Krajobraz po olimpijskim złocie. Philipp Raimund o zmianach w swoim życiu

  • 2026-11-04 11:02

Philipp Raimund ubiegłej zimy zanotował zdecydowanie najlepszy sezon w swojej karierze. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uplasował się na 7. miejscu. W marcu w Lahti odniósł swoje premierowe zwycięstwo w najważniejszym zimowym cyklu, a przede wszystkim sięgnął po tytuł mistrza olimpijskiego w Predazzo. O tym, jak zmieniło się jego życie po tym sukcesie, opowiedział w rozmowie z portalem Eurosport.de.

9 lutego 2026 roku Philipp Raimund nie miał sobie równych na skoczni normalnej w Predazzo. Na półmetku zawodów prowadził po skoku na 102,5 m, a w finale dołożył 106,5 m, czym potwierdził swoją dominację. Okres po sezonie zimowym wyglądał w jego przypadku zupełnie inaczej niż w poprzednich latach. Pojawiły się nowe obowiązki medialne i znacznie większe zainteresowanie jego osobą.

– Miałem zdecydowanie mniej czasu dla siebie, trzeba to jasno przyznać. Po raz pierwszy znalazłem się w centrum uwagi. Przede wszystkim pojawiło się wiele zapytań medialnych. Całe moje lato było pod tym względem bardzo intensywne. Wiele osób podchodziło do mnie, chciało robić zdjęcia i otrzymać autografy – co oczywiście jest bardzo miłe, więc nie miałem z tym problemu. Właśnie po to uprawiasz sport, bo sukces to coś, czego chce każdy sportowiec – mówi Raimund.

Podopieczny trenera Andreasa Mittera rozpoczął sezon letni w bardzo dobrym stylu, od dwóch drugich miejsc w Courchevel. 9 października wywalczył tytuł mistrza Niemiec, ale finałowe zmagania w Letnim Grand Prix nie były już dla niego udane. Zajął 26. miejsce w kwalifikacjach i 19. w konkursie głównym. Skoczek przyznaje, że minione lato, ze względu na liczne zobowiązania, nie pozwoliło mu na tak solidne przepracowanie okresu przygotowawczego jak w poprzednich latach.

– Powiedziałbym, że nie mam żadnych zastrzeżeń co do sprzętu. Jakość moich skoków jest zdecydowanie dobra, tylko powtarzalność nie jest jeszcze na poziomie, który osiągałem w zeszłym roku. Ale to także dlatego, że przygotowania trochę ucierpiały przez spotkania z mediami. Mimo to poziom moich skoków jest wysoki, co mnie cieszy – wyjaśnia reprezentant Niemiec.

Wydarzenia ostatnich miesięcy sprawiły jednak, że Raimund musiał przewartościować swoje priorytety.

– Tak naprawdę staram się zwykle zadowolić innych. Często stawiam siebie na drugim miejscu, żeby uszczęśliwić innych. Z biegiem lat zdałem sobie sprawę, że muszę częściej stawiać siebie na pierwszym planie. Nie dlatego, że wynika to z egoizmu, ale po prostu dlatego, że tak powinno być, aby utrzymać życiową równowagę. Moje życie musi potoczyć się tak, jak chcę, zanim będę mógł pomóc innym, nie stając się dla siebie ciężarem. Na dłuższą metę to o wiele zdrowsze. Musiałem przejść zmianę charakteru. Staram się podchodzić do różnych spraw z pewną wrażliwością, ale są chwile, kiedy po prostu nie masz czasu. Wtedy musisz być stanowczy – uważa mistrz olimpijski.

Popularność to jednak nie tylko obowiązki, ale także przywileje.

– Dużą przyjemnością była możliwość spotkania czołowych polityków, takich jak nasz premier (Markus Söder w Bawarii, przyp. red.) – ludzi, z którymi normalnie nie ma się kontaktu. Pozwolono mi też podróżować z Bundeswehrą do Berlina, by spotkać się z prezydentem federalnym (Frank-Walter Steinmeier, przyp. red.), co również było świetnym doświadczeniem. Takie wydarzenia są bardzo fajne, bo to jak wyraz wdzięczności – osiągnąłeś coś i dzięki temu masz prawo do pewnych przywilejów. Czasami może to być również uciążliwe. To całkiem normalne, bo nie wszystkie spotkania mieszczą się w grafiku. Ale to wciąż wielki zaszczyt! – zauważa Raimund.

Jakie są jego plany i cele na kolejny sezon?

– Powiedziałbym po prostu: być trochę lepszym niż w zeszłym sezonie. Moje podejście każdego roku polegało na tym, że chcę być co najmniej tak dobry jak w poprzednim sezonie. Udawało mi się to przez ostatnie cztery lata. Każdego roku trochę piąłem się w górę. Nawet jeśli moja pozycja w klasyfikacji niekoniecznie była lepsza, zauważałem poprawę jakości moich skoków. Dlatego moim planem jest po prostu kontynuować to, co zakończyłem w zeszłym sezonie, a następnie, logicznie rzecz biorąc, się poprawić. Jeśli mi się to uda, zrobię to samo w następnym roku i w kolejnym – wtedy ostatecznie wszystko będzie wyglądać bardzo dobrze – zakończył reprezentant klubu SC Oberstdorf.


Adrian Dworakowski, źródło: Eurosport.de
oglądalność: (449) komentarze: (1)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Alice01 stały bywalec

    Adrian to przeczytał przed publikacją? :P Redakcja fatalna, potłumaczeniu warto zredagować najpierw tekst ;)

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl