Ostatni indywidualny start Kamila Stocha na igrzyskach. „Jestem po prostu zawiedziony swoją postawą"

  • 2026-02-14 23:30

W sobotę Kamil Stoch po raz ostatni w karierze wystąpił w indywidualnym konkursie zimowych igrzysk olimpijskich. Podczas zawodów na dużej skoczni w Predazzo reprezentant Polski oddał skoki na 126,5 oraz 131,5 metra, zajmując ostatecznie 21. miejsce.

Sobotnie zmagania na dużej skoczni Trampolino Dal Ben (HS141) w Predazzo były dwunastym startem Stocha w indywidualnym konkursie na zimowych igrzyskach olimpijskich. Po nieudanych zawodach na normalnym obiekcie, gdzie zajął dopiero 38. lokatę, prezentował on dobrą formę podczas treningów na dużej skoczni. W konkursie głównym skoczek z Zębu uplasował się jednak dopiero na 21. miejscu (ex aequo ze Słowakiem Hektorem Kapustikiem), co było najsłabszym wynikiem reprezentanta Polski w tych zawodach. Wyżej od Stocha sobotni konkurs zakończyli brązowy medalista olimpijski – Kacper Tomasiak, a także czternasty Paweł Wąsek.

Już w poniedziałek czeka nas konkurs duetów mężczyzn, który zwieńczy zmagania o medale XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w skokach narciarskich. Czy Stoch łudzi się jeszcze, że otrzyma szansę występu w tych zawodach?

– Nie, nie łudzę się, bo jestem świadomy tego, jak to wygląda. Będą skakali najlepsi. W tym momencie Paweł (Wąsek – przyp. red.) prezentuje lepszą dyspozycję ode mnie. I o to chodzi, żeby właśnie skakali ci, którzy mają szansę – ocenił czterokrotny medalista olimpijski.

We wrześniu 2025 roku Stoch wraz z Dawidem Kubackim triumfował w konkursie duetów, który zorganizowano na dużej skoczni w Predazzo w ramach Letniego Grand Prix. Czy wspomnienie tych zawodów podtrzymywało go w sobotę przy tym, że będzie on w stanie osiągnąć dobry wynik także podczas olimpijskiego konkursu?

– Trzymało mnie nawet nie tyle wrześniowe wspomnienie, co dobre skoki treningowe, a przynajmniej jakieś lepsze. W moich skokach zaczynało się pokazywać już coś jaśniejszego, ale niestety rzeczywistość okazała się inna. W zawodach nie potrafiłem po prostu oddać takich swobodnych skoków. Było dużo sztywności, było dużo pragnienia, było dużo chęci. Też poszedłem na całość – co tu dużo mówić. Ale tak to się potoczyło, a nie inaczej – przyznał skoczek z Zębu.

W rozmowie z dziennikarzami Stoch został zapytany również o gest, jaki zaprezentował do kamery po swoim drugim skoku konkursowym. Polski skoczek pokazał na palcach liczbę „6", nawiązującą do tego, iż startuje na swoich szóstych igrzyskach: – Właściwie teraz tak sobie myślę, po co to pokazywałem (śmiech). Z jednej strony, tak, szóste igrzyska – tego też nikt nie dał mi za darmo. Też musiałem sobie to wywalczyć, żeby tutaj przyjechać. Ale z drugiej strony, boli mnie sposób, w jaki się tutaj pokazałem. Bo liczyłem na bardzo, bardzo „więcej".

Trzykrotny mistrz olimpijski nie potrafił jednak odpowiedzieć na pytanie, czy w sobotę przegrał z własną głową i ze swoimi oczekiwaniami: – Ta zima ogólnie jest dla mnie trudna, jeśli chodzi o zmagania z różnymi rzeczami – czy technicznymi, czy takimi mentalnymi. I tak naprawdę musiałby się zdarzyć cud, żebym tutaj po prostu osiągnął bardzo dobry wynik. Powiedzmy: gdybym zakręcił się w okolicach medalu, albo gdybym wszedł do pierwszej dziesiątki. No, bo zimą po prostu było bardzo daleko do tego. Mam tu na myśli starty poprzedzające [igrzyska]. No, ale tak: wierzyłem, że w skokach po prostu wszystko jest możliwe, i że może się zdarzyć taki dzień, że po prostu wszystko będzie mi szło. Natomiast nie byłem w stanie. Nie potrafię teraz jasno określić, dlaczego tak jest. Nie chcę też tutaj grzebać i szukać teorii wyssanych trochę z palca, albo też sobie umniejszać. Po prostu: wystarczyło na tyle, ile pokazałem. Chociaż dałem z siebie maksimum.

Mimo słabszej postawy w sobotnim konkursie kibice zgromadzeni pod skocznią w Predazzo nagrodzili Stocha dużymi brawami. Polski skoczek przyznał, że nie słyszał wyraźnie owacji kibiców po wylądowaniu. Wyraził on jednak swoją radość z tego, iż jego osoba i jego skoki wciąż wzbudzają emocje na skoczni: – Na tą chwilę jest mi trudno po prostu cokolwiek z siebie wykrzesać, bo to są takie słodko-gorzkie myśli. Z jednej strony jestem po prostu zawiedziony swoją postawą, bardzo zawiedziony. A z drugiej strony też chcę się cieszyć sukcesem kolegi. Bo to, co robi Kacper, jest piękne. Jest po prostu inspirujące. I pokazuje, że w sporcie wszystko jest możliwe – że z dnia na dzień wszystko się może odmienić.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niespełna 39-letni reprezentant Polski został także zapytany, czy wybierał się na sobotni konkurs z myślą o chęci zdobycia medalu olimpijskiego.

– To jest tak, że gdzieś po prostu w trakcie tygodnia wierzyłem, że może zdarzy się cud i sięgnę po ten medal. Bo trzeba w to wierzyć, trzeba iść z takim nastawieniem na trening. Natomiast dzisiaj starałem się wykonać po prostu zadanie. Poszedłem czysto zadaniowo, bo wiem, że takie myślenie i takie nastawienie zawsze dawało mi pozytywny efekt. Dzisiaj starałem się po prostu wykonać dobrze swoją pracę – dobrze wykonać skok; dobrze wykonać te czynności, które miałem wykonać. Wykonywałem je po części, ale pojawiały się też błędy, które na ten moment – przy mojej dyspozycji i mojej ogólnej formie – wystarczają na dwudziestkę – stwierdził.

 

 

W rozmowie z dziennikarzami dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli otrzymał również podziękowania za wszystkie sukcesy, jakie odnosił podczas swojej dwudziestoletniej przygody z zimowymi igrzyskami olimpijskimi.

– Dziękuję, to bardzo miłe. Pewnie przyjdzie kiedyś taki moment, kiedy sobie usiądę i... wspomnę po prostu to wszystko, co się działo przez te dwadzieścia lat. Po kolei: sukcesy, i też gorsze momenty, i też chwile radości wspólnie z kolegami. Może gdzieś po prostu odseparuję te ważne rzeczy od tych, które należy zapomnieć i gdzieś przepuścić koło głowy. Natomiast na tą chwilę... Znacie mnie dobrze, nie potrafię tego zrobić. Na tą chwilę muszę to przeżyć i przetrawić – mówił.

 

 

 

Podczas tegorocznych igrzysk i zmagań na skoczniach w Predazzo nowe karty w historii polskich skoków napisał zdobywca srebrnego i brązowego medalu olimpijskiego – Kacper Tomasiak. Czy Stoch wzrusza się tym, jakie sukcesy odnosi teraz jego młodszy kolega z zespołu?

– Tak. Po części tak. Natomiast, tak jak mówię, to jest... bardzo trudne, żeby po prostu odseparować radość z sukcesu kolegi od takiego zawodu ze swojej postawy. Natomiast za chwilę pójdę; będę oglądał, jak kolega będzie wchodził na podium, będzie odbierał swój drugi medal... No, i tak. Wtedy na pewno pojawi się radość – skomentował tuż po sobotnim konkursie skoczek z Zębu.

Od wielu lat reprezentant Polski wraz z żoną prowadzi także Klub Sportowy Eve-nement Zakopane, w którym trenują młodzi adepci skoków narciarskich. Czy przykłady postaci takich jak Kacper Tomasiak pokazują dobitnie, że inwestowanie w przyszłość polskich skoków ma sens?

 

 

– No, tak. Sport powinien być dla idei, dla ideowców. Jeżeli ktoś wierzy, że swoją pracą, swoim nakładem energii i środków będzie w stanie po prostu pomóc komuś w spełnieniu sportowych marzeń, to trzeba to robić. My mamy właśnie takie podejście – podsumował Stoch.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Wojciech Skucha, źródło: Informacja własna
oglądalność: (1753) komentarze: (8)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • EkspertO stały bywalec

    Kurczę, gdyby Kamil umiał wyłączyć głowę to miałby z 50 zwycięstw PŚ. Za dużo analizuje kiedy pojawiają się błędy.

  • zimowy_komentator profesor

    Mam nadzieję, że podczas tego sezonu Kamil będzie miał jeszcze jakiś swój moment. Może w Oslo, może w Lahti? Jakąś namiastkę radości na pożegnanie, w postaci realnej walki o ostatnie podium w Pucharze Świata. Bo na skoczniach do lotów zapewne będzie mu o takie coś ciężej.

    A na Igrzyska wywalczył miejsce i pojechał przynajmniej nie będąc blokerem miejsca dla lepszego, jak chociażby Kraft. Myślę, że Fettner zanotowałby znacznie lepsze wyniki, a być może walczył także o medal.

  • cms weteran
    Dzięki Kamil

    Nie ma co już analizować tych skoków Kamila, tych Igrzysk. Dzięki Kamil za wszystkie piękne chwile, przypomniały mi się piękne lutowe wieczory z 2014 roku, dwa złote medale potem Pyoenchang, wszystkie emocje które dostarczałeś. Mam nadzieję, że po zakończeniu kariery Kamil jesz że dużo wniesie do polskich skoków, może przez klub który prowadzi, może inną rolę ale, że swoje bogate doświadczenie przekaże kolejnym pokoleniom przyszłych mistrzów olimpijskich! Kamil skacz już na luzie do końca sezonu. Dziękuję za piękne chwilę!

  • arabesque bywalec

    No, czyli głowa znowu siadła. Zero zaskoczenia. To jest bardzo zaskakujące, że po tylu medalach, kulach, Orłach itd można tak odjechać mentalnie, że całkowicie blokuje ciało. Fajnie, gdyby chociaż w Planicy udało mu się ze spokojem oddać fajny lot na pożegnanie. Prevc zablokował się po słynnym upadku w Finlandii (?), a puścił właśnie, gdy ogłosił koniec kariery. U Kamila poszło to w kompletnie drugą stronę.

    Przykry obrazek, ale tego co osiągnął dla siebie i dla nas, nikt mu nie zabierze. Na zawsze zapisał się na kartach historii dyscypliny - trzy Orły, komplet zwycięstw w czasie jednej edycji, obrona tytułu mistrza olimpijskiego i wiele wiele innych - a my będziemy o tym zawsze pamiętać. Mam tylko nadzieję, że Kacper zmierza w podobną stronę i nie będziemy musieli żyć wspomnieniami po Kamilu. Kamilu, byłeś, jesteś i zawsze będziesz wielki i za to Ci serdecznie dziękujemy - w szczególności za 3 złota olimpijskie (skoro jesteśmy akurat w temacie imprezy).

  • KapitanGrawitacja profesor

    Kamil przeszedł trochę obok tych IO. Niestety o ile w 2022 i 2023 potrafił na imprezę sezonu wykrzesać z siebie coś ekstra tak teraz z tymi problemami jakie ma nie było to możliwe. Do tego te fatalne prędkości... 93.5 km/h z 16 belki, gdzie później pomimo że belka była niższa, bo 15 to większość robiła +1 km/h więcej... Nie ma sensu już tego analizować. Powinien puścić się na całkowity luz w tej końcówce sezonu, nie poprawiać nic na siłę, więcej skakać bez kontroli. Pobawić się trochę na lotach jakimiś skokami za 200 metr, a może jeszcze w Lahti uda mu się załapać raz do top 10?

    Dałeś nam Kamilu tak wiele pięknych chwil, których nigdy już nie zapomnimy, że pozostaje jedynie podziękować za te wszystkie lata. Na szczęście Kamil nie zostawi za sobą spalonej ziemi, bo akurat w ostatnim sezonie Kamila razem z drzwiami wjechał jego następca :)

  • Vow_Me_Ibrzu weteran

    Posągi lepiej ogląda się po ukończeniu niż w trakcie budowy. Te ostatnie cztery lata nie przyniosły nowych elementów, były niepotrzebnym z perspektywy przewlekaniem konstruowania, ale wszystko, co trzeba, było już wcześniej. Z końcem tego sezonu nastąpi odsłonięcie.

  • StochIO2014 doświadczony

    Dziękujemy Mistrzu! Kamil jesteś wielki!

  • neonek2000 stały bywalec

    Rozryczałem się ale trudno .. Tak Kamilu tej chwały i sukcesów nikt Ci nie odbierze:)!

    Ale na ZIO 2026,, przyjechałeś Kamilu tylko po to aby jako Chorąży wprowadzić Polską Reprezentację na Igrzyska... Smutno mi że tak sportowo u Ciebie jest...ale jestem i będę z Tobą na dobre i złe..! Dobrze że Książe Kacper obejmie Twój tron teraz, że nie będzie pustki po Twojej Legendzie..
    (Tutaj nikt za Tobą nie będzie płakał.. ale ja tak.. Jak Bóg da przyjadę z Rodziną na Twoje pożegnanie do Zakopanego)
    .Kamilowi niestety zostały już tylko honory i podziękowania. To ogromne wyróżnienia i zaszczyty ale dla sportowca medal zawsze ponad wszystko.
    Niech Twoja (I Pani Ewy ) Szkołka KS Eve-nement Zakopane szkoli dalej dzieciaki ,które po sukcesach Kacpra na pewno będą chciały pójść w ślady Twoje czy Kacpra..
    Pewnie tego Kamil nie przeczytasz ale proszę nie pchaj się do PZN... nie warto..

    Słyszałem teorie spiskowe że Kamil wcale nie chciał jechać na IO ale skoro MKOL wręczył mu Honor Chorążego to nie wypadało odmówić

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl