Pierwsze próby Pawła Wąska na przebudowanej skoczni w Predazzo. „Skoki jeszcze nie były idealne”

  • 2026-02-12 23:02

Pierwszy dzień treningów na dużym obiekcie w Predazzo nie był dla Pawła Wąska perfekcyjny, ale dał jasny sygnał, że tkwi w nim potencjał na zajmowanie wysokich lokat. 26-latek zajął w czwartek na największej skoczni kompleksu Trampolino Giuseppe dal Ben 17., 22. i 7. miejsce. Treningi dały jasny sygnał, nad czym trzeba pracować przed kluczową częścią olimpijskiej rywalizacji o medale indywidualne.

- Czy dzisiejsze skoki były konkretne? Tak jakby nie do końca. Pierwszy skok - nogi przy wyjściu z progu zostały trochę za bardzo pode mną. Zabrakło tej rotacji. W drugim skoku starałem się po prostu troszkę na siłę więcej dodać tego kierunku, ale było w tym skoku bardzo dużo kontroli i zabrakło takiej fajnej energii. W trzecim starałem się po prostu puścić to z fajną energią i wydaje mi się, że to był najlepszy skok, ale gdzieś tam jeszcze nad bulą troszkę te narty, że tak powiem, zafalowały. Coś tam jeszcze na pewno jest do poprawy - ocenił.

Odległościowo wyglądało to równo - kolejno 132,5, 127,5 oraz 132,5 metra - ale sam zawodnik nie chce się zadowalać przeciętnością.

- No w miarę tak, ale tak jak mówię - wiem, że te skoki jeszcze nie były idealne. Miałem świadomość od razu mniej więcej jakie błędy popełniłem, więc wiem, że jeszcze trzeba to trochę poprawić.

Duża skocznia może jednak okazać się dla niego bardziej sprzyjająca niż normalny obiekt.

- Mam nadzieję. Na normalnej poziom był bardzo, bardzo wyrównany. Tam faktycznie najmniejszy błąd mógł cię wykluczyć z rywalizacji. Tutaj na dużej skoczni może to wszystko rozbije się nieco bardziej i będzie trochę łatwiej dla mnie. Czas pokaże.

Sam obiekt po przebudowie nie zrobił na nim szczególnego wrażenia.

- Nie ma w niej nic specjalnego. Nic takiego, co by mi przeszkadzało. Skocznia jest skocznią, po prostu trzeba skakać swoje i powinno być okej. Wszystkie nowe skocznie są robione bardzo podobnie na jeden wzór, więc tak jak mówię - nie ma tu niczego, co mogłoby nas zaskoczyć.

Jeśli chodzi o przygotowanie zeskoku obiektu HS141, nie ma zastrzeżeń.

- Jeżeli chodzi o lądowanie, to jest w porządku - nie mam się do czego przyczepić. W strefie hamowania pojawia się taki lód i faktycznie narty nieco się tam ślizgają. Ale tak poza tym, skocznia jest przygotowana świetnie.

Środa była dla skoczków dniem wolnym. Ustronianin postawił na regenerację i odcięcie się od presji.

- Rano spałem dość długo. Później trochę się przeszedłem, pospacerowałem po mieście. Potem długo graliśmy z chłopakami w karty. Zjadłem kolację i położyłem się, trochę poczytałem, obejrzałem serial i poszedłem spać.

Przypuszczano, że w dniu wolnym zawodnik być może zdoła „upolować” oficjalną maskotkę igrzysk w jednym ze sklepów, lecz póki co to zadanie trudno zrealizować ze względu na... pustki na półkach.

- Nie dorwałem. Właśnie słyszałem, że tu jest trudno z tymi maskotkami, więc na razie nie próbowałem. Może trzeba będzie zdobyć medal, by jedną „wyrwać”? Wtedy na pewno ta maskotka też swojej wartości nabierze - uśmiechnął się.

Wąsek nie uniknął też pytania o tłusty czwartek i... ulubiony smak nadzienia w pączku.

- Jak pączek, to z nadzieniem. Chyba malinowe - przyznał się podopieczny trenera Macieja Maciusiaka.

W piątek o 18:30 kolejna sesja treningowa na dużej skoczni. Konkurs indywidualny zaplanowano na sobotę 14 lutego - start o 18:45.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Piotr Bąk, źródło: Informacja własna
oglądalność: (625) komentarze: (2)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kornuty weteran

    Skoki treningowe dobre. Oby powtórzył je w konkursie. Maskotki nie będzie ale dziesiątka realna.

  • Arturion profesor

    Wygląda, że i Paweł "odzyskał czucie". Może fajny konkurs być. Jeszcze jak Kacper porozumie się z obiektem...

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl