„Nie jestem szalony” – Campregher przemówił po upadku w Vikersund

  • 2026-03-21 12:30

Upadek Andrei CampregheraUpadek Andrei Campreghera
fot. Tadeusz Mieczyński

Czwartkowy upadek Andrei Campreghera w Vikersund wyglądał dramatycznie. Sam 24-latek w rozmowie z naszym serwisem przekonuje jednak, że jego zdaniem był on efektem błędnych decyzji sprzętowych, podjętych w związku z koniecznością przejścia kontroli przed skokiem, a nie warunków czy braku przygotowania. Włoch uspokaja przy tym, że jego stan jest stabilny – doznał złamania jednego żebra, które wymagało operacji, ale – jak zaznacza – nie jest to nic groźnego.

Skijumping.pl: Jak się czujesz po upadku?

Andrea Campregher: W sobotę rano przeszedłem operację, ponieważ złamałem jedno żebro. To jednak nic poważnego. Mogę już chodzić, choć jest to bolesny uraz.

Z Vikersund trafiłeś do szpitala w Drammen. Jak długo zostaniesz jeszcze w Norwegii?

Wrócę do domu, kiedy przestanie działać znieczulenie. Najprawdopodobniej stanie się to w niedzielę.

Zawiniły zmienne warunki wietrzne, a może nie byłeś wystarczająco dobrze przygotowany do lotów narciarskich? W kwietniu 2025 roku informowałeś o końcu kariery.

To nie był wiatr ani kwestia mojej dyspozycji. W ostatnich dwóch tygodniach oddałem piętnaście skoków powyżej 140 metrów i trzy powyżej 145 metrów na dużym obiekcie w Planicy. Zawsze stabilnie i bezproblemowo lądowałem na obu nogach.

Co zatem poszło nie tak?

Miałem trudności związane z kontrolą sprzętu FIS na górze skoczni i w efekcie popełniłem błąd. Zastosowałem w kombinezonie elastyczną taśmę, żeby mieć pewność, że przejdę kontrolę kroku w kombinezonie. Po pierwszym skoku kombinezon stracił napięcie. Taśma okazała się zbyt miękka i za długa. Powinienem był się wycofać, ale zdecydowałem się spróbować skoczyć jeszcze raz.

Jestem zaskoczony, że przedskoczkowie również są sprawdzani przed swoimi próbami.

Ja też, ale cóż – tak jest.

Po tym bolesnym doświadczeniu nadal planujesz skakać na nartach?

Tak, oczywiście. Pracuję nad czymś bardzo interesującym jako członek sztabu reprezentacji Chin i muszę to przetestować.

Rozważasz powrót do oficjalnej rywalizacji?

Może tylko na jakieś zawody krajowe, dla zabawy i testowania sprzętu. Na pewno nie wrócę na skocznię, gdzie będą kontrolerzy FIS, którzy mnie irytują.

Na koniec Campregher podkreśla: – Proszę napisać, że nie jestem szalony. Dużo trenowałem przed przyjazdem do Vikersund.

Z Andreą Campregherem rozmawiał Tadeusz Mieczyński


Dominik Formela i Tadeusz Mieczyński, źródło: Informacja własna
oglądalność: (3789) komentarze: (25)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • Kolos profesor
    @cavalierjan19

    Ale jakie ma znaczenie , jaką mial belkę w Planicy? Skoro skakał po 140 metrów ma dużej skoczni i ustawał bez problemów to tak było i wiadomo, że umie skakać. W testach na mamucie dwa razy zabulił totalnie, w tym za drugim razem poważnych obrażeń doznał i to nie była kwestia braku doświadczenia czy umiejętności.

  • Kolos profesor
    @Lizakowaty

    Jak się który przedskoczek w końcu wystartuje jako "regularny" zawodnik na mamucie i upomni się o rekord z nieoficjalnych testów skoczni to wpiszą. Mało kto to robi, ale zdarza się.

  • Kolos profesor
    @Nikt_ważny

    Akurat testerzy w Vikersund to trudno powiedzieć, że skakali z belek w lesie. Wczoraj w kwalifikacjach skakano z belki 22 w pewnym momencie, a wielu przedskoczków skakało z niższych belek.

    No i w końcu testerzy to też ludzie, ich bezpieczeństwo też się liczy. Te kontrole powinny być jednak bardziej ogólne, mniej uciążliwe, a nie takie coś...

  • Lizakowaty stały bywalec
    @Odlotowo_4567

    Przecież fis tych rekordów przedskoczków nigdzie nie zapisuje. Niejednokrotnie widać, że rekord życiowy skoczków jest inny na listach startowych na tej stronie a inny się wyświetla na transmisji telewizyjnej właśnie przez to że oni zapisują tylko te życiówki z oficjalnych treningów lub zawodów a nie z testów skoczni.

  • TheDriger profesor

    Pewnie o tym, ze nie jest szalony powiedział bo czytał komentarze na skijumping.pl, gdzie 3/4 osób go hejtowala, ze jest bez rozumu i wariatem.
    Łatwo pisać takie rzeczy jak sie w życiu ani jednego skoku nie oddało xD

  • Odlotowo_4567 doświadczony
    @cavalierjan19

    Pomylił skocznie. To było w Willingen. 😉

  • cavalierjan19 profesor

    Strasznie mnie rozbawił ten wywiad. Zwłaszcza fragmenty o tych skokach za 140 metrów w Planicy na dużej skoczni. Ciekawe gdzie była wtedy belka umieszczona.

  • Raptor202 profesor
    @Nikt_ważny

    W dodatku rekordy życiowe, rekordy krajów czy rekord świata raz są oficjalne (kiedy akurat Kobayashi skoczy 291 metrów na skoczni, której FIS nie uznaje), a raz nie (w każdym innym przypadku, nawet podkreślano zawsze, że mówimy o nieoficjalnym rekordzie świata).

    W sumie to nie wiem po co jest kontrola dla zawodników testujących, tak samo jak nie wiem dlaczego blokuje się możliwość startu w konkursie komuś, kto wcześniej brał udział w testach skoczni.

  • Nikt_ważny profesor

    XD.
    Co za różnica w jakim kombinezonie sobie skoczą?
    Jakiś totalny absurd, puszczają gości z belki za górami i lasami, ale za to kontrolują im sprzęt, żeby "uznawać" rekordy życiowe?
    Nieźle się tam bawią xD.
    Te wszystkie organizacje sportowe to jest taki rak, że nie wiem xD. Chyba bym wolał sportową anarchię, gdzie każdy sobie organizuje swoje zawody i nie ma żadnych fisów z leśnymi dziadami.

  • Kolos profesor

    W zasadzie to Campregher powinien pozwać FIS o odszkodowanie.

  • Sigmusiaxd weteran

    Obrażalski jak Oestvold bo ksiądz mu zabrał miejsce.

  • ms_ profesor
    @kutanator

    No ja akurat tak nie pisałem :)

  • ms_ profesor

    Haha fajny wywiad, widzę, że Campregher ma włoski charakterek, najlepszy było to zdanie: "Na pewno nie wrócę na skocznię, gdzie będą kontrolerzy FIS, którzy mnie irytują". Mam nadzieję, że jednak zmieni zdanie i wznowi karierę, miał potencjał, zwłaszcza na lotach moim zdaniem. Wgl z tej wypowiedzi wynika, że ten jego upadek to wina "safety first" po co oni kontrolują przedskoczków, przecież dyskwalifikacji nie mogą dostać, co zakazaliby im być przedskoczkami jakby coś ze sprzętem się nie zgadzało według ich interpretacji? Wygląda na to, że niestety Campregher więcej na mamucie nie polata bo tam są kontrolerzy, no chyba, że na mamucie w Islandii xd

    PS. Zaskoczył mnie też tym, że jest członkiem sztabu reprezentacji Chin i coś dla nich testował. Chińczycy to mają jakieś dziwne pomysły, Żyła jako trener, Campregher członkiem sztabu, to może teraz Medveda wezmą jako specjalistę od spraw używek xd

  • Alberto bywalec

    Też się zdziwiłem że przedskoczkowie muszę przechodzić kontrolę przed skokiem, ale widziałem to już wcześniej na filmie u Pękali, gdzie miał kontrolę w słynnej budce.
    Ciekawe czy kiedyś nie dopuścili przedskoczka do lotów z powodu kontroli.

  • Odlotowo_4567 doświadczony

    Myślę, że Campregher jest tak niezadowolony z powodu kontroli sprzętu, ponieważ kontrolerzy uniemożliwili mu przetestowanie tego bardzo istotnego rozwiązania jako członkowi sztabu reprezentacji Chin. Widać, że FIS obawia się przyszłej dominacji potężnej chińskiej drużyny w skokach. 😉

  • Odlotowo_4567 doświadczony
    @Kolos

    Na pewno kontrole przedskoczków testujących skocznie do lotów nie są aż tak rygorystyczne jak podczas zawodów, gdyż testerzy nie są wykluczani ze startu za jakieś drobne różnice w pomiarach względem przepisów (kilka milimetrów), tylko za jakieś poważne niedozwolone manipulacje przy sprzęcie, które na dodatek przynoszą realną korzyść. No i pewnie mają możliwość zamiany sprzętu, gdyby ten, w którym planowali skakać, nie przeszedł kontroli.

  • Kolos profesor
    @Odlotowo_4567

    Bodajże wymyślili te kontrole testerów po tym jak Tilen Bartol skoczył 252 m jako przedskoczek w Planicy. Jak się nie mylę to Pertile kiedyś mówił, że przedskoczkowie sobie pozwalali na zbyt dużo w kwestii sprzętu...

    Ale ciekawe czy testerów kontrolują według tych samych kryteriów co w zawodach, ale chyba nie, skoro Campregher mógł użyć jakiegoś paska ściągającego.

  • Odlotowo_4567 doświadczony

    Dlaczego FIS kontroluje sprzęt przedskoczkom na mamutach? Ponieważ zawsze istnieje ryzyko, że któryś przedskoczek dostanie przypływu geniuszu lotniczego lub doświadczy potężnego podmuchu pod narty. Wtedy pobije rekord skoczni. FIS chce mieć pewność, że ów przedskoczek uczynił to w regulaminowym sprzęcie. 😉 W przypadku skoczni do lotów zalicza się także ustane rekordy ustanowione w seriach nieocenianych, a nie tylko w kwalifikacjach i konkursach.

  • Farad stały bywalec

    "Na pewno nie wrócę na skocznię, gdzie będą kontrolerzy FIS, którzy mnie irytują" goat[***]

  • Arturion profesor

    Chyba test nowego rozwiązania dla Chińczyków wypadł niepomyślnie...

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl