Rekordowy rekord Tauno Luiro

  • 2026-01-21 11:31

Gdy śledzi się historię bicia rekordu w długości skoku narciarskiego, rzuca się w oczy jedna rzecz. Dziesięcioletni okres między 1951 a 1961 rokiem. Przez 10 lat nikt nie potrafił pobić rekordu świata ustanowionego w Oberstdorfie przez pierwszego w historii fińskiego rekordzistę.

Gdy w 1949 roku ukończono budowę drugiej, większej skoczni w Oberstdorfie, Międzynarodowa Federacja Narciarska wzbraniała się przed wydaniem zgody na organizowanie tam zawodów pod swoim patronatem. [O tym, jak powstawała, pisaliśmy wczoraj w artykule Adriana Dworakowskiego]. Większy od jugosłowiańskiej Velikanki potwór o punkcie konstrukcyjnym 120 metrów górował nad doliną rzeki Stillach, a jego wieża startowa wznosiła się 161 metrów powyżej dna doliny. Obiekt powstał w jednym celu - zdetronizowania Planicy. Gdy FIS dał wreszcie zielone światło, podczas pierwszych zawodów rozgrywanych w 1950 roku - Międzynarodwego Tygodnia Lotów Narciarskich - rekord świata bito aż cztery razy. Ostatecznie granicę przesunięto aż o 15 metrów. Autorem 135 - metrowego skoku był pierwszy w historii rekordzista ze Szwecji - Dan Netzel. Tym samym dwuletni rekord Frtiza Tschannena przeszedł do historii, a jugosłowiańska skocznia straciła miano największej na świecie. 

Nic dziwnego, że gdy Międzynarodowy Tydzień Lotów powtórzono rok później, pod skocznią zjawiło się 60 tysięcy kibiców. Zwycięzcą zawodów został Sepp Weiler, ale prawdziwym bohaterem został dziewiętnastoletni Fin, Tauno Luiro. Pochodzący z Rovaniemi młodzik nie miał dużego doświadczenia a jego życiowy wynosił zaledwie 90,5 metra. Nie startował pierwszego dnia zawodów, gdyż jego narty dotarły do Oberstdorfu z opóźnieniem. Drugiego dnia zawodów zaczął ostrożnie od 111 metrów - a więc 24 metry krócej, od zeszłorocznego rekordu Netzela. 

W drugim skoku osiągnął 119 metrów. Trzeci był już imponujący - 131 metrów, jednak zakończony niegroźnym upadkiem. W czwartym skoku tego dnia lekko poobijanemu Finowi udało się wylądować na 132 metrze. 

Nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Toni Brutscher lądował na głowie na 129 metrze. Uniknął poważnej kontuzji, ale upadek wyglądał groźnie. Znacznie gorzej skończył Włoch Bruno da Col - olimpijczyk z 1936 i 1948 roku, skoczek, który jako pierwszy Włoch osiągnął odległość ponad 100 metrów. Da Col źle wyszedł z progu i podmuch wiatru zupełnie wytrącił go z równowagi. Włoch wykonał salto ze śrubą, wylądował na plecach głową w dół i zgruchotał kręgosłup. 

Następnego dnia był 2 marca 1952 roku. Luiro, który widział z bliska upadek da Cola stał na wieży startowej i wahał się. 60 tysięcy ludzi stało i pod skocznią i czekało na jego skok, zastanawiając się, czy młody Fin odważy się skoczyć. Stosowane wówczas chorągiewki oraz balony (!) wskazywały, że było niemal bezwietrznie. A jednak Luiro wciąż nie startował. Tymczasem Luiro czekał właśnie na wiatr. Czekał, aż chorągiewki i balony pokażą podmuch pod narty. Oczekiwanie trwało aż 15 minut. W końcu malutka figurka pojawiła się na najeździe i zaczęła zbliżać się do progu. Później ludzi opowiadali, że Luiro wyglądał, jakby miał nigdy nie wylądować. Około 125 metra jeszcze nieznacznie oddalił się od zeskoku. Wyglądało na to, że wyczekiwany przez niego wiatr uśmiechnął się do skoczka. Wylądował na 139 metrze, już na wyraźnym wypłaszczeniu. Głębokie telemark sprawił, że jego tylne kolano niemal dotknęło narty. Czekający od kwadransa tłum zareagował eksplozją radości. Ludzie przeskoczyli przez ogrodzenie i porwali rekordzistę w objęcia, a potem nosili na ramionach. Fin został bohaterem.

Żyj prędko, umieraj młodo - ta maksyma wielu bohaterów, była też losem Tauno Luiro. Nie na własne życzenie jednak, a z powodu wątłego zdrowia. Luiro był cukrzykiem i niemal przez całe życie brał zastrzyki insulinowe. Już gdy bił rekord świata w Oberstdorfie, widać było po nim trudy choroby. Z biegiem czasu coraz częściej podupadał na zdrowiu. W 1952 wystąpił jeszcze na Igrzyskach Olimpijskich w Oslo - bez sukcesu. W 1955 roku zachorował na gruźlicę i zmarł w październiku w wieku zaledwie 23 lat. Mówiono, że umierał szczęśliwy, bo wierzył, że jego rekord świata przetrwa wiecznie. Oczywiście nic nie trwa wiecznie. Jego rekord był jednak tak imponujący, że potrzeba było całej dekady, by ktoś go poprawił. Tym kimś był Jugosłowianin Jože Šlibar, który 24 lutego 1961 roku skoczył w Oberstdorfie 141 metrów. To już jednak zupełnie inna historia. A rekord Tauno Luiro jest rekordowy sam w sobie do dzisiaj. Bo żaden inny, ani wcześniej, ani później nie przetrwał tak długo. I być może pozostanie takim jeszcze przez wiele lat, bo świat wciąż chce bić nowe rekordy.

Tu mozna znaleźć filmik ilustrujący opisywane zawody w Oberstdorfie.

 


Marcin Hetnał, źródło: Tim Ashbourner The History of Ski Jumping, urheilunhalloffame.fi
oglądalność: (6769) komentarze: (21)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Skokownik profesor
    @Shoutaro

    W przypadku rekordzistek świata, to pierwszą kobietą, która wystartowała w zawodach skokowych była Ingrid Olsdatter Vestby. Wikipedia przyjmuje ją zatem jako pierwszą rekordzistkę świata, ale nie wiemy jak długi oddała skok i kiedy zmarła, wiadomo tylko, że w 1863 roku kiedy startowała w zawodach miała 16 lat. Niewiele wiemy też o Ragnie Pettersen, w która w 1897 roku mając 10 lat skoczyła 12 metrów i jest niekiedy notowana jako pierwsza rekordzistka świata. Nie wiemy jednak, kiedy zmarła. Wikipedia informuje jeszcze o rekordzie świata Ranghild Ploenn z 1895 roku, ale są znane jej lata życia jak i to, czy nie jest to pomyłka. Kolejne rekordy świata to wg różnych źródeł Hilda Stang lub Hilda Holter(źródła mówią o różnych skokach, więc pewnie to nie casus nazwiska panieńskiego i poślubnego), ale i tu i tu nie ma znanej daty śmierci. Wiadomo, że odebrania rekordu świata dożyła Paula von Lamberg, data śmierci Olgi Balsted Eggen jest nieznana, a o kolejnych zawodniczkach wiadomo, że dożywały odebrania rekordu. U kobiet mogło być, a mogło nie być. Te pierwsze mogły dożyć, mogły nie dożyć, zresztą są też szczątkowe informacje czy nie było w międzyczasie jakiś skoków, o czym pisał MarcinBB. Podejrzewam, że wszystkie rekordzistki dożywały odebrania rekordu biorąc pod uwagę długości trwania rekordów oraz często młody wiek. Największa niepewność jest u Vestby, ale nie wiadomo w zasadzie, czy była rekordzistką świata - jest na pewno pierwszą kobietą, która wystartowała w zawodach.

  • Skokownik profesor
    @Shoutaro

    Przekopałem Internet i nie znalazłem innego niż Luiro i Rye przypadku, kiedy człowiek umierał jako rekordzista świata w skokach narciarskich(przy czym przypadek Rye jest dyskusyjny). Brakuje jednak informacji o datach śmierci kilkoro rekordzistów świata - Olava Hauganna, Sweinunga Svalastogi, Mortena Hansena, Sigurda Brunaesa, Nilsa Gjestvanga, Gunnara Johansena, Adolfa Badrutta, Henry'ego Rucheta i Fritza Kainersdorfera. Nie znamy też dokładnej daty śmierci Boba Lymburne'a, wiadomo jednak, że dożył odebrania mu rekordu świata w skokach. W przypadku większości wspomnianych ludzi można podejrzewać, że dożyli odebrania im rekordu ze względu na bardzo niewielki czas trwania rekordów. Portale genealogiczne podają człowieka Sweinunga Svalastogę urodzonego w Telemarku(pasowałoby), który podczas ustanowienia rekordu miałby dwadzieścia parę lat i zmarł w 1935 roku, ale nie mam pewności, że to ten pan. W przypadku Olafa Berglanda Google AI twierdzi, że zmarł w 1953 roku, ale ten człowiek w momencie ustanowienia rekordu świata miałby 11 lat, więc można poddać pod wątpliwości to wyszukanie, więc ja osobiście datę śmierci Berglanda uważam za nieznaną. Przyjmując wynik od AI dożyłby jednak odebrania mu rekordu, a poza tym pozostałych wspomnianych to nawet AI nic nie znalazła o datach ich śmierci, więc może jednak rzeczywiście był taki młody.

  • Shoutaro doświadczony

    Ten rekord jest wyjątkowy nie tylko dlatego, że tak długo trwał, ale też dlatego, że przeżył rekordzistę.

    Czy jest więcej takich historycznych rekordów świata w skokach? (pytam konkretnie o WR , bo rekordy skoczni czy krajowe [Czechy...] wiadomo, że są)

  • Luk profesor
    @neonek2000

    Jeszcze dwa lata temu powiedziałbym, że Zniszczoł ma duże szanse na osiągnięcie lub przekroczenie 250 metrów.
    Niestety teraz mamy już zupełnie inne realia...

  • Luk profesor
    @TandeFan23

    "Nie wiadomo jakim lotnikiem bedzie Tomasiak"

    Z jego obecną techniką (wybicie skierowane w górę) wątpliwe jest, żeby skakał jakoś szczególnie daleko na skoczniach do lotów.

  • neonek2000 stały bywalec
    @szczurnik

    Tak W sporcie wszystko jest możliwe..

  • szczurnik weteran
    @neonek2000

    Na obecnych skoczniach nie, ale HS260+wysoka belka dla początku listy startowej to może być lep na stare dziadki skaczące wyłącznie w wybranych konkursach.

  • neonek2000 stały bywalec
    @szczurnik

    Osobiście długi czas myślałem że to Żyła będzie najlepszy lotnik z Polaków... Ale trzeba przyznać że to Kamil zarówno wynikowo (Kamil ma srebro z MsL) jak i w metrach lepiej skacze na mamutach od Piotra .

    Moim zdaniem Żyła nie skoczy już 251

  • szczurnik weteran
    @TandeFan23

    Pewnie Żyła jeszcze skoczy w Planicy po planowanej przebudowie.

  • TandeFan23 profesor
    @Pasor7

    Przebudowa skoczni nie wystarczy.Potrzebny jest jeszcze swietny skoczek. Nie wiadomo jakim lotnikiem bedzie Tomasiak.

  • Pasor7 bywalec
    @neonek2000

    Pewnie do jakiejś większej przebudowy któregoś mamuta

  • neonek2000 stały bywalec

    Ja natomiast jestem ciekawy jak długo przetrwa rekord Polski w długości lotu. Kamil w 2017r poleciał 251,5m w Plamicy.. Za rok będzie 10 lat...

  • MarcinBB redaktor
    Rye

    @Skokownik, Kolos
    Wkipedia powołuje się na dwa norweskie źródła - artykuł z Dagbladet i materiał NRK i oba datują skok Rye na 1808. Tymczasem Tim Ashbourner w History of Ski Jumping pisze o 1809. Ponadto wspomina o skaczącym w tym samym czasie Trysilu Knucie, który przeskoczył na nartach nad szeregiem żołnierzy z Gwardi Królewskiej stojących ramię przy ramieniu. Żołnierzy było dwunastu, więc zapewne odległość była większa, niż 9,5 metra. Zresztą Wikipedia podaje 9,4. Skąd taka dziwna liczba? Ano w tamtych czasach w Norwegii nie używano jeszcze systemu metrycznego. W ogóle metr wymyślono przecież we Francji ledwie kilkanaście lat temu i był on bezbożnym konceptem zwariowanych rewolucjonistów. W większości Europy powszechnie używano jeszcze wtedy wiorst, łokci, stóp czy różnych innych miar. A w Norwegii używano "alen". Była to miara, ustalana - uwaga - w przybliżeniu. Czasem jeden alen (norweski, bo był też szwedzki i duński) przeliczał się na tylko 62,75 cm, czasem aż na 67,7 cm.
    Rekord Norheima, choć już z 1868 roku, też orginalnie zmierzono w alen. I było to "podobno" 50 alen, przy czym sam Norheim mówił że "prawdopodobnie" nie skoczył nigdy dalej. I też nie był to skok narciarski w takim rozumieniu jak dzisiaj. Zmierzono go podczas biegu przełajowego. Bieg składał się z trzech okrążeń. Z części, gdzie biegano trochę pod górkę, gdzie zjeżdżano jak w narciarstwie alpejskim i na tym odcinku było 7 "hopek". Na jednej z nich Norheim skoczył te "zapewne" 50 alen, ale współczesne gazety w Christianii podały jako odległość zaledwie 30 alen. I znów Wikipedia podaje, że to było 19,5 metra, czyli powłuje się raczej na te 30 alen, liczonych w przybliżeniu na 65 cm. Z kolei sa historycy, którzy podają, że ten rekord wynosił 50 alen, ale jedni przeliczają je na 27 metrów a inni aż na 34 ;-) W zasadzie tylko co do daty i nazwiska wszyscy są zgodni. Tylko że ja bym się wcale nie zdziwił, gdyby podczas tego samego dnia w tym samym wyścigu 10 chłopa skoczyło to samo albo i dalej i moze nawet na innym wzgórku w innym miejscu trasy. Informacje z tamtych czasów są równie wiarygodne, co liczby zabitych wrogów w średniowiecznych bitwach podawane przez trubadurów królewskich na placach miast i wsi.
    Tak że ogólnie stwierdziłem, że jednak 10-letni rekord Tauno Luiro to będzie ten, o którym można z czystym sumieniem napisać, że był faktycznie skokiem narciarskim we współczesnym rozumieniu tej kategorii i że na pewno przetrwał 10 lat (bez kilku dni).

  • Kolos profesor
    @Skokownik

    Cóż zapewnie nie raz skoczono dalej niż Olaf Rye. Po pierwsze ten rekord nie jest uznawany oficjalnie. Po drugie ten akurat skok przeszedł do historii bo oddano go na sztucznie usypanej skoczni, co wówczas było wielką rzadkością.

  • Skokownik profesor

    Wg Wikipedii Luiro został pierwszym Finem, który skoczył ponad 100 metrów. Niesamowitą wykazał determinację i odporność oddając tak cudowny skok po upadku da Cola. Szkoda, że zdrowie tak szybko zmogło urodzonego w Rovaniemi rekordzistę.

    @wszyscy -> Wg Wikipedii pierwszy rekord świata to 9,4m(podaje Wikipedia polska) lub 9,5m(podaje Wikipedia angielska) i ustanowił go 22 listopada 1808 roku Olaf Rye. Zmarł on w 1849 roku, podczas gdy Sondre Norheim pobił jego rekord wg polskiej Wikipedii w 1868 roku. Oznaczałoby to, że rekord Olafa Rye przetrwał prawie 60 lat i też nie został pobity za życia rekordzisty. Nawet licząc skok z 1860 roku, o którym pisał Kolos oznaczałoby to, że Rye był rekordzistą ponad pół wieku i nie pobito jego rekordu za życia. Choć oczywiście jak pisał MarcinBB wtedy nie było takiego obiegu informacji i nie można wykluczyć niezanotowanych skoków w międzyczasie, które również byłyby rekordowe, ale warto wspomnieć o Rye.

  • szczurnik weteran
    @MarcinBB

    Na pewno trwałość tego rekordu w artykule ma jedno, wyjątkowe umocowanie: to najpewniej jedyny rekord w długości lotu, który nadal był ważny po śmierci jego autora. Nikt za jego życia dalej nie poleciał.

    Czy jakikolwiek inny rekordzista może to samo powiedzieć o swoich osiągnięciach?

  • Kolos profesor
    @MarcinBB

    Oczywiście, że tak. Masz rację. Podałem to jako ciekawostkę tylko.

    Zresztą sam Northern miał skoczyć 30 metrów już w 1860 roku, czego jako rekord nie uznano, ale dalej skoczono dopiero 33 lata później.

  • MarcinBB redaktor
    @Kolos

    Słuszna uwaga.
    Były to jednak czasy tak archaiczne, poziom obiegu informacji tak niski, a sama na odległość na tyle krótka, że w sumie wcale nie wiadomo, czy w międzyczasie ktoś gdzieś go nie pobił kilka razy.
    Rekordy z XIX wieku traktuję raczej jako ciekawostkę, niż faktyczny twardy zapis rzeczywistości.

  • Kolos profesor

    W sumie to pierwszy rekord świata Sondre Norheima przetrwał 11 lat (od 1868 do 1879 roku).

  • Kolos profesor

    Domen Prevc został rekordzistą po 8 latach królowania rekordu Stefana Krafta

    Nasz Piotr Fijas też długo bo aż 7 lat był aktualnym rekordzistą.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl