„Dałem z siebie wszystko, co mogłem” – Foubert otarł się o medal w Predazzo

  • 2026-02-10 16:40

Poniedziałkowy konkurs olimpijski na normalnej skoczni w Predazzo okazał się niezwykle udany dla wielu skoczków. W tym gronie znalazł się także Francuz Valentin Foubert, który na półmetku zmagań był dość nieoczekiwanym wiceliderem, a całą rywalizację zakończył ostatecznie na doskonałym 5. miejscu.

Obecna zima przynosi Foubertowi najlepsze wyniki w zawodach Pucharu Świata w jego dotychczasowej karierze. Szczególnie udana w wykonaniu reprezentanta Francji była pierwsza część sezonu, w której był nawet o krok od podium pucharowych zawodów. 14 grudnia 2025 roku w Klingenthal zajął on 4. lokatę, tracąc do podium tylko 3,6 punktu. W tamtym czasie znajdował się także tuż poza czołową „10” klasyfikacji generalnej PŚ. Obecnie skoczek pochodzący z miasta Fontainebleau zajmuje w niej 18. miejsce, z dorobkiem 285 punktów. 

Mimo tego, iż w ostatnich tygodniach 23-latek prezentował w zmaganiach elity słabszą dyspozycję, w poniedziałkowym konkursie na normalnym obiekcie w Predazzo spisywał się znakomicie. Po pierwszym skoku, w którym uzyskał 102,5 metra, zajmował on drugą pozycję ze stratą zaledwie jednego punktu do liderującego Philippa Raimunda.

W serii finałowej Foubert ponownie osiągnął 102,5 metra, jednak ten wynik wystarczył mu tylko na zajęcie 5. miejsca. Do brązowych medalistów – Rena Nikaido i Gregora Deschwandena – francuski skoczek stracił 2,7 punktu.

Tuż po zakończeniu poniedziałkowego konkursu podopieczny trenera Nicolasa Dessuma w superlatywach wypowiedział się m.in. na temat Kacpra Tomasiaka, który na normalnej skoczni Trampolino Dal Ben wywalczył srebrny medal olimpijski.

– Gratulacje dla Polski. Kacper jest teraz legendą. Nowy Kamil Stoch – mówił Foubert z uznaniem o reprezentancie Polski.

Francuski skoczek chwilę później opowiedział dziennikarzom również o swoim występie w poniedziałkowych zawodach: – Pierwszy skok był naprawdę dobry, ale w drugiej próbie miałem pewne problemy związane z psychiką i ze wszystkim. Mimo to, wciąż myślę, że mój skok był całkiem niezły.

W rozmowie z rodzimymi mediami francuski skoczek nie krył natomiast  także niedosytu związanego z wynikiem osiągniętym w poniedziałkowym konkursie.

– Szczerze mówiąc, dałem z siebie wszystko, co mogłem. Nie sądzę, że mogłem zdominować zawody. Wciąż liczyłem jednak na miejsce na podium. Jestem trochę sfrustrowany tym, że muszę mówić sobie „Cóż, nic się nie stało”. Dam z siebie wszystko na dużej skoczni. Potem pojawią się tam zawodnicy, którzy nie byli w swojej najlepszej dyspozycji. Domen (Prevc – przyp. red.) da czadu, to pewne. Jest pewne rozczarowanie, ale jestem zadowolony i jestem na drodze do realizacji swoich celów – mówił m.in. Foubert, cytowany przez stronę internetową francuskiego dziennika L'Équipe.

Czy Francuz, który przystępował do drugiej serii olimpijskich zmagań jako wicelider, odczuwał stres przed finałowym skokiem?

– Na początku było to naprawdę stresujące, ale im dłużej czekałem, tym było to dla mnie łatwiejsze – przyznał. 

Piąta lokata, na której przedstawiciel klubu CS Courchevel zakończył poniedziałkowe zawody w Predazzo, jest równocześnie najlepszym indywidualnym występem francuskiego skoczka w historii olimpijskich zmagań. Wcześniej „rekordowym” pod tym względem osiągnięciem było 6. miejsce Steve’a Delaup’a podczas konkursu na dużej skoczni w Albertville w 1992 roku. Warto zarazem podkreślić, że w dotychczasowych zmaganiach kobiet olimpijskie podium zdołała wywalczyć tylko jedna reprezentantka Francji. Była to Coline Mattel, która została brązową medalistką igrzysk w Soczi w 2014 roku.

23-letni skoczek był zapytany w poniedziałek przez dziennikarzy o to, jak wiele – również w kontekście organizacji zimowych igrzysk w 2030 roku przez Francję – znaczy wynik osiągnięty przez niego w Predazzo: – Mam nadzieję, że we Francji widzą to piąte miejsce i mam nadzieję, że zrobimy coś z naszą skocznią (w Courchevel – przyp. red.), żeby powiększyć ten obiekt.

Na koniec Foubert otrzymał pytanie dotyczące wahań formy, jakie notował w trakcie obecnego sezonu, i które udało mu się przezwyciężyć w Predazzo.

– Myślę, że byłem w naprawdę dobrej formie aż do Turnieju Czterech Skoczni. Był on dla mnie naprawdę trudny, a później miałem pewne problemy w Zakopanem. Po tych zawodach raz szło mi dobrze, a potem źle. I znów: raz dobrze, raz źle. Jednak trochę potrenowaliśmy i teraz jest dobrze – podsumował.

Mimo zauważenia pewnych błędów w drugim skoku konkursowym, z uznaniem o występie Fouberta na normalnym obiekcie olimpijskim wypowiadał się również trener reprezentacji „Trójkolorowych", Nicolas Dessum.

– Na progu, tuż przed wybiciem, trochę się rozluźnił. To właśnie tam to się skomplikowało. Z drugiej strony, był maszyną w powietrzu, ponieważ przy tym, jak rozpoczął skok, mógł stracić znacznie więcej – czytamy słowa francuskiego szkoleniowca, cytowanego przez portal dziennika Le Figaro.

Już we wtorek Valentin Foubert przystąpi do rywalizacji w kolejnym olimpijskim konkursie w Predazzo. Tym razem weźmie on udział w rywalizacji drużyn mieszanych. Obok niego francuską kadrę będą reprezentować w tych zawodach Emma Chervet, Joséphine Pagnier oraz Enzo Milesi. Początek konkursu mikstów o 18:45.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Wojciech Skucha, źródło: informacja własna + lequipe.fr, lefigaro.fr
oglądalność: (1347) komentarze: (2)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kaczka Dziwaczka Kwak Kwak profesor

    Niech się rozwija dalej i za 4 lata na własnej ziemni sięgnie po olimpijski medal. Oby nie poszedł w ślady Józefiny Pagnier która po życiowym sezonie popadła w przeciętność.

  • HAZARD weteran

    Rewelacyjna forma wspaniale rozwijającego się Francuza mogła zostać nagrodzona czymś sensacyjnym, niestety 16 nota drugiej serii to trochę zbyt mało na olimpijskie podium. Foubert wraz z Dessumem pięknie orają naszą myśl szkoleniową, przez cały sezon Francuz, który co istotne nie współpracuje w przeciwieństwie do Vladiego i Aigro z bogatszą kadrą, leje całą polską ekipę wzajemnej adoracji prócz Tomasiaka, który rozwija się nie dzięki, lecz pomimo naszemu sztabowi.
    Oczywiście nigdy się to nie wydarzy, ale chciałbym zobaczyć jak taki Dessum ze swoim sztabem (może mają lepszego sprzętowca niż Dolezal ;) ) radziłby sobie z Łukaszczykami, Szozdami, Sarniakami, Byrskimi itp.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl