Maciej Kot bez punktów w sobotnich zawodach w Willingen. „Nic tu nie idzie tak, jak bym tego chciał"

  • 2026-01-31 23:10

Maciej Kot nie zdołał wywalczyć kolejnych punktów Pucharu Świata w obecnym sezonie. Podczas sobotnich zawodów na obiekcie Mühlenkopfschanze w Willingen reprezentant Polski oddał skok na odległość 115 metrów, kończąc całe zmagania dopiero na 40. lokacie.

Sobotni konkurs był pierwszym startem Kota od 18 stycznia i niedzielnych zawodów PŚ w Sapporo. 34-letni reprezentant Polski był obecny w kadrze na rozgrywane później mistrzostwa świata w lotach w Oberstdorfie, jednak nie wystąpił tam ani w kwalifikacjach do konkursu indywidualnego, ani w rywalizacji drużynowej. Zabrakło go również wśród powołanych na nadchodzące zimowe igrzyska olimpijskie w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Po zmaganiach w Willingen, Polak nie krył swojego rozczarowania z postawy prezentowanej na Mühlenkopfschanze.

– Nic tu nie idzie tak, jak bym tego chciał. Już sam początek tej przygody ze skocznią w Willingen był trudny. Dzisiaj kolejne zmiany – można powiedzieć, nowy plan. Z pewnymi problemami, które miałem wczoraj, sobie poradziłem. Myślę, że pozbyłem się jakiejś blokady w głowie, natomiast dzisiaj – mimo kolejnych zmian – efekt jest bardzo podobny. I to jest trochę tak, że te rzeczy, których ja pilnuję; które kontroluję, wyglądają lepiej. Natomiast nie ma całości; nie ma tego automatyzmu; nie ma takiego dobrego czucia, które pozwoliłoby mieć tą pewność, że wychodzę z progu, czuję ten wiatr oraz warunki, i po prostu odlatuję – stwierdził Kot.

Skoczek z Limanowej przyznał również otwarcie, że jego sobotni skok konkursowy był nieudany: – O warunkach możemy pewnie rozmawiać i godzinę, natomiast czy Domen narzeka na warunki? I tak najlepsi są najlepsi. Wiadomo, czasami ktoś ma pecha, i jak Ryoyu dziś jest w drugiej, trzeciej dziesiątce, w drugim skoku i tak to nadrobi. Więc myślę, że nie ma co rozmawiać o warunkach. Trzeba patrzeć na siebie, na swoje skoki. Bo myślę, że w topowej formie byłbym w stanie przy tych warunkach i tak wejść do „30" oraz dać sobie na przykład szansę w drugiej serii, żeby skoczyć trochę lepiej, albo po prostu mieć trochę szczęścia. Tak że nie ma co o tym rozmawiać.

W minioną środę reprezentant Polski miał również okazję oddać kilka skoków treningowych na Wielkiej Krokwi w Zakopanem. Podkreślił on jednak, że prezentowane wtedy przez niego skoki nie wyglądały lepiej od prób oddawanych na Mühlenkopfschanze.

– Ten powrót na skocznię po dłuższej przerwie był trudny. Myślę, że w Zakopanem wróciły pewne „demony" z torów lodowych z listopadowego zgrupowania – że przede wszystkim znowu były problemy z pozycją dojazdową. Natomiast to też szybko przeanalizowaliśmy i tutaj ta pozycja wyglądała lepiej. Wiadomo jednak, że sama pozycja to nie wszystko. Przyjechałem pozytywnie nastawiony, że Zakopane to było tylko takie parę skoków na odzyskanie czucia – żeby wrócić na skocznię; zobaczyć, co i jak. Były problemy z pozycją, a teraz wiem, jak to rozwiązać, więc jadę z konkretnym planem do wykonania tutaj do Willingen. Natomiast ten plan od początku się tu nie sprawdza. Być może plan na skok jest dobry, natomiast wykonanie i to, jak się czuję na tej skoczni; jakie mam problemy, że nie ma tej pewności czucia – to rzeczywiście mocno tu przeszkadza – opowiedział przedstawiciel AZS-u Zakopane.

Brązowy medalista olimpijski w drużynie z igrzysk w Pjongczangu z 2018 roku został również zapytany, czy z uwagi na przebytą w ostatnich tygodniach chorobę, a także brak nominacji do kadry na igrzyska w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo czy brak występu w konkursach MŚ w lotach, nie czuje się rozregulowany: – Znaczy, na pewno jestem rozregulowany. Jestem zawodnikiem, który lubi być w takim reżimie treningowym, jeśli chodzi o trening motoryczny i siłowy, żeby mieć odpowiedni tonus mięśniowy, i żeby to czucie nóg było odpowiednie. Można powiedzieć, że przez te przygody zdrowotne prawie w ogóle nie trenowałem. Więc trochę wracam już do takiego dobrego rytmu i dobrego samopoczucia fizycznego. Natomiast pewnych rzeczy nie nadrobi się w kilka dni. Do tego, na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni oddałem w sumie 7 skoków, z czego 5 w Zakopanem. Więc to rozregulowanie jest.

Kot podkreślił ponadto, że przez problemy, na jakie napotkał, ostatnie dwa, trzy tygodnie nie były dla niego łatwym czasem.

– Dlatego na pewno potrzebowałbym takiego „łatwego" weekendu, żeby przyjechać na skocznię, którą lubię; oddać od razu pierwszy fajny skok, zacząć się tym bawić, odzyskać czucie... Byłoby łatwiej. Niestety, tu od razu to wejście na skocznię było jak zderzenie się z jakąś ścianą. Rzeczywiście, doba to jest czasami dużo, żeby coś wymyśleć, i na pewno dzisiaj będziemy analizować oraz walczyć o to, żeby jutro od pierwszego skoku było lepiej, bo to jest możliwe. Natomiast, ostatni czas jest zdecydowanie trudny – dodał.

Korespondencja z Willingen, Dominik Formela


Wojciech Skucha, źródło: Informacja własna
oglądalność: (2510) komentarze: (11)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Pavel profesor
    @Piotr S.

    Już i tak ten cały zarząd narobił takiej imby, że oparło się to aż o ministerstwo i to przy powołaniach jakiś totalnych randomów z ogona stawki ;)

  • Piotr S. weteran
    @Wrotker

    Ojciec Maćka jest w zarządzie PZN. Podejrzewam, że nie chce dać pożywki plotkom, że Maciek coś zawdzięcza protekcji ojca.

  • Piotr S. weteran
    @Ondraszek

    Był wywiad z Adamem Małyszem w Interii na temat afery fluorowej. Wiadomo, że posypały się nagany w sztabie szkoleniowym. Niestety, sztab szkoleniowy zachował się wtedy jak gang Olsena.

  • Wrotker początkujący
    Dziwne ze ojciec Kota nie probuje mu pomoc w tej calej sytuacji

    No chyba ze nie chce sie mieszac i ma Rozum i Godnosc Czlowieka.
    W kazdym razie Maciusiak tego nie ma i mam nadzieje ze karma go spotka i wyleci

  • andbal profesor

    Dziś pewnie nie będzie wiele lepiej. Lecz kolejny tydzień kolejne zawody (teraz PK) pozwolą Maćkowi odbudować się na tyle aby jeszcze po IO wrócić do PŚ. Jeśli nie to zawsze można postartować w PK i nie być najgorszym. Póki co nie ma za wielkiej rywalizacji do składu w PK. Liczę że w Kranju będzie już lepiej.

  • Skoczek2025 bywalec

    Serwismen cię niestety zaorał ..... powodzenia jutro Maciek !

  • Pavel profesor
    @TandeFan23

    Serio jesteście zafiksowani na nienawiści do Maciusiaka, dowolna sytuacja na skoczni to "Wina Maciusiaka". Kot dostał srraczki w Japonii "Wina Maciusiaka", Kot jest beznadziejny lotnikiem "Wina Maciusiaka", Kot nie umie skakać z wiatrem pod narty "Wina Maciusiaka".

    Każda sekta dobrze jakby miała jakiegoś męczennika, tak aby jego osoba scalała wiernych, wy macie Kota ;) Przez lata wszyscy mieli go w dvpie, a nagle bohater ludu.

  • Skoczek2025 bywalec

    Bardzo szkoda mi Maćka. Choć było wiadome , że wiatr pod narty mu nie leży.

  • Kornuty weteran

    Nie przejmuj się. Padłeś ofiarą układów. Stres robi swoje. Wyjdziesz z tego. Oby już jutro.

  • Ondraszek doświadczony

    Tak patrząc, to sytuacja Macieja była z góry przesądzona. Fluor na nartach Pawła też nie był przypadkowy. Dziwne rzeczy dzieją się w kadrze.

  • TandeFan23 profesor

    Serwismen dopiął swgo i Kota rozregulował. Przerwa w startach plus na pewno podświadome zmniejszenie motywacji dołączyły do kłopotów zdrowotnych i jest jak jest. Ma teraz podkładkę dlaczego nie wziął Maćka na igrzyska.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl