Łzy Sary Takanashi. „Najradośniejszy moment w moim życiu”

  • 2026-02-11 14:06

Zespół z Kraju Kwitnącej Wiśni po zaciętym pojedynku w Predazzo ograł Niemców oraz Austriaków i w efekcie stanął na najniższym stopniu podium olimpijskiego konkursu drużyn mieszanych. W składzie Japończyków znaleźli się Nozomi Maruyama, Ryoyu Kobayashi, Sara Takanashi i Ren Nikaido. Brąz wywalczony we Włoszech ma szczególne znaczenie dla Takanashi, która cztery lata temu doświadczyła bolesnej dyskwalifikacji w mikście, co kosztowało jej ekipę medal. W miniony wtorek w oczach legendy kobiecych skoków ponownie pojawiły się łzy, tym razem szczęścia.

Reprezentacja JaponiiReprezentacja Japonii
fot. Tadeusz Mieczyński

– Bez wątpienia dzisiejszy medal to najradośniejszy moment w moim życiu – przyznała Sara Takanashi podczas wtorkowej konferencji prasowej w Val di Fiemme.

Blisko 30-letnia Japonka nosiła w sobie zadrę sprzed czterech lat, kiedy w szalonym mikście w Pekinie była jedną ze zdyskwalifikowanych skoczkiń za nieprzepisowy kombinezon. Tamtego dnia nie sądziła, że jeszcze kiedykolwiek będzie jej dane powalczyć o olimpijskie podium.

– Cztery lata temu nie mogłam sobie wyobrazić, że ponownie wystąpię na igrzyskach olimpijskich, ale zdobycie kolejnego medalu dzięki wsparciu mojego zespołu i dopingowi kibiców to dla mnie naprawdę wyjątkowe chwile – dodaje czterokrotna zdobywczyni Kryształowej Kuli, dla której jest to dopiero drugi medal olimpijski w karierze, po indywidualnym brązie z Pjongczangu.

Wydarzenia sprzed czterech lat wstrząsnęły zawodniczką. Japonia, pomimo dyskwalifikacji Takanashi w pierwszej serii, do końca walczyła o podium. Ostatecznie skończyło się na czwartej lokacie, tuż za sensacyjnymi medalistami z Kanadą. Skoczkini poważnie rozpatrywała nawet zakończenie sportowej kariery. Kluczowe okazało się jednak wsparcie fanów i liczne wiadomości, które spływały od kibiców.

– Słowa ludzi, którzy mówili, że oglądanie moich skoków poprawia im samopoczucie, sprawiły, że chciałam dalej próbować. Chcę robić coś, co pomoże ludziom. Chcę odpłacić im wynikami, a nie uciekać i rezygnować – wyznaje Takanashi w rozmowie z kyodonews.net.

Takanashi we wtorkowym mikście uzyskała 96,5 oraz 97 metrów, co było kolejno trzecią i czwartą notą jej grupy.

– To sport indywidualny, ale nie czułam się sama. Czułam obecność kibiców i wsparcie kompanów z drużyny – podkreśla wkład Maruyamy, Kobayashiego i Nikaido, a także obecność Japończyków pod skocznią i przed telewizorami.

W 2014 w Soczi i w 2022 roku w Pekinie Takanashi indywidualnie ocierała się o medal, lądując na czwartej lokacie. W Predazzo zawodniczka z Azji nie zmieściła się nawet w czołowej „10”, zajmując 13. lokatę.

– Byłam zdenerwowana i nie byłam do końca pewna siebie przed tym konkursem. To moi koledzy z drużyny dodali mi pewności, by rywalizować. Oba skoki były najlepszymi, jakie tutaj oddałam, więc poczułam ulgę – podkreśla 63-krotna triumfatorka zawodów rangi Pucharu Świata.

Jak piszą japońskie media, Takanashi była do tego stopnia niepewna siebie, że kwestionowała wybór trenera Yoshikiego Kinjo, który już w sobotę przekazał jej informację o miejscu w składzie – kosztem Yuki Seto i Yuki Ito, które uplasowały się niżej. Seto była czternasta, a Ito siedemnasta. 

– Pytałam nawet trenera, czy na pewno to ja powinnam startować. Prosiłam, żeby najpierw poczekał do niedzieli i obejrzał mojego skoki treningowe i dopiero wtedy podjął decyzję. Wpływ na to miały wydarzenia sprzed czterech lat – relacjonuje Takanashi na łamach hochi.news.

– Często czułam, jakbym hamowała drużynę. Zawsze miałam pewną blokadę psychiczną w konkursach drużynowych – nie ukrywa Takanashi, cytowana przez kyodonews.net.

Nieocenionym wsparciem dla najbardziej doświadczonej zawodniczki okazali się koledzy z drużyny.

– Zanim oddałam skok, Ren powiedział mi nie „Powodzenia”, tylko „Bawmy się tym”. Odpowiedziałam „Dam z siebie wszystko”, a on na to: „Nie, Sara, ty po prostu skacz z radością. Ja zrobię resztę”. Ryoyu też rozładowywał atmosferę, mówiąc coś w stylu: „Po prostu się tym cieszmy”. Nozomi startowała jako pierwsza, więc nie miałyśmy zbyt wiele czasu na rozmowę, ale jej skok dodał mi ogromnej odwagi – czytamy o perspektywie Takanashi na hochi.news.

– W tym sezonie przeszłam wszystkie kontrole sprzętu, więc do tej podeszłam pewna siebie – kończy Takanashi, która do kontrolerów została wezwana po pierwszym skoku konkursowym.

Przed Takanashi jeszcze jedna szansa medalowa w ramach XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Konkurs indywidualny kobiet na dużej skoczni zaplanowano na najbliższą niedzielę.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: inf. własna + kyodonews.net + hochi.news
oglądalność: (1746) komentarze: (6)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • neonek2000 stały bywalec

    Niby to tylko drużynowy medal, moim zdaniem bardzo niedoceniany w swojej wartości przez większość kibiców.. Ale jak widać może się stać ogromną radością i i motywacją do dalszego działania 😇🥇🥈🥉🇯🇵
    Bo taka prawda No każdy zwraca uwagę na indywidualne zwycięzców/medalistów..
    No bo nawet tak się mówi No Ahonen Nie miał medalu indywidualnie... Ale ma dwa srebrne medale z drużynówki. Czy te medale się nie liczą?👍

  • Introverder profesor

    Sara taka nasza ja ją nazywam.

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    Wielka legenda kobiecych skoków a na dodatek piękna kobieta.

  • Odlotowo_4567 doświadczony

    Gratulacje dla żywej legendy kobiecych skoków narciarskich. Po indywidualnym brązowym medalu na IO w Pjongczangu udało jej się zdobyć kolejny medal z tego samego kruszcu. Spośród wszystkich zdyskwalifikowanych zawodniczek w pamiętnym mikście w Zhangijakou, to jej właśnie było mi najbardziej szkoda, gdyż jako jedyna była załamana po dyskwalifikacji do tego stopnia, że przepraszała resztę drużyny. Bardzo mi tym zaimponowała, bo DSQ to wcale nie była jej wina, bardziej członków japońskiego sztabu. A Sarze było smutno, jakby winiła się, że źle stanęła do kontroli. Inne skoczkinie były złe na kontrolerkę i kwestionowały słuszność DSQ, pewnie przekonane, że to nic wielkiego, a Baczkowska się na nie "uwzięła" akurat w tak ważnych zawodach.
    To takie wstrząsające, że Japonka miała potem problemy z poczuciem własnej wartości, mimo że jest królową skoków kobiet. Tym bardziej cieszę się więc z medalu dla niej, bo nie ma na świecie nikogo, kto tak bardzo zasłużył wczoraj na medal w mikście, jak właśnie Sara!

  • Matrixun weteran

    Tak się wczoraj zastanawiałem czy te łzy to znów wyraz poczucia, ze przez nią zespół coś stracił (skakała nieźle, ale do srebra jednak zabrakło) czy jednak ze szczęścia. Dobrze, że jednak to drugie, bo 4 lata temu widać było jak mocno przeżywała porażkę zespołu i w prawdziwie japońskim stylu wzięła na siebie winę.

  • 23haze weteran

    Najpiękniejsze oczy wśród skoczkiń, choć tak bardzo smutne. Srebro było w zasięgu, ale dobre i to. Saro, tylko nie kończ jeszcze kariery, plisss

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl