Tajemnicza mistrzyni olimpijska. Stroem o sukcesie, życiu prywatnym i... mocy Tomasiaka
- 2026-03-11 18:33
Anna Odine Stroem
fot. Tadeusz Mieczyński
Pochodzi z wielodzietnej rodziny, która dla narciarskich marzeń dzieci przeniosła się z północnej Norwegii do centralnej części kraju. Dziś 27-letnia Anna Odine Stroem z Norwegii jest dwukrotną mistrzynią olimpijską, ale w rozmowie ze Skijumping.pl mówi nie tylko o sukcesie i życiu po igrzyskach. Norweżka przyznaje też, że imponuje jej technika Kacpra Tomasiaka, którego rozwój – jej zdaniem – może być w najbliższych latach bardzo interesujący.
– Nie myślałam o tym jeszcze za dużo. Po prostu odłożyłam to na czas po zakończeniu sezonu, żeby to przetworzyć. Zaczynam to sobie jednak uświadamiać i to niesamowite uczucie. Nadal nie mogę w to uwierzyć, choć oglądam powtórki wiele razy. Czuję się tą samą osobą, która wyjechała do Włoch. Trochę się jednak zmieniło, bo dużo więcej osób mnie rozpoznaje i chce robić sobie ze mną zdjęcia. Jest też dużo więcej dodatkowych rzeczy, jak aktywności medialne. Ludzie nagle chcą słuchać, co mam do powiedzenia <śmiech>… Czuję się jednak tą samą osobą i mam nadzieję, że moje nowe życie będzie tak samo spokojne jak poprzednie. To oczywiście miłe, że ludzie mnie rozpoznają i cieszą się razem ze mną z tych medali, ale nadal chciałabym zachować prywatność. Wiem, że po sezonie czekają mnie jakieś świętowania, ale na razie odkładam wszystko na później, bo sezon jeszcze się nie skończył i wciąż mamy swoją pracę do wykonania. Nadal chciałabym pozostać raczej anonimowa, choć chyba nie bardzo mi się to uda <śmiech>… Wiem, że przede mną jeszcze dużo. Pracujemy już nad moim planem na kolejny okres przygotowawczy i próbujemy określić, w jakim kierunku dalej rozwijać moje skoki. Mam wrażenie, że całkiem dobrze nam to idzie do tej pory. W przyszłym sezonie czekają nas mistrzostwa świata, więc nadal jest o co walczyć. Chcę zobaczyć, jak daleko mogę rozwinąć własne skoki. To jeszcze nie koniec – mówi Anna Odine Stroem przed kamerą Skijumping.pl.
Główną faworytką imprezy czterolecia była Nika Prevc. Słowenka zapewniła sobie Kryształową Kulę na trzy weekendy przed końcem Pucharu Świata 2025/26. W Predazzo brylowała jednak Norweżka, która tej zimy wygrała zaledwie raz w Pucharze Świata. Co zdaniem Stroem okazało się kluczem do sukcesu?
– Myślę, że to głównie kwestia tego, że Nika nie zdołała całkowicie odskoczyć wszystkim w konkursach, ale wciąż jest niesamowita. Przegrała i ma srebro, co wiele o niej mówi jako o zawodniczce. Po prostu zrobiłam swoje całkiem dobrze, oddałam kilka dobrych skoków w trakcie tych tygodni, co dało mi wspaniałe wyniki. Uważam jednak, że kluczowa była moja powtarzalność, a moja forma nie waha się aż tak bardzo w górę ani w dół, nawet jeśli nie wszystko wychodzi perfekcyjnie za każdym razem – wskazuje podopieczna Christiana Meyera.
Tej zimy nie wszystko układało się po myśli mistrzyni Norwegii. O Stroem zrobiło się głośniej przy okazji sylwestrowego konkursu kobiet w Garmisch-Partenkirchen, kiedy zawodniczka została zdyskwalifikowana za dodatkową wkładkę, którą kontrolerzy FIS dostrzeli po zawodach w jej skarpecie.
– Wszyscy wiedzą, że miałam pewne wzloty i upadki, jeśli chodzi o wyniki, a to szczerze mówiąc jest trudniejsze. Sprawa w Ga-Pa dotyczyła bezpieczeństwa i nie skomunikowaliśmy się wystarczająco dobrze z FIS. Powiedziano nam, jak chcą, żeby to wyglądało i zmieniliśmy to tak, jak kazali to zrobić, i teraz nie ma z tym żadnego problemu. Po prostu jedna z moich nóg jest krótsza od drugiej, więc próbowałam wyrównać tę różnicę dodatkową wkładką w jednym bucie. Miałam to w skarpecie, żebym nie musiała przekładać tego do wszystkich butów, bo używam tego wszędzie. Usłyszałam, że nie wolno mi tego trzymać w skarpecie, więc powiedziałam: dobrze, będę to trzymać w bucie. I teraz jest dobrze. FIS dobrze sobie z tym poradziła. Dość szybko poinformowali, że nie próbowałam oszukiwać, co jest całkowitą prawdą. To w ogóle nie była żadna próba oszustwa. To była wyłącznie kwestia bezpieczeństwa i po prostu nie dogadaliśmy się dostatecznie dobrze – wyjaśnia.
W kontekście oszustw, jak ubiegłoroczna afera z udziałem męskiej reprezentacji Norwegii wpłynęła na kobiecą część skandynawskiego zespołu, który był gospodarzem światowego czempionatu w Trondheim?
– Nie miałyśmy z tym nic wspólnego. Później dostawałyśmy o to mnóstwo pytań i pytano nas, co o tym sądzimy, co zamierzamy z tym zrobić? A my cały czas odpowiadałyśmy to samo: nic o tym nie wiemy. Nie słyszeliśmy o tym więcej niż wy, aż w końcu powiedziałyśmy, że już wystarczy tych pytań, bo naprawdę niczego nie wiemy. Na szczęście to uszanowano i od tamtej pory nie miałyśmy już z tym do czynienia. Ale to chyba jedna z konsekwencji tego, że stanowimy jedną reprezentację – przypuszcza zawodniczka.
Jak dziś Norweżki, zdaniem Stroem, są postrzegane przez inne ekipy rywalizujące w Pucharze Świata?
– Myślę, że jesteśmy z wszystkimi ekipami w całkiem dobrych relacjach. Oczywiście na początku wszyscy byli trochę podejrzliwi, ale gdy minął pierwszy konkurs po tym wszystkim i okazało się, że wszystko jest po staremu, ludzie zrozumieli, że nic się nie zmieniło. Nie miałyśmy z tym nic wspólnego i rywalizowałyśmy na tych samych zasadach, co reszta. FIS to potwierdziła. I teraz znów łączą nas dobre relacje. Jest tu wiele świetnych zawodniczek i naprawdę wspaniałych ludzi, więc bardzo się z tego cieszę – podkreśla.
Skoczkini z północy Europy już wcześniej mogła osiągnąć duży sukces indywidualny. Mowa o światowym czempionacie z 2023 roku w Planicy, gdzie Stroem prowadziła na półmetku konkursu na normalnym obiekcie. Ostatecznie, po zepsutym skoku, spadła na trzecią pozycję.
– Byłam rozczarowana sobą, bo wydaje mi się, że to był mój najgorszy skok w całym sezonie i zdarzył się w najgorszym możliwym momencie. Teraz, kiedy na to patrzę, myślę, że może nawet dobrze się stało, że nie wygrałam za pierwszym razem. Nie jestem pewna, czy zostałabym podwójną mistrzynią olimpijską, gdybym wcześniej została mistrzynią świata w Planicy – nie ukrywa.
Na koniec tego samego roku Stroem nabawiła się poważnego urazu kolana w Engelbergu, co wykluczyło ją do końca zimy 2023/24.
– Powrót po kontuzji jest trudny, bo kiedy cię nie ma, ten sport dalej się rozwija. Przez ten czas poziom rośnie, więc część kroków, które trzeba wykonać po powrocie, jest już nowa. Jeśli raz byłaś na szczycie i potem łapiesz kontuzję, to poziom, który wcześniej dawał ci czołówkę, po powrocie już nią nie jest. Sama droga do odzyskania dawnego poziomu jest dość znajoma. Robiłam to już wcześniej. Wiedziałam, że mogę zrobić to znowu, ale od tego momentu do ponownego wygrywania droga jest już naprawdę trudna. Kobiece skoki bardzo się rozwinęły, a Nika Prevc była niesamowita w sezonie, gdy byłam kontuzjowana. Prędkości spadły, co nieco zmieniło reguły gry. Musiałam dalej się rozwijać i poświęcić nieco czasu, żeby po powrocie stać się jeszcze lepszą zawodniczką – wspomina.
Jedna z ambasadorek kobiecych skoków narciarskich jest dość enigmatyczną postacią dla kibiców. Zawodniczka sama przyznaje, że nie poświęca dużo czasu na autopromocję w mediach społecznościowych.
– Nie mam poczucia, że mam coś szczególnego do powiedzenia, więc wolę po prostu nic nie mówić. Pewnie powinnam częściej publikować w mediach społecznościowych, zwłaszcza że po igrzyskach przybyło mi wielu nowych obserwujących i wiadomości. Staram się bardzo świadomie wybierać, co pokazuję ludziom, bo chcę zachować sporą część życia dla siebie. Choć pewnie mogłabym pokazywać więcej, bo to też jest część tej pracy – rozważa Stroem.
– Po zawodach we Włoszech ciągle pytano mnie, jak będę świętować. A ja zawsze odpowiadałam, że mam nadzieję, iż uda mi się po prostu wyspać, bo jestem naprawdę bardzo nudną osobną. Naprawdę nudną. U mnie to głównie skoki narciarskie i właściwie tyle. Mogę powiedzieć, że wcześniej studiowałam, żeby zostać ratowniczką medyczną. Później studia weszły w etap praktyczny, a to jest trudne, kiedy ciągle podróżuje się po świecie. Właśnie tym chciałabym się zająć po karierze w skokach: w jakiś sposób pomagać ludziom w medycynie. Czasem robię na drutach. Lubię tworzyć coś rękoma i angażować prawą półkulę mózgu w jakąś kreatywną pracę. Po prostu staram się być zajęta, ale robić rzeczy o niskiej intensywności – doprecyzowuje skoczkini.
Anna Odine Stroem ma pięcioro rodzeństwa. Cała rodzina wyprowadziła się z Alty, miasta położonego na północy Norwegii, do centralnej części kraju – do Raufoss. Wszystko pod kątem realizacji narciarskich marzeń dzieci.
– To bardzo fajne mieć tyle rodzeństwa, bo zawsze mam z kim spędzić czas, pożartować albo po prosto coś porobić. Jestem drugą najstarszą z rodzeństwa. Mój starszy brat zaczął skakać na nartach. Oboje właściwie zaczynaliśmy prawie w tym samym czasie. On miał osiem lat, a ja chyba sześć. Mój młodszy brat (Joergen Oliver – przyp. red.) całkiem dobrze radzi sobie w Pucharze Kontynentalnym i tej zimy w Oslo zadebiutuje w Pucharze Świata. On też zaczął mniej więcej w tym samym czasie, co kolejny z młodszych braci. Ten z kolei uprawia kombinację norweską (Eidar Johan – przyp. red.). Zadebiutował już w Pucharze Świata i w tym sezonie radzi sobie nieźle. Moja siostra, czyli kolejne z młodszego rodzeństwa, dorastała właściwie przy bandzie zeskoku skoczni, więc bardzo szybko zmęczyła się tą dyscypliną sportu. Pamiętam, że kiedy byliśmy młodsi, miała może sześć lat i strasznie zezłościła się, bo nikt jej nie powiedział, że na progu trzeba się wybić. Po prostu przejechała próg w pozycji najazdowej i tak samo wylądowała <śmiech>… Ale tak, teraz gra w piłkę nożną. A moja najmłodsza siostra ma aktualnie dziesięć lat i wciąż zastanawia się, czy chce zacząć skakać na nartach. Myślę, że mogłaby być całkiem dobra, gdyby spróbowała – słyszymy.
– Jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Stale staramy się być w stałym kontakcie, wspierać się nawzajem i sobie kibicować. Fajnie jest mieć kogoś, z kim można pożartować albo kto pośmieje się ze mnie, kiedy nie idzie mi najlepiej. Moi młodsi bracia powiedzieli po tym, jak wygrała drugi konkurs we Włoszech, że teraz już zawsze będą znani jako moi bracia <śmiech>… Mój tata powiedział, że to po prostu ich sposób, żeby powiedzieć mi, że są ze mnie dumni. Mam nadzieję, że ich inspiruję – uzupełnia.
– Przenieśliśmy się z powodu skoków. Pewnego dnia mój brat dostał miejsce w szkole sportowej dla kombinatorów norweskich w Lillehammer, a my nadal mieszkaliśmy na północy. Zimą przed wyjazdem mieliśmy może pięć dni skakania, a potem trzeba było wrzucać śnieg łopatami na skocznię, żeby w ogóle dało się skakać. Na północy nie ma skoczni igelitowych. Musieliśmy jeździć na zgrupowania do fińskiego Rovaniemi, od ośmiu do dziesięciu godzin drogi na weekendowy obóz i oddawać po czternaście skoków na sesję, żeby w ogóle trenować mniej więcej raz na dwa tygodnie latem. Przeprowadzka była zatem bardziej praktyczna, a moi rodzice na szczęście zdecydowanie się na to poświęcenie i przenosiny bardziej na południe. Wygląda na to, że dobrze się tam odnaleźliśmy. Rodzice próbowali nas nawet namówić, żebyśmy przestali skakać, zanim się przeprowadziliśmy <śmiech>… Wtedy już czworo z nas to robiło, było nas wtedy pięcioro rodzeństwa. Ja i moi bracia skakaliśmy, a moja siostra raz rezygnowała, raz wracała. Przez lata tak się wahała. Pewnego razu pojechaliśmy na skocznię i mówiła, że boi się wyhamować. Wydawało jej się, że za zeskokiem jest za mało miejsca i wybieg jest za krótki. Po prostu bała się zatrzymać, ale do tego czasu zdążyła się już jednak nauczyć, że na progu trzeba się wybić <śmiech>… Ale tak, wtedy skakaliśmy we czworo, dobrze się przy tym bawiliśmy i rodzice podjęli ten wysiłek przeprowadzki z północy na południe, gdzie mieszkamy do dziś – opowiada.
Dlaczego zdaniem Stroem w skokach narciarskich spotykamy się z wieloma tak utalentowanymi rodzinami?
– To może mieć związek właśnie z rodzeństwem. Zawsze masz kogoś, z kim możesz spędzać czas, a jeśli twoje rodzeństwo skacze na nartach, to tobie też łatwiej w to wejść, bo po prostu chcesz robić to razem z nimi. Pewnie znaczenie ma też genetyka, która może dawać pewną przewagę – nie wyklucza.
W kontekście skaczących rodzeństw, Domen Prevc podczas jednej z konferencji prasowych na igrzyskach chwalił technikę Kacpra Tomasiaka, która ma być bardziej zaawansowania w odniesieniu do reszty polskich zawodników.
– Do pewnego stopnia rozumiem, co Domen miał na myśli. Wydaje mi się, że mówił p tym rodzaju rotacji pod koniec fazy odbicia. U większości polskich skoczków nie widać aż takiego wybicia w górę, jak u Kacpra Tomasiaka. Wygląda na zawodnika, który ma niesamowitą moc na progu. A to wydawało się bardzo skuteczne, szczególnie w Predazzo. Skakał tam świetnie i naprawdę imponował. Jego technika wygląda naprawdę ciekawie. Myślę, że rozwinie się w świetnego zawodnika. Będzie bardzo ciekawie, jeśli będzie mógł uczyć się od tak wybitnych zawodników jak Kamil Stoch, Piotr Żyła czy Dawid Kubacki. To byłoby niesamowite, czerpać z ich pracy i doświadczeń, bo od lat są wybitni. Jeśli dalej będzie pracował nad techniką, to może bardzo dużo osiągnąć. Obserwowanie jego rozwoju będzie interesująco. Wygląda na to, że ma siłę, by dobrze radzić sobie wszędzie, więc to może być coś wyjątkowego – mówi Stroem na temat polskiego multimedalisty tegorocznych igrzysk olimpijskich.
Podczas imprezy czterolecia głośno było też o Poli Bełtowskiej, która po nieudanych skokach zderzyła się z falą nienawistnych komentarzy w sieci.
– Słyszałam o tym. Pytano mnie o to kilka razy i starałam się okazać Poli wsparcie. Tak, czasem też dostajemy takie komentarze. Słyszałam, jak Kamil mówił, że jemu też się to zdarza podczas mistrzostw albo innych wielkich imprez, jeśli coś mu nie wyjdzie. Człowiek. uczy się, że po prostu trzeba wyłączyć media społecznościowe na czas dużych zawodów, na wypadek gdyby poszło źle. To smutne, że ludzie w taki sposób wyrażają emocje wobec sportowców. Jesteśmy ludźmi, którzy starają się zrobić, co mogą. Ona jest niesamowitą zawodniczką, teraz rozwijają się dobrze. Ten sport wymaga lat, żeby stać się naprawdę świetnym. Jeśli da się jej trochę czasu i będzie dalej ciężko pracować, to stanie się znakomitą skoczkinią. Widzę w mediach społecznościowych więcej, niż sama publikuję. Moja zasada jest taka, że nie przyjmowałabym krytyki od ludzi, od których nie przyjęłabym rady. A jeśli ktoś nie zna całego kontekstu, to nie jestem pewna, czy w ogóle chcę jego rad. Rozumiem jednak, że sport budzi emocje i to jest akurat świetne, gdy wszystko idzie dobrze. Wyobrażam sobie, że Kacper dostał mnóstwo wsparcia po powrocie do domu, gdy tak świetnie skakał. Myślę, że trzeba zachować równowagę i nie wyładowywać emocji w nienawistny sposób na sportowcach – podkreśla dwukrotna mistrzyni olimpijska.
Stroem w najbliższy weekend wystąpi w Oslo, a następnie spróbuje swoich sił na skoczniach do lotów narciarskich. Najpierw w Vikersund, a następnie po raz pierwszy w historii w Planicy. Jej aktualny rekord życiowy to 202 metry na Vikersundbakken – z marca ubiegłego roku.
– Jak ktoś kiedyś powiedział, skoki narciarskie jako sport są większym wyzwaniem, jeśli skacze się na obiektach wszystkich rozmiarów, a nie tylko na tych największych. Technicznie trudniej skacze się na mniejszych obiektach, ale myślę i mam nadzieję, że będziemy latać coraz częściej, bo to jest fantastyczne. Jednocześnie nadal potrzebujemy mniejszych obiektów, żeby mogły pojawiać się kolejne młode zawodniczki – kończy 27-latka.
Z Anną Odine Stroem rozmawiał Tadeusz Mieczyński
-
Robert_Kucharczyk bywalec
@Alice01
Już narzekają.. co za ludzie.. To po cholerę czytasz niekibicu jeden z drugim jak ci ciężko!! Nie czytać i nie marudzić do cholery!! Wejść na taki portal bo pewnie nie wie nawet że jest coś takiego jak youtube i tam jest ten wywiad, wtedy nie trzeba czytać, pojął?? Niebawem to trzeba łopatami wam do tych maków wbijać bo nie pojmie jeden z drugich,.. co za świat!!
-
Odlotowo_4567 doświadczony
Od zawsze lubiłem Annę Odine Stroem, zwłaszcza spośród innych norweskich skoczkiń. Wydawało mi się, że jej osobowość to pozytywny kontrast na tle zaciekłej feministki Maren Lundby, która 8 lat temu także zdobyła olimpijskie złoto. Mistrzyni z Predazzo sprawia wrażenie bardzo pogodnej i spokojnej osoby, na dodatek w konkursach nigdy nie miała problemów z presją w kluczowych momentach.
-
Pavel profesor
@Alice01
Masz to w formie wywiadu na YT po angielsku, ale jak masz problem z angielskim to są dostępne napisy.
-
Alice01 bywalec
Ciężko się czytało, jakiś niezredagowany ten tekst tak szczerze. A szkoda bo z potencjałem, całkiem inspirujący.
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl
- Zanim zadasz pytanie na forum - zobacz czy poniżej ktoś już nie dał na nie odpowiedzi.
- Redakcja serwisu Skijumping.pl zastrzega sobie prawo do usuwania oraz modyfikowania komentarzy łamiących regulamin - nie związanych z tematem newsa, zawierających obraźliwe treści, atakujących osoby publiczne (a w szczególności zawodników, trenerów, działaczy, polityków), napisanych wulgarnym językiem, spamu, powielania treści newsa itp.
- Zabrania się reklamowania innych stron, blogów itp.
- Forum to miejsce na przemyślane wypowiedzi i opinie. Komentarze o zerowej wartości merytorycznej typu "Ammann Słabo, Stoch - 125m, co tu tak cicho, czemu nie skaczą" - również będą usuwane.
- Komentarze powinny być rzeczowe, napisane poprawnie językowo i bez rażących błędów ortograficznych.
- Zapytania, opinie i uwagi skierowane do redaktorów serwisu Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres email. Nasi redaktorzy nie czytają wszystkich komentarzy, często mogą więc wcale nie odpowiedzieć. Zapytania, opinie i uwagi skierowane do moderatorów forum Skijumping.pl, prosimy przesyłać na nasz adres admin@skijumping.pl. na forum będą one kasowane.
- Wszystkich użytkowników forum, prosimy o kulturalną dyskusję. Do rozwiązywania wszelkich sporów i kłótni służy email lub inne środki komunikacji.
- Aby uniknąć bałaganu i nieporozumień, zabrania się tworzenia i korzystania użytkownikom z więcej niż jednego konta/nicka oraz podszywania się pod innych użytkowników, poprzez tworzenie bardzo podobnych nazw/nicków. W przypadku wykrycia takiego działania, konta będą kasowane, a w skrajnym przypadku (nagminne tworzenie kolejnych kont), użytkownik banowany.
- Wszelkie komentarze, atakujące bezpośrednio poszczególnych użytkowników (w tym także oskarżenia o pisanie pod wieloma nickami), moderatorów lub redaktorów, będą bezzwłocznie usuwane, podobnie jak spory między użytkownikami, nie mające nic wspólnego z tematem artykułu. Konta użytkowników, którzy obrażają moderatorów, administratorów, bądź atakują Redakcję Skijumping.pl, mogą być blokowane.
- Wszelkie narzekania na to, że komentarze są "bezpodstawnie" usuwane, będą również kasowane. Jeśli ktoś uważa, że jego komentarz był zgodny z regulaminem, a mimo to został usunięty, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Jeśli uważasz, że dany użytkownik nagminne łamie regulamin, wywołuje kłótnie i utrudnia dyskusję w komentarzach, prosimy o kontakt emailowy na adres admin@skijumping.pl.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania wpisów bądź blokowania użytkowników, którzy używają niecenzuralnego języka, nagminnie wywołują konflikty, spory oraz prowokują innych uczestników forum do kłótni.
- Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania kont użytkowników, których pseudonimy zawierają wulgaryzmy lub brzmią podobnie do niecenzuralnych słów.
- Redakcja nie ponosi odpowiedzialności, w przypadku, gdy adres IP zablokowanej osoby, jest adresem całej sieci lokalnej. Ewentualne cofnięcie blokady może nastąpić jedynie w przypadku, gdy winny użytkownik zaprzestanie szkodliwych działań na forum.
- Redakcja nie odpowiada za treści i opinie prezentowane przez użytkowników forum. Jeśli wypowiedzi naruszają prawo, ich autorzy mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
- W przypadku "bana" użytkownika, zabronione jest tworzenie nowego konta, przez 7 dni od momentu blokady konta.
- W przypadku nagminnego łamania regulaminu forum oraz ogólnych zasad dobrego wychowania, Redakcja zastrzega sobie prawo do powiadomienia odpowiednich służb, wraz ze wszystkimi posiadanymi danymi użytkownika (adres IP, logi, dane kontaktowe).
























Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu
Zaloguj się