Wąsek, Kot i Żyła bez punktów w sobotę w Vikersund. „Efekt dużo poniżej oczekiwań”

  • 2026-03-21 19:27

Sobotni konkurs lotów narciarskich w Vikersund nie przyniósł zbyt wielu powodów do zadowolenia polskim kibicom. Jedynym reprezentantem naszego kraju w czołowej „30” był Aleksander Zniszczoł, który uplasował się ostatecznie na 27. pozycji. Paweł Wąsek, Maciej Kot i Piotr Żyła nie zdołali awansować do drugiej serii i zakończyli rywalizację odpowiednio na 35., 36. i 37. miejscu. Do finałowej trzydziestki nie zabrakło wiele, ale na mamucie w Vikersund nawet niewielkie błędy oznaczają stratę kilkunastu metrów.

Paweł Wąsek przyznał, że po analizie wcześniejszych skoków próbował wprowadzić korekty, które pozwoliłyby mu polecieć dalej, ale w praktyce wszystko działo się zbyt szybko, by w pełni nad tym zapanować.

- Przeanalizowaliśmy wczoraj, że za progiem za bardzo mnie prostuje i hamuję nad bulą. Nie było tej prędkości, żeby odlecieć, więc próbowałem trochę na siłę. Na mamucie wszystko poza odbiciem dzieje się bardzo szybko i ciężko to kontrolować. Starałem się, próbowałem, ale widząc potem metry - to jeszcze nie to, czego oczekuję.

Polak opisywał też charakterystyczny moment, kiedy skok wygląda na zakończony, a mimo to zawodnik próbuje jeszcze „dociągnąć” lot.

- Lecisz i głowa mówi, że trzeba już lądować, bo zaraz tył odbije i można wylądować na głowie. Ale była we mnie taka frustracja, że pomyślałem: trudno, najwyżej mnie odbije, ale chcę powalczyć o te 200 metrów. Powalczyłem, ale trochę zabrakło.

Zawodnik przyznał, że wraz ze sztabem wraca do skoków z poprzedniego sezonu, kiedy w Vikersund radził sobie znacznie lepiej, ale obecnie znalezienie właściwego rozwiązania jest trudniejsze.

- Wracamy do najlepszych skoków z zeszłego roku, patrzymy jak wtedy wyglądała pozycja, jak sprzęt był ustawiony, ale skakanie się zmienia i czasem trzeba znaleźć inny sposób. Kombinujemy ile możemy, tylko chyba w tym sezonie zabrakło już czasu.

Równie szczerze o swoim występie mówił Maciej Kot, który podkreślał, że mimo kolejnych prób wciąż nie potrafi odnaleźć właściwego czucia na mamucie.

- Przyjechałem tu z nadzieją, że da się coś zmienić i że będę mógł tu polatać. Gdybym w to nie wierzył, to by mnie tu nie było. Ale po raz kolejny Vikersund pokazało, że trzeba to czuć i mieć plan, który się sprawdza. Przy błędach, które robię na innych skoczniach, latanie jest po prostu trudne. Próbuję ze skoku na skok coś zmieniać - ten plan teraz też był minimalnie inny. Staram się też ryzykować, natomiast efekt wciąż jest dużo poniżej oczekiwań.

Kot tłumaczył, że obecnie pracuje nad większą swobodą w skokach i odejściem od nadmiernej kontroli, ale to nie wystarcza, jeśli brakuje energii na progu.

- Plan jest taki, żeby mniej kontrolować, bardziej czuć. I to się w jakimś stopniu udało, bo czuję, co się dzieje. Tylko to nie wystarczy. Potrzebne jest działanie, znalezienie sposobu na to, by poprawić te skoki na tyle, by odlecieć. Wiemy, że ważne jest to, by stabilnie dojechać do progu i dostać się jak najszybciej nad narty. Natomiast jak to zrobić? Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na to pytanie. Dojeżdżając do progu, mimo wszystko tej równowagi brakuje. Szybko przechodzę do lotu, chcąc zyskiwać prędkość, natomiast brakuje energii na progu, nie ma wysokości, lecę nisko i potem nie jestem w stanie już nic z tego zrobić.

Z perspektywy widza długie „szorowanie” nad zeskokiem może wyglądać efektownie, ale dla zawodnika nie ma w tym nic przyjemnego.

- Z boku wygląda to niesamowicie, ale to naprawdę nie jest przyjemne. Jest taki moment po wyjściu z progu, że bula zaczyna się zbliżać. Zapala się czerwona lampka, że zaraz lądujesz - a jednocześnie chcesz jeszcze walczyć, więc ciągniesz ten skok, napinasz nogi, podnosisz szpice nart do góry i lecisz, aż poczujesz, że już naprawdę trzeba lądować. Zyskujemy na tym trochę metrów, ale to już jest ratowanie skoków, a nie przyjemność.

Piotr Żyła, który zakończył konkurs na 37. miejscu, tym razem nie rozmawiał z mediami.

Kolejna szansa na lepsze wyniki w Vikersund już w niedzielę - na 15:45 zaplanowano kwalifikacje mężczyzn, zaś konkurs indywidualny odbędzie się o 17:15.

Korespondencja z Vikersund, Dominik Formela


Piotr Bąk, źródło: Informacja własna
oglądalność: (2423) komentarze: (11)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Arturion profesor

    Kot: "Z perspektywy widza długie „szorowanie” nad zeskokiem może wyglądać efektownie, ale dla zawodnika nie ma w tym nic przyjemnego."

    Cytat ten dedykuję fanom profilu tego mamuta...

  • buttek bywalec

    Od Lillehammer to samo: w skokach brakuje energii, hamuje nas na progu. Cały sezon poprawcie błędy w Zakopanem. Jeszcze brakuje żartu Piotrka, że skacze jak kurczak i gwarancji że w Kusamo, dobra w Engelbergu, może na TCS, Zakopanem, MŚ, Loty w przyszłym sezonie będzie lepiej. A na końcu, że wiemy jakie błędy naprawić i sezon 27/28 nie ma żadnej imprezy więc zrobimy zmianę pokoleniową. A potem klasyczne. Może na konkursy pojechalibyśmy z 18 latkami. Ale nie mają doświadczenie. Za to Olek ma medal Igrzysk Młodzieży a Kuba był MŚJ i dalej rokuje.

  • Czikeks początkujący
    @Bluchaman Kasa misiu, kasa...

    to sa ludzie ktorzy nie maja zadnych umiejetnosci. I nie mieliby rezygnowac z forsy i sponsorow?
    Taki Żyla to moze jezdzic przynajmniej w beczce smierci w cyrku, ale co moze robic Kubacki? Najwyzej nyc pogodynka o godzinie 2.00 nad ranem w TTV.

    Kot moze byc psychologiem sportowym albo analitykiem, nic innego.

    Zniszczol moze sprzedawac grille albo robic za misia na Krupowkach.

    Oni sami nie odejda, trzeba ich odspawac wraz z prezesem dekarzem

  • Bluchaman początkujący

    Może już czas pójść po rozum do głowy jak poszedł Stoch i skonczyć kariery? Panie Kubacki, Panie Kot i Panie Żyła? Nie rozumiem po co oni to ciągną jak wyniki najlepsze już dawno mają poza sobą. Żeby w całym sezonie zdobył po 20 coś punktów. A Żyła już też nie robi z siebie drugiego Kasai bo wyniki coraz gorsze i chyba też czas konczyć.

  • Nasze_skoki początkujący
    @solidrock

    Taa... i potem spadnie na nich hejt jak śmią krytykować trenera i sztab... jak śmią powiedzieć prawdę.

  • Czikeks początkujący
    @kutanator Ale w Polsce sa najwieksze naklady na ten sport

    moze poza Austria? A wszystko jest marnowane bo sa ziomki co tam z tego zyja i tylko to ich interesuje.
    Kogo obchodza wyniki jak glupi kibic oglada a glupi sponsor placi

  • kutanator początkujący
    @Czikeks

    Ale to jest sport. Zobacz ile sezonow Szwajcarzy (4 złota olimpijskie) Finowie (mega utytulowani do 1 dekady XXIwieku) nie odnosili zadnych sukcesow

  • solidrock początkujący

    Zawodnicy po takim sezonie to powinni wprost o[***] ludzi odpowiedzialnych za taki poziom.

  • Czikeks początkujący
    Rzygac sie chce jak sie na tych ludzi patrzy i ich slucha

    A zwlaszcza na ten pozal sie Boze sztab szkoleniowy i prezesikow od siedmiu bolesci.

    Kapustik może, Hauswirth może, Frantz może, żaden Polak nie może, bo to i tamto, nie da się na to patrzeć.

    Obrzydzenie do tych tlumaczen i obojetnosc co do skokow nastaje

  • kibicsportu profesor

    Każdy z naszych ma takie same problemy, że traci w locie. Do tego pozycja najazdowa też szwankuje. Powtarza się to kolejny sezon. Więc musi być coś w treningu złe, że każdy z naszych się z tym mierzy. Można popatrzeć na Szwajcarie, Finlandie jaki zrobili postęp w locie. To nie jest przypadek. My serio potrzebujemy specjalistę, który poprawi naszych w tej kwestii. Do tego wciąż uważam, że sprzęt możemy mieć lepszy.

  • Mixolo profesor

    Tłumaczenie się cały sezon to u nas jest najlepsze. Taki Hektor potrafi to, czego wy, wybitni zawodnicy, już nie umiecie. Przecież atmosfera jest…

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl