Polacy pomogą młodym Bułgarom? "Jesteśmy na ostatniej prostej"

  • 2023-05-19 06:06

Grzegorz Sobczyk przedłużył umowę z Bułgarską Federacją Narciarską i także w kolejnym sezonie będzie pracował z Władimirem Zografskim. Tymczasem bliski realizacji jest projekt, według którego strona polska miałaby wziąć pod swoje skrzydła młodych rodaków Bułgara i wzorem Norwegów wspomóc rozwój skoczków z outsiderskiego kraju.

- Mogę potwierdzić, że przedłużyliśmy umowę z Grzegorzem Sobczykiem i Andrzejem Zapotocznym - mówił nam Zachari Sotirow odpowiedzialny za skoki w Bułgarskiej Federacji Narciarskiej. - Kontrakt został podpisany na rok, ale u nas to standardowa procedura. Cieszymy się, że możemy kontynuować tę współpracę. Ostatecznym celem są oczywiście igrzyska olimpijskie, ale już na najbliższą zimę postawiliśmy sobie wysokie cele. Chcemy, by Władimir był w stanie wskakiwać do czołowej dziesiątki. Musi na to ciężko zapracować, ale jest bardzo zmotywowany, by pokazać, że potrafi skakać na najwyższym poziomie. Nie możemy się doczekać jego występów w nowym sezonie - dodaje Sotirow.

Może się okazać, że już niedługo Zografski nie będzie jedynym Bułgarem trenującym w Polsce. W planach jest kooperacja polsko-bułgarska, która miałaby pomoc w rozwoju tamtejszych skoków. Największa czynna skocznia, jaką posiadają u siebie młodsi koledzy po fachu Władimira ma punt konstrukcyjny wynoszący... 15 metrów. W planach jest powstanie w tym roku skoczni HS48 w Samokowie, ale to nadal mało by kompleksowo przygotować skoczka do startów w zawodach międzynarodowych. - Długo pracowaliśmy nad tym, aby dwójka młodych sportowców z naszego kraju mogła wziąć udział w programie szkoleniowym w Polsce i rozwinąć się w przyszłości. Jesteśmy na ostatniej prostej negocjacji, wkrótce pojawi się więcej informacji na ten temat - zapewnia bułgarski działacz. 

Młodych reprezentantów Bułgarii nieczęsto można znaleźć na listach wyników międzynarodowych zawodów. W ostatnich miesiącach pojawiali się wyłącznie podczas konkursów nowego cyklu FIS -  New Star Trophy. Najlepiej wypadli we wrześniu w Rasnovie w zawodach inaugurujących nowe rozgrywki. Swoją kategorię wygrał Nikołaj Toniew, a na podium stały też Iva Karadimowa, Nikoł Najdenowa, Bożidara Bakowa oraz Simon Nikołow.

Wracając do Władimira Zografskiiego - ostatniej zimy zanotował jeden z najlepszych sezonów w swojej karierze. W klasyfikacji generalnej zajął 39. miejsce, tylko dwukrotnie wcześniej na koniec zimy plasował się wyżej. Widoczna była jednak dysproporcja pomiędzy jego wynikami z pierwszej i drugiej części sezonu. – Czuliśmy, że tak może się wydarzyć - tłumaczył Sobczyk w niedawnej rozmowie z Mateuszem Leleniem z TVP Sport. - Późno zaczęliśmy treningi. Sytuacja była niestabilna – zmiana trenera, kontrakty... Władi musiał się przenieść z Austrii do Niegowy, potem do Zakopanego, szukaliśmy mu mieszkania. Tak naprawdę dopiero w sierpniu zaczęliśmy poważnie trenować. Władiemu nie zabrakło sił, ale trochę zgubił technikę skoku. W lato skakał trochę mniej. Jak skupialiśmy się na technice, to nie ruszaliśmy sprzętu. Gdy już zajęliśmy się sprzętem, to okazało się, że jest trochę za późno i musieliśmy wrócić do tego co było latem - wyjaśniał polski szkoleniowiec, dodając, że w samej końcówce sezonu Bulgarowi dokuczała choroba - miał wysoką temperaturę i zapalenie płuc. 


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (6084) komentarze: (53)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor
    @Pavel

    Ale teraz będzie trudniej niż zazwyczaj, bo limity mniejsze i sezon krótszy.

  • Pavel profesor
    @Farek

    Jak się chce to latem można sobie niskim nakładem sił zrobić dowolny limit. Nie potrzeba nikomu nic dawać, nasza ekipa za Kruczka nawet bez formy zima latem limity trzaskała.

  • Farek doświadczony
    @Pavel

    Nie no, Szwajcarzy mają piątkę na poziomie walki o punkty więc mogliby dostać dodatkowe miejsce, a amerykańska czwórka też robi się coraz solidniejsza, akurat tym dwóm nacjom jeszcze jedno miejsce nie zaszkodziłoby. Natomiast fakt że to dopiero fragment wierzchołka góry lodowej

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Czesi umarli na własne życzenie, limity im nie pomogą, Francuzi w PS nie startowali bo nie pomimo limitu, Finom limit w niczym nie pomoże muszą systemowo pracować, USA robi progres, ale dzieki współpracy z Norwegia, a nie limtom, Włosi zapewne i tak mocniej w skoki zainwestują w ramach IO u siebie.

    Jak pisałem niżej tym nacjom potrzebna jest praca u podstaw, a nie jakiś losowy buloklepy w ramach większego limitu.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Japonia i Polska odpadnie szybko. W pozostałych krajach skoki też mają coraz słabszą popularność, i kiszenia się w sosie własnym mogą nie wytrzymać.

    Chociaż nie wykluczone, że i Polska biorąc pod uwagę specyficzną popularność skoków u nas, zostałby w sosie własnym. Może ze Słowenią jeszcze. I Austrią jako nadszefem biorącym większość.

    Generalnie jednak ograniczenie się tylko do mocnych reprezentacji niczego dobrego by nie przyniosło.

    Raz, że wykaszamy różnorodność, dwa, że dusimy najlepszych w sosie własnym - a przecież z popularnością skoków w Norwegii, Niemczech a nawet Słowenii jest coraz gorzej.
    A i w Austrii skoki i tak nigdy nie były sportem nr. 1.


    Zresztą tak naprawdę obecność Gruzina, Łotysza, czy Węgra nie ma aż takiego znaczenia. Bo i tak (pomijając epizody) oni nigdy nie byli w PŚ.

    Bardziej chodzi o obecność vCzecha, Fina, Szwajcara, Włocha, Francuza, Amerykanina który kiedyś coś znaczył w skokach a teraz prawie nie istnieje. W ich przypadku ma to sens.

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Będą ograniczone do Austrii, Niemiec, Słowenii, Japonii, Polski i Norwegii tak jak dziś. To czy w kwalifikacjach bule klepnie Gruzin, Węgier i Łotysz nic w tej kwestii nie zmieni. Wszelkie zabawy limitami są pozbawione większego sensu bo systemowo nie zmieniają absolutnie nic, jedynie obniżają poziom na miejscach 50-25.

    Jedynie rozwiązania oddolne mogą coś zmienić, wszystko inne to pudrowanie trupa na zasadzie "patrzcie mamy 20 nacji w PS".

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Czyli naprawdę uważasz, że skoki narciarskie cokolwiek zyskają jako dyscyplina, że staną się niszą jeszcze większą niż obecnie i ograniczoną tylko do Austrii, Niemiec i Norwegii?

    Bo do tego sprowadza się twoje podejście.

  • kubilaj2 doświadczony
    @Pavel

    Może... ale mamy młodą ekipę i będziemy w przyszłym sezonie mogli wystawić 4-rkę.
    Zresztą - w jednym biegu sztafetowym zaliczyliśmy TOP 10(na Guńkę i Zawoła warto zwrócić uwagę w przyszłych kampaniach)

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Różnorodność turlająca się na 68 miejscu w kwalifikacjach to ani więcej zainteresowanych, ani więcej kibiców, ani tym bardziej więcej sponsorów. Jak chcesz osiągnąć te cele, albo chociaż się do nich zbliżyć to jedynie praca u podstaw i lepszy sprzęt jest w stanie na tyle podnieść poziom określonej nacji, że ktokolwiek w ich kraju dowie się że taki sport jak skoki w ogóle istnieje.

    Wybacz, ale występy zawodników niebędących w stanie uciułać punktu w PK (tych wszak chcesz dopuścić, bo cała reszta zainteresowanych może sobie w PŚ skakać), są tak samo ekscytujące jak wyniki Polaków w Biathlonie w ubiegłym sezonie. Tłumów przed Tv nie przyciągnęli.

  • Adam90 profesor
    @Kolos

    Szkoda ze skandynawi tylko została Norwegia ;)

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Taki jest sens wszelkich limitów w sporcie (a nie ma sportu bez limitów) - różnorodność dla różnorodności.

    Przy czym to uproszczenie sprawy, bo większa różnorodność to więcej zainteresowanych danym sportem od każdej strony. Więcej kibiców, zawodników, reprezentacji, sponsorów itp.

    Brak różnorodności skazuje daną dyscyplinę na niszowość (pomijając fakt, że generalnie skoki i tak są sportem niszowym).

  • Adam90 profesor
    @Kolos

    A nie dziwisz się ze ci słabsi też mogą stanąć na podium ?

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Tak tylko to taka różnorodność dla samej różnorodności, bez żadnego znaczenia dla układu sił choćby na poziomie punktów. Gdzieś na dnie tabeli kwalifikacji mignęłaby flaga Gruzji, Łotwy czy Węgier i tyle.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Zasadniczo tak to wyglądało te 20 lat temu. W grupie krajowej na PŚ wolno było wystawiać zawodników bez prawa startu i to pomimo, że dużo łatwiej było złapać punkty PK (40-50 konkursów, nie raz zawody rangi PK w dwóch miejscach na raz).

    Ogólnie dawało to dużo większą różnorodność narodowościową niż teraz.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Przecież to się oddolnie dzieje - czołowe ekipy w taki czy inny sposób współpracują że słabszymi nacjami. Tu ciekawostka - bodaj jedynymi z czołówki którzy słabszych nie wspomagają są Niemcy a to oni gardłowali za profitami z tej racji :)

    Generalnie wszyscy się zgadzamy co do diagnozy problemu, inne mamy tylko podejście co do tego jak temu zaradzić.

    Na pewno nie pomoże słabszym powiększanie limitów dla najlepszych, a w drugą stronę może to pomóc (podkreślam: może pomóc) ale nie w taki sposób jak to robi FIS (i tu znowu się zgadzamy).

  • Pavel profesor
    @Kolos

    Ty piszesz o dopuszczeniu ludzi, którzy nie zdobyli punktu PK, ich pokazanie się w TV to będzie klepnięcie buli w kwalifikacjach, na tej podstawie sponsora nie pozyskasz. Taki Tkaczenko czy Żaparow mają tych konkursów PŚ od groma za sobą i progres żaden. Bez odpowiedniego zaplecza technicznego i trenerskiego, taki Jasio moze i 100 lat skakać w PŚ, a efekt i tak będzie ten sam.

    Dlatego ten pomysł o dopuszczeniu, może nawet i nie pełnego, do swojego know how ekip z mniejszych nacji jest dużo bardziej sensowny. Takie proste "dajmy skakać w PŚ każdemu" w zasadzie nie służy niczemu.

  • Arturion profesor
    @Kolos

    "Fakty są też takie, że zawodów PK i FC jest po prostu mało a i tak większość punktowanych miejsc okupują nawet nie top 6 a wręcz top 3-4 (Austria, Niemcy, Słowenia, Norwegia), w FIS Cupie to nawet sami Austriacy z Niemcami..."
    Trochę upraszczasz, ale fakty są takie, że w niektórych krajach skoki uprawia się prawie "masowo", a w innych jednostkowo. Stąd liczba zawodników z TOP w niższych ligach.

  • Kolos profesor
    @Pavel

    Patrzysz w bardzo krótkiej perspektywie jednego konkursu. Wtedy może i korzyści za bardzo nie ma (choć i to nie do końca prawda).

    Tymczasem w dłuższej perspektywie ma to sens - kiedy masz realne szanse pokazania się w PŚ, przed kamerami to jest jakaś motywacja i łatwiej o sensownego sponsora.
    Tu i teraz może z odpadnięcia w PŚ wiele pożytku nie ma. Ale kiedy masz perspektywy regularnego startowania w PŚ, to to wygląda dużo lepiej i korzystniej dla kariery gdzie w PŚ skoczysz od święta, albo i wcale (co najwyżej MŚ), bo od święta punktujesz w PK i rzadko kiedy (jeśli w ogóle) masz prawo startu w PŚ. A nie do równasz do poziomu PŚ, nie startując w nim.

    Fakty są też takie, że zawodów PK i FC jest po prostu mało a i tak większość punktowanych miejsc okupują nawet nie top 6 a wręcz top 3-4 (Austria, Niemcy, Słowenia, Norwegia), w FIS Cupie to nawet sami Austriacy z Niemcami...

  • Lataj profesor
    @Adam90

    Może rocznik 2002, Gruszka, Jojko, większość 2003 i 2004 ledwo punktuje w FC, ale przed Joniakiem, Wróblem, Szozdą czy Tomasiakiem wszystko jeszcze stoi otworem. Zobaczymy, jak nowy system szkolenia młodzieży będzie funkcjonował, a podobno ma stanowić część jednego Thurnbichlerowskiego systemu. Jak wszystkie kadry będą szły jedną drogą, to ma zaowocować pozytywnymi zmianami.

  • INOFUN99 profesor
    @Oczy Aignera

    Ciekawe, czy Sobczyk z Zapotocznym też lubią whisky?

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl