_Day stały bywalec
    ...

    Talent jest tym, co sprawia, że coś komuś przychodzi łatwiej i szybciej niż innym. Wedle tej definicji talent nie musi być jednak czymś wrodzonym - może się bowiem pojawić w wyniku jakichś istotnych zmian (takich, jak np. urośnięcie, które wpływa na cechy motoryczne i inne właściwości fizyczne zawodnika). Może być więc tak, że Murańka kiedyś talent miał, a dziś... już go nie ma. Warto pamiętać, że dawny mały Klimek stał się jednym z najwyższych skoczków w Pucharze Świata.

    Nie jest też powiedziane, że szybki sukces musi być efektem talentu. Może przecież zdarzyć się tak, że ktoś mało uzdolniony w krótkim czasie dochodzi do wyników, ponieważ podjęte środki i przyjęte założenia (mowa o treningu itp.) okazały się strzałem w "dziesiątkę". To jak z łowieniem ryb: ja łowię, ty łowisz, obaj robimy to tak samo, ale rybę za rybą wyciągam tylko ja. Dlaczego? Bo akurat stanąłem we właściwym miejscu :)

    Istnieje też jeszcze inna możliwość. Mianowicie taka, że ktoś ma talent, ale dopiero ciężka praca pozwala ten talent uwolnić i pokazać. Dla przykładu: ktoś ma niewiarygodne wybicie i fenomenalne predyspozycje do latania. Ale budowa jego ciała uniemożliwia mu płynne przejście z fazy odbicia do fazy lotu. Innymi słowy: ten pierwszy atut nic mu nie daje, a tego drugiego nie ma szans zademonstrować. Dopiero ciężka praca sprawi, że nastąpią określone zmiany fizyczne, a poszczególne elementy skoku zaczną ze sobą współgrać.

  • Arturion profesor
    @atalanta

    Moim nie. Tzn, Żyła miał duży talent, ale nie aż tak ogromny jak twierdzi Tajner.
    Z tym zgoda: "Talent moim zdaniem siedzi raczej w głowie a nie w nogach, przede wszystkim trzeba umieć wszystko ze sobą połączyć".

  • atalanta stały bywalec
    @Vow_Me_Ibrzu

    O Jacobsenie zapomniałam, a i wydawało mi się, że on trochę dłużej był dobry. Tym niemniej pamiętam, że w jego przypadku jakieś kombinacje z kombinezonem były.
    To anonsowanie wzięło się z wyjątkowej skoczności Żyły. Ale czy to w skokach wystarcza, żeby zostać obwołanym talentem? Talent moim zdaniem siedzi raczej w głowie a nie w nogach, przede wszystkim trzeba umieć wszystko ze sobą połączyć.

  • atalanta stały bywalec
    @Arturion

    Zdaniem Tajnera, wiem, a Twoim? Do Twojej definicji wydaje się nie pasować.
    Tajnerowi wystarcza, że ktoś ma "piekielnie mocne odbicie" i już jest talentem wszechczasów. ;)

  • Truman początkujący
    @Arturion

    Wystarczy potrafić czytać i znać wyniki, Granerud nie byl nigdy mistrzem świata, więc niby jak mial to pisać o nim...

  • King profesor
    @Arturion

    Nie liczą się przekonania, a fakty a te przemawiają akurat za Bento, który ma po prostu lepsze liczby.

  • Arturion profesor
    @Fan_Gruszki

    To wolę tego Szwajcara z Bośni. Jakoś do portugalskich trenerów nie mam przekonania. I nie moja to wina. ;-)

  • Fan_Gruszki weteran
    @Arturion

    Petković to akurat Szwajcar urodzony w Bośnii, zresztą podobno kadrę ma objąć Portugalczyk ale nie Bento, tylko Santos, ten co doprowadził Portugalię do zwycięstwa w Euro 2016.

  • Arturion profesor
    @JanekPapieros

    Mamy bardzo dobrą "myśl szkoleniową" [;-)], ale AUT lepszą. I dlatego powinniśmy korzystać z austriackich doświadczeń. O innych sportach się nie wypowiadam. (chociaż wolałbym Petkovica niż Bento)

  • JanekPapieros początkujący
    @Arturion

    Nie bójmy się drastycznie pisać, w Polsce szkolenie trenerów nie istnieje, selekcjonerem skoczków jest Austriak, siatkarzy Serb, koszykarzy Chorwat, selekcjonerem piłkarzy za chwilę będzie Portugalczyk Bento lub Bośniak Petković. Piłkarze ręczni mają polskiego trenera i MŚ u siebie nie zwojowali. Tak samo jest z zapleczem polskich kadr w skokach które prowadzą Maciusiak i Kwiatkowski a w strukturach kadr znajdują się O ZGROZO Miętusy dwaj, Topór, Klimowski oraz Biegun który wygrał jednoseryjny konkurs PŚ dostając lufę pod narty i szybko przepadł w tym sporcie.

  • Vow_Me_Ibrzu stały bywalec
    @atalanta

    Tak, definitywnie Sigurd, który później popadł w zupełny niebyt, jest najbardziej klasycznym przykładem. Ale i Jacobsen, jeden wielki sezon jakby z niczego, a później już nie tak dobrze i jednak relatywnie szybki/młody koniec.

    Żyłę według mojej pamięci Boski Apollo anonsował jeszcze za czasów aktywności Małysza.

  • Arturion profesor
    @atalanta

    Zdaniem Tajnera Żyła to największy talent po Stochu. Sam Murańkę, pod tym względem, cenię wyżej. :-)

  • atalanta stały bywalec
    @Vow_Me_Ibrzu

    Chyba największą z tych norweskich chwilówek był Sigurd Pettersen. O nich wtedy się mówiło, że Kojo ich maksymalnie odchudził i dlatego Sigurd przez dwa sezony skakał świetnie.
    Ano właśnie. Czy Żyła w ogóle ma talent? Nie przypominam sobie, żeby było o nim słychać jak był dzieckiem czy nastolatkiem. Teraz spojrzałam na sezon 2004/05 (miał 17-18lat) i w PK na 16 występów punktował 4 razy i zgromadził 40 pkt.

  • Arturion profesor
    @JanekPapieros

    Akurat to też pisałem. Choć nie tak drastycznie. -)

  • JanekPapieros początkujący
    @Arturion

    Talent może i ma ale skoro PZN latami marnuje te talenty kisząc zawodników przy krajowych trenerach którzy 10-15 lat temu osiągali mierne wyniki na skoczniach. Sam pisałem milion razy o tym że do wszystkich kadr polskich skoczków należy wdrożyć austriacki system szkolenia bo oni mają fachowców od trenowania a my mamy wuefistów z AWF.

  • Arturion profesor
    @atalanta

    To w zasadzie zgodne z pojęciem "ukryty talent". ;-)
    Ja spotkałem w życiu wiele talentów, które się - z różnych przyczyn - zmarnowały.
    W dzieciństwie to widzimy - komuś coś przychodzi dużo łatwiej, niż innym. W skokach też tak jest. :-)

  • atalanta stały bywalec

    Lat mam dużo. ;) Ale chyba nigdy nie spotkałam kogoś, o kim mówiło się, że jest talentem w jakiejś dziedzinie. Natomiast spotykałam takich, którzy po prostu byli w czymś wyjątkowo dobrzy. Ocena, czy przyczyną tego był talent czy praca i cierpliwość, wydaje mi się bardzo subiektywna.
    Mam wrażenie, że jeśli talent (taki przejawiający się w dzieciństwie) można zmarnować, to i można mieć talent, który dopiero w okresie dorosłości się ujawni (na skutek sprzyjających okoliczności).

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl