Forma rośnie, ale priorytety są inne. Colby o nieobecności w finale LGP

  • 2026-10-29 22:17

Jason Colby, jedno z objawień tego lata, nie wystartował w finałowych zawodach Letniego Grand Prix w Klingenthal, mimo że wszystkie reprezentacje, w ramach przeglądu wojsk przed zimą, wystawiły swoje najsilniejsze składy. Wśród kibiców zaczęły pojawiały się spekulacje, czy przyczyną takiego stanu rzeczy nie są przypadkiem problemy zdrowotne. Powód absencji Amerykanina był jednak zupełnie inny.

Jason Colby podczas zawodów Letniego Grand w Rasnovie zajął w sobotę drugie miejsce, ustępując tylko późniejszemu triumfatorowi całego cyklu, Naokiemu Nakamurze, a w niedzielę był już najlepszy. 10 i 11 października wygrał oba konkursy mistrzostw USA, z ogromną przewagą wyprzedzając zawodników, którzy w Klingenthal uplasowali się w czołowej "10", czyli Arttiego Aigro, Henry'ego Lohera i Tate'a Frantza.

Te rezultaty mogą sugerować, że reprezentant USA będzie zimą zaliczał się do ścisłej czołówki. Jaki jest sekret tak wysokiej formy Colbiego? - Moje skoki to efekt systematycznego treningu i lepszego wyczucia pozycji najazdowej. W zeszłym roku miałem z nią spore problemy, dlatego tego lata skupiłem się przede wszystkim właśnie na tym elemencie. Mam nadzieję, że pomoże mi to osiągnąć zimą mój cel, który jest dość prosty - osiągać lepsze wyniki niż w poprzednim sezonie - mówi nam zawodnik ze Steamboat Springs. 

Bezpośrednie porównanie z najlepszymi skoczkami w Klingenthal nie było jednak możliwe. - Nie wystartowałem w finale Letniego Grand Prix, ponieważ przebywam w domu, w USA, gdzie obecnie trenuję. Rozłąka z przyjaciółmi i rodziną przez całą zimę bywa bardzo trudna. Tego lata postanowiłem spędzić w domu tyle czasu, ile tylko się dało. Nie chodzi o żadną kontuzję. Życie w Norwegii jest fajne i przyjemne, ale jak mówię, bywa trudne, gdy tak długo przebywa się z dala od domu - wyjaśnia Amerykanin.

Ostatnie lata przyniosły Amerykanom wysyp skokowych talentów. Frantz, Belshaw, Colby czy inne objawienie tego lata Henry Loher, to zawodnicy, jakich dawno nie posiadała drużyna USA. Tamtejsi skoczkowie podczas trzech ostatnich edycji mistrzostw świata juniorów wyskakali aż pięć medali, trzy indywidualne, jeden drużynowy i jeden w mikście. - Uważam, że sekretem sukcesu wielu młodych skoczków jest program juniorski w Steamboat Springs. Pracujący tam znakomici trenerzy wywarli ogromny wpływ na rozwój zawodników. Do tego dochodzi modernizacja obiektów w Lake Placid, dzięki której to miejsce przyciąga coraz więcej młodych sportowców - tłumaczy Colby.

Ostatni sezon zimowy był zdecydowanie najlepszym w krótkiej dotychczasowej karierze Amerykanina, który zdobył, mimo licznych absencji, 147 pucharowych punktów. Pozwoliły mu one na zajęcie 35. miejsca w klasyfikacji generalnej. Dwukrotnie zmieścił się w czołowej dziesiątce zawodów, był 7. w Engelbergu i 9. w Innsbrucku. Podczas mistrzostw świata juniorów w Lillehammer zdobył brązowy medal, przegrywając tylko z medalistami olimpijskimi, Stephanem Embacherem i Kacprem Tomasiakiem. 

 


Adrian Dworakowski, źródło: Informacja własna
oglądalność: (1699) komentarze: (1)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • TworzyslawObsztyfitykultykiewicz bywalec

    No, to się w końcu wyjaśniło. Rumiany Amerykanin po długiej rozłące, po prostu chciał się spotkać i nawalić z kumplami. A że w trakcie był akurat finał GrąPri i walka o podium generalki - kij z tym, w życiu trzeba mieć priorytety.
    Właśnie został jednym z moich ulubionych skoczków w stawce.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl