FIS po zamieszaniu z Domenem Prevcem. „Lekcja na przyszłość - dla nas wszystkich”

  • 2026-01-26 00:03

Zamieszanie z nartami Domena Prevca podczas konkursu drużynowego mistrzostw świata w lotach narciarskich w Oberstdorfie odbiło się szerokim echem także na najwyższych szczeblach Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej. Do sprawy publicznie odnieśli się zarówno dyrektor Pucharu Świata w skokach narciarskich Sandro Pertile, jak i obecny na miejscu prezydent FIS Johan Eliasch.

Pertile nie ukrywał, że pierwszą reakcją po incydencie była obawa o bezpieczeństwo.

- Wszyscy widzieliśmy w telewizji, jak para nart nagle zaczęła zjeżdżać po rozbiegu, gdy Marius Lindvik był już na belce startowej. Najważniejsze jest to, że dzięki systemowi zabezpieczeń narty pozostały w bezpiecznej strefie dzięki ochronnym szynom. To pokazuje, jak dużą pracę wykonaliśmy w ostatnich latach, by chronić zawodników i osoby funkcyjne. Można sobie tylko wyobrazić, co mogłoby się stać, gdyby narty wypadły poza barierki i kogoś uderzyły.

Jak przyznał dyrektor PŚ, początkowo sądzono, że sprzęt należał do przedskoczka.

- Myślałem, że to narty jednego z przedskoczków. Dopiero po chwili okazało się, że należą do mistrza świata z soboty, Domena Prevca. Narty były oparte o skrzynię do kontroli sprzętu na górze skoczni, przewróciły się i zjechały na rozbieg.

Według Włocha reakcja była natychmiastowa, ale realia organizacyjne nie pozostawiały złudzeń.

- Od razu poinformowaliśmy słoweńską ekipę. Próbowali reagować, ale logistyka w takim miejscu jest bardzo trudna. Nie było szans, by w odpowiednim czasie dostarczyć narty z powrotem na górę. Czekaliśmy na żółte światło Domena Prevca, ale po jego zakończeniu zawodnik traci swoją szansę na start. Gdy ruszaliśmy z kolejnym skoczkiem, było jasne, że brakowało co najmniej pięciu minut.

To właśnie dlatego Prevc nie mógł wystartować w pierwszej serii.

- Stracił swoje miejsce startowe. Słoweńcy złożyli protest. Jury zapoznało się z raportem kontrolera sprzętu i na tej podstawie protest został odrzucony - wyjaśnił Pertile. O dotychczasowym proteście - oraz o planach złożenia kolejnego opowiedział dla Skijumping.pl opowiedział dyrektor słoweńskiej kadry skoczków, Gorazd Pogorelčnik. Więcej TUTAJ.

Dyrektor PŚ odniósł się także do pytania o przyczyny samego zdarzenia.

- Przy tych warunkach coś takiego może się zdarzyć. Mamy na górze obsługę i lokalnych pomocników, których zadaniem jest trzymanie nart. Jeśli jednak zawodnik decyduje się oprzeć je o skrzynię, jest to jego decyzja. To może być lekcja na przyszłość - dla nas wszystkich.

Pertile zaprzeczył jednocześnie, jakoby na górze zabrakło osoby odpowiedzialnej za zabezpieczenie sprzętu, choć przyznał, że sprawa będzie jeszcze weryfikowana.

Dużo emocji wywołał również chaos przed rozpoczęciem finałowej serii.

- Otrzymaliśmy informację, że Słowenia nie zamierza skakać w finale, co było dziwne, bo Timi Zajc był gotowy do startu. Po chwili usłyszeliśmy jednak, że Słoweńcy jednak wystartują. Pozwoliliśmy Zajcowi wrócić na belkę. To była nietypowa sytuacja, ale kierowaliśmy się zdrowym rozsądkiem. Najważniejsze było to, by konkurs zakończył się z udziałem całej stawki - tłumaczył.

Pertile nie ukrywał frustracji, ale jednocześnie stanowczo bronił pracy swojego zespołu.

- To dla mnie frustrująca sytuacja, ale nie czuję osobistej odpowiedzialności. Robiliśmy wszystko, by stworzyć bezpieczną i uczciwą platformę rywalizacji. Mieliśmy bardzo trudne warunki: loty narciarskie, mokry śnieg, prędkości przekraczające 100 km/h na rozbiegu i 120 km/h przy lądowaniu. Jestem przekonany, że wykonaliśmy dobrą pracę.

Krytyka dotycząca zbyt „defensywnego” ustawiania długości najazdu również nie pozostała bez odpowiedzi.

- Bardzo trudno zarządzać zawodami, gdy jeden zawodnik potrafi skakać trzy belki niżej od reszty i wciąż skacze na limicie. Do długich skoków potrzebny jest też wiatr pod narty, a w ten weekend mieliśmy go wyjątkowo dużo.

57-letni działacz podkreślił, że mimo kontrowersji sezon uważa za bardzo udany.

- Mamy świetnych zawodników, niespodzianki, emocje. Kto przed konkursem obstawiał, że Japonia wygra rywalizację drużynową? To piękno naszego sportu. Każdy weekend to wyzwanie, ale jestem bardzo zadowolony z pracy całego zespołu.

Wszystko wydarzyło się dziś na oczach prezydenta Międzynarodowej Federacji Narciarskiej i Snowboardowej (FIS) Johana Eliascha.

- Takie jest życie, cóż mogę powiedzieć? Staraliśmy się zrobić wszystko poprawnie. Na końcu myślę, że każdy zrozumie, że to sport na wolnym powietrzu. Mamy czynniki, które nie zawsze da się kontrolować. Tak też się dzieje w życiu. Nie chciałbym, by każdy event organizowany przez nas był kojarzony ze skandalem, dramatem. Dramat przeżywają ludzie, którzy walczą o życie, a nie, kiedy w jakiś sposób dotyka nas dana sytuacja.

Głos w sprawie zabrał także prezydent Eliasch, który patrzył na wydarzenia z większego dystansu. Zapytany o sytuację z Prevcem, odpowiedział krótko:

- To bardzo smutne, ale zasady są zasadami. Odnosząc się do protestu Słoweńców - nie mogę wypowiadać się na temat trwającego postępowania. Jestem pewien, że zostaną wyciągnięte właściwe wnioski.

Pomimo zaistniałych wydarzeń, włodarz federacji ocenił zakończone mistrzostwa pozytywnie. 

- To były znakomite mistrzostwa. Loty narciarskie są absolutnie spektakularne. Widok zawodników lecących ponad 230 metrów robi ogromne wrażenie.

Prezydent FIS bronił również wizerunku skoków narciarskich, podkreślając, że federacja potrafi reagować na kryzysy.

- Naszym zadaniem jest tworzenie jasnych zasad i ich egzekwowanie. Przykład tego, co stało się po zeszłorocznych MŚ w Trondheim pokazał, że systemy kontroli działają i potrafimy zapewnić sprawiedliwość. To kluczowe dla wiarygodności sportu.

Na pytanie o przyszłość i zbliżające się igrzyska olimpijskie Eliasch odpowiedział z optymizmem.

- Igrzyska będą wspaniałe i spektakularne. Dopilnujemy, by wszyscy przestrzegali zasad. Jeśli ktoś ocenia skoki narciarskie negatywnie, niech spojrzy dookoła. Ta dyscyplina to globalnie popularny sport z ogromnym gronem kibiców - zakończył.

Korespondencja z Oberstdorfu, Dominik Formela


Piotr Bąk, źródło: Informacja własna
oglądalność: (91530) komentarze: (56)

Komentowanie jest możliwe tylko po zalogowaniu

Zaloguj się

wątki wyłączone

Komentarze

  • BlackHunter początkujący
    @Filigranowy_japonczyk

    Przestańcie używać tego shamingu. To był człowiek, a ludzie mają różne wagi z różnych przyczyn. To jest to samo, jakbyś napisał "ten cza*ny", gdy akurat on byłby jako jeden z nielicznych osobą czarnoskórą. To już na szczęście zdarza się trochę rzadziej, ale gru*ego można określać, a jak! (choć wcale nie był otyły, co najwyżej przy kości). Jakby to był istotny wyznacznik jego funkcji i sytuacji, w której występuje... Hejty Błachuta podłapujecie niczym uzależniony od tego durnia Korościel. Polsza to dno.

  • punca początkujący

    Chodzi o moment kontroli przed skokiem. Tam jest mikto namiocik, do którego wchodzi zawodnik i w tym czasie ktoś z obsługi zawodów powinien trzymać narty. Obczaj sobie filmik Wiktora Pękali, wydaje mi się, ze tam między 12 a 13 minutą widać tę procedurę.

    https://youtu.be/5TRpw8bZzaI?si=GveobVeLFmTI9WZz

  • krwistyrobert początkujący
    Pertile

    Chyba mu się krótkofalówka przegrzała, a peron coraz dalej odjedża.

  • neonek2000 doświadczony
    @Sigmusiaxd

    Niestety też bym chciał o tym zapomnieć ale to ( no wiesz) będzie już zawsze związane z obersdorfem

  • Sigmusiaxd weteran
    @neonek2000

    Błagam nie przypominaj mi o tym NEIN NEIN NEIN, którego nikt nie prosił o zdanie. Do FC z nim, a nie się kompromituje.

  • neonek2000 doświadczony
    @Filigranowy_japonczyk

    Pewnie nie jeden dziennikarz poprosił tego "grubego Pana" o wywiad
    a on na to NEIN NEIN NEIN :D

  • Skoczek2025 stały bywalec
    @TheDriger

    Chyba ok.5 x zaowndik podczas całego weekendu miał pkt odjete. Więc Pertille nawet nie jakie panują warunki ... a nie było skoku z -5 albo więcej za wiatr.

  • neonek2000 doświadczony

    Dyrektorze Pertile jak słucham albo czytam te twoje mądrości.. to mam ochotę biec po gaśnicę 🧯

  • Predator bywalec
    narta

    No, taką dużą pracę wykonali ,a może powinni wyznaczyć jakieś bezpieczne miejsce ,gdzie zawodnik mógłby odłożyć narty na czas kontroli. To chyba podepnie się pod hasło "po pierwsze bezpieczeństwo". Organizacyjny b...l

  • JanosikodZbycha bywalec
    @Koniak

    Pogaduszki tylko te ustawione. Jak wyszła sytuacja z Domenem to oczywiście cisza mimo tak długiej przerwy.

  • truskobana początkujący
    Lelum polelum

    Tak można powiedzieć o słowach Sandro.
    Trudne warunki, bo loty, bo prędkość? Trudne?! Normalne taki jest ten sport. Pogoda owszem trudna, ale tylko to, a nie, że prędkość wysoka i loty. To nie organizujcie lotów i już. Skaczmy tylko na K-90.

  • Koniak początkujący
    Nie moge juz patrzec ani sluchac tego idioty

    a te ustawiane pogaduszki z tym drugim na wiezy? Ludzie, przeciez to jest cringe jak diabli

  • Mr_Hyde początkujący

    Ta cała wypowiedź Pertile to typowy PR-owy bełkot, który stosują w różnych korporacjach i firmach. Odwracanie kota ogonem i robienie wszystkiego żeby nie przyznać się do błędu, podkreślanie pozytywów i własnych zasług (przecież tyle dobrego wprowadziliśmy, tyle zabezpieczeń, warunki były ciężkie, ale jakoś daliśmy radę). Wiadomo, że nie przyznają się, że coś zawalili, bo jakby to wyglądało? Winny jest Domen, bo oparł narty o namiot ("Jeśli jednak zawodnik decyduje się oprzeć je o skrzynię, jest to jego decyzja."), a to co się wydarzyło to splot nieszczęśliwych okoliczności, który będzie nauczką na przyszłość...
    Ciekawie brzmi też fragment: "Mieliśmy bardzo trudne warunki: loty narciarskie, mokry śnieg, prędkości przekraczające 100 km/h na rozbiegu i 120 km/h przy lądowaniu." Jeśli dla niego trudnymi warunkami są prędkości na lotach to jest to jakiś absurd. Należy jak najszybciej zakazać lotów i odwołać wszelkie zawody na mamutach, bo przecież takie prędkości są tam normą... Co ten błazen wygaduje

  • TheDriger profesor

    Błąd tłumacza? "Do długich skoków potrzebny jest wiatr pod narty, a w ten weekend mieliśmy go wyjątkowo dużo ".
    Tymczasem cały weekend wiało mocno w plecy xD Raczej błąd tłumacza obstawiam.
    Natomiast wystarczyłoby Domenowi obniżyć o 1 góra 2 rozbiegi, a nie 5.
    Jak to jest możliwe, ze zawodnik w takiej formie nie skoczył ani razu ponad HS przez tyle serii skoków...

  • grindavik stały bywalec

    Nie rozumiem jak to działa. Czemu w ogóle odkłada się narty na parę minut przed skokiem do jakiegoś namiotu? Nie powinien już ich trzymać Prevc w rękach tam na górze w poczekalni? I z nimi zejść po schodkach na belkę? To oni im dają te narty tak last minute przed skokiem? Nie pomylą się, które czyje?

  • raffi bywalec

    Przypominam że Timi Zajc dostał dyskwalifikację za nieodstawienie nart.

  • damrs22 doświadczony

    "No jest wszystko w porządku, jest dobrze, dobrze robią, dobrze wszystko jest w porządku. Jest git. Pozdrawiam całą Cortinę, dobrych chłopaków i niech się to trzyma. Dobry przekaz leci."

  • Nikt_ważny profesor
    @dervish

    Dokładnie tak. Ten belkowy absurd mnie przeraża.
    Nawet jakby Domen był jeszcze lepszy i by musiał skakać z 15 belki, to belka powinna być zakładana pod niego i tyle. Reszta nie ma znaczenia.

    Oczywiście, co innego gdy w trakcie serii się zmienia warunki, ale tu było od początku założone, że obniżamy dla Domena. Żart.

  • Matrixun weteran
    @Merkuriusz

    Ja też przez lata miałem dość duetu Hofer-Tepes. Wtedy jednak chyba nikt nie spodziewał się, że może być gorzej.

    Jak czytam ten wywiad z Eliaschem, to mam wrażenie, że on widzi wszystko odwrotnie, niż w rzeczywistości. "To były znakomite mistrzostwa. [...] Widok zawodników lecących ponad 230 metrów robi ogromne wrażenie" - no te loty ponad 230 metrów były bodajże 4, a pierwsze zdanie z litości przemilczę. "Ta dyscyplina to globalnie popularny sport z ogromnym gronem kibiców" - tu już kompletna odklejka. I ktoś taki jest prezydentem FIS? Nie wróży to optymistycznej przyszłości.

  • Lataj profesor

    "To były znakomite mistrzostwa. Loty narciarskie są absolutnie spektakularne. Widok zawodników lecących ponad 230 metrów robi ogromne wrażenie."
    Ile było na MŚwL tych skoków za 230 m? 6. To mało, a żaden za punkt HS. Gdyby nie ta akcja z nartami i śnieżyca, te mistrzostwa byłyby nudne.

    A niby 5 minut to było już za dużo, by łaskawie zaczekać, aż Domen odda swój skok i dlatego nie mógł wystartować? Absurd! Powinni taką sytuację wpisać do przepisów i oczekiwać od skoczków, że kontrolerzy bezpieczeństwa będą przytrzymywać ich sprzęt. A boska Sandra powinna się trzymać od skoków z daleka. Mam dla niej lepsze zajęcie - zamiatanie ulic. A nie, zaraz. To byłoby dla niej za trudne. Ten Eliasch też pewnie wziął od dyrektorka lekcje gadania głupot. Wywieźć to całe towarzycho na taczkach!

Regulamin komentowania na łamach Skijumping.pl