Jury zepsuło historyczny konkurs kobiet? Trener Polek nie ma wątpliwości

  • 2026-02-15 19:59

Pierwsza seria historycznego konkursu olimpijskiego kobiet na dużej skoczni wzbudziła sporo kontrowersji. Jury zawodów – po rozpoczęciu konkursu na niezłym pułapie – zdecydowało się skrócić najazd dla zawodniczek pretendujących do walki o medale. To, w połączeniu ze wzmagającym się wiatrem w plecy, sprawiło sporo problemów niejednej skoczkini ze światowej czołówki w osiągnięciu przyzwoitego wyniku.

Niedzielny konkurs kobiet rozpoczął się z 23. platformy startowej, przy słabych podmuchach z tyłu skoczni. Po 115-metrowym locie Anny Twardosz (nr 29) – przed próbą Fridy Westman – podjęto decyzję o skróceniu najazdu do 21. belki, pomimo wzmagającego się wiatru w plecy. Po serii bardzo krótkich skoków w gronie zawodniczek z czołowej „10” Pucharu Świata, jury ponownie wydłużyło najazd do 23. belki – przed próbą Abigail Strate (nr 45). 

– Manewry z belkami były niepotrzebne… Na początku było super, po co to obniżano? Widzę, że pokrzywdzono kilka zawodniczek. Nie dało się odlecieć z tej belki, w takich warunkach – grzmi trener Marcin Bachleda, wyraźnie niezadowolony z poziomu widowiska, które jury zaserwowało światowej publice – oglądającej historyczne zmagania pań na dużej skoczni

– Oczywiście, są zawodniczki, które odskoczą reszcie, ale jaki był najdłuższy skok pierwszej serii? Anna Odine Stroem skoczyła 130,5 metra. Na obiekcie K-128… – podkreśla szkoleniowiec Biało-Czerwonych.

– Na tej skoczni zawodniczki są w stanie spokojnie lądować ponad 135-metrowe skoki. Po to się trenuje, żeby szkolić telemark i lądowanie. Niektóre zawodniczki potrafią to robić, inne nie. Wiadomo, Eirin Maria Kvandal czy Frida Westman miały kontuzje i stąd te obawy, ale nie możemy krzywdzić całego konkursu przez to, że boimy się o to, że ktoś nie umie lądować. Spokojnie trzeba było zostawić belkę, która pozwoli dziewczynom na skakanie w okolice 135. metra – dodał trener Polek.

Żadna z naszych reprezentantek nie dostała się do finałowej „30”. Anna Twardosz zajęła 35. miejsce, a Pola Bełtowska 40.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela


Dominik Formela, źródło: Informacja własna
oglądalność: (6257) komentarze: (16)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Zuy bywalec
    @Bernat__Sola

    Ale to nawet nie było Safety First, bo co innego jak w obrębie zawodów klepiemy głównie w 120m na k128 a zwyciężczyni robi 130-132. Tu jeszcze doszedł brak czytania pogody bo po dwóch trzech skokach przeliczników można było podnieść belkę by trzymać rekompensatę statystycznie średnio równą sobie.

  • Arturion profesor

    Diabełek sprytnie odwrócił uwagę od niezbyt imponującego występu jego podopiecznych. ;-D
    Ale, że ma racje, to fakt.

  • Kornuty weteran

    Jury skrzywdziło parę zawodniczek. Manewry z belkami to problem nie od dziś. Na Olimpiadzie powinni wszyscy startować z jednej belki. Sędziowie są bezkarni. Niestety !

  • Lizakowaty stały bywalec
    @Raptor202

    Jeśli nie trafia za każdym razem z tych 5 metrów to raczej taki piłkarz powinien skończyć.
    U pań jest ogólnie mega problem z ich lądowaniami, takich dziewczyn które bezpiecznie lądują w okolicach rozmiaru skoczni to jest może z 5, u reszty raz się uda a raz to jest walka o przetrwanie.

  • Bernat__Sola profesor

    Diabełek pokazał rogi. W słusznej sprawie, bo jak już powiedzieli przedmówcy, takie konkursy nikogo do skoków kobiet nie zachęcą.
    Co gorsza, "Safety First" weszło już tak mocno w serca i umysły społeczności skokowej, że trener w imię "bezpieczeństwa" w absurdalny sposób zabiera swojej podopiecznej medal...

  • Mucha125 profesor

    Dziwi mnie jak były upadki jury nie reagowali latem. A jak nie było upadku skakaly porządnie to obniżali belkę nie wiem po co

  • Raptor202 profesor
    @wojtekSch

    Ktoś ma kończyć karierę dlatego, że niepoprawnie ląduje? To może niech piłkarze też kończą kariery po tym, jak nie trafią w bramkę z 5 metrów XD jak w ogóle można coś tak głupiego napisać, to ja nie wiem. Chyba to jest problem z jury, że podejmują takie a nie inne decyzje. Decyzja o belkach powinna wychodzić od trenera, jak ktoś nie czuje się na siłach, żeby lądować telemarkiem.

    Jury w skokach to banda imbecyli. Nieważne, czy mówimy o skokach kobiecych, czy męskich. Powinien być jakiś zakaz obniżania belki, dopóki ktoś nie odleci wyraźnie za HS, albo dopóki warunki nie staną się zauważalnie bardziej korzystne względem wcześniejszych skoków.

  • maciek0932 profesor
    @Matrixun

    Ale to nie znaczy, że zawsze trzeba jej obniżać belkę. Tym sposobem trener pozbawił ją medalu.

  • Askame stały bywalec

    Po co stucznie zwiększać poziom ustawiać wysokie belki te co słabo skoczyły zawaliły po prostu skoki może nie spodziewały się takiej lufy ale w Kobiecych skokach ciężko to wyważyć bo jest belka wysoko jedna skoczy 125 wydaje się spoko a kolejna 145 i się połamie xDDD

  • Zuy bywalec
    @wojtekSch

    Jak się oduczyły lądowania to niech lądują na Ammana, to jest w miarę dobry kompromis między telemarkiem Wellingerowym a klapaniem na dwie nogi wściekłego Zajca.

  • Alberto bywalec

    Zdecydowanie konkurs wypaczony przez sędziów belkowych. Do zwycięstwa potrzebne były skoki 2,5 metra i 4 metry za punkt K. To bardzo źle świadczy o poziomie kobiecych skoków. Takimi konkursami Pertile nie wypromuje kobiecych skoków ani w Brazylii, ani nawet w Europie.

  • Filigranowy_japonczyk profesor

    Bachleda TOP. Pięknie podsumował Fisiorów psujących widowisko oraz Lyokelsoeja.

  • neonek2000 stały bywalec

    Jak jest forma to żadne wiatry i cyrki Jury nie przeszkadzają w osiągnięciu sukcesów..

  • Wojciechowski profesor

    Jak ktoś nie umie lądować, to jury nie jest od zapewniania mu jakiejś poduszki bezpieczeństwa. Skoki narciarskie to sport ekstremalny, nie jest to też „służba obowiązkowa”.

    Naprawdę zachowawczość połączona z totalną belkozą i skrajnie rozchwianymi notami sędziowskimi nie pomagają rozwojowi skoków kobiet.

  • Matrixun weteran
    @wojtekSch

    Cytując klasyka: nie no tyle to nie. Owszem, jury nie powinno dostosowywać konkursu do dwóch zawodniczek po kontuzjach, ale ja je rozumiem z tym odpuszczaniem telemarku. Zwłaszcza Westman ma już mocno naruszone kolano i musi robić wszystko, by nie nabawić się kolejnej kontuzji. Nawet z takimi lądowaniami była w stanie podjąć walkę o medal. To jedna z najbardziej niezwykłych zawodniczek.

  • wojtekSch bywalec

    Diabełek z ostrym RiGCzem.

    Wiele mówi się o decyzjach jury natomiast na moje te decyzje są właśnie podejmowane przez to że mamy takie zawodniczki jak Westman czy Kvandal które po kontuzjach oduczyły się w ogóle lądowania i nie chcą się tej techniki nauczyć na nowo.

    Może zabrzmi to brutalnie, ale albo one powinny tę lądowania ogarnąć, albo niech zawieszają narty na kołek.

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl