Letni tytuł mistrza Polski ostatnim indywidualnym triumfem Stocha. „Wiem, co mnie blokowało”

  • 2026-10-15 13:15

Historia letnich mistrzostw Polski w skokach narciarskich sięga 1996 roku. Przez trzy dekady po indywidualne złoto sięgało dziesięciu zawodników, a ostatni tytuł wywalczył Kamil Stoch – w sierpniu 2025 roku. Jak się później okazało, było to jego ostatnie indywidualne zwycięstwo w karierze. Zima nie przyniosła wyników, na które liczył. O nadziejach i rozczarowaniach towarzyszących ostatnim miesiącom na skoczni 39-latek opowiedział Tomaszowi Kalembie w wywiadzie dla pzn.pl.

Po złoto na igelicie Stoch sięgnął dzień po drużynowych mistrzostwach Polski, od których rozpoczął sezon 2025/26. Później odniósł jeszcze zwycięstwo w duetach podczas Grand Prix w Predazzo, ale indywidualnie już nie triumfował. Ostatni sezon Pucharu Świata zakończył na 31. miejscu w klasyfikacji generalnej, z dorobkiem 186 punktów. Rekordzista Polski w długości skoku tylko raz znalazł się w czołowej dziesiątce – w jednoseryjnym konkursie w Lahti. Na swoich szóstych igrzyskach olimpijskich był jednym z chorążych polskiej reprezentacji, a indywidualną rywalizację we Włoszech ukończył na 38. i 21. pozycji. Kilka miesięcy po pożegnalnym skoku na Letalnicy w Planicy dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli wrócił do tej zimy i podsumował ostatni rozdział sportowej kariery.

– Z perspektywy czasu już wiem nawet, co tak naprawdę mnie blokowało i to była po prostu głowa. Myślę, że już doszedłem do takiego momentu, w którym byłem mentalnie po prostu zmęczony – powiedział w rozmowie z Tomaszem Kalembą dla pzn.pl. – I doszedłem do takiego momentu, kiedy ciało było gotowe, bo fizycznie czułem się po prostu w formie życia, natomiast trudno było mi wykonać bardzo proste zadania na skoczni. Pojawiła się blokada – nie ukrywa.

Przeczytaj także: „Stoczyłem batalię sam ze sobą” – Stoch o ostatnim dniu kariery

Trzykrotny zdobywca Złotego Orła nie żałuje jednak, że zdecydował się kontynuować karierę do 2026 roku. – Najbardziej żałowałbym momentu, gdybym skończył na przykład dwa lata wcześniej i później sobie to wypominał. Teraz wiem. Spróbowałem i dałem z siebie maksa, ale czegoś zabrakło. Już nie byłem w stanie wygenerować tego maksimum z siebie, jak we wcześniejszych latach – przyznał na łamach pzn.pl. Z dzisiejszej perspektywy inaczej rozplanowałby też starty w ostatnim sezonie. – W ogóle miałem plan, że pojadę całe Grand Prix i cały Puchar Świata. Trener musiał mnie trochę stopować i tłumaczyć, że tak już się nie da – wspomina.

Rozczarowanie własnymi wynikami towarzyszyło mu również podczas igrzysk we Włoszech, gdzie medale zdobywali Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek. – W tamtym momencie było mi smutno i byłem tak sportowo zły, że nie wyszło mi tak, jak chciałem, jak sobie to zakładałem i też, na co tak ciężko pracowałem. Czułem złość, frustrację i smutek, ale kiedy widzisz, że twój kolega z kolei skacze super, to zostawiasz te wszystkie swoje złe myśli trochę na boku, a chcesz dzielić z nim tę radość – opowiedział Stoch w wywiadzie dla oficjalnego serwisu PZN.

Na początku października PZN zakomunikował, że trzykrotny mistrz olimpijski od tego sezonu będzie pełnił rolę doradcy zarządu PZN ds. skoków narciarskich. Były zawodnik ma być pomostem między reprezentacją a działaczami kierującymi losami związku.

Przeczytaj także: Kamil Stoch doradcą zarządu PZN ds. skoków narciarskich


Dominik Formela, źródło: pzn.pl
oglądalność: (3820) komentarze: (6)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • orangebubble bywalec
    @King

    Pooglądałem sobie ostatnio na YouTube shortsy ze skokami Kamila Stocha z jego najlepszych czasów, czyli sprzed 2022 roku i w oczy głównie rzuciła mi się jedna rzecz: po wyjściu z progu był dużo bardziej pochylony do przodu, czyli aktywnie kładący środek ciężkości i narty bardziej w dół. W ostatnich sezonach jednak latał dużo bardziej pionowo. Być może faktycznie to był problem głowy i mentalu, bo sama siła wychodzenia z progu, czy wysokość jest trudna do ocenienia z nagrań, tym bardziej, że sprzęt idzie coraz bardziej w kierunku niskiego i płaskiego lotu, a psychika jednak może blokować możliwość wychylania się ciałem do przodu. Raczej Stoch by nie kłamał w sprawie odczytów z platformy dynamometrycznej mierzącej siłę wybicia z nóg. Tam najwyżej zamiast formy słabej/tragicznej/dziadkowatej, jak niektórzy twierdzili, mogła po prostu być forma normalna/średnia. Nie zapominajmy, że w ostatnich latach wygrał trzyseryjny krajowy konkurs mimo upadku w jednym skoku.

  • Wonchanka początkujący
    Mialo juz nie byc Stocha

    I miała się oczyścić atmosfera wokół kadry,

    A ten już ma zaklepana robotę ds niczego w PZN.
    A tam narzekali na Małysza , a to teraz Stoch będzie za darmo kasę pobierał.

  • Odlotowo_4567 weteran

    Kamil Stoch był skoczkiem całkowicie kompletnym, co było widać idealnie w jego prime. Znakomity na skoczniach normalnych, dużych i mamucich. Parametry obiektów nie miały dla niego znaczenia, on po prostu zasiadał na belce, wybijał się, nienagannie leciał i perfekcyjnie lądował tak daleko, że wszyscy przecierali oczy ze zdumienia. Gdy był w prime, wyniki rywali nie miały dla niego znaczenia. Pokonywał wszystkich, nikt nie był w stanie go zatrzymać. To niesamowite, jaką przemianę przeszedł. Od skoczka, który miał problemy z koncentracją w decydujących chwilach, do wielkiego zawodnika, który w najważniejszych momentach nie miał najmniejszych problemów, by poradzić sobie z presją. Nokautował rywali z potężną przewagą, bił rekordy skoczni telemarkiem, przełamał granice niemożliwego. Kiedy wreszcie czas jego prime upłynął i powróciło dawne nakładanie na siebie zbyt dużej presji, a jednocześnie gorsze rezultaty, nie miało to decydującego znaczenia, gdyż jego legenda pozostała żywa. I pozostanie w naszych sercach, sercach kibiców. ❤️

  • Mixolo profesor

    No głowa nie dojeżdżała ale to każdy wiedział.

  • Major_Kuprich profesor
    Ostatni raz

    Był w formie w sezonie 22/23, gdzie przez miesiąc był w stanie regularnie meldować się w top10 + 2xtop6 MŚ.

    Potem już pudrowanie trupa I oszukiwanie samego siebie.

  • King profesor

    No szkoda, że te ostatnie lata, a w szczególności ostatni sezon wyglądał jak wyglądał. Lato i sam początek zimy pokazał że potencjał jest w stylu lotu Kamila pierwszy raz widziałem to coś czego nie było od roku 2018 czy 2021. Lata bycia na szczycie pewnie też paradoksalnie mogły zaszkodzić w tej końcówce, ale ostatecznie przecież osiągnął bardzo wiele.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl